Porozmawiajmy o wątrobie

20 czerwca

Uwaga! Ten wpis ma ponad 8 miesięcy. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Wszystkie dzisiejsze gazety, tygodniki, portale, radia i różne inne agregatory newsów podają za Wall Street Journal kolejną sensacyjną wiadomość, że Steve Jobs przeszedł ostatnio przeszczep wątroby. Dzięki rewelacyjne funkcji kopiuj-wklej przeczytamy wszędzie to samo. Na przykład wybitne zdanie: W ciągu ostatniej dekady udało mu się przemienić przynoszącego straty producenta komputerów Macintosh w wytwórcę popularnych na całym świecie gadżetów, takich jak iMac, iPod czy iPhone powielane jest wielokrotnie. Słownik Języka Polskiego mówi: gadżet, gadget [wym. gadżet] «niewielki przedmiot, zwykle niepełniący funkcji użytkowej». Ale to tak na marginesie bo ja przecież nie o tym… Gdy wpiszecie dziś w google frazę “przeszczep wątroby” jedna trzecia wyników poprowadzi do tej właśnie informacji. Porozmawiajmy więc o wątrobie. Wątroba to wielofunkcyjny gruczoł, część układu pokarmowego położony wewnątrzotrzewnowo. Jej masa u dorosłego mężczyzny wynosi ok. 1500–1700 g, a u kobiety 1300–1500 g. Masa przyżyciowa jest o 500–800 g wyższa, ze względu na zawartą w niej krew. Znajduje się pod przeponą (łac. diaphragma). Jej większa część jest w prawym podżebrzu. Zajmuje również górne części nadbrzusza i lewego podżebrza, sięgając aż do linii sutkowej. U osoby dorosłej niepowiększona wątroba jest w całości przykryta prawym łukiem żebrowym, jednak u dzieci może wystawać, a u noworodków zajmuje dużą część jamy brzusznej. Od góry i z przodu graniczy z przeponą, z dołu i z tyłu z jelitami i żołądkiem. Ciągle wam mało?

300Px-Watroba Zd770Rowaut

Ok. Wątrobę Jobsa przeszczepiono w szpitalu w Tennessee. Tennessee to stan na środkowym-wschodzie USA. Na północy graniczy z Kentucky i Wirginią, na wschodzie z Karoliną Północną, na południu z Georgią, Alabamą, Missisipi, a na zachodzie z Arkansas i Missouri. Stan o bardzo wydłużonym kształcie. A gdy człowiek zechce to nawet przypomina trochę wątrobę. Przeszczep wątroby to operacja skomplikowana i długotrwała. Trwa od 8 do 12 godzin. Największym problemem jest odtworzenie prawidłowego ukrwienia, tj. odtworzenie żyły wrotnej, tętnicy wątrobowej, żył wątroby oraz żyły głównej dolnej. Odtworzenie dróg żółciowych polega na zespoleniu koniec do końca przewodu żółciowego wątroby przeszczepianej z przewodami żółciowymi biorcy. (…) Prawidłowe zaadaptowanie przeszczepionej wątroby w organizmie biorcy umożliwia już w 3-4 dobie przeniesienie pacjenta z oddziału intensywnej terapii. Przy braku powikłań w 14 dobie po operacji chory może już być całkowicie wypisany ze szpitala. Pierwsze 3 wizyty w ośrodku transplantacyjnym odbywają się co 14 dni, przez następne 2 lata pacjent stawia się na wizytę co miesiąc, a następnie (jeśli nie ma przeciwwskazań) co 3 miesiące. Pacjent powinien znaleźć się pod kontrolą ośrodka transplantacyjnego także w przypadku każdego większego stanu chorobowego, zaś w przypadku planowanych terapii lub zabiegów nie związanych z przeszczepem ich przebieg powinien zostać uzgodniony w ośrodkiem prowadzącym. Bardzo ciekawe prawda? Ale to jeszcze nic. Wyobraźcie sobie, że większości przypadków przeszczepianiu ulega całość wątroby, pobranej zwykle od osoby martwej. Nie interesuje was przypadkiem kto był dawcą? Och, co za strata!

