Palę ale się nie zaciągam

13 stycznia

Uwaga! Ten wpis ma ponad 7 miesięcy. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Aby odpowiedzieć sobie na pytanie, co tablet Apple mógłby zmienić, co zrewolucjonizować, na co nam wszystkim otworzyć oczy, należałoby dobrze przyjrzeć się mediom we współczesnym świecie. Media bezpowrotnie zmienił internet - to wiemy i z tym chyba nie da się polemizować. Kluczem do odpowiedzi na pytanie: “a po co mi ten cały tablet” tkwi jednak w rozumieniu na czym te zmiany polegają. - pisze Przemek Pająk. I odpowiada, że polegają na “sposobie budowania i konsumowania treści” co oznacza po prostu iż “użytkownicy chcą decydować o tym, jaka będzie treść” i “oczekują szeregu udogodnień, które im tworzenie treści ułatwią i uprzyjemnią”. Ergo chodzi tu o “platformę do zamieszczania treści, która użytkownikom przypadnie do gustu”. Czym ma być jednak owa platforma nadal nie wiemy - zamiast konkretów Pająk podaje tyko fantastyczną listę życzeń. Abstrahując już od zawiłości związanych z rolą nadawco-odbiorcy i prawdziwym sensem “kolektywnego tworzenia literatury” chciałbym po prostu usłyszeć jakiś konkret - na przykład czym owa magiczna platforma ma się różnić od dzisiejszego internetu, współczesnych serwisów społecznościowych, rozległych podsieci dla lamerów w stylu naszej klasy czy facebooka oraz różnych, wypracowanych przez lata sposobów interakcji autora z czytelnikiem… Co takiego może zaoferować użytkownikom tablet czego nie może zaoferować domowy komputer, laptop czy odpowiednio wyposażona komórka? To “produkt, który rozwiąże problemy tradycyjnych mediów i uratuje życie użytkownikom konsumującym tradycyjne media” - twierdzi Pająk. Dobrze ale ja się pytam - jak? Jak ma to zrobić? Czy praca z laptopem na kanapie nie jest dostatecznie intymna? Czy domowy komputer nie jest z definicji osobisty? Czy iPhone albo iPod Touch nie jest dostatecznie mobilny? Czy współczesny internet nie jest wystarczająco interaktywny? W jaki sposób dotykowy ekran i nieistniejący tablet może rozwiązać problemy tradycyjnych mediów skoro nie rozwiązały ich do tej pory miriady istniejących komputerów, rozkwit multimedialnych technologii i sieć o globalnym zasięgu? Więcej - to one je stworzyły!

