Jeszcze o jailbreaku

29 czerwca

Uwaga! Ten wpis ma ponad rok. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Dziś wypadają drugie urodziny iPhona i z tej okazji będzie o wadach jailbreaka. Zacznijmy od tych oczywistych. Po pierwsze - jailbreak oznacza kłopoty przy każdorazowej aktualizacji oprogramowania iPhona. Mam tu na myśli nie tylko czekanie na nową wersję narzędzi do jailbreakowania ale przede wszystkim potrzebę ręcznego odtwarzania jailbrekowanego softu i często przy tej okazji występujące niekompatybilności z nowym, zaktualizowanym systemem. Pamiętam to jeszcze z czasów softu 1.x/2.x - konfiguracja telefonu do stanu sprzed aktualizacji wymagała nie tylko sporo czasu, ale też powtórnej instalacji wszystkich potrzebnych pakietów, używanych aplikacji i tak dalej i tym podobne. Część z nich oczywiście nie działała oznaczało to więc czekanie na wszystkie niezbędne poprawki. Jednym słowem, koszmar. Druga rzecz - nawet jeśli wszystkie te hacki i programy z Cydii zostaną już zaktualizowane do nowej wersji systemu nie ma przecież żadnej gwarancji, że aplikacje te będą kompatybilne ze sobą wzajemnie. Zwłaszcza chodzi mi tu o programy mocno ingerujące w system iPhona, jak choćby te, które wyświetlają informacje na lockscreenie czy różne typowe hacki jak choćby ten aktywujący ememesy - podmienia on dwa ważne systemowe pliki - być może tylko odrobinę zmodyfikowane, a być może są to pliki pochodzące z 3G - co pociąga za sobą dosyć wysokie ryzyko pojawienia się w przyszłości jakiegoś potencjalnego konfliktu. Biorąc pod uwagę ilość dostępnych rozwiązań, raczej łatwo wyobrazić sobie, sytuację w której jeden hack psuje drugi, prawda? A już zwłaszcza jeśli ich autorzy nie używają swoich rozwiązań lub też celowo się ignorują. Oznacza to niestety - znów! - konieczność śledzenia sytuacji na bieżąco, dobierania odpowiednich wersji, czekania na aktualizacje i tym podobne.

Zdjjb53635CieSkypemsy-Ubstr6D6Dh

Trzy - nie ma też żadnej gwarancji, że aplikacje pochodzące z App Store będą poprawnie działać na jailbrekowanym telefonie. Znane mi są takie przypadki, a jednym z nich był/jest choćby Skype. Pewnie pamiętacie, bo to popularny program a ja pisałem o tym nie tak dawno temu. I kolejna rzecz - nie wiadomo co robią bardzo popularne wśród początkujących użytkowników i bardzo liczne fixy. Fixy czyli gotowe, zautomatyzowane w działaniu łatki. Używanie ich to proszenie się o kłopoty, zwłaszcza, że część z nich operuje na tych samych plikach konfiguracyjnych i tym samym działa zupełnie na ślepo. Teoretycznie można sobie wyobrazić, że poprawiamy jakąś niedogodność, a potem zajmujemy się drugą i… jednocześnie wraca pierwsza. Owszem, używanie ich jest dużo bardziej wygodne niż ręczna edycja ustawień w .plistach ale też, bez wątpienia, jeden fix może skutecznie zablokować działanie drugiego lub też wywołać jakieś trudne do wytłumaczenia i utrudniające codzienne używanie telefonu, perturbacje. Warto o tym pamiętać. W najlepszym razie wymagana jest “tylko” właściwa kolejność instalacji- najpierw to a potem to, co jednak znów wymaga od użytkownika sporo uwagi - w najgorszym będzie wymagana rezygnacja z jednego z nich. Paranoja. Po piąte - jailbreak oznacza kłopoty z funkcjonowaniem niektórych części applowskiego ekosystemu. Pewnie pamiętacie, że “deweloperska” wersja 3.0 miała problemy z poprawnym funkcjonowaniem youtube i określaniem położenia? A to nie koniec. Na dzień dzisiejszy wiadomo już, że w telefonach aktywowanych za pomocą PwnageTool i redsn0w nie działają applowskie powiadomienia (push notifications) mające zastąpić multitasking. Być może da się to obejść ale - znów - oznacza to konieczność śledzenia informacji, czekania na kolejne aktualizację i rozpoczynanie konfiguracji telefonu od nowa jeśli tylko się pojawią…

Imtz30G 0123-1P 480 320 89991-473512E876F8

Do czego zmierzam? Jeśli używacie jednego czy dwóch programów z Cydii lub potrzebujecie tylko aktywacji nie ma to wszystko być może wielkiego znaczenia - jeśli jednak macie ich naście i żyć bez nich nie możecie problem szybko przybiera na wadze. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest całkowita rezygnacja z aktualizacji - cieszę się tym co mam i działa - choć to droga prawie równie kłopotliwa co gorączkowa pogoń za nowościami… W końcu, wyrzeczenie się nowych zabawek boli równie mocno co rezygnacja ze starych. Co więcej, prędzej czy później coś i tak wymusi na was aktualizację: awaria, jakaś nowa niezbędna funkcjonalność, poprawki stabilności czy bezpieczeństwa albo - po prostu - zwykła nuda. Bo przecież trochę się nam nie chce ale też lubimy czasem trochę pobawić się w poprawianie dobrego, prawda? Tymczasem jailbreak, czy tego chcemy czy nie, oznacza konieczność regularnej dłubaniny i nic tego nie zmieni. Regularnej - oto słowo klucz, żeby nie było niedomówień. Nie czasem ale zawsze kiedy wymaga tego sytuacja. Nie za bardzo to pasuje do telefonu, którego główną zaletą jest przezroczysta, łatwa i wygodna obsługa, prawda? iPhone bez jailbreaka taki właśnie jest - aktualizacja systemu jest prosta, przywracanie ustawień i konfiguracji banalne a ryzyko pojawienia się jakichś problemów minimalne. A w razie czego - jedno kliknięcie i robimy restore. Telefon bez jailbreaka działa właściwie niezawodnie i zapewnia użytkownikowi święty spokój. Oczywiście jeśli tylko pogodzimy się z jego różnymi, czasem sztucznymi czy irytującymi, ograniczeniami. iPhone z jailbreakiem to niestety odwrotność - oferuje bardzo wiele lecz jednocześnie równie wiele wymaga. Pytanie brzmi więc - czy warto? Wiem, że półgębkiem już parę razy o tym wspominałem, ale nie ukrywam, mam mimo wszystko nadzieje na ciekawą dyskusję…

3,176

komentarzy: 12

  1. 1 29 czerwiec 2009 o 16:53
    link
       

    Zgadzam się.

    Po raz pierwszy w historii mojej przygody z iPhone’m zrezygnowałem z jailbreaku i jestem bardziej niż zadowolony. Mimo, iż trochę tęsknię za Intelliscreen, to jednak zadowolenie z bezproblemowo działającego urządzenia wynagradza mi tęsknotę.

    Wg mnie bez jailbreaka aplikacje otwierają się szybciej, mniej mam sytuacji wywalania z aplikacji do springboard oraz bateria mi nieco dłużej trzyma (pewnie ze względu na brak Intelliscreen, które działając w tle coś tam zawsze uszczknęło z baterii). Na dodatek nie muszę już śledzić tych niekończących się wątków na forach odnośnie najnowszych jailbreaków. Jak czytam o jakiś zrzutach informacji przesłanych wewnątrz iPhone’a przy podłączeniu do iTunes, które mogłyby skutkować niemożliwością jailbreaku…, to nie chce mi się.

    No i najważniejsze - w dniu premiery mogę się cieszyć najnowszym softem.

