Hakowanie iPhone część 10

13 czerwca

Uwaga! Ten wpis ma ponad 6 miesięcy. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Tym razem będzie nie o tym co jest a o tym co być może. Chodzi mi oczywiście o iPhone 3G i oprogramowanie 2.0. Po pierwsze wiemy, że dotychczasowy model sprzedaży odejdzie do historii - teraz aktywacja telefonu ma odbywać się nie z domowego fotela poprzez iTunes a bezpośrednio w sklepie - co oznacza prawdopodobnie sprawdzanie dokumentów, podpisywanie różnych papierów i umowy z dwuletnim cyrografem zanim jeszcze dostaniemy pudełko z telefonem do ręki. Nie wiadomo jak będą wyglądać zakupy online i czy applowskie sklepy sprzedające iPhony w USA przejmą na siebie rolę salonów AT&T jednak wszystko wskazuje na to, że dużo trudniej będzie teraz kupić telefon z myślą o używaniu go bez simlocka i kontraktu. Nie jest to wielki problem skoro iPhone w podstawowej wersji ma kosztować tylko 199 dolarów i oficjalnie trafić do Polski - do końca roku ma być dostępny aż w 70 krajach na całym świecie - niemniej jednak zanim to nastąpi może się wkrótce okazać, że w najbardziej gorącym okresie czekają nas dłuuuugie dwa lub trzy miesiące posuchy. Całość zdaje się potwierdzać fakt, że amerykański operator podniósł abonament we wszystkich iphonowych taryfach o 10 dolarów miesięcznie co oznacza nie mniej ni więcej, że poniedziałkowa spektakularna obniżka ceny iPhona jest w istocie rozłożeniem jej na 24 raty. Podobnie będzie zapewne wszędzie indziej. A to oznacza, że Apple ma oczywisty interes w tym aby raz na dobre uciąć sprzedaż bez aktywacji.

3Giph6S98S


Druga kwestia to odbezpieczanie telefonu. Apple poszło po rozum do głowy i zamiast walczyć ze skutkami działań hakerów postanowiło zlikwidować przyczyny ich aktywności - czyli sprzedawać iPhona tam wszędzie gdzie się tylko da. Może się zatem okazać że cały ten “interes” straci wkrótce rację bytu. Dopóki iPhone był generalnie słabo dostępny proces ten miał w sobie - przyznacie chyba? - trochę szlachetności. Widzieliśmy w nim nie tyle źródło drobnej oszczędności czy cwaniactwa - kupić telefon trochę taniej, używać go bez dodatkowych kosztów i płacenia abonamentu i tak dalej i tym podobne - a raczej uwalnianie rynku ze sztucznych i nonsensownych ograniczeń. Nie bez powodu obchodzenie procesu aktywacji zyskało sobie miano wyswobodzenia iPhona zza krat (jailbreak). Informacja chce być wolna - wiecie pewnie o co chodzi. Kłopot w tym, że za chwilę przestanie to być aktualne. Co więcej przecież legalny telefon to dodatkowe usługi - voicemail, nielimitowany dostęp do internetu i tym podobne - a także być może jedyny sposób na dostęp do zasobów App Store. Słowem, po co komu potrzebna taka atrapa? Używając iPhona bez kontraktu i tak przecież płacić będziemy za rozmowy, transmisje danych, esemesy i do tego dostaniemy wszystkie te usługi niezbyt dopasowane do możliwości telefonu. Tymczasem za relatywnie podobne pieniądze będziemy mogli cieszyć się pełnym dobrodziejstwem inwentarza - w tym kolejnymi aktualizacjami - bez dodatkowych i kłopotliwych zabiegów?