55Superman-Alex Ross

Tablet Apple’a może uratować gazety, książki i telewizję. Uratować w sposób, w którym użytkownicy na nowo odkryją radość ich konsumowania. Jeśli telewizja zaoferuje nam stały dostęp na żądanie do naszych ulubionych treści, powiąże to z internetem społecznościowym, gdzie będziemy mogli w czasie rzeczywistym dzielić się opiniami na jej temat, jeśli zejdzie ze ściany lub szafki rtv i pójdzie za nami wszędzie tam, gdzie i my pójdziemy, to czy nie przyjmiemy jej z otwartymi ramionami i polubimy na nowo? Czy jeśli nasza ulubiona gazeta, której w wersji papierowej nie czytamy, bo nie mamy na to oddzielnego czasu, będzie ciągle przy nas, aktualizując swoją treść na bieżąco w czasie rzeczywistym; jeśli nasz ulubiony dziennikarz wyśle bezpośrednio nam odpowiedź na nasz komentarz do jego artykułu, który pojawił się na ekranie, który mamy ciągle przy sobie, to czy wtedy nie wrócimy do naszych ulubionych tytułów prasowych? Jeśli nasz ulubiony pisarz będzie udostępniał nam na bieżąco efekty swojej pracy nad kolejną powieścią,(…) to czy nie wrócimy na dobre do literatury? - pyta Pająk. Otóż nie. Nie wrócimy. Choćby dlatego, że sporo tych naszych ulubionych pisarzy już nie żyje, sporo mówi w językach, których nie znamy i których nie poznamy, a ci którzy jeszcze żyją raczej nie będą odpowiadać na miliony zaczepek dziennie. Nie będziemy też czytać gazet na tabletowym ekranie skoro nie czytamy ich na papierze czy w laptopie - bo wymaga to dokładnie tyle samo czasu i uwagi. Nie będziemy też korzystać z telewizji na żądanie w pociągu - raz że wymaga to odpowiedniej infrastruktury (i nie chodzi tu tylko o przepustowość ale także o przygotowanie i przetłumaczenie materiałów) - dwa, że nie można zażądać czegoś o czym się nie wie że istnieje a aktualna informacja - a nie filmy i seriale - to przecież istota telewizji; trzy - nie dlatego od niej odchodzimy. To science-fiction. Do tego z długa brodą. Zresztą kto miałby czas na śledzenie oferty, wybór i konsumpcję tych wszystkich dobrodziejstw i noszenie w tym celu magicznej tabliczki wielkości dachówki - chyba tylko gimnazjaliści. Oni i tak noszą tornistry… Rozrywka - oto jest słowo które opisuje całą tą powyższą wyliczankę. Tablet da nam jeszcze więcej rozrywki! A dlaczego? Głownie dlatego, że ma większy ekran niż typowa komórka. I ten ekran wszystko zmieni. Wiec pytam - niby jak? Czy naprawdę można uwierzyć że wystarczy dać ludziom łatwy w obsłudze czytnik i sposób na kupowanie treści aby nagle zechcieli je ochoczo konsumować skoro teraz - mając do nich równie łatwy dostęp i dokładnie wszystkie wyżej opisane możliwości - nie chcą ich za marne kilka złotych lub nawet za darmo? Informacji jest zbyt dużo - jeśli ludzie ich nie konsumują, jeśli wybierają kino zamiast książki, telewizor zamiast gazety a w nim głupstwa zamiast tzw. poważnych programów to dlatego że wymaga to mniej wysiłku a nie dlatego, że treści bardziej wymagające są dla nich niedostępne.

Happy-P88Eople-400

Owszem, mediom bardzo potrzeba odbiorców. Owszem, media szukają sposobów na utrzymanie swojej roli i dochodów - a elektroniczna multimedialna gazeta czy książka i kiosk na wzór iPoda z iTunes wydaje się zgrabnym pomysłem, który pozwoliłby zachować im status quo. Pytanie to jednak warto odwrócić - czy odbiorcy potrzebują mediów? Skoro - jak twierdzi Pająk - sami chcą tworzyć treści, skoro chcą współdecydować i współuczestniczyć w ich kreowaniu odpowiedź jest jednoznaczna. Coraz mniej. Jeśli tekst jest tylko pretekstem stają się całkowicie samowystarczalni. Tak jak my - polemizujemy sobie tutaj i nie ma o nas słowa w wiadomościach… Owo ratowanie gazet, telewizji i książek oznacza tak na prawdę ich unicestwienie. Już teraz serfując po sieci znacznie więcej oglądamy niż czytamy, prawda? Ok. Być może taka jest właśnie kolej rzeczy - silnik wyparł transport konny czy żaglowy, broń prochowa broń białą może więc ekran wyprze kiedyś papier - znikną książki, gazety, kioski, księgarnie, a słowo pisane stanie się cyfrowym dodatkiem do obrazków oraz ekstrawaganckim hobby dla dziwaków. O to chodzi? Tak ma wyglądać tabletowa rewolucja anno Domini 2010? Wolne żarty. Elektroniczne czytniki książek to jedno - ogólnoświatowa rewolucja i mimowolny ratunek dla lasów deszczowych to drugie. Czy naprawdę można uwierzyć, że Apple jest w stanie skonsumować wszystkie efekty digitalizacji wypuszczając na rynek jakieś nowe urządzenie i otwierając w iTunes jakiś Book czy Press Store? Pytam się - jak? Podpisując umowę z kilkoma dużymi amerykańskimi wydawcami? Jedną czy druga amerykańską telewizją? Albo otwierając sklepik dla wszystkich i oferując wydawcom 70% zysków? A jeśli nawet - czy to coś zmieni? Nie da się tego samego zrobić już teraz na iPhonie, iPodach Touch, laptopach i stacjonarnych komputerach? Więcej - czy już tego nie robimy instalując aplikacje do czytania ebooków i czytniki RSS? Czy już nie płacimy za treść - bezpośrednio lub pośrednio - oglądając reklamy lub wypełniając statystyki? Przecież to wszystko tylko kwestia usługi i oprogramowania typu klient-serwer. Zadziała nawet na pececie. Ale ale - powiecie - tablet będzie poręczny, prosty i wygodny w obsłudze nawet dla laika. Idealny komputer do łóżka - rano gazetka, po południu film, do poduszki książka. Wydawcy zaczną zarabiać, użytkownikom nie będzie chciało się piracić - bo będzie tanio - a świat szybko zaludni się posiadaczami tabletów oddającymi się lekturze “dzieł zebranych” Prousta… Jasne! Tablet będzie miał duży ekran ale zmieści się w kieszeni, zasilany będzie energią statyczną wprost z atmosfery, będzie odporny na deszcz, kurz, piasek i nieprzyjemne temperatury, będzie lekki i trwały i - oczywiście - będzie kosztował 39 dolarów. Mógłby też robić tosty i parzyć rano kawę. W końcu to coś co ma przypaść do gustu użytkownikom, prawda? A siódmego dnia Jobs uratuje General Motors. Bo jak nie on - to kto? I ludzkość wreszcie będzie szczęśliwa. Szkoda, tylko że w 2012 ma być koniec świata…

2,256

komentarzy: 21

  1. 1 13 styczeń 2010 o 16:22
    link
       

    Trudno się Bartku z Tobą nie zgodzić. Choć dużo miejsca na swoim blogu poświęcam informacjom o tym mitycznym urządzeniu (fascynuje mnie związany z nim szum medialny i reakcje innych firm z tej branży), to nie wierzę w jego pojawienie się. Po prostu nie znajduję odpowiednio szerokiej luki, w której takowy tablet mógłby funkcjonować.

    Właściwie poza książkami, to już od dość dawna nie tykam się zadrukowanego papieru, bazując często na tych samych treściach w wersji elektronicznej. Przez ostatnie dwa miesiące miałem np. dostęp do pełnych elektronicznych wydań dwóch wiodących polskich tytułów prasowych, i co? Tak jak przestałem je czytać w wersji papierowej, tak i dokładna ich kopia elektroniczna (łącznie z drukowanymi w nich reklamami) nie spowodowała bym do nich wrócił.

    Druga sprawa, iPhone w mojej kieszeni sprawdza się niemal do wszystkich zastosowań za wyjątkiem pisania, ale od lat nie ruszam się z domu bez laptopa, który z powodzeniem mieści się w torbie i w żadnym razie mnie nie ogranicza. Nie miałbym więc powodu sięgać po trochę mniejszy tablet.

    Myśl o ewentualnym zakupie takiego urządzenia (jeśli by powstało) bierze się właściwie tylko ze zwykłego gadżeciarstwa.

    Tablety istnieją od lat i świetnie radzą sobie w bardzo wąskiej niszy. Sam miałem okazję przez jakiś czas korzystać z takiego urządzenia (choć był to w sumie pancerny laptop z opcją tabletu) podczas wykopalisk archeologicznych. Gdyby istniała szersza luka w rynku, to takie urządzenia już dawno znalazłyby zastosowanie.

  2. 2
    jargo
    13 styczeń 2010 o 16:29
    link
       

    dobre :)

  3. 3
    user151
    13 styczeń 2010 o 17:10
    link
       

    Dokładnie tak!,
    a propos z tymi 70% i Book/Press Storem - pewnie też wprowadzili by cenzurę - no bo przecież chodzi o wizerunek marki Apple :))

  4. 4
    aepictures
    13 styczeń 2010 o 17:23
    link
       

    Zakończenie artykułu to majstersztyk.

    Odnośnie zdania: “Podpisując umowę z kilkoma dużymi amerykańskimi wydawcami? Jedną czy druga amerykańską telewizją?

    W iTunes Store już znajdują się filmy, seriale, podcasty, które można oglądać począwszy od iPoda przez iPhona a na Maku a nawet pececie kończąc. Nie chcę tabletu. Chcę tylko pełny iTunes Store w Polsce.

  5. 5 13 styczeń 2010 o 17:27
    link
       

    Cholera jasna, chyba niebo się otworzy, ale musze przyznać Ci rację, nie wiem jak to powiedzieć, ale myślimy identycznie. Z resztą napisałem o ty nieco wcześniej od wpisem spidera.
    Kilka słów ode mnie na ten właśnie temat u mnie na blogu, chętnych zapraszam

    http://www.smartwo...murowany-hit.html

  6. 6
    oli
    13 styczeń 2010 o 17:39
    link
       

    @Bartku ciekawa polemika, o ile pierwsza czesc odpowiedzi okey to po parzeniu kawy lanie wody.
    A cytujac ciebie: “Ale ale - powiecie - tablet będzie poręczny, prosty i wygodny w obsłudze nawet dla laika. Idealny komputer do łóżka - rano gazetka, po południu film, do poduszki książka”.
    Ja takiego urzadzenia oczekuje, przy ktorym bede mogl zrobic wygodnie notatki. iPhone do czytania jak wspomnialem wczesniej jest za maly do tego jeszcze krotka notka okey, ale nic po zatym, Po drugie notebook jest dla meni w wielu wypadkach za duzy znowu, bo dla wygodnej pracy przy wiekszych rzeczach nic procz 15,4 cala nie interesuje mnie jeszcze trzynastka ujdzie. Mniejsze netbooki z niepelnowymiarowa klawiatura jezeli zamierzamy pisac to porazka - wg mnie. Dlatego caly szum netbookowy mnie ominął. Nawet jezeli beda mialy coraz wieksza moc obliczeniowa.
    Odnoscnie tabletu wiele firm prezentowalo i sprzedaja je z klawiatura, teraz na targach wysyp. Ale co z tego jak nie sa dostosowane do tego. Głwna wygranaw tej batali bedzie wlasnie juz pomijajc tresc, interfejs dla uzytkownika, ktory zacheci ludzi do korzystania z tego.
    Co do czytania. Np z papierowej wersji Pulsu Biznesu rzadko korzystam i innych gazet bo nie chodzi o pieniadze ale o to ze pozniej pelno papieru mi sie wala po mieszkaniu, po biurku itd. Ale maja sobie wygode używania tak sama jak magazyny ktore czesciej kupuje bo sie przyjemnej czyta bez flasha i tysiecy linkow. Ale znowu później leżą i sie kurzą. Korzystałem z wersji elektronciznej wersji gazet na komputerze przyjemniej sie czyta w takim formacie niz zwykla zawalona strone, choc to juz nei jest to. Korzystam z New York Times’a stworzonego z AIR. Prosty format i inne wrazenie. Ale to wszystko ma wade bo nie wygodnie sie trzyma na fotelu kompa. I tzreba czekac zanim to wszystko sie uruchomi i wlączac kilka róznych aplikacji czasem. Tablet moze dac nam te dwie rzeczy w jednym miejscu czyli wyglad tradycyjnych gazet z funkcjonalnoscia elektronicznych wydan. I to wszystko trzymac w jednej rece. Czasem znajdzie sie wydanie zagranicznego Magazynu w PDF i jest fajnie bo znowu nie ma żadnych rozpraszaczy. I jak milo by bylo ogladac to wydanie na tablecie.SI juz pokazywal na filmach podobne wykorzystanie takich tabletow. Ja tak to widze.