56Watroba633

To może chociaż rokowania? Jeśli pacjent przeżył pierwsze 6 miesięcy po przeszczepie, to średni szacowany czas przeżycia ocenia się na 22,2 roku (dla porównania 29 lat w populacji ogólnej). W przypadku mężczyzn średni czas przeżycia po przeszczepie szacowany jest na 18 lat, w porównaniu z 27 latami w populacji ogólnej. Biorąc wszystko razem wygląda to na dosyć poważny zabieg, prawda? Długa skomplikowana operacja, wysokie ryzyko powikłań lub odrzucenia przeszczepu, intensywna terapia i ciągła medyczna kontrola oraz leczenie przez resztę życia. Leczenie immunosupresyjne po przeszczepie wątroby trwa do końca życia i opiera się na podawaniu glikokortykosteroidów, leków cytostatycznych tj. azatiopryna i mykofenolan mofetylu oraz na leczeniu poprzez podawanie leków, które swoiście wpływają na odpowiedź immunologiczną limfocytów T. Należą do nich: cyklosporyna A, takrolismus, surowica antytymocytarna, muromonab-CD3, daklizumab, bazyliksimab. A wszystko to jeszcze taki kawał od domu! Pomiędzy Kalifornią a Tennessee jest około 2200 mil! To prawdziwy skandal, że wiedzieli o tym tylko najbliżsi współpracownicy i rodzina Jobsa a my dowiadujemy się po fakcie - nie sądzicie? Apple powinno odtworzyć podstronę na której dostarczy nam komplet informacji a wszyscy akcjonariusze po zalogowaniu do systemu mogliby na żywo śledzić aktywność aminotransferaz, stężenie bilirubiny, czas protrombinowy oraz stężenie elektrolitów, temperaturę ciała i tak dalej i tym podobne. To się spokojnie da zrobić choćby za pomocą iPhona, nie? W MobileMe można by też dodać nową funkcję Find Steve Jobs która pozwoli na zlokalizowanie pobytu i dystans dzielący go od Tennessee. Także w kilometrach żeby mieszkańcy Europy nie poczuli się dyskryminowani. W razie problemów sprawą mógłby się zająć Komisja Europejska. W końcu Steve Jobs jest własnością tłumów i nie wolno mu mieć prywatnego życia a tylko obowiązki wobec narodu, akcjonariuszy i - oczywiście - dziennikarzy. Szkoda tylko, że nie udało się zobaczyć transmisji z operacji ale może nic straconego i mogłaby trafić do iTunes tak jak zapisy z kolejnych keynotów? Tylko koniecznie w pełnym HD!

Img Appljbliv0006

Ok. Wystarczy. Jak widzicie nie tylko umiem kopiować i wklejać ale też puściły mi nerwy. Jakby ktoś jeszcze nie pokumał to napisze wprost - ludzie odpierdolcie się wreszcie od Jobsa! Nic nie usprawiedliwia takiego zachowania ani wasza ciekawość, ani wasze inwestycje i interesy, ani sympatia, ani antypatia ani żaden “dziennikarski obowiązek”. Ludzkie zdrowie i życie to nie jest temat do trywializacji, spekulacji i plotek. Jobs wycofał się w cień i poświęcił leczeniu sześć miesięcy temu. Nie jest osobą publiczną, jego stanowisko nie pochodzi z wyboru i nie jest nikomu nic winien. Jego stara lub nowa wątroba nie ma żadnego związku z produkcją komputerów, kondycją firmy i wartością akcji - mimo, że część histeryków lub cwaniaków tak właśnie myśli i reaguje. I dobrze, niech sobie kurs spada albo rośnie - gdy ktoś sprzedaje akcje ktoś inny je kupuje, gdy jeden tarci drugi zyskuje. Jakie to więc ma znaczenie kto i ile skoro nie są to wasze pieniądze? Od kiedy to giełdowa spekulacja stanowi dla wszystkich jedyny i obowiązujący punkt odniesienia i pozwala ferować wyroki co należy a czego nie? I to jeszcze w tak delikatnych sprawach? Istnieją surowe przepisy, które precyzyjnie określają kiedy i jakie informacje powinny być upubliczniane i cholernie kompetentne instytucje, które zajmują się ich egzekucją. Skoro one zgodnie milczą to dlaczego zdrowie Jobsa staje się tematem medialnej debaty, taniej sensacji i zupełnie chamskich dociekań? Skoro to takie ryzykowne inwestujcie sobie w Della zamiast drżeć ze strachu o jakieś nędzne i najczęściej zupełnie wirtualne kilka procent! Owszem, choroba Jobsa może budzić niepokój - z bardzo różnych powodów i bardzo różnych ludzi - ale nie tłumaczy on wścibstwa, niekończących się medialnych dywagacji, głupich komentarzy ani tym bardziej żadnych kretyńskich roszczeń. Niczego w ten sposób nie można ugrać ani zmienić. Nikt z nas nie zna dnia ani godziny i kiedyś, w końcu, i tak wszyscy trafimy do tego samego piachu. O czym radzę pamiętać…

Trochę, kurwa, pokory!

4,107

komentarzy: 57

  1. 1 20 czerwiec 2009 o 17:41
    link
       

    Podpisuję się w całości pod Twoją opinią… aż dziw bierze, że jeszcze nikt nie zapytał, gdzie jest ta stara wątroba - mogła by robić za świetną relikwię dla rzesz fanbojów Apple. Chcąc nie chcą Jobs jest ikoną popkultury większą od Gates’a czy swojego byłego współpracownika - Wozniaka.

  2. 2 20 czerwiec 2009 o 17:42
    link
       

    Wódki dać za ten artykuł!

