Uwaga! Ten wpis ma ponad 2 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.
Tak czy inaczej - nie poddaje się zarówno jeśli chodzi o “rozgryzanie” OSX-a jak i prowadzenie tego bloga, choć nie ukrywam że zaczynam (zaznaczam - dopiero ZACZYNAM) dostrzegać koniec jego istnienia w obecnej formie z prostej przyczyny : ..eeee…mmmm… może napiszę w ten sposób : pewne rzeczy zaczynają mi się klarować, skołtunione myśli - prostować … a nie wiem czy finał tego całego ambarasu nie będzie zaskakujący - tak zaskakujący że zadziwi nawet mnie..
No cóż. Zaskoczenia raczej nie będzie. Podobny zamysł co Andrzej miał bowiem kilka miesięcy temu jeden z forumowiczów na MyApple.pl. Zaczął tymi słowami:
Postanowiłem otworzyć wątek, w którym będę codziennie opisywał swoje przygody z pierwszym w moim życiu Makiem. Niech to będzie coś w rodzaju blogu. (…) A na koniec moich przygód, powiedzmy po miesiącu, moje kłopoty mogą być wskazówką przy stworzeniu jakiegoś miniporadnika dla miniużyszkodników.
Minęło zaledwie 5 dni (słownie: pięć!) i wszyscy przeczytaliśmy:
No i to by było na tyle… Szykowała się miesięczna epopeja, a skończyłem na kilku notkach. Bardzo przepraszam wszystkich zawiedzionych, ale nie mam już o czym pisać. To jest genialny komputer i genialny OS.
Mam nadzieję, że nie zniechęci to zbytnio Andrzeja i nadal będzie opisywał swoje wrażenia z używania maczka. A gdy temat się wyczerpie jakoś “przebranżowi” pamiętnik w regularnego bloga… Nie chodzi tu przecież tylko o to, że ktoś już coś przerabiał, o tempo eksploracji systemu czy powtarzające się często problemy dotykające wszystkich switcherów ale o opis indywidualnych wrażeń i odczuć z przesiadki. Każdy z nas jest inny, każdy patrzy na świat inaczej i każdy z nas ma coś do powiedzenia. Czekam więc niecierpliwie na dalszy ciąg, z nadzieją że tą moją “przepowiednią” nie zepsułem nikomu zabawy…




2005-2008 by Bartosz Skowronek / 