2008Wwdclive193

Co więcej Apple zdaje się przygotowywać strategię, która może uczynić używanie “wyswobodzonego iPhona” jeszcze bardziej nieatrakcyjnym. To prosty i skuteczny pomysł - działanie aplikacji w sieci. Podczas poniedziałkowej prezentacji pokazano nam schemat funkcjonowania systemu push notification czyli mechanizm mający zastąpić działanie aplikacji w tle. W istocie całe rozwiązanie polega na tym, że zamiast kilku aplikacji działających z tyłu mamy jedną, która odpowiada za nadzorowanie wszystkich przychodzących i wychodzących z programów połączeń. Ma to oczywiste zalety - nic nie zżera baterii ani cennych cykli procesora a newralgiczny pod względem bezpieczeństwa, stabilności i zasobożerności kod pozostaje w całości w rękach Apple - ale też dwie istotne i ze zrozumiałych powodów niewymienione podczas prezentacji wady. Po pierwsze wymaga to od nas stałego połączenia z siecią - a więc znów odpowiedniego abonamentu bo przecież nie wszędzie jest darmowe wifi a płacenie zwyczajowej stawki za każdy otrzymany i wysłany w ten sposób bajt to najkrótsza droga do bankructwa - a po drugie, w pewnym sensie stracimy w ten sposób kontrole nad używanym przez nas oprogramowaniem skoro jego część będzie sobie działała gdzieś zdalnie. Zwróćcie uwagę, jeśli normalny program odmawia współpracy zwykle od razu widzimy tego efekty - po prostu się zawiesza albo wyłącza - w przypadku awarii na serwerze dowiemy się o tym po czasie albo i wcale. Ale to nie koniec złych wieści.

2008Wwdclive110

Przyjrzyjmy się jak z grubsza biorąc działa sam mechanizm - gdy już wyłączymy aplikację na iPhonie jej rolę przejmuje postawiony gdzieś w sieci serwer, który - jeśli w tym czasie ktoś wyśle nam wiadomość - przyjmie ją za nas a nam wyśle tylko krótkie powiadomienie. W największym uproszczeniu to po prostu taka automatyczna sekretarka. Pomysł jak pomysł, problem tylko w tym, że Apple chce ten ruch nadzorować. Znów łatwo zrozumieć powody - w przypadku pojawienia się np. jakiegoś złośliwego oprogramowania łatwo im będzie przefiltrować przychodzące dane i wyciąć zagrożenie - jednak oznacza to także, że cała ta komunikacja będzie przechodzić jeszcze przez ich maszynę. Nie chodzi mi tu wcale o naruszenie prywatności - choć niewątpliwie takie zagrożenia także istnieje - a raczej o to, że całe to środowisko aby funkcjonować skutecznie i niezawodnie wymaga mechanizmu jednoznacznej identyfikacji konkretnego telefonu a także naprawdę mocnych, zapewne kryptograficznych metod uwierzytelniania, które siłą rzeczy będą musiały być zaszyte i w oprogramowaniu klienckim i w poszczególnych węzłach i oczywiście w samym systemie iPhona. Inaczej to po prostu nie wypali a nasze dane będą sobie latać po sieci jak liście na wietrze. Nie trzeba wielkiej przenikliwości aby połączyć powyższe wymagania z funkcjonowaniem App Store - które przecież będzie programy nie tylko rozdawać ale i sprzedawać - a być może z całą resztą zabezpieczeń iPhona aby dojść do wniosków że skuteczne obejście tego typu restrykcji może się okazać po prostu niemożliwe.

2008Wwdclive128

Mówiąc innymi słowy - złamanie samego tylko urządzenia (jailbreak+simlock) nie spowoduje wcale, że stanie się ono w pełni funkcjonalne. Dodatkowe argumenty na poparcie tej tezy znajdziemy także w zapowiedziach dotyczących funkcjonowania iPhonów w zastosowaniach biznesowych i edukacyjnych oraz implementacji w App Store applowskiego de-er-ema o nazwie FairPlay. Podczas poniedziałkowej prezentacji wyraźnie usłyszeliśmy, że firmy będą mogły budować własne intranetowe “sklepy” a rozpowszechniane w ten sposób aplikacje będą działały tylko na autoryzowanych urządzeniach, natomiast uczelnie czy szkoły otrzymają do dyspozycji mechanizm Ad hoc, który z kolei pozwoli na praktycznie dowolne dystrybuowanie aplikacji - być może nawet bezpośrednio z iPhona na iPhona - jednakże z maksymalnym limitem do 100 urządzeń. To wszystko razem do kupy wzięte oznacza w istocie, że aplikacje nie tylko będą w jakiś sposób cyfrowo podpisywane ale także wielokrotnie autoryzowane i sprawdzane. I to nie tylko przez sam telefon ale też przez poszczególne ogniwa w komunikacji. A taki skomplikowany i rozproszony system może skutecznie odebrać nam możliwość używania App Store na urządzeniach pochodzących z poza oficjalnego obiegu. Co więcej rozwiązanie to obejmować może także możliwość zdalnego zablokowania naruszających reguły lub podejrzanych urządzeń - skoro da się zdalnie w zagubionym telefonie zniszczyć dane to da się także zapewne cofnąć autoryzację. A to oznacza już bardzo duże kłopoty…

Appstoretemp-Lg

Reasumując - wiemy doskonale, że sieciowa sprzedaż oprogramowania jak i biznesowe zastosowania wymagają bardzo porządnych zabezpieczeń. Tu chodzi o realne pieniądze a te jak wiadomo traktowane są przez wszystkich z zastanawiającą powagą. Wszystkie te mechanizmy mają zadbać o bezpieczeństwo transakcji i przesyłanych przez internet danych - co działa oczywiście na naszą korzyść - ale jednocześnie w równie oczywisty sposób utrudnią życie wszystkim którzy będą chcieli je - nawet w zbożnym celu - ominąć. Co gorsza obchodzenie tego typu zabezpieczeń to już prawdopodobnie nie tylko problem do dyskusji pomiędzy moralistami i konformistami ale według prawa większości państw na świecie zwykłe przestępstwo… To, że Apple bardzo poważnie traktuje takie właśnie sieciowe rozwiązania pokazała też prezentacja MobileMe. Otrzymaliśmy kolejne świetne - przynajmniej tak to wygląda na obrazku reszta okaże się w praniu za niecały miesiąc - narzędzie do uzupełniające możliwości iPhona i przy okazji także domowych komputerów jednak Apple każe sobie za nie słono zapłacić. I znów, to kolejne ogniwo w łańcuchu certyfikacji i uwierzytelniania, które bardziej niż kupno oprogramowania - jednorazowy wydatek, pełna kontrola nad zakupionym programem - przypomina raczej telefoniczny abonament. Płacimy bowiem za korzystanie z programu a nie za sam program. Tak samo było zresztą z dotmakiem. Niemniej jakoś nikomu normalnemu nie przyjchodzi do głowy pomysł łamania zabezpieczeń i darmowe używanie MobileMe dlaczego więc w przypadku App Store - jeśli faktycznie zabezpieczenia iPhone zostaną z nim skorelowane - miało by być inaczej?