  2. 2 29 czerwiec 2009 o 17:13
    link
       

    no, jest jeszcze caly watek ideolo - “nie bedzie mi apple mowil co mam robic/instalowac na swoim telefonie” ;)

  3. 3 29 czerwiec 2009 o 17:35
    link
       

    Prawda jest taka, jeżeli ktoś bierze się za coś o czym nie ma zielonego pojęcia to nie może oczekiwać rewelacji. Ja broniłem się przed złamaniem swojego iPhona bardzo długo jednak denerwowały mnie ograniczenia i braki w aktualizacjach które posiadały tylko przysłowiowe zmiany “kosmetyczne”. Sam soft 3.0 nie jest jakiś powalający, sporo jego kluczowych elementów można było znaleźć od bardzo dawna w Cydii. Ta cała dyskusja o tym czy łamać czy nie prowadzi do rozumowania w stylu czy teflon służy tylko do dzwonienia czy jednak do czegoś więcej. Jailbreak moim zdaniem uwalnia nas w pewnym sensie od powolnej ewolucji iPhona. Cały proces aktualizacji softu ze strony Apple trwa stanowczo za długo a jeżeli już coś się pojawia to jest zawsze pewne “ale”. Tym “ale” jest właśnie przypadek 3G i 3GS. Osobiście ciesze się z wyjścia nowego modelu iPhona ale to nie jest chyba to na co wszyscy czekali, jest to tylko taka mała “poczekalnia” albo “półprodukt” czysty chwyt marketingowy.

  4. 4 29 czerwiec 2009 o 17:41
    link
       

    3GS jest nastepca pierwszego iphona i do jego uzytkownikow jest kierowany - koncza im sie wlasnie 2-letnie umowy z operatorami. i dla nich skok jest duzy - gps, 3g, kompas, szybsze dzialnie, nowy wyglad. sporo tego nawet jesli w wiekszosci to drobiazgi to przesiadka bedzie zauwazalna. a na uzytkownikow 3G przyjdzie pora za rok…

  5. 5 29 czerwiec 2009 o 18:10
    link
       

    Nie robiłem Jailbreaka w ogóle i jakoś mi tego nie brakuje. Mam iPhone’a 3G od Ery i nie wiem co by musiało mi zaoferować złamane oprogramowanie, żebym się w to bawił ;]

  6. 6 29 czerwiec 2009 o 19:27
    link
       

    ja robie jailbreaka jedynie dl aprogramu xGps, ktorego dosyc czesto uzywam. Gdyby nie on, dawno bym zapomnial o jailbreaku.

    pozdrawiam

  7. 7 29 czerwiec 2009 o 19:45
    link
       

    Jailbreak miałem za czasów 1.1.2-1.1.4 - przy 2.0 zrezygnowałem z niego właśnie z powodu ciągłego babrania się w instalowaniu, przywracaniu, itp. programów z Cydii/Installera.

    Nie brakuje mi JB, nie mam zamiaru do niego wracać pomimo, że zdaję sobie sprawę że jest tam mnóstwo ciekawych rzeczy.

    Czekam za to na upgrade na 3GS jak tylko się pojawi, dlatego że jestem nawet zbyt leniwy na korzystanie z PwnageTool - chcę mieć tak jak kolega: podłączam, klikam update i cieszę się działającym telefonem.

    JB w iPhone to jak PC-towy składak na Windows - ciągle coś trzeba przy nim robić.

  8. 8 30 czerwiec 2009 o 9:46
    link
       

    Ja iPhone nie jailbreakowałam nigdy. Jakoś zawsze odrzucała mnie ta cała konieczność “grzebania”. Nie żałuję, chociaż funkcjonalności jak brakowało tak brakuje. Ale ciągłe popychanie sprzętu i niepewność - wywali się czy nie, przeważa szalę na korzyść telefonu bez bajerów. Człowiek to fajne zwierzę, do wszystkiego się przyzwyczaja, również do braku.

  9. 10
    MBorowiec
    2 lipiec 2009 o 20:52
    link
       

    Hmm, czekam na 3GS, puki co mam JB, a i owszem, wiele przydanych rzeczy się przydaje, i wcale nie muszę tam grzebać czy cuś, jeszcze nigdy nie grzebałem w plikach ręcznie, a i nie widzę żeby telefon odbiegał wydajnością względem “normalnych” sztuk. Niemniej jednak, wraz z nowym telefonem, JB pójdzie w odstawkę :)

  10. 11
    Bartek
    2 lipiec 2009 o 23:47
    link
       

    Zabawne ten sam opis pasowałby do porównania Windows z Linux :)

  11. 12 8 lipiec 2009 o 14:06
    link
       

    I Dlatego od 3.1 nie będę robił JB. Zobaczymy jak będzie z aktywacją w Plusie. Czy się w ogóle da zrobić aktywację bez JB

  12. 13
    Marek K.
    8 lipiec 2009 o 22:00
    link
       

    Mnie brakuje kilku spraw w iPhone: najbardziej-filtrowanie połączeń (miałem kiedyś z Cydii ale niestety zbyt często wywalalo mi tel, poszło w niebyt dev:>null :-) z ustawienieami różnych list dostępu, reguł itd.; z drobiazgow fajne byłyby np.potwierdzenia doręczenia SMS/mms; licznik danych wysłane/odebrane w modemie, b.precyzyjne zaznaczanie copy/paste w Safari.
    Ale od czasu jak wymienilem tel na 3G to odpuscilem JB, a obydwa fony 2G (8 i 16) poszły do innych userow.

Inni napisali

  1. [...] Pisałem niedawno o wadach jailbreaka a jednym z argumentów przeciw były problemy jakich można sobie napytać instalując różne cydiowe fixy. Życie szybko weryfikuje różne teorie i tak też stało się w tym wypadku. Skontaktował się ze mną jeden z czytelników, który próbował uruchomić ememesy na iPhonie pierwszej generacji pracującym z kartą Orange. Ponieważ usługa nie ruszyła od strzału zaczął szukać w sieci jakichś gotowych rozwiązań i w komentarzach na blogu ipod.info.pl znalazł poradę aby zainstalować pakiet o nazwie Optus/Virgin GPRS fix, który miał odblokować menu konfiguracji MMS. Po instalacji łatki rzeczone menu faktycznie się w telefonie pojawiło jednak usługa nadal nie chciała działać. I nic dziwnego bowiem Optus to australisjski operator GSM a rzeczony fix nie tylko dopisał właściwe klucze (AllowEDGEEditing, AllowMMSCEditing oraz AllowMMSEditing) do ustawień operatora ale też podmienił całą resztę konfiguracji. Słowem, telefon próbując wysłać wiadomość łączył się z australijskim serwerem MMSC, informacją turystyczną, pocztą głosową i bóg jeden wie z czym jeszcze… [...]

  2. [...] w Cydii dopisuje do nich ustawienia właściwe dla jednego konkretnego operatora przez co mogą one w przyszłości łatwo stać się źródłem różnych nieprzewidywalnych kłopotów. Po prostu kiedy zmienicie kartę SIM na inną ustawienia pozostaną. Może to być bardzo bolesne, [...]

  3. [...] błędów a procedura hakowania ciągle jest taka sama - niemniej wiem, że wielu z was czeka na potwierdzenie, że “już można”, spieszę więc z informacją, że owszem, można. Przed momentem dokonałem aktualizacji i [...]

  4. [...] łatwo dostępnych gotowców czy różnych dziwnych porad oraz rzucanie się na głęboką wodę i robienie jailbreaka mimo, iż nic o nim nie wiemy nie popłaca. Cała ta procedura - choć prosta i dostępna każdemu laikowi - to coś znacznie więcej niż [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez