Uwaga! Ten wpis ma ponad 11 miesięcy. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.
Bo na czym polega ta cała innowacja? Przecież nie na montowaniu szybszych procesorów czy na dopychaniu coraz to nowych funkcji jak robią to od lat producenci np. telefonów komórkowych? Ok. Być może radio w komórce to dla kogoś świetny pomysł ale czy oznacza to, że każdy tego typu dodatek jest dobry? Że należy napompować proste urządzenie tak mocno, że przestanie być jasne do czego służy i jak z niego korzystać? Aparat, kamera, druga kamera, drugi wyświetlacz, odtwarzacz mp3, otwarzacz wideo, gry, wideo rozmowy, e-mail, kalendarz, dyktafon, organizer, dzwonki, didżejski mikser, jakieś profile i jeszcze kilkadziesiąt innych dupereli. A wszystko to w urządzeniu mniejszym od paczki papierosów, na ekranie rozmiarów znaczka pocztowego, zwykle w kiepskiej jakości, z tapetami w postaci animowanych gifów za dodatkową kasę i bez żadnego pomysłu jak z tego sensownie korzystać. A do tego jeszcze ślamazarne albo wręcz fabrycznie wadliwe… A ty użytkowniku ciesz się z każdej nowości, płać i najlepiej nie używaj. Ważne jest bowiem przeświadczenie że możesz, to wystarczy. Ważne jest to, że gdy kupujesz jesteś onieśmielony tą całą “nowoczesnością” ale po odejściu od kasy sam musisz sobie z nią poradzić. Reklamacji nie uwzględnia się. A w efekcie okazuje się, że nie tylko kupiłeś wyrafinowanego bubla ale także, że jesteś przekonany, że to ty powinieneś się do niego dopasować a nie on do ciebie. Doprawdy?

Zrozumcie mnie dobrze - nie mam nic przeciwko, powiedzmy, kalendarzom w komórkach. Piszę tylko o tym, że one często są tam tylko po to aby być. Tak jak te wszystkie aparaty, kamery i klienty e-mail. A to już inna para kaloszy, prawda? Piszę o tym, że cały ten olbrzymi, rozbuchany postęp jest pozorny - od lat wszyscy produkują i sprzedają z grubsza to samo, a różnice pomiędzy markami, modelami czy nawet gatunkami są pomijalne. Smartfon to nadal przecież zwykły telefon, tyle że droższy i zwykle bardziej problematyczny. Przebój ostatniego lata czyli netbooki to nadal laptopy tyle, że tanie i małe. Z kolei desktopy przez 20 lat właściwie w ogóle się nie zmieniły a jeśli pominąć świecące wentylatory i zdolności obliczeniowe - korzystamy z nich z grubsza tak samo jak korzystało się z małego Atari. Komputery Della, HP czy Asusa różnią się od siebie głównie ceną, kolorem i kształtem obudowy. Mają nie tylko te same bebechy ale także to samo oprogramowanie - więc co za różnica który kupimy? Wypasione telefony Samsunga, Nokii czy Sony-Ericssona są dokładnie tak samo nieciekawe, użyteczne i skomplikowane w obsłudze - poza tym zostają nieistotne detale: ikonki, inne skróty, kształt. Jeden trzyma na baterii 70 godzin a drugi 72 godziny. Wow! Naprawdę jest o co porównywać! Owszem, powszechną sympatią cieszą się - co zrozumiałe - producenci tani. Nikt nie lubi wydawać dużo, kiedy może mało. Mnogość podobnych rozwiązań na rynku oznacza zwykle konkurencję, co ma sporo zalet. Jednak czy niska cena ma cokolwiek wspólnego z innowacyjnością? Pozwala upowszechnić produkt, wprowadza go pod strzechy, można pewnie dzięki temu oszczędzić na pizzę ale przecież nic więcej. Zresztą czy naprawdę cena może usprawiedliwić złe działanie? I czy aby na pewno jest ona taka niska? Jakoś mi się nie wydaje…