2008Wwdclive169

I po trzecie - pamiętajcie że odbezpieczanie nowych iPhonów i nowego softu to nie jest to samo. Jeśli wierzyć w buńczuczne zapewnienia hakerów zabezpieczenia softu 2.0 pracującego na starych iPhonach padną dosyć szybko. Oczywiście także i tu mogą nas czekać niespodzianki są one jednak raczej mało prawdopodobne np. nadpisanie rozpracowanego z mozołem bootloadera poprzez oficjalną aktualizację - choć to ponoć niemożliwe. Za to odbezpieczenie słuchawki z 3G może już potrwać trochę dłużej. Apple pewnie sporo się nauczyło obserwując kolejne wersje iphonowych cracków i wiedza ta na pewno utrudni życie różnym ambitnym majsterklepkom. Co więcej czas jest tu sprzymierzeńcem Cupertino. Jak pisałem wcześniej - wraz z poszerzaniem się dostępności iPhona na świecie może się okazać, że odbezpieczanie go po prostu nie ma już wielkiego sensu. Oczywiście to nic pewnego. iPhone nadal nie trafia na dwa olbrzymie - i w tej akurat kwestii dosyć zdolne - rynki czyli do Rosji i Azji ale to przecież także może się z dnia na dzień zmienić… Myślę jednak, że nowy iPhone prędzej czy później padnie - przynajmniej częściowo - podejrzewam tylko, że odbezpieczanie iPhona 3G nie będzie już tak kompleksowe jak dzisiaj - raz ciach i mamy w zasięgu wszystkie funkcje systemu bez żadnych ograniczeń. Być może uda się zdjąć simlocka i jailbrekować system w celu instalacji nieoficjalnego softu ale czy używając iPhonów spoza oficjalnego obiegu będziemy mogli cieszyć się zarazem ich pełną funkcjonalnością i oficjalnym oprogramowaniem? W to akurat trochę wątpię.

2008Wwdclive199

Pozostaje jeszcze kwestia nieoficjalnej dystrybucji niewspieranego przez Apple oprogramowania czyli środowisko programistów skupione wokół projektów Installera i Cydii. Na pewno część z nich przeniesie swoje aplikacje do App Store tak szybko jak będzie to możliwe jednak obstawiam też, że spora część tego nie zrobi. Raz, że Apple zapowiada dosyć restrykcyjną politykę w kwestii tego co wolno a czego nie wolno deweloperom zrobić a nie każdy to lubi, dwa, że część dostępnego obecnie softu na pewno nie spełnia ogólnych kryteriów, co prawdopodobnie przekreśla szanse na oficjalną dystrybucję np. nieautoryzowanych klientów youtube pozwalających zapisywać filmy lokalnie, programów współpracujących z sieciami p2p czy innych pozwalających - przynajmniej pośrednio - omijać kwestie związane z ochroną praw autorskich. Poza technicznymi i ideologicznymi powodami Apple na pewno spróbuje też wykorzystać App Store do zablokowania innych niewygodnych aplikacji - na zasadzie to fajny program ale jeśli nadal będziesz rozwijał swój soft i nielegalnie go dystrybuował to nie będziemy go sprzedawać, rozumiemy się? I tak dalej. Nie bójcie się więc - źródełko szybko nie wyschnie. Zwłaszcza jeśli wyrażone tutaj - nieco kasandryczne, przyznaję, co nie znaczy wcale, że mało prawdopodobne - obawy się potwierdzą. Biorąc pod uwagę powyższe - powstaje pytanie - czy nie prościej będzie po prostu legalnie kupić nowy telefon, zwłaszcza że cena jest atrakcyjna, niż używać okrojonej - wręcz kalekiej bo bez App Store traci swój główny atut - wersji 2.0 na lub nawet zostać przy sofcie 1.1.4? A może Apple lub operatorzy pomyślą o dotychczasowych użytkownikach i zaoferują użytkownikom marnotrawnym jakiś plan legalizacji jailbrekowanych telefonów? Myślicie że istnieje szansa na taką globalną abolicję? Tak czy siak nie zapomnijcie o tym, że gdy pojawi się już wersja 2.0 i nowe iTunes nie należy aktualizować oprogramowania zbyt pochopnie! Kto wie co też Apple szykuje nam za niespodzianki?

2,445

komentarzy: 9

  1. 1 13 czerwiec 2008 o 11:49
    link
       

    A ja wciaz jestem zwolennikiem, naiwnego z punktu technologicznego myslenia, ze AppSotre bedzie scisle powiazane z iTunes Store - i bedzie mozna kupowac aplikacje na nieoficjalnych iPhone’ach tak samo jak sie kupuje teraz z nich muzyke.

  2. 2
    yjtyjty
    13 czerwiec 2008 o 11:51
    link
       

    nie 200$ ale 788$ ma kosztowac w europie.
    bez internetu oczywiscie ;)

  3. 3
    Remik_K
    13 czerwiec 2008 o 12:20
    link
       

    Swietny tekst. tak jak i wczorajszy “Zamiast jabłka… ogryzek” Niestety Twoj serwer wisial i nie moglem nic skomentowac, ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Mam okazje skomentowac obydwa. Co do poprzedniego tekstu i dzisiejszego to niestety sie zgadzam. Niesety, bo niestety masz racje co do “Zamiast jabłka… ogryzek” a disiejszy teskt tez swietnie i madrze napisany. Wlasnie mialem sprzedawac swojego hakowanego 1.1.4, ale raczej od kilku dni nachodza mnie obawy, ze z nowym moze juz tak pieknie nie byc, a Twoj tekst mnie tylko w tym jeszcze bardziej utwierdzil. Niestety, ja zaczynam sie pomalu bac technologii. Doszlismy do punktu (a bedzie jeszcze gorzej) gdzie zaczynamy potwierdzac wizje Orwella. Nawet taki zwolennik technologii jak Bill Gates (tak wlasnie on) powiedzial, ze rozwoj technologii moze nas zabic. Chmmm…. pomyslalem wtedy- ech pieprzy… ale dzis jak widze kolejne nowinki w postaci GPS w iPhonie to sie juz mocno nad tym zastanawiam. OK, jesli technologia bedzie sluzyc tylko i wylacznie nam dla naszej wygody i dobra, ale przeciez moze i byc tak, ze ktos kiedys bedzie chciec wiedziec o nas wiecej niz my chcemy i prosze - GPS juz mu to umozliwia, a my z usmiechem ze mamy super technologie w kieszeni wlaczajat to, jeszcze bardziej mu to umozliwimy. Jak to mowil moj nauczyciel od historii ” Obym byl falszywym prorokiem”

  4. 4
    M@Czlek
    13 czerwiec 2008 o 12:23
    link
       

    Gratuluję autorowi — kolejny świetny artykuł.
    Cóż summa sumarum doczekaliśmy masowej implementacji modelu sprzedaż opartego na usługach — iPhone staje się bardziej usługą niż telefonem, i nic na to nie poradzimy…
    Dlaczego, spytacie, wyjaśniam: Ten model eliminuje swobodny przepływ informacji, robiąc taką sprzedaż niezwykle atrakcyjną dla sprzedawcy i od dawna ku temu zmierzaliśmy: po co sprzedawać parę butów co można nosić przez 20 lat jeżeli bardziej się opłaca sprzedawać jedną co 2 lata, w przypadku oprogramowania to brzmi zróbmy coś na tyle atrakcyjnego by użytkownik chciał za to płacić co roku/miesiąc — Tak powstały i doniosły sukces MMORG-i i Steam, na tej samej zasadzie powstał MobileMe i iPhone Apps Store.
    Jak każde rozwiązanie i to ma swoje zalety i wady. Do zalet można zaliczyć uniezwyklą wygodę użytkowania — jedno pukniecie i mamy nowy program — jeszcze jedne i mamy go zaktualizowany bez zabawy w szukanie na forach, czytanie FAQ, JailBreak, SSH, FTP etc. Z drugiej mamy z góry przepisane co możemy z tym programem zrobić, kontrolę treści (latarka tak, czytnik ebooków, nawigacja GPS, mutliformatowy odtwarzacz mediów - nie), możliwość podglądu naszych danych, śledzenie telefony nie tylko przez A-GPS ale i IMEI w sieci, sztuczne ograniczenie dystrybucji programów i ceny dla różnych krajów… etc.
    Nie zdziwię się że któraś z następnych wersji Leopard będzie miała zintegrowany serwis MobileMe z paroma dziesiątkami programów (iLife, iWork etc), za które trzeba będzie trzeba płacić co roku.
    Taka prawda że wiek swobodnej instalacji (piractwa) programów bezpowrotnie mija, nie oszukujmy się musiało to kiedyś stać. Czy będzie z tego powodu żyło sie gorzej — nie sądzę. Nie mam nic przeciwko temu by ktoś dzięki temu wzbogaci się, bogaci są filantropami, a dzięki temu pozostali maja większe szansy własnego rozwoju — w końcu mamy kapitalizm w komputerowej formie. Nareszcie.
    Niestety oprócz kapitalizmu mamy spotkanie z globalizacją i dyktatem korporacji. A z tym już musimy nauczyć się żyć — minie kilka pokoleń i już nie będzie nas to specjalnie dziwić — bo już nie będzie wzorca dla porównania…
    Im większe są represje, tym dłużej będzie trwał ruch oporu, dlatego jailbrekowanie iPhone 3G nie będzie tak mocno represjonowane, po prostu każda nowa aktualizacja softu będzie utrudniać życie użytkownikom zhakowanych urządzeń, im bardziej wygodnym serwisem okaże się iPhone razem z Apps Store, tym mniejszej liczbie osób zachce się w łamanie zabezpieczeń się bawić — se la wi…
    Cóż w swoim komentarze postarałem sie nakreślić ogólne kierunki rozwoju iPhone i oprogramowania — a jak będzie naprawdę pokaże tylko czas, lecz nie sądzę by przyszłość znacząco się różniła od tej opisanej przeze mnie.

  5. 5
    yjtyjty
    13 czerwiec 2008 o 12:32
    link
       

    alez lamie sie .mac i pewnie bedzie lamany mobile me nie widze problemu.

  6. 6
    yjtyjty
    13 czerwiec 2008 o 12:36
    link
       

    zostaje Nokia QT Linux

  7. 7 13 czerwiec 2008 o 12:48
    link
       

    W 99% powyższy tekst zgadza się z moimi wcześniejszymi przemyśleniami… ale jest pewne ALE w temacie PUSH NOTIFICATION… “Po pierwsze wymaga to od nas stałego połączenia z siecią - a więc znów odpowiedniego abonamentu bo przecież nie wszędzie jest darmowe wifi a płacenie zwyczajowej stawki za każdy otrzymany i wysłany w ten sposób bajt to najkrótsza droga do bankructwa”… Może to działać tak jak MMSy, połączenie jest nawiązywane dopiero na konkretny request… w MMSach nie mamy też nonstop aktywnego połączenia z APNem… ale będzie wymagało aktywacji takiej usługi u operatora…

  8. 8
    pantadeusz
    13 czerwiec 2008 o 13:10
    link
       

    @macnow jasne ale tu przeciez chodzi nie tylko o same powiadomienia ale takze o to co one soba prowokuja - a wiec rozpoczecie pracy z konkretna aplikacja.

  9. 11 14 czerwiec 2008 o 19:09
    link
       

    Bartek, wszystko fajnie, tylko w jednej kwestii się mylisz. To dodatkowe $10 w abonamencie US to wcale nie jest rozłożenie obniżki ceny iPhone’a na raty. Weź pod uwagę, że:
    - AT&T dotychczas traktowało iPhone’a ulgowo, przy żadnym innym telefonie nie dostawałeś “unlimited data” za darmo
    - Transmisja 3G kosztuje więcej niż 2G

    Biorąc te dwa aspekty pod uwagę to ludzie w US powinni się cieszyć że abonament zdrożeje _tylko_ o $10.

Inni napisali

  1. [...] | #145 blog.fotogenia.info Hakowanie iPhone część 10 > polecam! Komputer:  MacBook Core 2 Duo 2.0GHz - 2GB RAM - 250GB HDD Telefon:  [...]

  2. [...] | #145 blog.fotogenia.info Hakowanie iPhone część 10 > polecam! Komputer:  MacBook Core 2 Duo 2.0GHz - 2GB RAM - 250GB HDD Telefon:  [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*