  3. 3
    radek
    20 czerwiec 2009 o 17:59
    link
       

    dobrze gadasz Bartek ! może zamiast wódki nagroda literacka:)

  4. 4 20 czerwiec 2009 o 18:14
    link
       

    Czekałem na Twój komentarz i nie zawiodłem się. Apple powinno (powinien?) zatrudnić Cię jako rzecznika. I piszę to bez żadnej ironii - dobrze, że choć jeden blog występuje w obronie Apple. Zgadzam się w pełni… no, może wulgaryzmy bym sobie darował.

    Jest jednak jeszcze jeden aspekt tej historii: jak to dziś przeczytałem, to się normalnie po ludzku zmartwiłem zdrowiem Stefana - i myślę, że tak myślących użytkowników Maków jest więcej.

  5. 5 20 czerwiec 2009 o 18:27
    link
       

    rzucam miesem bo pisze o miesie - czasem po prostu trzeba.

  6. 6 20 czerwiec 2009 o 18:35
    link
       

    Najlepszy komentarz do uczty sępów walczących o wierszówki i dobre pozycjonowanie w wyszukiwarce Google.

  7. 7
    Pan Jabu
    20 czerwiec 2009 o 18:45
    link
       

    Brawo! 10/10 plus flaszka albo i dwie (i to nie byle czego) za ten tekst. Podpisuję się w 100%.

  8. 8
    ViTQ
    20 czerwiec 2009 o 19:37
    link
       

    Czytam od dawna tego szanownego bloga. I nie jest moim zwyczajem komentowanie, wpisywanie, opiniowanie.

    Lubimy żerować na cudzym nieszczęściu i to nas bawi. Kochamy czarne wiadomości, tragedie innych, dywagacje/dewiacje/deprawacje i wszytko inne na D. Czemu jest tak? Bo przemilczamy wiele rzeczy, bo tych których drażni obecny stan rzeczy milczą, albo za mało ich pisze artykuły w tym tonie, w tym stylu. Dziękuję za ten artykuł, szkoda, jest niestety wyjątkowy, a nie rzeczą pospolitą

    Pozdrawiam

  9. 9
    pk5
    20 czerwiec 2009 o 19:40
    link
       

    Hehe, mocne :)

    Szczerze nie spodziewałem się tutaj wulgaryzmów, ale doskonale oddają stan rzeczy. Brawo!

    Pierwsza część posta to była jak reklama binga ;)

  10. 10 20 czerwiec 2009 o 20:28
    link
       

    A ja - niestety - jestem zawiedziony tym wpisem. Z kilku względów:

    Przede wszystkim:
    - Jobs jest osobą publiczną, bo stoi na czele spółki publicznej;
    - jego stanowisko pochodzi z wyboru, bo jako szef spółki publicznej wybierany jest przez Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy;
    - istnieją przepisy, które mówią co i kiedy publikować, ale w tym konkretnym przypadku sprawa nie jest prosta, ponieważ - co może zabrzmi dziwnie - postać Steve’a Jobsa jest “niematerialnym dobrem” firmy Apple. To rodzi pewne konsekwencje;
    - sprawa (nie)informowania o stanie zdrowia Steve’a Jobsa jest badana przez SEC.

    Kwestia “żerowania” na zdrowiu Steve’a Jobsa rzeczywiście może budzić niesmak. Ale fakt, że Steve Jobs oraz Apple dezinformowały (łagodnie mówiąc) opinię publiczną w tej kwestii również jest naganne (łagodnie mówiąc).

    Nic nie uzasadnia wulgaryzmów. Fotogenia to nie Kominek. Ani również forum Onetu.

  11. 11
    Pan Jabu
    20 czerwiec 2009 o 21:05
    link
       

    @przemekspider: kwestia dezinformacji i łamania przepisów przez Apple to jedno - i niech sobie będzie tematem śledztwa.
    Ale żałosny spektakl odbywający się w mediach to zupełnie co innego. Żałosny i do tego tandetny, bo mało kto się wysila na napisanie czegoś oryginalnego, większość kopiuje w kółko te same wypociny (ten cytat o gadżetach był w obiegu już na początku roku, gdy Jobs zaczynał swój zdrowotny urlop). Ja wiem że dziś media tak działają, ale to nie znaczy, że nie można tego napiętnować od czasu do czasu.

  12. 12 20 czerwiec 2009 o 21:20
    link
       

    Ciężkie czasy wymagają ciężkiej artylerii, także mięso zupełnie pasuje - popieram w całej rozciągłości.

  13. 13
    Rafał
    20 czerwiec 2009 o 22:28
    link
       

    “Zaburzenia hormonalne? Nie kupujemy tego… - mówią sceptycy. Dobrze ale czy ktoś pomyślał po co - u licha! - Jobs miałby kłamać?” Kto to napisał? A jednak Jobs nie mówił całej prawdy. Czy to miał obowiązek zapytasz - odpowiem pytaniem, czy miało to wpływ na cenę akcji Apple? Taka to uroda rynku kapitałowego - jeśli pokazując swoją buzię powodujesz wzrosty, to twój wągier na nosie nie jest już twoją prywatną sprawą jeśli może spowodować spadki. A poadto, jeśli wykorzystujesz media do zarabiania kasy (albo robienia kariery, albo wywierania wpływu na innych) to również media wykorzystają ciebie do swoich celów. Jak mawiał bohater pewnej książki - rubel na wejściu, dwa na wyjściu.