Nie twierdzę oczywiście, że Apple jest jedyną firmą która nie grzęźnie w tym marazmie. Ani też że wyprzedza konkurencję o lata świetlne. Jednak wyraźnie jest krok przed resztą. Swoją drogą całkiem spory krok - taki iPhone ma już prawie 3 lata i właściwie jak dotąd żadnego poważnego konkurenta… Słowem, Apple proponuje rozwiązania własne, unikalne, zintegrowane, pasujące do siebie wzajemnie i - co najważniejsze - widziane z ludzkiej perspektywy. Design - mawia Steve Jobs - to nie to jak coś wygląda ale to jak działa. Nie staramy się pokazywać produktów, które są po prostu inne. Inne i nowe to relatywnie łatwe sprawy. Zrobić coś co jest z natury rzeczy lepsze, to dużo trudniejsze - tłumaczył przy innej okazji Johnatan Ive. Pierwszymi klientami iTunes byliśmy my sami; zdaliśmy sobie sprawę czego naprawdę potrzebujemy jako użytkownicy muzyki. I zrobiliśmy to. - tak z kolei Jobs wspominał początki iPoda i iTunes. I to jest właśnie ta różnica. W podejściu. Nie chodzi tu o parametry, nie chodzi o technikalia, ani też o to żeby wymyślić nowy, świetny produkt - i sprzedać go lub nie, bo to nigdy przecież nie wiadomo - ale o to, żeby ludzie go z przyjemnością używali. I nie jest to wcale kaprys ani misja - choć trudno zaprzeczyć, że kierunek ten Apple zawdzięcza najpewniej charakterkowi Jobsa. To po prostu konieczność. Na rynku trzeba się przecież jakoś wyróżniać, czymś trzeba przyciągnąć kupujących do swoich sklepów, czymś zachęcić ludzi do zakupów - prawda? Poza tym żadna to sztuka sprzedać raz - klient powinien wrócić a to zrobi tylko ktoś zadowolony. To się po prostu opłaca. Przy okazji Apple pokazuje, że technologia nie musi być niezrozumiała, trudna, wymagająca czy odpychająca. Elektronika, komputery, gadżety - to wszystko jest dla ludzi. I mogą być przyjemne. Powiem więcej - takie właśnie powinny być. Nie sądzicie?




2005-2009 by 


komentarzy: 26
link
Tak, innowacyjnosc apple czyli ograniczanie funkcjonalnosci jest lepsze. Bateria do ktorej zmiany potrzeba ‘geniusza’.
Klapki, klapki jak zwykle ostatnio.
link
Wymienianie baterii nie jest funkcją. A to że można zrobić baterię, która wytrzyma o wiele dłużej robiąc ją niewymienną… No cóż. Nie wszyscy chcą telefonu, ktory trzyma długo na baterii.
link
mam iphona 2 lata, uzywam dosyc intensywnie i bateria trzyma wlasciwie tak samo jak po zakupie wiec wyglada na to ze cykl zycia i mozliwosci baterii sa dluzsze niz cykl zycia produktu. slowem, nie widze problemu.
link
u apple niestety te istotne nowości też są wprowadzane całkiem… ‘powoli’
więcej nowych sprzętów także i od apple ma nowe, większe cyferki niestety - przykład z przejściem z 3G na 3GS
do nano też chyba napchali ostatnio co tylko mogli, żeby cokolwiek nowego do niego wsadzić. radio? kamera video!?
oczywiście apple przy okazji jeszcze się rozwija (samo wprowadzenie iPhona, ‘prawdziwy’ multitouch w gładzikach, etc) ale wydaje się, że idzie też drogą cyferek razem z resztą. może to po to, żeby nie wypaść z rynku. może po to, żeby zaoferować lepszy produkt w tej samej cenie.
chociaż w tym rozwoju nie można patrzeć tylko na sprzęt i cyferki, bo ten i tak zawsze stanowił tutaj komplet z softwarem.
więc - faktycznie wygląda to inaczej
jednak ostatnio - trochę się upodabnia
link
Nie do konca sie z Toba zgodze. Lubie iPhone’a za to, ze jest tak piekielnie intuicyjny i wygodny. Za to Nokie E51 lubie za to, ze pomimo pewnej topornosci jest tak wszechstronna. To prawda, ze nie korzystam z tetheringu codziennie, ale ta funkcja czeka na mnie i moge z niej skorzystac kiedy chce. To samo tyczy sie MMSow, odtwarzacza MP3, aparatu z funkcja kamery.
Istota sprawy jest to, ze w przypadku Apple to firma mowi mi co moge wykorzystywac i co mi jest potrzebne, a w przypadku Nokii firma daje mi produkt i mowi, zebym korzystal z jego ficzerow wedle uznania.
Wyobraz sobie, co by bylo, gdyby Apple nagle stwierdzilo, ze na OS X sluchac muzyki mozna tylko w iTunes, filmy ogladac tylko w QT, przegladac strony tylko w Safari, czytac poczte tylko w Mail’u itp. “Bo przeciez wiemy od Was lepiej, ze te aplikacje Wam wystarcza.”, podczas gdy mnie iTunes nie wystarczy bo nie odtwarza OGG, QT nie wspiera DivX a Safari muli i nie ma narzedzi deweloperskich pokroju chocby Firebug’a. Uzywalbym OS X? Nie.
Cala sztuka polega na zachowaniu rownowagi miedzy wspomnianym przez Ciebie napakowaniem gadzetow ficzerami a ich (gadzetow) intuicyjnoscia…
link
nie ma sensu w ten sposob porownywac - gdyby motor mial cztery kola to bylby samochodem. iphone dysponuje naprawde ograniczonymi zasobami i pilnowanie ich jest calkiem sensowne - sam zobacz jak narzekaja ludzie ktorzy poinstalowali sobie za duzo softu z cydii. problemy z zyciem baterii, problemy ze stabilnoscia, problemy z szybkoscia itd. itp. firmowemu oprogramowaniu iphona nie mozna zarzucic braku funkcjonalnosci, warto tez pamietac w jakim kontekscie sie obracamy - do niedawna firmware w telefonach w ogole bylo nierozszerzalne i kompletnie zamkniete.
link
Bartek, wpisz sobie w szukajkę przeglądarkową [CMD+F] słowo “reklamacj” (bez a). Co to za syfek wyskakuje jako jeden z wyników ;>? [Safari]
link
rozwiń sidebar - i wszystko jasne
link
Drogi Tomaszu - co jak co ale wydaje mi się, że akurat alternatywę dla Firebug’a Safari posiada:
wbudowany Web Inspector (wraz z wbudowaną w niego od którejś tam wersji Droserą)
co do mulenia - większość osób uważa ją za najszybszą makową przeglądarkę, więc…?
link
Kompletnie nie zgadzam się z faktem, że czytnik linii papilarnych jest zbędnym gadżetem - mam takowego od kilku lat w Thinkpadzie i jest przerewelacyjny. Resztę owszem można o kant … potłuc, ale czytnik rewelacyjnie zastępuje potrzebę podawania hasła. To właściwie jedyna rzecz jakiej od początku brakuje mi w MBP - dodatki w postaci czytników na USB to pomyłka.
link
@Moridin
Na serio pamiętanie i wpisanie własnego hasła jest aż tak wielkim problemem? Te całe czytniki to już przerost formy nad treścią czystej wody i chyba nawet sami producenci to załapali bo jakoś coraz mniej notebooków z wbudowanym tym czymś się pokazuje. Technologia fajna ale w powiedzmy firmie - tam może mieć jakiś sens. Ale w sprzęcie prywatnym? Kompletnie nie kleję dlaczego sugeruje się użytkownikowi, że jest za głupi na zapamiętanie własnego hasła.
link
@Roberto - o ile mi wiadomo to Web Inspector nie pozwala na modyfikacje kodu HTML, CSS, JS, uruchamianie wlasnego kodu JS na stronie. Nie ma tez debugger’a JS… W codziennej pracy polegam na Firebug’u, poniewaz przyspiesza mi on modyfikowanie istniejacych stron i ulatwia rozwiazywanie problemow.
A Safari muli na starcie. Odpalam aplikacje i przez 20-30 sekund nie odpowiada ona na moje akcje. Zapewne wine ponosi tutaj “Top Sites”, ale sorry. Przegladarka WWW bywa dla mnie krytycznym narzedziem i nie moge sobie pozwolic na opoznienia. Dlatego uzywam do sieciowania Opery 10, a do deweloperki Firefoksa. Opera nie dosc, ze jest szybsza i lzejsza od Safari to w dodatku daje mi do dyspozycji takie rzeczy jak podpinanie wlasnych CSS’ow i skryptow JS pod strony.
Proponuje wiec odrobine luzu i tolerancji. To, ze ja mam 250GB dysku i 4GB RAM w bialym MacBook’u to nie znaczy, ze kazdy musi. Ja ta przestrzen wykorzystuje, np. jak mam odpalone VMWare z XP na ktorym dzialaja 3 wersje IE, a oprocz tego normalne srodowisko wykorzystywane w codziennej pracy (FF, jEdit, Terminal, Mail itp.). Bartek moze uwaza kalendarz, klienta e-mail, odtwarzacz MP3 czy nawigacje GPS w komorce za zbedne bajery, ale dla mnie to sa funkcje z ktorych korzystam codziennie. Nie dam sobie wmowic, ze bez tych funkcji moj telefon bylby tak samo wartosciowy, bo by mnie szlag trafil jakbym nie mial zsynchronizowanego z Makiem kalendarza. W koncu, ma on mi ulatwic zycie i przejac na siebie czesc tego, o czym musze pamietac, no nie?
link
Drogi Tomaszu - w takim razie zanim zaczniesz ‘zgadywać’ to proponuję to sprawdzić

oczywiście pozwala modyfikować kod HTML (co prawda nie totalnie tak jak w Web Developerze, ale chyba tak samo jak w FireBug’u)
podobnie z CSS’em - nie można co prawda dopisywać własnych selektorów raczej, ale dostępny CSS można dowolnie modyfikować. tak samo jak w FireBug’u, o ile się nie mylę.
konsola też jest (przepraszam, w JS za bardzo nie siedzę, znajomy kiedyś mi podał jednak jakiś kod JS do wpisania w konsoli i wszystko zabanglało bez problemów) więc można wpisywać swój JS
debugger JS też oczywiście jest (i to polegając na opinii innego znajomego - lepszy niż ten w FireBug’u, który to sam potrafi się wywalić) chyba że opcja “Start Debugging JavaScript” w menu Develop jest tylko dla picu i nic nie robi
tak więc - mam wrażenie, że skończyłeś przygodę z Web Inspectorem kiedy to Drosera była osobną aplikacją dla programów WebKitowych (ściągało się ją razem z nightly WebKit’a) i dalej się nim nie interesowałeś. to błąd, jeżeli chcesz wyrażać na ten temat jakieś oponie
nie widzę przeszkody w nieużywaniu w takim razie Top Sites.
Co do Opery mam niestety zupełnie inne odczucia. nie sprawdzałem jak dokładnie wygląda w 10, ale JS był pieruńsko wolny w Operze, tak samo jak i cała przeglądarka wydawała mi się mocno mułowata. rendering stron też raczej był wolniejszy - dokładnych testów jednak nigdy nie robiłem.
Jeżeli to wykorzystujesz - wspaniale. nikt przecież nie mówi, że jest to zbędne wszystkim. Jednak zakup, bo telefon/cokolwiek ma więcej funkcji z których nie będę korzystał/są mi zupełnie zbędne to jednak jest trochę chociaż głupota, nie uważasz?
Niech ludzie kupując szukają tego czego potrzebują, a nie szukają urządzenia z największą liczbą funkcji po prostu
link
@Costa: Nie chodzi o pamiętanie tylko o prędkość - podchodzę, otwieram ekran i przeciągam palec - trwa to sekundę zamiast trzech pod warunkiem że w pośpiechu nie walnę się przy moim długaśnym haśle … upraszacza po prostu kolejną czynność. Poza tym jak w pracy często ludzie mi się patrzą na ręce podczas konfigurowania sprzętu i tym samym nie muszę przejmować się, że ktoś podejrzy mi cokolwiek. Można oczywiście pod czytnikiem zapamiętywać wiele innych haseł np. do banku itp - znacznie wygodniejsze niż przypominanie sobie jakie w tym miesiącu ustawiło się hasło.
link
to swietnie dziala az do momentu kiedy zlodziej zamiast samego komputera zabierze tez… palec
link
Oczywiście jakby Steve-O wprowadził taki czytnik do MBP to byś BS piał z zachwytu. Palm Pre zerżnięty od Appla? Proszę Cię, to całkowicie inna platforma. Szkoda, że skazana na powolną agonię przez palmowych “marketyngowów”.
link
gdyby steve-o wprowadzil taki czytnik to by tez wprowadzil wykorzystujace go oprogramowanie - i to jest wlasnie ta roznica. nie ma nic przeciwko czytnikom, kalendarzom i odtwarzaczom wideo w komorkach o ile da sie ich sensownie uzywac. w tej chwili sa aby byc i to jest wlasnie caly problem.
link
@Tomek Wójcik: używam na codzień Opery i mimo całej jej funkcjonalności (podane przez ciebie podstawianie własnych CSS/UJS per domena) i mojej sympatii do niej jest to zdecydowanie najwolniejsza przeglądarka na moim maku. Safari jest u mnie obecnie najszybsze i dość wygodne jeśli chodzi o narzędzia developerskie.
A jeśli chodzi o innowacyjność, to marzy mi się taki zestaw sprzętowo-programowy, który pozwala mi uszyć urządzenie kompletnie pode mnie. Jeśli potrzebuję szybkiego i mobilnego dostępu do sieci dostaję dużą baterię, wifi i HSDPA/HSUPA, nie potrzebuję aparatu/kamery - to i go nie dostaję.
@BS: bateria w iPhone trzyma przeraźliwie krótko w porównaniu do ‘nieporównywalnie trudniejszego’ w obsłudze SE W890, co w przypadku urządzenia służącego do komunikacji jest dość istotnym wymaganiem. Oczywiście rozumiem skąd taki wynik i widzę tu spore pole do poprawy, co nie zmienia obiektywnego odczucia, że coś jest nie do końca takie jakbym się spodziewał.
link
Że jak? Kalendarz w komórce jako przykład zbędnej funkcji? Wolałbym chyba komórkę bez bluetootha niż bez kalendarza. Jak akurat używam często.
link
Czyli co, nie powinno się dodawać funkcji jeśli debil nie obsłuży? Znam ludzi co sobie na iPhonie nie potrafią maila skonfigurować, czemu apple nie wywali więc tej funkcji (mało intuicyjna!). Nie podoba mi się traktowanie użytkowników jak idiotów (prawda, duża część to idioci, ale nie wszyscy) tak samo jak traktowanie ich jak komputerowych wyjadaczy. Ja miałem iPhona mam G1 i nie narzekam na “zbędne funkcje” w postaci wysuwanej klawiatury (ekran dotykowy mając swoje zalety ma też wady: rysowanie klawiszy na ekranie sprawia że sami sobie zasłaniamy obraz palcami) bardzo mi się podobają, pisze się i generalnie korzysta z telefonu 2 razy szybciej. Android jest intuicyjny, a jak ktoś chce to sobie i w nim pogrzebie i rozbuduje.
link
Po przeczytaniu tego wpisu nasuwa się pytanie jak definiuje innowacyjność apple? Zacząć należy od sposobu używania tych technologicznych cudów tworzonych przez apple - najczęściej jest to zdefiniowane odgórnie - to należy użyć w sposób X za pomocą programu Y i koniec.
Zacznijmy od najnowszych systemów - SL 10.6.1 - z nowości jest wprowadzone kilka drobnych usprawnień w systemie, możliwość uruchomienia trybu 64bitowego i Open Cl (które swoją przydatność lub nie dopiero pokaże) oraz wywalono połowę systemu czyli wsparcie dla PowerPC - i już system jest najnowocześniejszy, najbardziej innowacyjny i aż dziw bierze że dano śmiertelnikom tak doskonałe narzędzie do pracy
Z drugiej strony Windows 7 poprawia to zepsuto w Viście, przepisano kilka aplikacji, dodano DirectCompute, mamy wersje 32bitową i 64 bitową - czyli dla mnie odsysając cały marketingowy bełkot oba systemy ewoluują (bo żaden rewolucyjny nie jest) dokładnie w tym samym kierunku, ale jeden jest innowacyjny, a drugi to odgrzewany kotlet.
Moim ideałem jest elastyczność i możliwość wyboru, bo nie Windows Media Player ani Quick Time/ITunes jest dla mnie najlepsze do filmów i muzyki, nie Safari ani Internet Explorer jest dla mnie najlepsze do surfowania.
Apple nie jest dla mnie bo potrzebuję wymienić baterie w laptopie, bo mam kilka baterii bo lubię pojechać w miejsca gdzie nie mam możliwości naładowania baterii, więc mam 5 sztuk i wystarcza mi to na 3 dni pobytu i intensywnej pracy, ale dla Appla to jest niewygodne, więc nie ma już możliwości wymiany baterii.
Kupując muzykę w dowolny sposób (CD/DVD/MP3) chcę mieć możliwość wykorzystania mojego nabytego produktu w moich urządzeniach - niestety ITunes nie jest dla mnie bo w aucie mam tylko obsługę MP3, podobnie mój media center nie współpracuje z ITunes, nie wspominając o innych urządzeniach.
Innowacyjność Appla polega na uzależnieniu się od firmy, wszystko dobrze współpracuje jeśli mamy aplikację Apple i sprzęt Apple, a elastyczność, poszanowanie klienta - nie to nieważne, my jesteśmy INNOWACYJNI
- brak możliwości wymiany baterii - to INNOWACYJNOŚĆ
- brak wsparcia dla BlueRay to INNOWACYJNOŚĆ
- konieczność użycia tylko peryferiów Apple (np DVD na USB) to INNOWACYJNOŚĆ
różnorodność jest zła, liczy się INNOWACYJNOŚĆ ale UWAGA zdefiniowana przez Apple
A na koniec kilka pytań:
- Czy mogę w firmie Apple kupić mały telefon np rozmiarów Nokii E51 który ma być telefonem, ale od czasu do czasu chciałbym mieć możliwość posłuchania jakiegoś pliku ogg czy mp3 czy użycia TOMTOMa?
- Czy jeśli Apple wypuści na rynek mityczny iTablet to będzie kolejna rewolucyjna innowacyjność tej firmy - mimo że podobne rozwiązania są od dawna na rynku? (w tym obsługujące gesty z wykorzystaniem 4 palców na raz)
- Co tak innowacyjnego jest w laptopach apple - a tak “innowacyjny sposób używania” jak np wyświetlanie obrazu na monitorze i wprowadzanie tekstu za pomocą klawiatury.
Innowacyjność Apple to kilkuprocentowy krąg odbiorców którym podoba się wizja produktów Apple. Nie mówię że to źle, ja chciałbym mniej wodotrysków, więcej elastyczności - ale to nie jest innowacyjność według Apple
link
jak mowi stare porzekadlo - nie da sie dogodzic kazdemu. roznica polega na tym ze apple nie tylko projektuje technologie w sensie sprzet+soft ale takze interakcje. slowem wie co ludzie chca robic i robia z tymi produktami. inni producenci nie zaprzataja tym sobie glowy wychodzac z zalozenia ze to nie ich sprawa. ma to oczywiscie swoje wady ale tak to juz jest ze ciastko z kremem jest slodkie a pasztecik slony. polaczenie jednego i drugiego jest karkolomne wiec trzeba cos wybrac. zdecydowanie, odwaznie, wbrew trendom. apple to robi konsekwentnie podczas gdy inni producenci kombinuja jak to polaczyc drepczac malymi kroczkami w stylu 10% bitej smietany + 90% miesa itp. co prawie nie psuje smaku - tylko ze taki kompromis w rezultacie prawie zawsze oznacza “ani to ani to”. na rynku jest miejsce na oba rozwiazania - z jednej strony mamy “open source” z ktorym mozna zrobic wszystko z drugiej “zamkniete osiedla” na ktorych bezpiecznie i wygodnie sie mieszka. kluczem jest tutaj swiadomy wybor.
link
Pomysłów na innowacyjność jest tyle, ilu jest ludzi. Każdy wybiera to co mu się podoba, a innowacyjność w wydaniu apple to kit, kierują się na lanserstwo. Od innych firm różnią się tylko cenami, potem wyciąganiem pieniędzy w app store oraz krytykowaniem innych nich ich własne rozwiązań w stylu onetowych trolli. Szczególnie rozbawia mnie cała seria reklam “get a mc” z których jedna jest zamieszczona w poście, jest ona całkowitym zaprzeczeniem innowacyjności - innowacyjności firmy apple w pomysłach na reklamę, ta seria jest tak stara i już tak nudna i stronnicza, że zbiera mi się na cofkę gdy to oglądam. Apple jest przede wszystkim pionierem w ograniczaniu swobody swoich wiernych użytkowników. O produktach ze znakiem jabłka pomyślę, kiedy staną się dla mnie warte swojej ceny. W tej chwili każdy może mieć peceta o solidnej jakości wykonania za połowę ceny maka - więcej nic nie trzeba mówić.
link
haha.. Andrzej jest PC..
i mozna by jeszcze dlugo dywagowac o stylu innowacyjnosci ale wole poprzytulac na dobranoc moja dziewczyne.. 

a ja odkad mam Maca nie mam problemow z komplem (absolutnie zadnych) i mnostwo radosci z korzystania ze zwyklych codziennych rzeczy..
a moj mac pojdzie spac w doslownie 15 sekund (od klapniecia ekranikiem).. a obudzi sie obiecuje ze ze jakies kilkaset razy szybciej niz ja a nie odwrotnie jak to z PC bywalo..
link
Pieknie zmanipulowane. Niby gadka o klonach i w ogole a fotki z Androidem. Ze niby tez zrzyna z Apple’a?
link
Wyciaganie pieniedzy w AppStore? A przepraszam, czy jest przymus kupowania tam czegokolwiek? A moze programisci powinni swoja tworczosc udostepniac charytatywnie? Swoja droga kazda argumentacja, ze “Maki sa za drogie i wole peceta bo mam za polowe ceny” swiadczy jedynie o tym, ze glownym kryterium przy wyborze sprzetu, dla wielu osob jest jego cena, a to sie ma nijak do rzeczywistych zalet jednego rozwiazania nad drugim. W koncu jak nie ma sie czego przyczepic to zawsze mozna ponarzekac , ze za drogo, nie…?
Inni napisali
[...] hazan przed chwilą blog.fotogenia.info/…/11/reklamacji-nie-uwzgle… - przeczytałem ten tekst i myślę, że Apple zbawia świat. Naprawdę, wzbudzić taką wiarę w [...]
[...] Inaczej niż w raju « Reklamacji nie uwzględnia się [...]