  7. 7
    Adalbert
    13 styczeń 2010 o 22:02
    link
       

    Brawo za tekst Bartku… i tylko jedno ale… Ale co zrobimy gdy okaze sie ze mityczny iTablet jednak dokona rewolucji na miare iMaca, iTunesa, iPhona… a iSteve po raz kolejny udowodni nam, ze wie czego oczekujemy ?
    Oj bedzie zabawnie :)

  8. 8
    Adalbert
    13 styczeń 2010 o 22:09
    link
       

    Juz jest zabawnie :)
    “Markowy Producent - Markowych Wyrobow” czyli Pat Metheny - myslalem w swojej naiwnosci, iz po plycie “0 tolerancji dla ciszy” nie jest mnie juz wstanie niczym zaskoczyc, a tu raptem takie cos:
    http://67.227.198....nEcardWarsaw.html
    Kompletna Niecodziennosc tego Zamierzenia wprawila mnie w oslupienie :)

  9. 9 13 styczeń 2010 o 22:29
    link
       

    powtórzę tylko to, co napisał aepcitures; zakończenie tekstu to majstersztyk.

  10. 10 13 styczeń 2010 o 23:55
    link
       

    Skromnie: czytanie magazynów, książek w wersji elektronicznej to nie dla mnie. Artykuły tak. Krótko ujmując nie zamieniłbym moich setek magazynów komputerowych na ich wersje elektroniczne. Tablet, nie rozumiem tej podniety. Ciekawa rzecz, zabawna, ale to nie rewolucja na miarę wykonywania przez komputer skomplikowanych poleceń głosowych czy interfejsu bazującego na gestach dłoni (ala projekt Natal Microsoftu) .

  11. 11
    oli
    14 styczeń 2010 o 7:51
    link
       

    @ojciec fernando.
    Sam uwielbiam zapach nowych ksiazek, i gazet, A ksiązek nie lubie pozyczac. bo wracaja jakies wymientolone. Ale sma oczekuje takiego urzadzenia lub podobnego. Bo po pierwsze nie mam gdzie tego jzu trzymac, na gazetach kurz sie zbiera. A druga sprawa to przekonalem sie o tym duzo latajc samolotem. Ze przez ciezar gazey czu branie jakis gazet, na dluzsza wyprawe, zaplacilem raz za nadbagaz :D.
    I dlatego to bylo procz wygody, zbawieniem, mialbym wszystko w jednym malym cienkim tablecie. A do tego nie potrzebowalbym normalnego kompa. Oczywiscie sa czytniki skiazek, fajne ale to nie dla mnie, maja ograncizenie tylko do jednej rzeczy. Do czytania ksiazek ok,jezlei ktos bardzo duzo czyta, ja bym chcial jeszcze miec inna rozrywke w jednym urzadzeniu :).

  12. 12
    oli
    14 styczeń 2010 o 7:53
    link
       

    PS.
    Przy nadbagazu mialy byc ksiazki - jeszcze sie nie dobudzilem ;)

  13. 13
    tomek
    14 styczeń 2010 o 9:07
    link
       

    A mi sie wydaje ze sytuacja moze byc jak w przypadku iphone. Nie mial obslugi mms, copy/paste i innych ponoc nieodzownych ficzerów, gdy wchodil na rynek. Dzisiaj jest wzorem dla wszystkich kopiujacych, ktorzy mimo, ze moze procesorem i wielkoscia ekranu go przewyszaja, to sa ciagle tylko nieudolnymi kopiami.
    Chcialbym zeby apple znowu pokazalo (jak pokazuje od dawna) jak mozna cos zrobic “wystarczajaco dobrze”, zeby ludzie to polubili i zaczeli po prostu uzywac. Jak na przyklad przegladarek w telefonach - od safari wszystko ruszylo.
    Reszta to bicie piany. Czas wszystkie rany wyleczy ;)

  14. 14 14 styczeń 2010 o 9:31
    link
       
  15. 15
    Jarek
    14 styczeń 2010 o 9:36
    link
       

    Ale tu Bartku nie chodzi o czytanie (gazet itp.), tylko o pisanie - wprowadzanie danych.
    Jeśli urządzenie będzie miało rozpoznawanie pisma - będzie mogło służyć, jako elektroniczny notatnik, zintegrowany z kalendarzem. Do tego cała reszta, o której piszecie i mamy hit. A jakiś czas temu wrócił inżynier od Newtona. To by było coś, mam nadzieje, że będzie w nim rozpoznawanie pisma odręcznego i że będzie to działać świetnie

  16. 16
    tomek
    14 styczeń 2010 o 10:01
    link
       

    po co pisac recznie jak mozna dyktowac glosem?

  17. 17
    Jarek
    14 styczeń 2010 o 10:38
    link
       

    Na spotkaniu to raczej nie wykonalne - poza tym pisanie jest dla nas bardziej naturalne

  18. 18
    maxijazz
    14 styczeń 2010 o 20:22
    link
       

    Nie jestem kobieta, ale i tak mowienie jest dla mnie bardziej naturalne niz pisanie…

  19. 19 14 styczeń 2010 o 22:13
    link
       

    wielki szacunek Bartek za piękny i mądry tekst

  20. 20 17 styczeń 2010 o 21:53
    link
       

    Przemka tekstow jeszcze nie czytalem, natomiast Bartku nie zgodze sie z Toba w jednym: nie wszyscy mysla jak Ty. Nie zakladam ze Apple pokaze Tablet, tez nie jestem do konca przekonany czy jest dla niego miejsce. Z drugiej strony potrafie sobie wyobrazic urzadzenie, ktore polaczy w sobie trzy rzeczy: iPhona, MacBooka i czytnik ebookow i innych egazet. Dla mnie ekran iPhona bywa nieco za maly, a napewno WKURZA mnie do dupy modul wifi w iPhonie. Na Appleblog, czy innym jablkowym blogu ktos pokazal projekt Microsoftu, gdzie kompa de facto trzymasz jak ksiazke i przewijasz kartki jak przy lekturze papierowego kryminalu. Czyz to nie urocze? :)

  21. 22
    Saq
    19 styczeń 2010 o 21:50
    link
       

    @maxijazz a teraz sobie wyobraź, że siedzisz na wykładzie i w około 15 twoich kolegów z roku powtarzają na głos każde słowo prowadzącego, żeby ich tablety to dobrze wyłapały.. pisząc możemy zrobić np: tabele/rysunki/graf/czy zapisać formuły matematyczny, a wyobraź sobie opisywanie tabelki słowami? Po za tym tworząc i zapisując tekst lepiej go przemyślisz nim zapiszesz, a spróbuj zbudować sensowne i rozbudowane zdanie mówiąc, wyglądało by to tak: “idzie yyyy nie, nie leci, tfu cofnij, usuń!yyy biegnie.. ” . Jak to sobie wyobrażasz?
    Co do tabletu własnie notatki/kalendarz to by była jego siła+ mulimedia:) a co Steve i sztab projektantów wymyśli ja jestem bardzo ciekaw;)

Inni napisali

  1. [...] Oczywiście, rzecz jasna. I oczywiście się o nich zapomina… Wspominam o nich bowiem rozmawialiśmy sobie ostatnio sporo i gorąco o applowskim tablecie w kontekście czytnika ebooków/prasy, nowej filozofii obsługi komputera i ogólnoświatowej [...]

  2. [...] nieprzydatny. Sorry dziewczyny i chłopaki ale tak to właśnie widzę. Pamiętacie pewnie moją zeszłotygodniową polemikę z Przemkiem Pająkiem - stawiałem wtedy szereg pytań czym może być urządzenie tego typu - teraz będą musieli [...]

  3. [...] jeśli oznacza to jakieś kompromisy w postaci małego ekranu. Pisałem o tym obszernie niedawno i żadne z postawionych przeze mnie pytań nie przestało być aktualne. Co więcej wraz z pojawieniem się iPada sporo na aktualności zyskały. Co takiego oferuje tablet [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez