Jeszcze o Cover Flow…

25 czerwca

Uwaga! Ten wpis ma ponad półtora roku. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Jeżeli nie wiecie skąd się wziął na świecie Cover Flow to przypomnę że był to z początku mały freewarowy dodatek do iTunes. Potem dosyć niespodziewanie trafił do wnętrza siódmej wersji a w końcu do Leoparda. Autorzy tamtego programiku - Jonathan del Strother i Andrew Coulter Enright - mogą być dumni, ich pomysł stał się twarzą dla nowego Findera i jedną z flagowych cech Leoparda. Narzekałem ostatnio trochę na temat tego jakim to finderowy Cover Flow jest marnotrawstwem potem trochę dłużej temat przemyślałem i… zdania nie zmieniłem. Ale wymyśliłem gdzie powinni byli go wbudować - we Front Row! Pomyślmy - Cover Flow w iTunes przekazuje prostą informację - pokazuje okładkę, wykonawcę i tytuł płyty. Niczego więcej nie potrzebujemy, do tego bardzo dobrze wygląda i dlatego jest świetny. Dalej - Cover Flow w iPhone przekazuje tą samą treść co wcześniej - tyle że teraz można jej literalnie dotknąć. Super! Chyba nic bardziej intuicyjnego nie można wymyślić! Ale Cover Flow w Finderze?

Kowerfloucdals466

Pokazuje wprawdzie ładne duże ikonki ale zamiast ułatwić tylko utrudnia - elementy w okienku zasłaniają się wzajemnie, jednocześnie widzimy właściwie tylko trzy ikony, reszta czeka na odsłonięcie. W przypadku przeglądania zdjęć, pedeefów czy grafiki to się jeszcze jakoś broni. Ale i tak nie zastąpi nikomu normalnie wyświetlonego katalogu z jednoczesnym czytelnym podglądem (wystarczy ustawić rozmiary ikonek na 64 piksele!) powiedzmy trzydziestu miniaturek w duecie z QuickLook, MilkyWay lub nawet z dowolną inną przeglądarką. Ale Cover Flow we Front Row to zupełnie inna bajka. Oczywiście o ile tylko miałby on przestać służyć wyłącznie wyświetlaniu multimediów i gdyby zaczął być uproszczonym interfejsem do wygodnej obsługi komputera z kanapy. Czyli za pomocą pilota. Siedząc daleko od monitora nie potrzebujemy zbyt wielu informacji na ekranie, i tak ich z tej odległości nie zobaczymy. To czego potrzebujemy to czytelny i logiczny sposób ich prezentacji. I to jest właśnie to co Cover Flow robi doskonale. Nie mam racji?

1,547

komentarze

  1. 3 16 grudzień 2008 o 10:44
    link
       

    Na szczęście nie tylko MAC może wykazać się CoverFlow’em :) Ponieważ lubimy go, to dodaliśmy tą funkcjonalność do naszego Playerka.

Inni napisali

  1. [...] Jeszcze o Cover Flow… [...]

  2. [...] nowy - pamiętam takie gry dla iSighta z przed kilku lat - ale wykonanie i połączenie tego z Cover Flow to naprawdę miła rzecz. Szczerze [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*