  14. 14 20 czerwiec 2009 o 22:57
    link
       

    @rafal - dlaczego nie mowil calej prawdy? pisal tez ze lekarze sami nie do konca wiedza co powoduje te zaburzenia, prawda?. poza tym skad jobs u diabla mogl wiedziec co jest przyczyna takiego stanu zanim na dobre podjal leczenie? medycyna to nie matematyka a poprawna diagnoza i udana kuracja moze zalezec od bardzo wielu i bardzo roznych roznych czynnikow. zatem zalozenie ze juz w grudniu 2008 wiedzial ze podda sie operacji przeszczepienia watroby lecz ukrywal te informacje jest nieuprawnione. jesli w ogole ta informacja jest prawdziwa bo poza artykulem w gazecie nie ma na to zadnych dowodow a media nie sa nieomylne.

    @przemekspider widac odmiennie pojmujemy znaczenie slowa publiczny. to ze sec cos bada nie znaczy jeszcze ze wybada. to wine trzeba udowodnic a nie ja zalozyc a potem kazac komus dochodzic niewinnosci.

    z mojej strony to tyle - jak wiecie uwazam ze dyskutowanie tego tematu jest niewlasciwe i dlatego tez nie mam zamiaru brac w tej dyskusji czynnego udzialu. nie mozna czegos pietnowac a potem samemu tego robic. napisalem co mysle, wszystko czarno na bialym - komentarze sa dla was.

  15. 15 20 czerwiec 2009 o 23:55
    link
       

    1. Uzycie wulgarzmow - jak najbardziej wskazane i poprawne. Czasami trzeba uzyc mocnych slow.
    2. Czy Jobs mial obowiazek informowac “opinie publiczna” o tym co sie z nim dzieje? IMO nie. Napisal, ze idzie na zwolnienie lekarskie i mnie to wystarczy. Rownie dobrze moglby miec przeszczep serca…
    Nagonka na niczyje zycie prywatne (a za takie, wraz z Autorem, uwazam sprawy zdrowotne) nie jest w zaden sposob usprawiedliwiona.

  16. 16
    FNT
    21 czerwiec 2009 o 1:24
    link
       

    Nie pierdol. Kiedy cały świat żył stanem zdrowia JP2 albo Castro, to z pewnością nie miałeś żadnych obiekcji, a teraz, gdy nagle chory jest bożek Jobs, Ty poczuwasz się, żeby bronić jego prywatności. Ludzie są ciekawi - to (nie)stety normalne i wierzę, że doskonale to rozumiesz. A jeśli faktycznie uważasz, że problemów zdrowotnych publicznie roztrząsać nie wypada, to nie pisz nic, zamiast obłudnie nabijać sobie wejścia na blog podejmując ten sam temat od - za przeproszeniem - dupy strony. Erudyto jabłkowy Ty.

  17. 17 21 czerwiec 2009 o 3:57
    link
       

    @FNT:”kiedy cały świat żył stanem zdrowia JP2 albo Castro, to z pewnością nie miałeś żadnych obiekcji”
    A skąd ta pewność że nie miał? Nie wpadłeś że nie pisał o tym bo po prostu to nie jest blog religijny? Bo nie chciał obłudnie nabijać wejść?
    Nakazując mu przemilczenie sprawy całkiem przesadziłeś - to jak by zakazać policjantowi wyciągać broni do strzelającego bandyty tekstem “nie prowokuj go”

  18. 18 21 czerwiec 2009 o 8:54
    link
       

    steve czy chocby nawet bill :) Zeby nie bylo fanbojowo - guzik prawda jakpisze @przemekspider ze inforacja ma byc dokladna jak ten nieszczesny wagier - Apple i Steve podalo ze idzie sie leczyc? Podalo no wiec gdzie problem? A jakby mial krosty na fi….e to tez mieli podac ile?
    Co do wulgaryzmow - to nie nasz dziennik czy rzepa :) i autor bloga uzywa slow jakich che i dopoki (oby nigdy) nas nie podlacza pod prawo prasowe to jedynym wyznacznikiem co wolno na swoim blogu beda wzrosty i spadki odwiedzin

  19. 19
    Pan Jabu
    21 czerwiec 2009 o 9:23
    link
       

    Kolego FNT,
    bredzisz.

  20. 20 21 czerwiec 2009 o 10:42
    link
       

    Myślenie o zdrowiu człowieka który ma jakieś dla nas znaczenie, np. szefa Apple jak i ciekawość jest normalnym odruchem normalnego człowieka. Tym razem nie trafiłeś Bartosz. Owszem człowiek chce mieć święty spokój ale chce mieć też wsparcie, w trudnych chwilach takie wsparcie bardzo dużo potrafi zdziałać a tego widać potrzebuje Jobs.
    Jaka była sytuacja z Top Gear i Hamsterem? rozbił się na planie, otrzymał od fanów tysiące maili wsparcia z powrotem do zdrowia.
    Myślę że gloryfikowanie się Twoje Bartosz na obrońcę Stev’a zakrawa na fanatyzm który w realnym spotkaniu z omawianym skończyłby się textem “wyluzuj”.
    “Trochę, kurwa, pokory!” - ten text idealnie pasuje też do Ciebie, pokory Ci potrzeba Bartosz. Nie każdy jest nieczuły na zdrowie innych jak ty Bartosz i nie każdy robi z tego wielkie halo aby zabłysnąć.

  21. 21
    mantis30
    21 czerwiec 2009 o 11:19
    link
       

    Widzisz Bartku, nikomu nie dogodzisz. Nawet jak masz rację to i tak znajdą się tacy co by chętnie wzniecili ogień pod przygotowanym dla Ciebie stosem :/
    Gdyby faktycznie ludzie interesowali się stanem zdrowia Stefana z czystego serca, troski i w oznace empatii to było by kul, jednak znakomitą większość zajmuje to wyłacznie z obawy o swoje akcje, z zawiści i innych wątpliwej jakości pobudek. I uważam, że każda osoba, nawet publiczna ma prawo do prywatności, niezależnie jak wysoko w dowolnej hierarchii się znajduje. Azaliż w mentalności wielu osób (niestety chyba u nas, Polaków, widać to jeszcze bardziej) normą jest postawa roszczeniowa :( Przykre to i smutne, ale prawdziwe.
    A co do wulgaryzmów - przecież słowa to kwestia umowna, drzewiej kutasikiem nazywano frędzle, a mocno obraźliwym określeniem było stwierdzenie że ktoś jest kiepski. No i co z tego wynika? Jak ktoś jest świętojebliwy to niech odpuści sobie udział w dyskusji, w której sprawy powinno nazywać się po imieniu.

  22. 22
    Pan Jabu
    21 czerwiec 2009 o 11:27
    link
       

    @Dariusz: Taaaa… pan Jobs na pewno tego właśnie potrzebuje, szumu medialnego i analizowania przez wszystkich każdej komórki jego przeszczepionej wątroby. Skoro jednak tak tego potrzebuje, to dlaczego tak bardzo starał się i stara ukryć swoje problemy?
    Taaa…. Wszystkie media, i miliony czytelników nic innego nie robią, tylko martwią się o pana Jobsa i bardzo chcą go wspierać. Oczywiście że tak, im w ogóle nie chodzi o wzniecenie sensacji i szumu, skąd. Oni są po prostu bardzo czuli na zdrowie innych, w odróżnieniu od tych gruboskórnych, którzy są całkowicie nieczuli, więc negatywnie się wyrażają o urządzaniu szopek w mediach.
    Taaaa…
    O tempora, o mores…

  23. 23 21 czerwiec 2009 o 11:39
    link
       

    !Bardzo dobrze! A odnośnie wulgaryzmów - po pierwsze, jak sie czasem nie krzyknie, to rozwydrzone gówniarstwo nie zrozumie. Po drugie - Na własnej stronie, można sobie pisać co się chce - w sumie blog jest formą przekazywania swojej opinii. A jeśli tą opinią jest: “Trochę, kurwa, pokory!” - let it be. Po trzecie - kląć trzeba umieć. Jak się nie potrafi, to propaguje się chamstwo. Bartek zaklął literacko i z uzasadnieniem. Brawo!

  24. 24
    wariat
    21 czerwiec 2009 o 13:05
    link
       

    Bartek ośmieszyłeś się tym artykułem, nie wspominając o wulgaryzmach. Pięknie bronisz swojego iboga - wierny psie…

  25. 25
    mantis30
    21 czerwiec 2009 o 13:48
    link
       

    A z Ciebie wariat to niezła suka…

  26. 26
    digan
    21 czerwiec 2009 o 14:03
    link
       

    Bartek, ochłoń.

  27. 27
    grafmarr
    21 czerwiec 2009 o 14:42
    link
       

    W komentarzach padło wiele słów głupich i nieprzemyślanych opinii. Trudno do wszystkich się odnieść w krótkim komentarzu, wskażę więc jako przykład wypowiedź obywatela “przemekspider”, który najwyraźniej nie rozumie co to jest “spółka publiczna” i “osoba publiczna”. Polecam się dokształcić w tej materii. Innym komentatorom, którzy widzą swoje prawo do wtykania nosa w cudze prywatne życie też to nie zaszkodzi. Bartosz miał dobre intencje, ale jak widać wielu to przeszkadza. Szkoda również, że większość krytykujących użycie przezeń “mocnych słów” nie używa słownika lub nie potrafi poprawnie po polsku pisać.

  28. 28
    wariat
    21 czerwiec 2009 o 14:45
    link
       

    mantis30 - ”A co do wulgaryzmów - przecież słowa to kwestia umowna, drzewiej kutasikiem nazywano frędzle, a mocno obraźliwym określeniem było stwierdzenie że ktoś jest kiepski. No i co z tego wynika? Jak ktoś jest świętojebliwy to niech odpuści sobie udział w dyskusji, w której sprawy powinno nazywać się po imieniu.”
    wulgaryzmy typu kurwa i odpierdolcie się to nie jest kwestia umowna. Z artykułu Bartka jasno wynika, że nie potrafi nad sobą panować i jest bardzo słabym i rozchwianym emocjonalnie człowiekiem. Jak się coś publikuje publicznie i chce się być szanowanym przez odbiorców to trzeba zachować pewne ramy przyzwoitości i kultury.
    Straciłem do Bartka cały szacunek po tym artykule. Cóż niektórym od jabłka odbija…

  29. 29
    mantis30
    21 czerwiec 2009 o 14:58
    link
       

    @ wariat:
    poczułeś się urażony tym, że Bartek napisał bez ogródek co czuje i myśli? Nie wyczułem by pisał ad personam. Ja go rozumiem, bo mimo iż cierpliwość jest cnotą niestety nieskończona nie jest. Sam toleruję wiele ale głupoty i chamstwa stanowczo nie i wtedy też nie przebieram w środkach, szkoda dyplomacji gdy ma się do czynienia z odbiorcą ograniczonym umysłowo, bo i tak żaden argument doń nie trafi. I niesprawiedliwie zakładasz, że powodem tonu wypowiedzi Bartka jest jabłkowe zaślepienie. Każda zaangażowana w to co robi, lubi, wierzy i szanuje osoba, reaguje emocjonalnie i uważam, że jest to lepsze niż - w przypadku np. dziennikarstwa - wyrobnicze pisanie kogoś, dla kogo to o czym pisze jest zupełnie obojętne.

  30. 30
    wariat
    21 czerwiec 2009 o 15:05
    link
       

    Nie poczułem się urażony. Zdrowie jak i osoba SJ zupełnie mnie nie interesuje. Dlatego też podoba mi się, że nie jest o tym temacie klepane na applemania, myapple, appleblog i na blogu Przemka. Nad emocjami trzeba panować.

  31. 31 21 czerwiec 2009 o 15:09
    link
       

    Bardzo dobry tekst…

    @wariat, jak ty jesteś taki uzdolniony literacko, szanowny laureacie Nagrody Nobla pochwal się co ty spłodziłeś

  32. 32
    mantis30
    21 czerwiec 2009 o 15:09
    link
       

    Ale Bartek właśnie dokładnie o to, by inni zostawili SJ w spokoju apeluje w swoim artku, więc w czym rzecz?
    Chodzi przeca o to by inni mieli nieco taktu i dali człowiekowi spokojnie wrócić do zdrowia.

  33. 33 21 czerwiec 2009 o 15:28
    link
       

    Obroncy moralnosci do siedmiu bolesci… rotrzasanie prywatnego zycia Steve’a was nie razi ale juz jedno “odbierdol sie” w tekscie podnosi wam cisnienie. Co za hipokryci…

  34. 34 21 czerwiec 2009 o 15:49
    link
       

    Pan jabu: każdy normalny psychicznie czlowiek potrzebuje wsparcia innych osób, rodzina itp.
    Dlaczego jego stan był ukrywany? Własnie przez Apple które na pierwszym miejscu stawia swoje akcje i jeśli miałbym kogoś obwiniac za robienie dymu ze zdrowia Jobsa to po Apple byłby Bartek ze swoimi teoriami, który poważny stan sprowadza do opisu mięsa który można kupić w miesnym, większość informacji na portalach to info o operacji i życzenia powrotu do zdrowia a Bartosz co z tym zrobił? W imię obrony zjechał niżej niż sami oskarżani. W takich sytuacjach po prostu się nie komentuje i temat zamknięty tymczasem sam rozniecił taki płomień ze nie dziwna jest opinia o makowcach kretynach, przyczepić się do informacji o stanie Jobsa…

  35. 35
    Anton
    21 czerwiec 2009 o 16:14
    link
       

    Ale przecież to Steve Jobs prosił publicznie aby zostawiono go w spokoju i uszanowano jego prywatność. Jego choroba dyskutowana w mediach uderza w Apple a to mu nie pomaga w dochodzeniu do zdrowia i pewnie jeszcze powoduje dodatkowe zmartwienie…

  36. 36
    Pan Jabu
    21 czerwiec 2009 o 18:39
    link
       

    @Dariusz: oczywiście każdy człowiek, zwłaszcza chory, potrzebuje wsparcia. Ale jeżeli nie widzisz różnicy pomiędzy wsparciem rodziny, przyjaciół, plus ew. kolegów i współpracowników, a robieniem światowej nagonki medialnej, to po prostu nie ma o czym gadać…

  37. 37
    mantis30
    21 czerwiec 2009 o 19:31
    link
       

    @Pan Jabu: myślisz, że SJ nie otrzymał wsparcia od rodziny czy współpracowników? że by tak się stało wszystkie gazety i portale muszą trąbić o jego stanie? nie bądź naiwny…

  38. 38
    Pan Jabu
    21 czerwiec 2009 o 20:00
    link
       

    @mantis30: przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi, wszystkie, bo najwyraźniej opacznie zrozumiałeś.

  39. 39 21 czerwiec 2009 o 21:39
    link
       

    Chyba faktycznie jedynym rozwiązaniem byłby brak komentarza wogóle.

  40. 40
    mantis30
    21 czerwiec 2009 o 21:58
    link
       

    Sorki, faktycznie, się pośpieszyłem :) Źle zinterpretowalem Twoją ostatnią wypowiedź. Oczywiście riposta powinna trafić do kogo innego.

  41. 41
    MarcinWitek
    21 czerwiec 2009 o 22:31
    link
       

    A a ja sobie kupiłem dzisiaj Nikona O!

  42. 42 21 czerwiec 2009 o 23:14
    link
       

    “w ogóle” a nie “wogóle” …

  43. 43 21 czerwiec 2009 o 23:56
    link
       

    Tekst miazga. Kogo obchodzi wątroba Jobsa?

  44. 44
    marcinowy
    22 czerwiec 2009 o 2:30
    link
       

    hihi ale bulwers :D

  45. 45
    kwieto
    22 czerwiec 2009 o 11:40
    link
       

    “Kogo obchodzi wątroba Jobsa?”

    BS’a :”)

    Nie bardzo rozumiem o co tu chodzi?

    Odpowiem na dwóch poziomach:
    1. Sorry, jeżeli prezes spółki giełdowej ma kłopoty ze zdrowiem, to mają prawo o tym wiedzieć akcjonariusze.
    Choćby dlatego że jego obecność/nieobecność w firmie może mieć wpływ na politykę firmy i/lub kursy akcji.
    Normalne jest, że takie informacje podawane są przez gazety - i dzieje się tak nie tylko w przypadku Apple ale też innych dużych spółek giełdowych.
    Nie jest to fajne, jednak taki jest koszt prowadzenia biznesu na dużą skalę.
    Gdyby Bill G. poważnie zachorował, informacja o tym natychmiast obiegłaby świat.

    2. Pomijając już kwestię opisaną w pkt. 1, informacje o których pisze BS sprowadzają się de facto do komentarza “Steve Jobs miał przeszczep wątroby, wraca do zdrowia”, kropka. Nie rozumiem więc skąd ten histeryczny “protest” w obronie prywatności Jobsa.
    Nikt (poza samym BS’em) nie dopytuje się, gdzie, kiedy i jak tego doknano, jak długo trwała operacja i tak dalej.
    Podano minimum informacji ważnych z punktu widzenia biznesowego i tyle…
    “niezdrową ciekawość” prezentuje zaś jedynie BS…
    I to jest niesmaczne.

    Rada: poza Apple też jest świat :”)

  46. 47
    Pawel
    22 czerwiec 2009 o 23:21
    link
       

    Ciekawe który punkty konstytucji USA mówi o prawie akcjonariuszy do dostępu do prywatnych danych zdrowotnych pracownika tej firmy.

  47. 48
    MarcinWitek
    23 czerwiec 2009 o 2:14
    link
       

    Wątroba ???
    No dobra … dzisiaj upiekłem świetny pasztet. Z wątrób gęsich, wieprzowych i innych trupów świń , krów itp.
    A tak w ogóle to są lepsze tematy …

  48. 49
    MarcinWitek
    23 czerwiec 2009 o 2:20
    link
       
  49. 50 23 czerwiec 2009 o 2:50
    link
       

    Piękny tekst!
    Mam Autoimmunologiczne Zapalenie Wątroby i wkurwia mnie jak ktoś pyta się o moje zdrowie! Naprawdę, po co pytać się kogoś o zdrowie, jak i tak każdy opowiada, że jest dobrze? Rozumiem Twoje oburzenie i mogę domyślić się co czuje Jobs. Dobra robota, pisz tak dalej - tekst jest mocny i dobrze daje do myślenia.

  50. 51
    Jobs Steve
    23 czerwiec 2009 o 9:36
    link
       

    Wypierdalać, odpiwrdalać, jebać kurwa sie, Moja w Wątroba, kasy wam nie dam, chuje !

  51. 52
    Jobs Steve
    23 czerwiec 2009 o 9:36
    link
       

    Wypierdalać, odpierdalać się, jebać kurwa sie, Moja Wątroba, kasy wam nie dam, chuje !

  52. 53 23 czerwiec 2009 o 11:08
    link
       

    A widzicie, Jobs już się wkurzył. Niestety musi jeszcze potrenować polski, ale nasi w USA nauczyli go podstaw języka;)

  53. 54
    Adam
    23 czerwiec 2009 o 11:17
    link
       

    Nie jest fajnie, gdy osoba krytykująca wpis jest objeżdżana przez osoby, którym ten wpis się podoba.

    Steve jest osobą publuczną. Jest wykorzystywany, lub raczej sam siebie wykorzystywał do podniesienia wartości marketingowej firmy. Jak mało kto jest utożsamiany z firmą, na czele której stoi. Ilu jeszcze szefów wielkich firm znacie z nazwiska? Ktoś z was zna nazwisko szefa nike, volkswagena, czy sony? Myślisz Jobs i od razu kojarzysz apple.

    Pamiętacie debatę o rzekomym (lub nie) alkoholiźmie prezydenta? Gdyby był alkoholikiem, moim zdaniem powinien ustąpić ze swojego stanowiska. Choroba jest prywatną sprawą, ale mającą wpływ na jego działania.

    Oczywiście liczy się forma i rodzaj zainteresowania. Jeśli ja pomyślę sobie dobrze o Stevie, zmartwię się chorobą, czy wspomnę w modlitwie, to chyba ok. Prowadzenie rozkminek na temat przyszłości apple może nas wkurzać, pokazuje jednak nasz emocjonalny stosunek do tej sprawy. Musimy jednak zrozumieć analityków zastanawiających się “co po stevie?” Bo poza tym, że w wielu przypadkach apple to nasza pasja, są ludzie którzy na jabłku zarabiają i którzy z niego żyją.

    Podsumowując: nie ma się co wkurzać na piszących, o poublicznej osobie, że jest chora, ale mało subtelen jest pisanie, że co rano ma lewatywę.

  54. 56
    kwieto
    24 czerwiec 2009 o 8:52
    link
       

    Tak na marginesie:
    Nie wiem jak gdzie indziej, natomiast gazety typu Wyborcza i Dziennik podały te informacje w dziale “gospodarka”.
    W takie miejsca nie zaglądają “poszukiwacze sensacji”. Omijają je nawet wszelkiej maści “polityczni” pieniacze, którzy zwykle wpisują się pod niemal każdym newsem.
    Widać to zresztą po ilości i rodzaju komentarzy pod tymi informacjami…

    Szczerze mówiąc, gdyby nie powyższsy tekst BS’a, po prostu przeoczyłbym opisywaną informację.
    Jak powiedziałem, wszelkie roszady na szczeblu top managementu są istotne z punktu widzenia ich wpływu na wartość firmy.
    Nawet jeśli nie podają ich “zwykłe” gazety, opisywane jest to w mediach branżowych…

    W przypadku Apple główną informacją była nie tyle operacja Jobsa, lecz to, że za miesiąc znowu zacznie aktywnie udzielać się w Apple - co oznacza, że oddaliło się ryzyko że firma będzie płynąć dalej bez “głównego sternika”.
    A to ma znaczenie dla akcjonariuszy.

    Dopiero BS podgrzał temat, czyniąc zeń danie bardzo niesmaczne i prowokując tym samym kłótnię na czterdzieści fajerek, z epitetami włącznie.
    Zachował się IMO dokładnie tak samo jak owe “hieny prasowe”, które rzekomo krytykuje.

  55. 57
    Mirinur
    25 czerwiec 2009 o 20:21
    link
       

    ‘gdy mędrzec wskazuje księżyc - głupiec zobaczy koniec palca’.. Dziękuję Bartku!

  56. 58 28 czerwiec 2009 o 6:13
    link
       

    Brawo Bartek! No i w pełni zgadzam sie z @Mironur

  57. 59 28 czerwiec 2009 o 6:15
    link
       

    @Mirinur ;-)

Inni napisali

  1. 22 czerwiec 2009

    [...] stefan ma now

  2. [...] informacji o jego stanie zdrowia, o tym co mu przeszczepili, wymienili itp. Uważam, podobnie jak Bartek Skowronek, że to jego prywatna sprawa - Jobs, co by o nim nie powiedzieć, nie jest produktem Apple, choć [...]

  3. [...] stało się bohaterem popkultury a popkultura żywi się fikcją. Strywializować można wszystko, nawet ludzkie życie czy zdrowie, i dokładnie o to tutaj chodzi. Nie o żadną informacje, nie o żadną refleksje, nie o [...]

  4. [...] część żołądka, część trzustki i górny odcinek jelita cienkiego, a teraz jeszcze żyje z cudzą wątrobą, co prawdopodobnie oznacza, że do końca życia będzie musiał brać leki immunosupresyjne. To na [...]

  5. [...] serwisy technologiczne nie mają tak łatwo. Od miesięcy nie wybuchł żaden iPod, nikomu znanemu nie przeszczepiono wątroby, permanentna inwigilacja nie wzbudza już zainteresowania a pisać przecież trzeba… Dlatego [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez