Uwaga! Ten wpis ma ponad rok. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Bo jakże w to wątpić kiedy rozwiązania Apple kopiuje - czy może raczej należałoby powiedzieć: próbuje kopiować - prawie całą branża? Kiedy Nokia, Google i Microsoft otwierają własne “app story”? Kiedy rynek zalewają różne iPod-iPhone-killery? Kiedy producenci pecetów - jak Dell - deklarują że chcą mieć na swoich maszynach OS X lub - jak wszystkie te małe firmy krzaki w stylu Psystar - że już go mają? Kiedy każdy nowy Windows, nowe KDE i pełno różnych mniejszych projektów naśladuje, wygląda lub stara się wyglądać jak OS X? Wróćmy jednak do Palma. Oferując kompatybilność z iTunes, podobny interfejs i rozwiązania oraz zatrudniając byłych pracowników Apple Palm idzie ostro po bandzie. Widać, że firma spodziewa się konfrontacji i w ten sposób chce - podobnie jak swego czasu Apple - wylansować się na ofiarę większego, dominującego na rynku konkurenta i jednocześnie jedyną prawdziwą opozycję dla applowskich rozwiązań. Co może się udać biorąc pod uwagę modę na robienie z Apple drugiego Microsoftu, dobrze sprzedającą się w mediach antyapplowską histerię i umiejętnie podsycaną przez różnych pseudodziennikarzy niechęć… Jeśli więc Apple zablokuje możliwość synchronizacji Palma z iTunes - na co potrzebuje pewnie jakieś 15 minut - lub/i odda sprawę w ręce wymiaru sprawiedliwości Palm natychmiast urośnie w siłę. Owszem, to ryzykowna gra ale przecież warta świeczki zwłaszcza, że firma ma niewiele do stracenia a sporo wizerunkowych argumentów - piękną historię, niezły produkt, a na sztandarach chwytliwe hasła: uwolnienie “gorącej” technologii multidotyku i dostępu największego sklepu z cyfrową muzyką. Powszechne niezrozumienie faktu, że Apple produkuje i sprzedaje nie tyle komputery - w tym także te kieszonkowe - i oprogramowania ale właśnie zintegrowane, kompleksowe rozwiązania to obecnie chyba najmocniejsza broń konkurencji. Wykorzystał ją z powodzeniem Microsoft przy okazji kampanii “Laptop hunters”, producent smartfonów BlackBerry Research In Motion tłumacząc ludziom, że powinni zaakceptować źle działające urządzenia oraz wszystkie te agresywne pchełki produkujące i sprzedające hakintosze. Tonący brzydko się chwyta - mawiał Słonimski. Ale za to mocno.
Nie mam zamiaru bronić Apple - jak znam życie świetnie poradzi sobie samo - zwracam tylko uwagę na to jak wygląda obecnie sytuacja oraz na czym polegają dziś metody walki o rynek i nasze zainteresowanie. Oczywiście - biznes to nie jest gra dla rycerzy. A jednak taka Nokia potrafiła oddać Apple sprawiedliwość… Gdy więc patrzę, jak na wzorowanej na applowskich keynotach konferencji Palma, prawie dwa lata po premierze iPhona, w podniosłej atmosferze, pokazuje się jako nowość i zapierający dech w piersiach feature, multidotykowy ekran i tym podobne “unikalne rewelacje” czuję po prostu niesmak. Mimo, że Palm Pre to chyba jedyny z wielu różnych iPhone-admirerów, który oferuje coś więcej niż tylko sklonowany wygląd i powierzchowne podobieństwa. Szkoda, że w taki sposób, w imię krótkowzrocznych korzyści, niszczy się to co naprawdę zasługuje na szacunek… Wiem, że zaraz usłyszę, że bredzę. Że właściwie nie ma żadnego powodu aby inne odtwarzacze czy telefony nie mogły korzystać z iTunes, że Apple potrzebuje konkurencji jak kania dżdżu, że to gadanie fanboja, że “biznes is biznes”, że przesadzam, że gesty to nie technologia, którą można opatentować, że wszyscy tracimy na “applowskim monopolu” bo składak z OS X kosztuje połowę tego co najtańszy mak i tak dalej i tym podobne. Ale, ale… Przecież, mówiłem że nie chcę bronić Apple. Przeciwnie - idzmy dalej! Jeśli popularność applowskich pomysłów i skuteczność realizacji staje się nagle, na mocy jakichś tajemniczych interesów ogółu, własnością wspólną, do której prawa mają wszyscy za wyjątkiem pomysłodawcy, to może od razu przyjąć, że każdy może sobie wygrawerować na obudowie czy nadrukować na pudełku nadgryzione jabłko? Dlaczego tylko Apple ma prawa do tego znaku? Jest rozpoznawalny, zgrabnie pomyślany, dobrze się kojarzy i nieźle wygląda. Rozwijany przez lata stał się prawdziwym symbolem i do tego jest jeszcze sporo wart. A jabłko na obudowie pomogłoby przecież wielu różnym producentom - komputerów, telewizorów, sokowirówek a być może nawet ubrań i butów. Dlaczegóż więc Apple ma monopol na Apple!? Tak dalej być nie może!




2005-2009 by 


komentarzy: 68
link
Z tym naśladownictwem jako miarą sukcesu to bardzo dobry trop, ale…
1. nigdy nie nazwałbym interfejsu Pre “podobnym” do interfejsu iPhone. Dzieli je większa przepaść niż Windows Vista i Mac OS X, bo opierają się na zupełnie innej logice. W iPhone w danym momencie masz uruchomioną jedną aplikację (zapominamy na chwilę o procesach systemowych i wyjątkach w rodzaju iPoda), a przełączanie odbywa się przez jej opuszczenie i uruchomienie kolejnej. Tymczasem, interfejs (podkreślam, interfejs) Web OS to przede wszystkim wielozadaniowość i metafora kart, które można przełączać jak zakładki w przeglądarce. To są dwie różne bajki, chociaż miejscami estetycznie zbliżone.
2. nazywanie kompatybilności Pre z iTunes naśladownictwem i wrzucanie tego do jednego worka z chińskimi kopiami iPhone, to dla mnie kompletna pomyłka. Czy myszka, drukarka, modem HSDPA, zewnętrzny dysk i jeszcze parę urządzeń, które mam podłączone do mojego maka, a które nie zostały wyprodukowane przez Apple to też owoce naśladownictwa? I w drugą stronę - czemu, wprowadzając iPhone Apple nie zbudował własnej sieci komórkowej działającej na sprzęcie Apple zasilanym z elektrowni należących do Apple, itd. ? Bo jest za mało innowacyjny? Czy może dlatego, że to nie ich biznes i ktoś inny jest w stanie to zrobić lepiej?
Palm po prostu skorzystał z gotowego, istniejącego rozwiązania zamiast tworzyć własne. Co nie dziwi, biorąc pod uwagę popularność iTunes (zarówno programu jak i sklepu) oraz dostępność odpowiedniego SDK. Jak nazwałbyś sytuację, w której Palm tworzy własne pTunes na wzór i podobieństwo iTunes (ponownie, programu i sklepu)?
link
MM - co innego skorzystać z otwartego, ustandaryzowanego rozwiązania, a co innego korzystać z cudzych, zamkniętych rozwiązań.
używanie iTunes do takiej synchronizacji z palmem to trochę jak używanie jakiegoś emulatora EFI do zainstalowania OS X’a na PC. bo tak jak PC udaje wtedy maka, tak samo palm udaje ipoda
link
@MM
ad. 1) nie widze wielkiej roznicy poza podejsciem do dzielenia zasobow systemowych - w iphonie 1 aplikacja w palmie wielozadanowosc. karty to imho tylko konsekwencja multitaskingu. podobienstw widze za to mnostwo - choc oczywiscie wynikaja one z pewnych cech gatunkowych wspolnych wszystkim multidotykowym interfejsom. niemniej to iphone jest pierwszym tego typu dzialajacym rozwiazaniem na rynku i w tym sensie mozna go spokojnie traktowac jako protoplaste. szkoda tylko ze “nastepcy” zadowalaja sie powielaniem istniejacych pomyslow i tak malo dodaja od siebie.
ad. 2) nie tylko chinczycy robia klony - niektore modele tzw. “uznanych” producentow tez wyraznie nawiazywaly do iphona. nawet jesli nie ekranem i dotykowa obsluga to chocby designem i charakterystyczna srebrna ramka wokol ekranu. mam dwa takie telefony (nokia i RIM) na stronie z kopiami - http://blog.fotoge....php/atak-klonow/ wiecej nie chcialo mi sie szukac bo to sie w pewnym momencie stalo powszechne. owszem, synchronizacja palma z itunes nie ma nic z klonowania ale z nasladownictwem ma wiele wspolnego - doslownie i w przenosni. doslownie bo palm po podlaczeniu udaje przeciez ipoda, a w przenosni bo w ten sposob powiela wypracowany przez apple schemat co raczej prosi sie o - chociaz kurtuazyjnego - kopirajta. roznica pomiedzy wtyczkami podlaczanymi do komputera - w stylu modem, mysz, skaner czy gniazdko z pradem - a odtwarzaczami podlaczanymi do itunes jest jednak zasadnicza: producenci oferuja rozwiazania otwarte podczas gdy itunes+ipod stanowilo do tej pory zamknieta platforme i pierwszy prawdziwie udany projekt integrujacy sprzedaz, obsluge i konsumpcje muzyki. stanowilo bo sytuacja sie ostatnio zmienila. ruch palma jest mozliwy chyba tylko dzieki rezygnacji apple z drm - wczesniej nie mialby w ogole sensu a na legalna implementacje fairplay pewnie nie mogliby liczyc. to faktycznie sprytne posuniecie - o wiele bardziej sprytne niz pTunes - ale jak napisalem powyzej, sadze ze obliczone glownie na medialna wrzawe. chyba ze czegos nie wiem i ze wspolpraca palma z itunes odbywa sie za zgoda apple.
powstanie pTunes niczym nie rozniloby sie od sklepu androida, ovi store i tym podobnych. nazywam je “kopiami” bez wiekszych oporow - glownie z uwagi na wyglad i podobne rozlozenie elementow GUI co ladnie widac na obrazku: http://bizanywhere...ovi-store-n97.jpg - ale tez bez negatywnych skojarzen i emocji- jest to powielenie pewnego modelu ktory wypracowalo i wdrozylo apple. ale chyba jednak znacznie bardziej uczciwe niz nieautoryzowane doczepanie sie do itunes.
link
Istnieje SDK pozwalające tworzyć pluginy dodające do iTunes obsługę nowych urządzeń, ale nie jest ono dostępne publicznie. Nie wiemy, czy Palm korzysta z tej drogi, czy też Pre podszywa się pod iPoda. Na razie wszystko co wiemy to spekulacje.
link
MM: Czy myszka, drukarka, modem HSDPA, zewnętrzny dysk i jeszcze parę urządzeń, które mam podłączone do mojego maka, a które nie zostały wyprodukowane przez Apple to też owoce naśladownictwa?
TAK, jeśli ta myszka, drukarka, modem i zewnętrzny dysk będą opierały się na działaniu stworzonym przez apple. Mieszasz pojecia chłopie.
Palm to próba zarobku na skopiowaniu iphone i podaniu go w innym papierku, taką taktykę przyjęli wszyscy którzy zobaczyli jak można zarobić na tego typu telefonach.
Poza tym wystarczy spojrzeć w jaki sposób “reklamuje się” palm, że niby były pracownik appla tworzył interfejs? jak ci żona rozwód wygra i będzie się chwalić że ma nowego z większym… to postawisz mu obiad?
Stary palm to gniot kopiujący iphone, następny szmelc po gogle g1 i htc który nie został stworzony ale skopiowany.
link
@MM owszem spekulujemy ale sadzac po zachowaniu rubensteina (czyli unikaniu jasnej odpowiedzi na pytania mossberga), napisach ktore wyswietlal itunes podczas prezentacji “syncing ipod” zamiast “syncing pre”, braku synchronizacji zaderemowanej muzyki oraz znanej nam wszystkim polityce i modelu sprzedazy apple wskazuje na to ze nie jest to jednak dzialanie uzgodnione… calosc ladnie podsumowal dvdjon: Compatible with iTunes 8.1.1 = “Don’t expect this to necessarily work with iTunes 8.1.2″.
http://nanocr.eu/2...-to-the-palm-pre/
link
Zgadzam się, że iPhone był urządzeniem rewolucyjnym i swego rodzaju prekursorem nowego gatunku kieszonkowych (dla odróżnienia od netbooków) gadżetów zapewniających dostęp do internetu. Przed Apple próbowało wielu, ale nikt nie zrobił tego dobrze.
W tym sensie Pre jest naśladownictwem. Nie zaliczyłbym go do tej samej kategorii co np. LG Arena, który wygląda prawie jak iPhone (nawet guzik na kablu słuchawek ma prawie taki sam), ale jest czymś zupełnie innym (ma co prawda świetny aparat foto, ale jednocześnie badziewną przeglądarkę WWW, słabe menu i żadnego odpowiednika App Store).
Pre robi mniej-więcej to samo co iPhone, tylko zdecydowanie dodaje coś od siebie - chociażby wspomniany interfejs oparty na kartach czy Synergy.
Z resztą, jeśli już jesteśmy przy BlackBerry. Nie wiem co tu jest większym naśladownictwem - srebrna ramka w Boldzie czy push email w iPhone (nb. dość kiepsko zrealizowany - przynajmniej w porównaniu z BB) ?
link
i jedno i drugie - apple nie jest i nie bylo swiete a dobry pomysl jest na wage zlota zwlaszcza jesli sie na rynku zadomowil. jednak mobileme jest opcjonalne, dodatkowo platne i nie jest to glowny atut iphona - a w przypadku BB byl to zdaje sie tzw. killer-feature - wiec srebrna ramka wydaje sie zdecydowanie bardziej zenujaca, nie sadzisz?
link
@BS
No to w takim razie jest to problem dla prawników, ale dalej upieram się, że to nie ta sama bajka co iPhone-wannabe LG Arena czy pecetowa obudowa w kształcie PowerMaka G4.
link
@BS
Nie wydaje mi się, żeby srebrna ramka była głównym atutem Bolda
link
bo nie jest - palm ma w sobie cos wiecej niz klony dlatego tym bardziej odrzuca mnie ich podejscie. mimo to jest w tym jakies xero bo dla mnie to synchro z itunesem brzmi jak deklaracja “chcemy byc albo jestesmy jak ipod/iphone”. i w tym sensie widze podobienstwo do “srebrnej ramki” czy chinskich klonow. a ramka w ogole nie jest zadnym atutem - jest raczej wyrazem bezradnosci i przyznaniem sie do porazki.
link
Amen!
link
Hm, a kiedy na samym początku Apple kopiowało do innych to cacy? Wszędzie tak jet - w sztuce mawia się „inspiracje” i tak już będzie jeden wyznacza kierunek, drugi za nim podąża. Zabawa polega na tym że jedynka wymienia się z dwójką.
link
@microust - ok. przeciez ja nie mowie ze nie wolno sie wzorowac. jednak owa nieszczesna srebrna ramka wokolo ekranu to cos wiecej - ani cecha gatunkowa, ani inspiracja - to zwykla mimikra. podlaczanie sie pod iitunes tez trudno nazwac inspiracja…
link
Moim zdanie Palm nie potrzebnie próbuje na siłę upodabniać swoje działanie do iPhone.
Dla mnie dotykowy interfejs nie jest wcale potrzebny w telefonie, a komunikacja telefonu jedynie z iTunes to największa wada!
Jasne, że iPhone ustanowił nowe standardy, jednak nie wszyscy pragną tego, co on ma.
link
Może uściślijmy parę faktów:
Palm ma znacznie większe doświadczenie z urządzeniami pokroju iPhone niż Apple.
Pierwsze Treo, będące ni mniej ni więcej a rozwiązaniem iPhone’otowatym powstało w roku 2002. Kiedy na rynek wchodził iPhone, z wielką pompą promowany przez Steve Jobsa jako “innowacyjne” połączenie iPhone’a, przeglądarki i telefonu, rozwiązania takie (w postaci Treo i całej masy innych urządzeń opartych na Windows Mobile) istniały od lat. I działały skuteczniej od iPhone, mając funkcjonalności, które Apple dopiero teraz z mozołem wprowadza.
Jeżeli już mówimy o kopiowaniu, to moim zdaniem Apple więcej skopiowało od Palma, niż odwrotnie. Wystarczy popatrzeć na interface Palma, nawet najstarszych modeli, żeby zobaczyć podobieństwa widoczne w iPhone. Brak wielozadaniowości był uważany za największą wadę Palm OS 5.x i starszych, Apple “wyposażyŁ” iPhone w dokładnie tę samą wadę.
Wspomniane przez autora tekstu Gesty, to przecież rozwiązania na których zasadza się całe Graffiti (technologia odręcznego pisania i sterowania urządzeniem stosowana przez Palma), więc… Nawet ekran iPhone’a jest dokładnie tej samej rozdzielczości co mają Palmy (odmiennej od tych, z których korzystają urządzenia oparte na WM) :”P
BTW, “unikalne” dotykalne sterowanie Apple (”who needs a stylus?” pytał Jobs podczas prezentacji iPhone) również jest dostępne w od lat. Swojego palmtopa obsługuję głównie palcem, a jest to produkt, który powstał na długo przed pierwszym iPhone.
Tak naprawdę, jedyną innowacyjnością iPhone’a było uproszczenie obsługi (nawet nie jej ułatwienie, bo owo uproszczenie odbyło się kosztem “wycięcia” szeregu funkcjonalności) oraz dodania paru gadżetów w stylu akcelerometr i wielodotyk.
Bo przecież rozwiązania Apple nie wzięły się z powietrza, przeglądarki w palmofonach były od lat, podobnie odtwarzacze muzyki, nie mówiąc o funkcjonalności telefonu. Apple po prostu zebrał wybrane trzy funkcjonalności do kupy i nieco przetworzył na swoją modłę.
Trzeba przyznać, że dzięki owym gadżetom i uproszczeniom rozwiązania typu palmphone/smartphone zostały przybliżone szerszej publice, która przestała się bać obsługi owego sprzętu (co doceniła Nokia), jednak kreowanie iPhone’a na wyjątkowy produkt z którego wszyscy tylko kopiują (a już zwłaszcza Palm) jest moim zdaniem mocno na wyrost.
Jeżeli u kogoś niesmak budzi reklamowanie multidotykowego interfejsu w Pre, jak się czuje, gdy Apple na swojej stronie pisze o iPhone OS 3.0 jako “najbardziej zaawansowanym mobilnym OS. Teraz jeszcze bardziej”, a następnie jako czołowe ze 100 nowych możliwości podaje… Wysylanie MMS. Wyszukiwarkę w telefonie. Obsługę “kopiuj/wklej” (sic!). Odczytywanie maili w (uwaga - co za nowość!) poziomym układzie ekranu :”)
Przecież te wszystkie “super zaawansowane funkcje istnieją od lat w innych, konkurencyjnych rozwiązaniach (!!)
Wracając do Pre. System operacyjny w tym urządzeniu to nie tyle “klon” iPhone OS, co w prostej linii spuścizna ze starszych Palm OS, łącznie z nigdy nie wypuszczonym na rynek Cobaltem (Palm OS 6.0).
BTW Palm “od zawsze” synchronizował się z Mac OS’em, w tym z iCal’em oraz Addressbookiem. Dlaczego Pre zgłasza się w iTunes jako iPod? Nie mam pojęcia, przypuszczam że nie jest to jedyny sposób komunikacji z komputerem, może to “ukłon” w kierunku tych, którzy mają potrzebę akurat takiego typu synchronizacji?
Zanim więc zaczniemy pisać o tym, jak to “biedne Apple” jest kopiowane wzdłuż i wszerz, warto przyjrzeć się historii tego segmentu urządzeń z ostatniej dziesięciolatki i sprawdzić, kto tu naprawdę od kogo kopiuje :”)
link
ja tam przeciwko palmom nic nie mam i w gruncie rzeczy niewiele wiem na ich temat - chce tylko zwrocic uwage ze weszly na rynek w 1996 roku a wiec w 3 lata po applowskim newtonie (1993). nie przesadzalbym zatem ze wskazywaniem przodkow iphona po ”drugiej stronie rzeki”
link
Owszem, Newton jest uznawany za “pierwszego palmtopa”.
Z drugiej strony, iPhone palmtopem nie jest, nigdy nie był i raczej nie będzie - Apple ograniczyło jego możliwości na tyle mocno, że nie jest zwyczajnie w stanie pełnić funkcji jakich się oczekuje od palmtopa.
Newton był narzędziem, którego zadaniem miała być organizacja pracy. Późniejsze palmtopy tę myśl rozwinęły i dlatego dziś standardowo w każdym takim urządzeniu znajdziesz np. mobilną wersję pakietu biurowego a’la MS Office*, podczas gdy w iPhone, aby otworzyć dokument Worda, do niedawna musiałeś wyczyniać “kombinacje alpejskie”.
Gdyby więc porównać możliwości jakie oferują współczesne palmtopy z możliwościami iPhone, ten ostatni zostałby po prostu rozłożony na łopatki.
Kiedy iPhone wychodził na rynek, myślałem że może zastąpi mojego, bodaj dwuletniego wtedy, palmtopa. Następnie przejrzałem specyfikację oraz opis możliwości i… tamtego palmtopa mam do dziś. Nadal zresztą wyprzedza iPhone programowo i technologicznie.
Dlatego też nie porównuję możliwości iPhone’a z możliwościami takiego Palma T|X, ale do (bardziej podstawowych funkcji) Treo.
Pomysłów na produkt typu iPhone było wiele. Zanim wyszło pierwsze Treo (integrujące funkcjonalność palmtopa z funkcjonalnością telefonu komórkowego), Palm kombinował z jeszcze innymi rozwiązaniami, zapewniającymi mobilny dostęp do informacji.
W 1999 roku na rynek wyszedł Palm VII, który korzystał z Palm.net - czegoś na kształt współczesnego WiFi. Oferował bezprzewodowy dostęp do internetu oraz poczty elektronicznej (nie wiem czy był push e-mail?). Cacko kosztowało 600USD, za dostęp do sieci trzeba było płacić miesięczny abonament, zaś ilość stron, które na tym się dało oglądać, była mocno ograniczona.
Mimo tych minusów był to dość popularny model w USA, aczkolwiek wraz z rozwojem sieci komórkowych oraz WiFi stracił rację bytu. Ostatnia wersja korzystająca z sieci Palm.net nosiła nazwę i705 i została wycofana z rynku w połowie 2004 roku, kiedy z kolei wydano Treo 650, czyli palmphone z porządną (jak na owe czasy) przeglądarką www, programem pocztowym i tak dalej.
Apple miało tego farta, że trafiło w dobry czas (gdy transmisja danych przez sieci komórkowe oraz WiFi stała się powszechnie dostępna) oraz miejsce (USA, gdzie technologie te były dość tanie i dostępne dla rzeszy użytkowników o stosunkowo niskich wymaganiach technologicznych)
Do tego odpowiednio napompowało marketingowo swój produkt (”jesteśmy pierwsi”, “unikalne połączenie telefonu z przeglądarką internetu i odtwarzaczem muzyki” i tak dalej), choć większość ówczesnych zapewnień Jobsa miała się nijak do rzeczywiśtości.
Jeśli więc krytukujemy inne firmy za kopiowanie rozwiązań Apple, miejmy w pamięci również to, że Apple robi to dokładnie tak samo, przy czym potrafi być o wiele bardziej bezczelne w przypisywaniu sobie metki “innowatora”.
Nadal zresztą nie widzę, gdzie Palm miałby kopiować Apple.
Pre jest przecież efektem drogi, którą idą od wielu lat (vide modele VII czy Treo). Tyle że zaktualizowali produkt do wymogów rynku - czego zresztą od wielu lat domagali się użytkownicy (krytykujący coraz większą archaiczność Palm OS 5.x). Cobalt był gotowy lata temu, jednak nie został zaimplementowany do żadnego z urządzeń - zmaterializował się dopiero pod postacią Web OS.
* na marginesie, czy iWork nie jest przypadkiem zwyczajną kopią MS Office?
link
Dopisek:
Tak gwoli ustaleń kto był pierwszy i kto od kogo ściąga:
http://i.i.com.com...lifedrive_440.gif
Tu zaś widok trochę bardziej iPhone’owaty.
http://www.thg.ru/...opening_photo.jpg
(obszar graffiti można oczywiście schować)
Palm OS w wersji 5.4 (widocznej na zdjęciach) powstał w 2003 roku.
link
piszesz: “Owszem, Newton jest uznawany za “pierwszego palmtopa”. Z drugiej strony, iPhone palmtopem nie jest, nigdy nie był i raczej nie będzie - Apple ograniczyło jego możliwości na tyle mocno, że nie jest zwyczajnie w stanie pełnić funkcji jakich się oczekuje od palmtopa. Newton był narzędziem, którego zadaniem miała być organizacja pracy. Późniejsze palmtopy tę myśl rozwinęły i dlatego dziś standardowo w każdym takim urządzeniu znajdziesz np. mobilną wersję pakietu biurowego a’la MS Office*, podczas gdy w iPhone, aby otworzyć dokument Worda, do niedawna musiałeś wyczyniać “kombinacje alpejskie”” - i byc moze mialbys racje gdyby przyjac ze definicjja kieszonkowego komputera przez te wszystkie lata nie ulegla zmianie. a to nie prawda. czego innego oczekiwano od takich urzadzen w 1989 roku, czego innego w 1999 roku a czego innego w 2009. i co innego moga one zaoferowac. dzis w czasach wifi i edge/3g, tanich laptopow, kawiarenek internetowych, chmur (cloud computing) i tak dalej pewne funkcje staly sie zbyteczne albo nawet smieszne a inne okazuja sie porzadane albo niezbedne. iphone definiuje ten segment na nowo. to nie fart tylko wyczucie chwili i projekt ktory pozwala praktycznie (na codzien) a nie tylko demonstracyjnie (od swieta) wykorzystac techniczne mozliwosci nowoczesnej elektroniki. nie zarzucilem palmowi pre ze kopiuje iphona - wrecz przeciwnie napisalem ze to jedyne z wszystkich “iphone-like” urzadzen ktore przynosi cos nowego. ale nie jest to na pewno udawanie ipoda czy rzniece glupa podczas premiery, prawda? co do pierwszenstwa pewnych rozwiazan - mamy tu golym okiem widoczna ewolucje - telefony sa do siebie podobne, samochody sa do siebie podobne, edytory tekstu sa do siebie podobne. i ja nie widze w tym niczego dziwnego. zwracam tylko uwage ze jakims dziwnym trafem inni producenci upodobniaja swoje urzadzenia do produktow apple a nie odwrotnie. imho palm wpisal sie w ten schemat tym numerem z itunes duzo bardziej niz mu wypada. i stad moj tekst.
link
Do kwieto: twoje zdjęcia nie potwierdzają tego co piszesz, widzę tylko ikony i to ma być ściąganie? A może apple ściągnął ikonki z NeXta? Obudowę palm ściągnał z Newtona, palm VII wyszedł w 99 a Newton w 94, zadziwiająco podobne produkty: http://www.pencomp...palm_vii_scan.jpg
http://images.tech..._apple-newton.jpg
możemy tak dłubać a sedno jest gdzie indziej. Nagle okazuje się że niektórzy przespali moment gdy mogli wejść z czymś nowym i zamiast stworzyć zupełnie coś innowacyjnego kopiują innych, nie widzisz? Ok. przedstawię Ci:
tu masz film http://www.youtube...tch?v=JRnlzbuLRwM, ustawienie ikon, takie same jak w ip, wyraźnie oddzielone główne ikony na spodzie, przesuwanie ekranów, animacje, np. przy zrobieniu foto, podwójne puknięcie zoom na stronę Web, zoom palcami czy obrót grafiki przy obrocie urządzenia.
http://www.youtube...p;feature=related
link
Nowatorstwem Appla jest to, ze technologia stala sie uzywalna. Od wielu lat uzywam roznych palmofonow i musze powiedziec, ze nawet glupiej przegladarki czy emaila uzywalem tylko i wylacznie, gdy musialem. A podobno jestem pro. Wsrod znajomych spoza branzy IT nikt, powtarzam, nikt nie potrafil skonfigurowac sobie synchronizacji emaili, a obsluga przegladarki byla tak toporna (internet explorer zwlaszcza), ze nikt jej nie ogladal. Wybiegajac poza znajomych, w pociagu, ktorym codziennie dojezdzam do pracy ok 20-25% pasazerow aktywnie uzywalo BB. Niestety tylko i wylacznie emaila, dzieki sle adminom, ktorzy skonfigurowali usluge. Ot i cala innowacyjnosc, Apple jedynie przynioslo stare technologie do mas i uczynilo uzywanie telefonu latwym i przyjemnym. Ot i cala tajemnica sukcesu.
link
@Dariusz:
Jeśli tak podejdziemy do tematu, to będziemy musieli uznać, że wszyscy kopiują od wszystkich. Weźmy np. aparat fotograficzny (SLR): prostokątne pudełko z wyprofilowanym uchwytem i obiektywem, nad którym jest garb pryzmatu. U wszystkich wygląda tak samo!
Albo samochód - wszystkie mają cztery koła, kierownicę z lewej strony, z przodu światła w kolorze białym, z tyłu w czerwonym :”)
Odnośnie układu ikonek - nie zauważyłeś może, że w iPhone jest dokładnie ten sam schemat pokazywania ikonek (kilka rzędów dużych, podpisanych ikon) co nawet w najstarszych, czarno-białych Palmach?
Przecież nie jest to jedyny słuszny sposób pokazywania listy programów, dlaczego Apple wybrał akurat ten?
Układ ikonek w Pre jest de facto utrzymaniem tego, co jest obecne w Palmach od początku ich istnienia, gdzie tu widzisz “kopiowanie”? Dolny pasek, który się pojawił, jest prostą konsekwencją zlikwidowania czterech guzików harware’owych, które też zresztą były w Palmach “od zawsze”.
To pasek w iPhone jest nawiązaniem do tego, co w Palmach i PDA na WM było od zawsze tyle że pod postacią guzików sprzętowych, zaś Apple likwidując guziki banalnie przeniósł tę funkcjonalność na ekran… A mógł to zrobić przecież inaczej.
BTW, dlaczego w iPhone odpowiednik sprzętowych guzików Palma (czyli ów dolny pasek) również oferuje akurat cztery ikonki a nie np. trzy lub pięć?
@BS:
Co do “idei kieszonkowego komputera”, to owszem, uległa ona zmianie. Nie będę udowadniał, że PalmPilot z 1996 r. lepiej wypełnia to zadanie niż iPhone, bo tak nie jest.
Tyle że iPhone również nie jest narzędziem na którym dałoby się wygodnie pracować. Brak podstawowych funkcji, takich jak “kopiuj/wklej”, dodawanie załączników do poczty, poblokowanie możliwości współpracy z urządzeniami bluetooth, poblokowanie wymiany danych przez BT i WiFi… wymieniać można jeszcze dużo.
iPhone to fajna zabawka, gdy chcesz sobie pooglądać internet na trawce, słuchając jednocześnie muzyki, i tyle…
Natomiast na funkcjonalnościach narzędzia pracy, na którym możesz np. odebrać pocztę, przeczytać i nanieść poprawki w załączonym pliku (np. Word) a następnie odesłać ten plik z powrotem do nadawcy, iPhone się po prostu “wykłada”.
Dlatego o ile iPhone jest dobrym konkurentem dla “rekreacyjnego” telefonu komórkowego, o tyle do funkcjonalności “mobilnego narzędzia pracy” jest mu jeszcze bardzo daleko.
Apple poprawia błędy, pisząc o “najbardziej zaawansowanym OS, do którego dodaliśmy wielce zaawansowaną funkcjonalność ‘kopiuj/wklej’ “, jednak nadal jest mocno w tyle za urządzeniami klasy “biznesowej”.
Śmiem zresztą twierdzić, że nigdy nie aspirował do tego segmentu, od początku miał być multimedialną zabawką, a nie narzędziem pracy.
To trochę tak, jakbyś porównał low-endową lustrzankę cyfrową z najwyższym modelem tej samej firmy. I jedno i drugie robi zdjęcia. Tyle że funkcjonalność obu modeli jest skrajnie różna.
Na koniec: Pre nie jest IMO “iPhone like”. Powtórzę po raz kolejny - to w prostej linii rozwinięcie dotychczasowego dorobku firmy (możemy dyskutować, czy spóźnione, czy nie), podrasowane do wymogów współczesnej mody.
Równie dobrze możemy zacząć twierdzić, że to iPhone jest “palm-like” - ta sama rozdzielczość i wielkość ekranu, niemal identyczny układ aplikacji, funkcjonalność - jak w każdym klonie niby podobna, ale nie umywająca się do oryginału… :”)
Przecież iPhone stylistycznie jest o wiele bliżej do palmtopa, niż do wcześniejszych wersji iPoda, a nawet do większości “zwykłych” telefonów komórkowych.
Prawda jest taka, że w każdej branży następuje transfer koncepcji. Aparaty fotograficzne Canona są zbliżone kształtem, designem i funkcjonalnością do aparatów Nikona, Pentaxa, czy (świętej pamięci) Minolty. I nikt nie krzyczy, że jedni klonują od drugich.
Jeśli więc zauważymy gdzieś rozwiązanie, które znamy ze sprzętu Apple, warto się zastanowić, kto tak naprawdę był pierwszy…
P.S.
Szczerze mówiąc, nie wiem, o co chodzi Palmowi ze zgłaszaniem się Pre do iTunes jako iPhone. Palm dobrze współpracował zarówno z 9-kami, jak i z OS X’em.
Swoją drogą, synchronizowanie wszystkich danych via iTunes wydaje mi się rozwiązaniem cokolwiek dziwacznym.
link
@kwieto - piszesz o palmie z sympatia i ja to doskonale rozumiem ale nie odpowiadasz albo pomijasz moje argumenty. pre przypomina iphona tak jak wczesniejsze palmy przypominaly newtona a nie odwrotnie. oba applowskie produkty byly na rynku wczesniej niz urzadzenia palma a wiec sugerowanie ze iphone wzoruje sie na palmach a nie newtonie - czy innych palmtopach bo newton nie byl przeciez pierwszy ani jedyny - to juz naduzycie. ale to nie ma wielkiego znaczenia bo nie o to chodzi ze sa podobne - chodzio to ze pre udaje ipoda/iphona podczas synchronizacji co jest doskonalym dowodem na to ze podobienstwa te sa zamierzone a nie tylko “gatunkowe” (cztery kola, kierownica, pryzmat, ikonki). komunikat tworcow pre mowi wprost - “dzialam z itunes jestem jak iphone” i to jest przyklad technicznej mimikry. zupelnie jak “srebrna ramka” albo doslowne zrzynki z isighta, airbooka i tym podobne. wiecej tutaj: http://blog.fotoge....php/atak-klonow/ dlatego w konsekwencji nastepny ruch to jablko na obudowie i rezygnacja z wlasnej tosamosci - a palm ma z czego rezygnowac wiec tym bardziej jest to malo smaczne. co dalej? webos bedzie korzystal z app store? zamiast palma bedzie apple pre albo iPre? nie wiem dlaczego apple mialoby na to pozwolic.
link
Dla mnie Palm Pre jest konkurencją dla telefonów na platformie Windows Mobile i mam nadzieje, że ich zmiecie. Patrząc na dotychczasowe prezentacje funkcji w Palm Pre, to jest to telefon, z którego chciałbym korzystać podczas pracy zamiast telefonu na WM czy Symbianie. Jednak jako telefon osobisty, a nie firmowy, iPhone jest dla mnie bezkonkurencyjny. Trochę mnie zdziwiła funkcja synchronizacji z iTunes, bo nie spodziewałem się, że Palm pójdzie w tą stronę. Przyznam, że zniechęcili mnie do siebie, takim ruchem. Nie mam wątpliwości, że Apple zablokuje Palm’a w iTunes. Nie bardzo rozumiem, czemu Apple miałoby dopuszczać sprzęty innej firmy do swojej platformy. iTunes to nie tylko program do synchronizacji zawartości dysku naszego Mac’a z iPod’em czy iPhone’em, ale także cały system dystrybucji muzyki i programów. Wolałbym, aby Palm stworzył swoją własną platformę i nie bawił się w korzystanie z rozwiązań innych firm. Bo od tego to są firmy pokroju Psystar. Wydawało mi się, że Palm jest dojrzalszą firmą i nie będzie stosowała takich tanich chwytów. A tak Palm Pre staje się kolejnym telefonem, dla ludzi którzy psioczą na takich jak ja “gadżeciarzy ze swoim iPhonem”. Szkoda tylko, że każdy z tych nowych “wszystko mających” dotykowych telefonów, ma coś z mojego “gadżeciarskiego, niepoważnego” iPhone’a.
link
“@kwieto - piszesz o palmie z sympatia i ja to doskonale rozumiem ale nie odpowiadasz albo pomijasz moje argumenty”
Uważam je po prostu za nietrafione, co starałem się wytłumaczyć powyżej. Ty zaś pomijasz milczeniem moje uwagi odnoszące się do tego, dlaczego iPhone nie jest i raczej nie będzie narzędziem równoprawnym współczesnym palmphone’om :”)
“pre przypomina iphona tak jak wczesniejsze palmy przypominaly newtona a nie odwrotnie.”
Jak widzę, przykład z aparatami fotograficznymi nie wystarczył….
iPhone bardziej przypomina wcześniejsze Palmy, niż pierwszy Palm przypomina Newtona.
W zasadzie poza prostokątnym kształtem, PalmPilot w niczym nie przypomina Newtona. Inne rozmiary (Newton miał wymiary solidnej kasety VHS, PalmPilot miał wielkość zbliżoną do iPhone), zupełnie inna funkcjonalność, zupełnie inne możliwości technologiczne, zupełnie inne podejście do takich spraw, jak wprowadzanie tekstu…
Z kolei iPhone to nie tylko taki sam kształt - to również fizyczne rozmiary urządzeniea, jego proporcje, rozdzielczość ekranu, układ w jakim są wyświetlane aplikacje - nawet centralny guzik pod ekranem jest w tym samym miejscu, co umieszczony w Palmach/PDA. Nie mówiąc o “wirtualnej klawiaturze”, najbardziej typowym rozwiązaniu do wprowadzania tekstu znanym z palmtopa (a dlaczego nie np. rozpoznawanie odręcznego pisma znane z Newtona?)
Te fajne ikonki i przezroczystości iPhone? Ależ to było znane lata przed wypuszczeniem iPhone, dość przejrzeć np. nieliczne obrazki prezentujące Palm OS Cobalt:
http://theopoon.ri...prototype_001.jpg
http://reviews.zdn...-257×342.gif
Nie przypomina to jako żywo stylistyki iPhone?
A przecież powstało wcześniej…
Osobiście uważam, że podobny wygląd, rozmiar i interfejs tego typu urządzeń wynika nie tyle z chęci kopiowania, co po prostu z tego, że taki kształt, rozmiar i proporcje po prostu najsensowniej się sprawdzają - dlatego stosują go wszyscy producenci od Palma, przez różnych producentów palmtopów opartych na WM, na Symbianowcach kończąc.
Apple po prostu nie jest tutaj wyjątkiem i kreowanie go na “wyjątkowego” nie ma zwyczajnie sensu.
Jedyne co zrobił Apple, to wziął “typowego palmphone’a”, obciął mu 3/4 funkcjonalności, dopracował to co zostało, dopakował gadżetami (akcelerometr, multitouch) i tyle. Owszem, gadżety są fajne i nie pogniewałbym się na ich obeność w moim palmtopie. Nic dziwnego, że inni producenci teraz wprowadzają owe gadżety do swoich produktów - tak samo jak “kopiują” rozwiązania konkurencji producenci samochodów, aparatów fotograficznych, komputerów i tak dalej… I jak to zrobiło Apple, kiedy potrzebowało bazy na której powstał ogólny zarys iPhone.
Nawiasem mówiąc, już lata temu krążyły plotki o tym, że Apple zamierza przejąć firmę Palm. Zapatrzenie się Apple w tym kierunku było więc sygnalizowane na długo przed tym, kiedy pojawił się pierwszy iPhone.
Palm PRE to zaś rozwinięcie tej samej filozofii, która przyświecała serii Treo, tyle że uzupełnione o nowinki techniczne typu akcelerometr czy multitouch.
Patrząc jednak na oba urządzenia, widać że są dedykowane do zupełnie innych odbiorców – w przeciwieństwie do iPhone, PRE jest wyposażone w wygodne złącze mini USB (zwłaszcza że PRE ma działać też w trybie pamięci masowej), wymienną baterię, „mechaniczną” klawiaturę, porządną obsługę WiFi oraz BT, i tak dalej, i tak dalej…
Nie bardzo widzę też to, aby konferencja Palma była „w stylu” Keynote’ów Jobsa, w każdym razie nie widać tego na linkowanym wyżej fragmencie.
Konferencja jak konferencja, każda wygląda podobnie. Prezentowany jest produkt, jego możliwości, i tak dalej. Że gość stoi obok biurka i chodzi z produktem?
90% prezenterów tak robi – nie doszukujmy się „kopiowania” tam, gdzie go zwyczajnie nie ma.
Jedynym punktem do którego rzeczywiście się można przyczepić, jest owo „udawanie iPoda” przez PRE. Jak napisałem wyżej – nie rozumiem czemu to zrobiono, tym bardziej że:
A) Palm zawsze dobrze się synchronizował z OS X i nie wymagał do tego iTunes
B) Koncept Apple, żeby cała synchronizacja odbywała się via iTunes uważam za dziwaczny jako taki, nie bardzo więc wiem, czemu Palm akurat zdecydował się go skopiować.
Przypuszczam więc, że jest to dodatkowa, lecz NIE JEDYNA możliwość synchronizacji danych z komputerem. Użytkownicy Maków są przyzwyczajeni do Apple’owskich rozwiązań i być może Palm wykonał w ten sposób ukłon w ich stronę – „chcecie synchronizować się z komputerem via iTunes? Proszę bardzo”.
Przypuszczenie to jest dodatkowo podbudowane faktem, że w tekście na MyApple, do którego prowadzi odnośnik, mowa jest o „możliwości”, co sugeruje, że jest to jedna z dostępnych opcji – lecz nie jedyna.
Czy jest to więc „kopiowanie”, jest sprawą dyskusyjną. Czy legendarna w świecie fotografii firma Zeiss, wypuszczając optykę kompatybilną z bagnetem Nikona kopiuje jego rozwiązania?
Nie sądzę… A przecież sposób mocowania obiektywu do aparatu to nic innego jak odpowiednik modułu synchronizacji urządzenia mobilnego z komputerem.
Powiem tak: Pracuję na Macintoshach od lat kilkunastu i widzę doskonale, jaki wkład w rozwój komputerów włożyła firma Apple. Dostrzegam i doceniam to, że Apple niewątpliwie potrafi kreować modę na komputerowy design, ma też zasługi w popularyzacji (cudzych) rozwiązań.
Z drugiej zaś strony, coraz bardziej męczy mnie doszukiwanie się „klonowania” pomysłów Apple tam, gdzie ich nie ma, połączone z kompletnym ignorowaniem tego, że Apple również bez cienia wstydu kopiuje rozwiązania cudze.
Niedługo dowiem się, że to Apple wymyśliło USB czy WiFi…
link
Jeszcze a propos klonowania - taka ciekawostka:
http://gizmodo.com...-to-apples-future
Jak widać, design Apple również w wielu przypadkach jest tylko kopią…
Tyle tylko, że w przypadku Apple nazywamy to “hołdem”, a w przypadku innych firm “bezczelnym klonowaniem” :”)
link
“pomijasz milczeniem moje uwagi odnoszące się do tego, dlaczego iPhone nie jest i raczej nie będzie narzędziem równoprawnym współczesnym palmphoneom” - nie pomijam tylko napisalem ci ze ta definicja powstaje na nowo. dzis kieszonkowy organizer z wordem jest bardziej anachroniczny niz sie z pozoru wydaje. ty twierdzisz ze to podstawa ja twierdze ze nie - i to jest cala roznica. i jednoczesnie sekret sukcesu rynkowego iphona. dla ciebie to sa gadzety dla wielu ludzi zupelna rewolucja w obsludze, wygodzie i zastosowaniu nowoczesnej komorki. iphone zmienil ten rynek co widac dzis juz golym okiem i zadne lekcewazace “tylko” tego nie przekresli. co wiecej im bradziej sie to lekcewazy tym bardziej widac slabosc calej tej branzy - miliony sprzedanych modeli, miliardy dolarow obrotu, lata doswiadczen w produkcji telefonow, smatfonow i mobilnego oprogramowania a zmiany wprowadza firm z zewnatrz i wlasciwie bez zadnego wielkiego wysilku…? to jednak cos wiecej niz zapewnienia na stronie www o “najbardziej nowoczesnym systemie mobilnym”, prawda? albo akcelerometr albo kolorowe ikonki i tak dalej… to wlasnie wyczucie tego czym telefon/smartfon powinien byc i umiejetna realizacja projektu w praktyce. mow co chcesz ale nie zrobila tego nokia, sony-ericsson, blackberry, samsung ani palm tylko apple. nawet jesli polegalo to tylko na innym rozlozeniu akcentow to i tak jest to zmiana znaczaca.
nie mam zamiaru licytowac sie kto od kogo i co sciagnal w 1996 roku zwracam tylko uwage na fakt ze historycznie produkty appla byly na rynku wczesniej wiec nie mozna autorytatywnie twierdzic ze apple “wzorowal sie na palmach i kropka” bo to po prostu nie prawda. rownie duzo podobienstw w gui iphona mozna znalezc w systemie newtona wiec ten argument odpada.
ztcw synchro z itunes to nie jest jedyny sposob na wymiane danych w pre - ale znow nie o to chodzi ze jedyny. co to ma za znaczenie? kontekst jest oczywisty - iphone jest liderem na rynku, palm chce z nim wlaczyc wiec zatrudnia bylych pracownikow apple i na sile doczepia sie do applowskich rozwiazan. tyle wiadomo na dzis - i z calym szacunkiem nie jest to zbyt kreatywne i eleganckie podejscie.
a co do projektow ramsa - istnieje golym okiem zauwazalna roznica pomiedzy “kopiowaniem” designu urzadzen sprzed 40 lat, czy szerzej nawiazaniami do jakiejs stylistyki albo wrecz szkoly, a imitowaniem czy nasladowaniem konstrukcji bedacych na rynku i lezacych polke dalej jak robi to MSI i kilku innych producentow. co radze bez emocji i polemicznych kontekstow spokojnie przemyslec.
link
dla mnie to kto od kogo kopiuje mowiac szczerze to zwisa i powiewa, gdyby newton był produktem udanym pewnie apple wlasnie wypuszczaloby n-ta jego edycje a nie iphone.
a co do pre, jeżeli okaże się lepszy od iphone długo zastanawiać się nie będę, dobrze mieć mozliwosc wyboru
link
Co do popularności, to zależy od regionu świata :”)
Niestety nie udało mi się dotrzeć do szczegółowych danych dla Europy, ale możemy sobie porównać:
- w USA rynek na iPhone w 2008 roku wynosił c.a. 20-30% segmentu smartphone’ów
- w globalnym rynku tego segmentu iPhone ma tylko 8,2%.
Oznacza to, że poza rynkiem amerykańskim popularność iPhone’a mieści się w granicach raptem paru procent rynku… Nawiasem mówiąc warto wspomnieć, że taki Sharp, praktycznie w ogóle nieznany w Europie, ma udział w globalnym rynku smartphone’ów na poziomie 3.8% czyli prawie połowy globalnego rynku iPhone.
Wydaje się być to dziwnie skorelowane z opinią, że społeczeństwo amerykańskie jest generalnie mniej “świadome technologicznie” niż np. europejskie…
Synchro z iTunes jest więc jak sądzę właśnie ukłonem w kierunku potrzeb użytkowników oczekujących przede wszystkim, żeby im to działało maksymalnie automatycznie.
W kontekście tego, że najprawdopodobniej nie jest to jedyny sposób wymiany danych z komputerem nie nazwałbym tego “kopiowaniem”. iTunes jest popularny, zwłaszcza w USA. Po co więc wyważać otwarte drzwi i tworzyć własną aplikację od zera?
Apple robi to samo, AFAIK w nowym Safari jest sporo odniesień do rozwiązań znanych z Opery…
Jeszcze ciekawiej się robi, gdy prześledzimy rynek amerykański kwartał po kwartale. Sprzedaż iPhone osiągnęła szczyt w ostatnim kwartale 2007, by następnie spadać przez następne dwa (do poziomu 2% globalnego rynku). Wprowadzenie na rynek iPhone 3G sprawiła, że udział w rynku podniósł się do poziomu z końca 2007… Widać że Apple bardzo umiejętnie steruje podażą (pamiętacie te dziwne obostrzenia w stylu “tylko 2 iPhone na osobę”?) i wprowadzaniem modeli/rozwiązań tak, aby maksymalnie wydusić rynek. Myślę że gdyby koniunktura na iPhone była lepsza, model 3G ukazałby się po prostu później. Podobnie przypuszczam, że iPhone OS 3.0 ukaże się dziwnym trafem akurat wtedy, kiedy sprzedaż iPhone znowu zbliży się niebezpiecznie do dna.
Jobs jest geniuszem marketingowym, to trzeba przyznać bez żadnej dyskusji.
W Europie zaś popularność iPhone jest tak naprawdę głównie teoretyczna, w tym sensie, że wiele się o nim mówi, a mało osób go rzeczywiście używa.
Ja znam trzy takie osoby, z czego jedna dostała telefon na urodziny, a druga po pewnym czasie sprzedała, stwierdzając że nie da się na nim pracować.
Nawiasem mówiąc, liderem rynku jest Nokia. Potem jest RIM, iPhone jest trzeci, głównie dzięki olbrzymiemu rynkowi w USA. Trochę inaczej to też wygląda, jeśli zaczniemy porównywać platformy - Nokia nadal króluje, potem Blackberry (RIM), Windows mobile i… Apple na spółę z mobilnymi dystrybucjami Linuksa (sic!), o których istnieniu większość przeciętnych użytkowników telefonów nie ma nawet pojęcia.
Ciekawe jest to, jak umiejętnie niedopowiada się pewnych rzeczy. Apple chwali się tysiącami sprzedanych sztuk nowego modelu w ciągu tygodnia, sprawia ogólne wrażenie ogromnej sprzedaży i popularności, podczas gdy suche dane wyglądają tak, że sprzedaż odbywa się na zasadzie “od nowinki do nowinki” i nie ma charakteru ciągłej popularności, tak jak to jest w przypadku np. RIM czy Noki.
Co do projektów Ramsa, nie widzę różnicy między kopiowaniem srebrnej ramki iPhone a kopiowaniem czarnej ramki z Braun Atelier TV. :”P
Owszem, Apple to robi subtelniej, jednak subtelność nie likwiduje problemu.
Ordynarne podróbki “modnych” urządzeń istniały i będą istnieć zawsze. Kiedyś były produkty renomowanych firm “Panascanic”, “Panasonics” ze sławetnym “Canonmatic’iem” na czele. Teraz kopiuje się iPhone, bo jest to produkt o którym dużo się mówi (o co odpowiednio dba wydział marketingu Apple)
Stawianie jednak Palma PRE w jednym szeregu z chińskimi klonami jest moim zdaniem grubą przesadą - i do tego odnosiłem się w swoich wypowiedziach powyżej.
Tak jak Ty obruszasz się o to, że czepiam się “kopiowania” projektów Ramsa, tak ja się obruszam nazwaniem Palma “klonerem iPhone’a”.
Tym bardziej że Ivy znacznie więcej czerpie z Ramsa, niż Palm z iPhone….
link
ja sie nie oburzam tylko widze roznice - wizualne podobienstwo np. ipoda do przenosniego radyjka z 1967 roku nie spowoduje ze zacznie sie on lepiej sprzedawac. zauwazy to moze kilkanascie osob ktore interesuja sie projektowaniem albo historyk sztuki. tymczasem player mp3 wygladajcy jak ipod, laptopa wygladajacego jak macbook, czy telefon przypominajacy iphone ktos kupi wlasnie z racji tego podobienstwa. i to jest zasadnicza roznica. ive moze sie inspirowac ramsem bo niczego w ten sposob nie udaje - nie mozna tego samego powiedziec o roznych imitacjach czy klonach o ktorych rozmawiamy. i dlatego jedno nie budzi oporow a drugie budzi niesmak.
link
Tyle że w tym momencie nie mówimy o PRE… :”)
link
bo ja juz o pre powiedzialem co mialem do powiedzenia - dla mnie palm brzydko sie chwyta i tyle.
link
Nie bardziej brzydko niż Apple…
link
Ciekawe co by był, gdyby Microsoft zabronił otwierania plików .doc w innych programach niż MS Word? Podniósł by się lament, a potem odpowiednie komisje i urzędy antymonopolowe zmusiły by go do zaprzestania tego zakazu - taki zakaz byłby sprzeczny z prawem europejskim i pewnie też amerykańskim. Jakoś nie widziałem tekstów pełnych oburzenia, że iWork otwiera pliki z pakietu MS Office. Prawdopodobnie, utrudnianie współpracy dowolnego urządzenia z oprogramowaniem przez producenta tego oprogramowania, będzie uważane przez akt nieuczciwej konkurencji. Przecież w ten sposób Microsoft mógłby niszczyć tysiące mniejszych lub większych firm produkujących sprzęt czy programy powodując, iż te przestawały by działać po każdej aktualizacji systemu. Mam nadzieję, że Apple doda teraz ikonkę Palma do systemu i odpowiednie wpisy i będzie się cieszyć z kolejnych zadowolonych użytkowników iTunes i iTunes Store i z kolejnych dolarów zarobionych dzięki nim. Apple powinno oddać odpowiednie SDK pozwalające na ładną integrację innych urządzeń z ich systemem przez producentów sprzętu.
_
Bartku, czytam twojego bloga od dawna i muszę przyznać, że ten jest nie tylko fanbojski, ale wręcz fanatyczny. Śmieszy mnie określanie sprzętu wielu uznanych producentów jako kopii produktów Apple, zwłaszcza, że to często Apple kopiowało ich dobre rozwiązania (np. klawiatury z VAIO).
link
nie ma zadnego powinno - to sa decyzje ktore wymusza rozsadek. iwork importuje pliki office ale robi to - jak wiekszosc softu z zewnatrz - niedoskonale. format office zmienia sie z wersji na wersje i mimo ze stal sie “standardem” z uwagi na powszechne uzycie nie jest ani otwarty ani dostepny dla wszystkich. gdy apple deeremowal muzyke z itunes tez nie dalo sie jej odtworzyc na innych playerach, prawda?
rzecz w tym ze kompatybilnosc to jest tylko jedna strona medalu. albo sie tworzy rozwiazania otwarte i ujawnia ich specyfikacje jak usb czy jpg dzieki czemu latwo sie upowszechniaja albo sie tworzy wlasne fromaty i je rozwija co z kolei pozwala wprowadzac nowosci/zmiany /usprawnienia szybciej i latwiej. sowem kontrolowac swoj produkt i rozwijac go wedlug wlasnych koncepcji. i jedno i drugie podejscie ma swoje uzasadnienie i racje bytu. i oba modele funkcjonuja na rynku mniej wiecej rownolegle. kazdy ma wady i zalety ale zaden nie jest jednoznacznie lepszy albo gorszy. sa po prostu inne i sluza innym celom.
system ipod+itunes jest/byl czyms wiecej niz tylko systemem klient+serwer wiec nie idzie tu tylko o dostep do uslugi i kompatybilnosc. choc i ten nie musi byc wcale otwarty/darmowy. pewne rozwiazania sie licencjonuje, pewne udostepnia a pewne sprzedaje i na tym opiera sie funkcjonowanie firmy. ipod+itunes to model sprzedazyi tresci oparty na koncepcji ze oprogramowanie i sprzet tworza jednosc a nie dwa osobne swiaty. tak jak komputery - to nie elektornika od fimry X i soft od firmy Y. to jedno. apple nie otworzylo po prostu sklepu z muzyka bo wtedy samo chcialoby aby korzystalo z niego jak najwiecej roznych urzadzen, prawda? tak jak nie zrobilo systemu operacyjnego dla komputerow osobistych - bo wtedy sprzedawaloby go kazdemu kto chce kupic, prawda?
apple od zawsze produkowalo zintegorwane kompleksowe rozwiazania - w przeciwienstwie do innych producentow ktorzy wyspecjalizowali sie w pisaniu softu lub produkcji elektroniki. to byla applowska unikalna specyfika i w tym tkwila ich sila. bo w efekcie sprzedawali inny produkt niz konkurencja. w wypadku komputera byl to mac z niezbednym oprogramowaniem, ktory “po prostu dzialal” i byl gotowy do pracy po wyjeciu z pudelka. w wypadku ipoda to odtwarzacz, zarzadzanie nim i jego zawartosc. i calosc funkcjonuje tak dobrze prawdopodobnie tylko dlatego ze koszty rozkladaja sie na rozne elementy ukladanki: sprzedaz ipoda napedza sprzedaz muzyki a sprzedaz muzyki napedza sprzedaz ipodow. byc moze w ogole dlatego da sie dzis sprzedawac muzyke w sieci na taka skale i z takim impetem ze nawet widzacy w mp3 samo zlo przemysl fonograficzny wreszcie zaczal zmieniac swoje nastawienie do sieci.
zauwaz - jednoczesnie nikt nie zabrania ci przeniesc muzyki na inny odtwarzacz (ba! to przeciez apple wymusilo rezygnacje z drm), nikt nie zabrania korzystania z innych zrodel i sklepow ani z innych urzadzen ale to jeszcze nie znaczy ze apple ma obowiazek udostepnic innym producentom swoje wlasne technologie, patenty i rozwiazania lub rezygnowac z wlasnych planow i strategii tylko dlatego ze ktos wyglosi takie roszczenie. spojrz co sie ostatnio dzieje: osx - jest taki swietny ze powinni pozwolic go instalowac na pecetach. tak tak - krzyczy tlum - mamy dosc windows! itunes taki dobry ze powinien z niego moc korzystac kazdy. tak tak - krzyczy tlum - nie chcemy kupowac muzyki w amazonie! wiec pytam - skoro tak to dlaczego tak rozpoznawalne logo nie powinno sluzyc wszystkim? widzisz jakies przeszkody zeby sobie nokia sprzedawala swoje iphony a acer macbooki? bo ja nie. tylko dokad to prowadzi?
wszystko co okaze sie dobre czy lepsze od konkurencji ma sie stac wlasnoscia wspolna? a z jakiej paki jesli wlasciciel/tworca ma inne plany? i skad w ogole bierze sie takie pomysly? przeciez wszystkie te postulaty uderzaja wlasnie w to co apple od reszty odroznia i co pozwalalo im funkcjonowac na rynku oraz stworzyc te wszystkie rzeczy do ktorych teraz reszta chce nieskrepowanego dostepu - a wiec w produkcje elektroniki i oprogramowania ktore pasuja do siebie od samego poczatku, juz na etapie projektu. pomysl i konsekwencja przynosi efekty po latach ? to przestancie. zrezygnujcie. tak wlasnie wyglada recepta i oczekiwania “zachwyconego” dzialaniem os x lub dostepnoscia itunes swiata. nie widzisz tu sprzecznosci? bo ja widze.
dalej - uwazasz ze palmowi chodzi w tym wypadku o zasady i otwarcie itunes na swiat? otoz nie. chodzi tu o taki sam interes jaki przyswiecal apple przy wdrazaniu samonapedzajacego sie systemu. tyle ze palm chce to zrobic cudzym kosztem, opierajac sie na czyichs plecach i korzystajac z gotowego rozwiazania. i to jest wlasnie nieetyczne. apple przynajmniej zrobilo swoje od poczatku i bez takich sztuczek.
a co do klonow… smiesznie sie robi jak sie patrzy na te obrazki. http://blog.fotoge....php/atak-klonow/ ja sobie tego nie wymyslilem. poprostu wskazuje palcem i pytam - skad sie to bierze?
link
Oczywiście, że nie ma żadnego “powinno” - to jest decyzja Apple, jednak nie ma też, że Paln “nie może, bo…”
W jaki sposób Palm integruje się z iTunes Store? Przecież po prostu synchronizuje utwory z iTunes (z jukeboksem, który zarządza naszymi plikami muzycznymi tak samo jak AddressBook kontaktami).
Apple nie może zabronić pisania programów do swojego systemu, dodatków rozszerzających możliwości applowskich programów czy współpracę urządzeń z ich komputerami, programami, tylko dlatego, że sami sprzedają podobną/taką samą funkcjonalność. Bo w ten sposób szkodzili by nie tylko innym firmom, ale przede wszystkim użytkownikom.
“iwork importuje pliki office ale robi to - jak wiekszosc softu z zewnatrz - niedoskonale”.
Palm również niedoskonale integruje się z iTunes, bo program widzi go jako iPoda.
Przypominam, że bodajże, jakiś tam telefon Motoroli także synchronizuje się z iTunes.
“ba! to przeciez apple wymusilo rezygnacje z drm:
To raczej użytkownicy i różne europejsie urzędy wymusiły to na Apple.
“ale to jeszcze nie znaczy ze apple ma obowiazek udostepnic innym producentom swoje wlasne technologie, patenty i rozwiazania lub rezygnowac z wlasnych planow i strategii tylko dlatego ze ktos wyglosi takie roszczenie”
Oczywiście, że nie ma takiego obowiązku - ma obowiązek maksymalizowania swojego zysku jak każda inna firma. ale w swoich planach powinno uwzględniać działania konkurencji i to, że konkurencja może chcieć zrobić produkt kompatybilny z ich systemem (iTunes jest częścią MacOSX, jest dostępny w standardzie), i choć czasami Apple może się to nie podobać, nie powinni innym zabraniać tworzenia produktów wpasowujących się w ten system.
“skoro tak to dlaczego tak rozpoznawalne logo nie powinno sluzyc wszystkim?”
Porównanie synchronizacji urządzenia (co jest zgodne z prawem) z prawami do dysponowania zarejestrowaną marką jest tak groteskowe, że nie będę tego komentował.
link
“(ba! to przeciez apple wymusilo rezygnacje z drm)”
Bzdura!
Wymusili to na Apple użytkownicy, zresztą drogą procesów sądowych.
http://en.wikipedi...org/wiki/FairPlay
Apple zresztą opuściło pokład DRM jako jedno z ostatnich…
Ironią jest to, że Apple’owski koncept na DRM nazywa się “Fair Play” ;”)
Apple zresztą nadal jest firmą najbardziej restrykcyjnie podchodzącą do muzyki - iPoda można synchronizować tylko z jednym komputerem (a co w sytuacji, gdy pracuję na 2 lub 3 różnych?), na cudzym komputerze nie można nawet przesłuchać plików zawartych w iPodzie i tak dalej.
Z tego typu powodów zapewne kolejny odtwarzacz muzyki, gdy przyjdzie czas na zmianę, na 99% nie będzie iPodem.
Po prostu obsługa tej zabawk,i z powodu dziwacznych restrykcji Apple (przedstawianej przez Ciebie niemal jako uwalniającej rynek muzyki), zwyczajnie się nie sprawdza w tzw. codziennym życiu.
Co do iTunes - jest to po prostu wygodny kombajn katalogująco-odtwarzający muzykę zgromadzoną na komputerze.
Funkcjonalność sklepu raczej mnie niespecjalnie nęci - i tak nigdy nic za ich pośrednictwem nie kupowałem (tego czego słucham zwykle tam po prostu nie ma)
Nadal nie rozumiem, czemu stawiasz Palma na równi z chińskimi klonerami. Apple nie jest jedynym producentem kopiowanym w Chinach, dość wspomnieć podróbki firm typu Adidas, Nike, Sony, Panasonic, podróbki szwajcarskich zegarków itd. itp.
Ciekawe zjawisko, nie dotyczy jednak wyłącznie Apple.
I jest to ostatnie działanie, o które można posądzić firmę Palm.
link
@wyzmir - “Oczywiście, że nie ma żadnego “powinno” (…) ale w swoich planach powinno uwzględniać działania konkurencji” - to jest czy nie ma?
roznica pomiedzy innymi urzadzeniami a palmem polega na tym ze to apple dodalo taka funkcjonalnosc do itunes. http://support.apple.com/kb/HT2172 podobnie bylo z motorola. porownanie roszczen dotyczacych osx, dostepu do itunes i wykorzystania logo to jest dokladnie ten sam typ myslenia - tyle tylko ze uznajesz ze logo to wlasnosc apple a itunes czy os x juz nie. bo logo jest “zarejestrowanym znakiem”… wykaz roznice jesli laska to sobie pogadamy.
a co do drm - niby na czym oparte sa te imagniacje ze urzednicy i uzytkownicy wymusili na apple rezygnacje z drm? w wikipedii jak sugeruje kwieto niczego takiego nie napisano. uzytkownicy kupowali zabezpieczona muzyke rownie chetnie jak dzis odbezpieczona, zadne urzedy nie zmusily tez apple do rezygnacji z drm… skad w ogole taki pomysl? dwa procesy o jakich wspomina wikipedia nie zakonczyly sie zadnym tego typu wyrokiem/nakazem. nieprawda jest tez ze zrezygnowalo z drm jako “jedno z ostatnich”, nieprawda jest ze synchro ograniczono do jednej maszyny bo mozna uzywac pieciu z drm http://support.app...?viewlocale=pl_PL lub dowolna ilosc jesli tylko uzywamy tego samego systemu i recznego zarzadzania muzyka http://support.app...?viewlocale=pl_PL …
wyobrazcie sobie drodzy panowie ze nikt nie zmusil apple do sprzdazy cyfrowej muzyki w imie jakichs wyzszych celow - bo tak nalezy bo tak wypada, bo to potrzebne - zrobili to sami bo chcieli, bo wiedzieli jak i po co to robia. zrobili to po swojemu i co najwazniejsze skutecznie. to sa fakty a nie wyobrazenia. nie zalatwil tego zaden urzad, przepisy ani zadni zaangazowani uzytkownicy. i na tym wlasnie polega cala magia. wszystkie proby regulacji czy wymuszania jak zwykle odniosa odwrotny skutek. to wlasnie swoboda robienia czegos po swojemu lezy u podstaw kazdego przedsiewziecia i to ona pozwolila na start i funkcjonowanie calej platformy a nie jakies nakazy, zakazy i tajemnicze “powinno”. apple wie lepiej co powinno zrobic niz wy, ja albo ktokolwiek inny. tak jak uzytkownik wie lepiej czego chce i wybiera sposrod obecnych na rynku rozwiazan. ludzie kupuja maki, ipody i muzyke w itunes i do tego sa zadowoleni - i tak dlugo jak firma potrafi sie z tego utrzymac nikt nie potrzebuje tu dodatkowego moderatora-posrednika. ani dobrych rad.
link
DRM krytykowali sami (byli) pracownicy Apple
http://di.com.pl/news/11869,0.html
I było to już LATA temu, natomiast Apple nie poczyniło żadnych kroków aby to zmienić (list otwarty Jobsa to raczej chwyt pod publikę niż próba realnego działania).
Apple miało też problem z Komisją Europejską, również z problemem DRM w tle (jako części polityki zwanej przez Apple “FairPlay”)
http://www.przemek...lczy-z-apple.html
Zanim Apple zdecydowało się na całkowitą rezygnację z DRM, taki krok uczynił już Amazon, Rhapsody, Napster, Yahoo, i dziesiątki innych, mniejszych serwisów w stylu np. eMusic.
Krok Apple był więc prostym kontrdziałaniem mającym na celu utrzymanie klientów, odchodzących do serwisów oferujących muzykę bez DRM.
Biorąc pod uwagę nastawienie konsumentów do tej technologii (uchodzącej za jedną z najbardziej “znienawidzonych”), gdyby iTunes Store został jedynym serwisem sprzedającym muzykę zabezpieczoną DRM, bardzo szybko utraciłby swoich klientów…
Co do synchro - OK, albo nie dość dogłębnie testowałem to swego czasu (jeszcze w czasach iTunes 3/4), albo w nowszych iTunes to po prostu zmienili…
Ja nie mówię, że “Apple powinno”. Mówię natomiast, że krok Palma, pozwalający na synchronizację PRE również z iTunes, nie jest “klonowaniem rozwiązań”.
Tym bardziej PRE jako taki nie jest “iPhone like” tudzież konferencja Palma nie jest “Jobs like”. Rozumiem, że fascynje Cię zjawisko kopiowania designu Apple, jednak w tym przypadku IMO poszedłeś za daleko…
link
piszesz “list otwarty Jobsa to raczej chwyt pod publikę niż próba realnego działania” ale to jest tylko twoja subiektywna ocena, ktora do tego nie wytrzymuje konfrontacji z historia - bowiem apple ostatecznie zrezygnowalo z drm, prawda? zreszta drm to nie byl pomysl apple tylko wymog producentow muzyki ktorzy bali sie sprzedawac cyfrowe wersje i probowali na tysiac sposobow upodobnic je do fizycznego nosnika ze wszystkimi jego ograniczeniami. co bylo z gory skazane na niepowodzenie ale tez biorac pod uwage determinacje i zasoby branzy fonograficznej mozliwe do utrzymania jeszcze przez dlugie lata. to wlasnie przyklad dzialajacych z sukcesem i przynoszacych zyski sklepow z muzyka takich jak itunes udowodnil ze da sie w ten sposob sprzedawac muzyke co w efekcie przynioslo uwolnienie rynku od drm. podobnie jest z fragmentaryzacja swiata an strefy i lokalne rynki zbytu - to sa koncepcje ktore narzucili producenci muzyki i ktore kazdy sprzedawca musial i musi respektowac. bo inaczej nie dostanie “towaru”. i to nie sklepy - Amazon, Rhapsody, Napster, Yahoo - z nich zrezygnowaly ale wytworcy i producenci. jednoczesnie apple zaproponowalo troche inny uklad biznesowy niz konkurencja - sprzedajemy nie tylko odtwarzacze ale i muzyke, nie tylko muzyke ale i odtwarzacze co przynioslo efekty w postaci ipodomanii i 70% udzialu w rynku. kazdy inny producent mogl zrobic to samo - moze nawet lepiej - ale jakos nikomu sie nie chcialo albo nikt nie wierzyl ze to sie uda. dzis kiedy przychodzi czas na odcinanie kuponow od trafnej decyzji slyszymy zewszad “nam tez sie nalezy”. i to jest czysta uzurpacja - w stylu “ty wykarczuj las i zaoraj pole a my posadzimy sobie roslinki”.
wszystkie te interwencje KE, rzadow norwegii albo francji o ktorych piszesz nie przyniosly zadnych rezultatow poza gladkimi sloganami i przypisywanie im jakiejkolwiek sily sprawczej to fikcja. co wiecej takie proby wymuszania prowadza tylko w jedna strone - do zlikwidowania tego co jest bo nikt nie bedzie prowadzil niedochodowej dzialnosci wedlug cudzych wytycznych. nawet jesli by chcial gorliwe spelniac takie zyczenia to im szybciej zacznie tym szybciej zbankrutuje. tak sie po prostu nie da. otworzyc rynek moza likwidujac bariery a nie mnozac nakazy. nie ma innej drogi. sukces ipoda byl jednoczesnie sukcesem itunes i to jest transakcja wiazana. podejscia w stylu my tylko sprzedajemy odtwarzacz i my tylko sprzedajemy muzyke nie powiodly sie - widac rynek do niech nie dojrzal albo sa bledne… dlatego wymuszanie tego modelu w imie jakiegos urzedniczego widzimisie to krotkowzrocznosc. rynek sobie poradzi wystarczy mu nie przeszkadzac. jesli jest popyt ktos go przedzej czy pozniej zaspokoi. bez pomocy i zalecen ze strony urzedow.
link
Mam pytanie do znawców tematu: czy przypadkiem Steve nie “pożyczył” nazwy Apple od Beatlesów ?
Co do synchronizacji Palm, u mnie (zwykłego użytkownika), tiger ma program iSync, który oferuje synchronizację Palm OS. Więc jak to jest, czy to Palm pierwszy coś tam kopiuje, czy też Apple ? A może te Wasze spory są nic nie warte, bo Apple i Palm współpracują ? I wcale nie muszą zawiadamiać o tym ani Bartosza, ani innych fanów, by nie powiedzieć zacietrzewionych fanbojów !
link
nawet jesli to trudno pomylic czterech anglikow z drewnianym a potem plastikowym pudelkiem z klawiatura QWERTY. z beatlesami wiaze sie taka historia: http://en.wikipedia.org/wiki/Sosumi
a wracajac do meritum - akurat na to ze to nie jest wspolpraca mam jakies 99% pewnosci. poza tym palm byl tylko pretekstem do napisania tego tekstu - on dotyczy rowniez hakintoszy i pewnego stylu myslenia o rynku IT z ktorym od dawna polemizuje. a tak w ogole to gdzie maja rozmawiac zacietrzewieni fanboje jak nie na stronie ktora do tego sluzy?
link
“ale to jest tylko twoja subiektywna ocena, ktora do tego nie wytrzymuje konfrontacji z historia - bowiem apple ostatecznie zrezygnowalo z drm, prawda”
Jako jeden z ostatnich sklepów internetowych.
Całkowite zrezygnowanie z DRM Apple ogłosiło na początku 2009 roku.
Do tego czasu całkowicie wolne od DRM były:
Napster (połowa 2008)
Rhapsody (końcówka 2008)
Amazon (końcówka 2008)
Sony Arena (połowa 2008)
I tak dalej…
Apple po prostu musiało pójść drogą pozostałych sklepów, bo inaczej by nie wytrzymało konkurencji.
Tyle historii.
“to wlasnie przyklad dzialajacych z sukcesem i przynoszacych zyski sklepow z muzyka takich jak itunes udowodnil ze da sie w ten sposob sprzedawac muzyke”
Tyle że iTunes sprzedawał (do niedawna) mzykę z DRM.
Gdyby więc firmy fonograficzne przyjęły iTunes Store jako miernik skuteczności rozwiązania, DRM mielibyśmy do dziś - skoro działało, sprzedawało się, jak mówisz z sukcesem, to po co to zmieniać?
Nie bardzo rozumiem gdzie jest logika w Twojej tezie iż iTunes miałby spowodować rezygnację z DRM.
“i to nie sklepy - Amazon, Rhapsody, Napster, Yahoo - z nich zrezygnowaly ale wytworcy i producenci”
Dlaczego więc piszesz, że spowodował to Apple?
Sukcesem sklepu, który sprzedawał muzykę zabezpieczoną przez DRM ?
Producenci przeczytali list Jobsa, stwierdzili “no ma rację koleś” i jak jeden mąż przestali wymagać zabezpieczania utworów?
Dlaczego iTunes Store wycofał się z DRM z półrocznym opóźnieniem w stosunku do konkurencji, skoro z Twych słów wynika że powinien być w pierwszym szeregu?
Nawiasem mówiąc, niektóre firmy fonograficzne zrezygnowały z DRM już w 2007 roku…
@Andy - Apple records pozwało Apple Compurers za użycie nazwy wieki temu. Zawarto ugodę, na mocy której, Apple Computers miało nie mieć nic wspólnego z branżą muzyczną.
Apple Computers złamało postanowienia tejże umowy wchodząc na rynek muzyczny (iPod i iTunes Store) i sprawa rozgorzała na nowo. Nie wiem jaki jest jej obecny status.
@BS.
Mówię po raz n-ty: stawianie Palma na równi z hackintoshami czy klonami iPhone to nieporozumienie.
Palm PRE nie jest klonem iPhone - to zupełnie inne urządzenie o zupełnie innych możliwościach i funkcjonalnościach.
Rozumiem, że nie podobają Ci się hackintosze czy klony iPhone - mnie również.
Sęk w tym, że wybrałeś sobie bardzo nietrafiony pretekst, by o tym napisać :”)
link
i te dwa trzy miesiace roznicy (koniec 2008 - poczatek 2009) to ma byc jakas istotna informacja ze piszesz “ostatni w szeregu” i “z duzym opoznieniem”? daj spokoj - naciagasz rzeczywistosc pod swoje tezy jak gume.
drm od poczatku bylo dmuchaniem na zimne i po to bylo je zmieniac ze niczego nie utrudnialo piratom a tylko komplikowalo zycie kupujacym. i takie bylo od 2007 publiczne stanowisko apple. ja nie napisalem ze tylko itunes zmienilo rynek, napisalem ze ipod+itunes odegraly w tym znaczaca role chocby z racji udzialu na poziomie 70%. i ten sukces byl dowodem na to ze jednak mozna zarabiac na cyfrowej muzyce. przekonywanie branzy fonograficznej do rezygnacji z drm to proces ktory trwal latami i mow co chcesz ale akurat jobs odegral w nim pozytywna i znaczaca role. jako jedyny potrafil sie postawic majorsom w sprawie cen, jako jedyny grozil zamknieciem sklepu w przypadku impasu w negocjacjach i nie sposob mu tego odmowic. a co do pre nie bede sie powtarzal, pisalem o tym wyzej.
link
Po pierwsze nie “dwa-trzy miesiące”, ale pół roku w stosunku do pierwszych. Zresztą Napster, podobnie zresztą jak Rhapsody, zapowiadali ten krok już na początku 2008 roku, mówiąc iż realizacja odbędzie się w II kwartale 2008, co oznacza, że de facto opóźnienie iTunes wynosi około roku w stosunku do pierwszych.
IMO to bardzo dużo, choć oczywiście Ty możesz mieć na ten temat odmienne zdanie.
Jak powiedziałem, pierwsze firmy zaczęły rezygnować z DRM już w 2007 roku. EMI zrobił to na spółkę z iTunes, ale już w przypadku Universala iTunes był ostatnim sklepem który dołączył do stawki.
Być może Universal testował sprzedaż “poza iTunes”, być może też nie mógł się z Apple dogadać tak samo, jak pozostali gracze, którzy zrezygnowali z DRM.
Nadal nie rozumiem logiki - “muzyka w iTunes (z DRM) sprzedawała się świetnie, więc sukcesem iTunes (z DRM) Apple wymusiło rezygnację z DRM”.
link
acha. zapowiadali w 2008. a jobs ktory mowil o tym rok wczesniej tylko nieszczerze “gral pod publiczke”. najpierw piszesz koniec-poczatek roku a potem mowisz ze ten okres wynosi 6 miesiecy a biorac pod uwage deklaracje to nawet 12. tak sie nie da rozmawiac. pomijasz tez kompletnie wielkosc uwalnianego katalogu - napster czy rapsody sa porownywalny z itunes? liczbowo? finansowo? zasiegiem?
nie rozumiesz logiki bo najwyrazniej nie chcesz jej zrozumiec - itunes pokazalo ze cyfrowa muzyka moze sie sprzedawac i przynosic zysk dlatego wytwornie przestaly sie obawiac tego kanalu dystrybucji i zrezygnowaly z drm ktory stanowil tylko utrudnienie dla nabywcow. gdyby itunes mial 3% rynku a reszta sklepow kolejne 10% muzyka w sieci nadal bylaby kojarzona tylko i wylacznie z piractwem, rynek bylby wart $5 a wytwornie zabetnowaly by go na kolejne 10 lat za pomoca cyfrowych podpisow, rookitow, pozwow i innych podobnych “zabezpieczen”. ipod+itunes pokazaly ze da sie na tym zarabiac. apple pokazalo ze wie jak to zrobic co jest rownie wazne bo wczesniej probowano kilka razy i zawsze konczylo sie to kleska. a jobs twierdzil ze drm nie pomaga tylko szkodzi. i to jest ta zasluga. bo nawet jesli nie byl jedyny to zdecydowanie byl wiarygodny.
link
ale czy to jest takie ważne kto kogo kopiuje. czy palm apple, czy apple palma. płacą wam za robienie w okół tego takiego szumu, bo tak się licytujecie, że chyba tak. co z tego, że ze swojego palma t3 podłączonego przez bluetooth do nokii mogłem dzwonić, wysłać faxy, maile itp używając tylko ekranu dotykowego już w 2003. skoro i tak później się okazało że wygodniejszym urządzeniem jest nokia komunikator, ipaq hw 6xxx, a później e61 itp. ja apple z iphonem postrzegam jako firmę która pokazała że można zrobić fajny, wygodny, prosty i intuicyjny terminal internetowo-multimedialny z możliwością wykonywania rozmów przez gsm. niestety nie mogę iphona nazwać telefonem, bo telefon to np: nokia 3110 albo 3310 albo siemens s6, ale nie iphone. pokazali, że technologia dotąd uznawana za niebiańsko drogą (panele dotykowe) i zbędną (czujnik ruchu, czujnik zbliżeniowy, g-meter) w telefonach jednak suma summarum daje bardzo użyteczne i niedrogie urządzenie. jako zwolennik fizycznych klawiatur “qwerty” iphone nie przypadł mi do gustu, jednak mam nieodparte wrażenie że gdyby nie on nie miał bym teraz g1 z androidem. że nie powstało by naprawdę sporo modeli smartfonów. apple pokazało jedynie że można, że można za rozsądną kasę, dać masom bardzo zaawansowane urządzenie, a ja dzięki temu że inni nie chcą zostać w tyle i nawzajem się naśladują mogę teraz przebierać i wybrać to co mi się podoba.
link
“acha. zapowiadali w 2008. a jobs ktory mowil o tym rok wczesniej tylko nieszczerze “gral pod publiczke”. ”
Rozumiem że nie widzisz różnicy między zestawem tłumaczeń p.t. “no niestety musimy stosować DRM, chociaż bardzo byśmy nie chcieli, jednak jesteśmy zmuszani przez złe firmy fonograficzne”, napisanym po dość ostrej krytyce ze strony Komisji Europejskiej (Apple); a stwierdzeniem “Wporowadzamy sklep całkowicie wolny od DRM. Potrzebujemy 3 miesięcy na całkowite uwolnienie obecnych zasobów sklepu i będziemy gotowi” (Napster)
Co ciekawe te same “złe” koncerny fonograficzne, które uniemożliwiały Apple uruchomienie “wolnego” sklepu aż do 2009 roku, z innymi bez problemu dogadały się rok wcześniej
Ja widzę, bo list Jobsa jest jedną wielką deklaracją niemożności, podczas gdy oświadczenie Napstera jest informacją o podjętej decyzji biznesowej “tak, robimy to”.
Co do “wytwornie przestaly sie obawiac tego kanalu dystrybucji i zrezygnowaly z drm ktory stanowil tylko utrudnienie dla nabywcow”
Pamiętaj, że w czasie gdy ruszał iTunes music store, piractwo internetowe było rozwinięte nie mniej niż teraz. Zripowanie płyty CD i wstawienie jej do internetu nie stanowiło żadnego problemu, więc mówienie o tym, że firmy obawiały się nagłego wpuszczenia plików mp3 do sieci jest mocno na wyrost.
Powtórzę - jeśli iTunes Store odniósł sukces pomimo stosowania DRM, to ja na miejscu szefa wytwórni muzycznej widzę, że taki model biznesowy się sprawdza i tym bardziej chcę go utrzymać.
Nie stawiajmy rzeczy na głowie tylko dlatego, że lubimy firmę Apple.
Myślę że nie ma sensu dalej dyskutować, raczej się wzajemnie nie przekonamy.
Twoje podejście do Apple jest - z tego co obserwuję - nieco mesjanistyczne: mam wrażenie że odbierasz tę firmę jak takiego “dobrego szeryfa na białym koniu”, atakowanego zewsząd przez złych przestępców (konkurencja).
Dlatego krok Palma (banalną synchronizację z iTunes dodaną jako jedną z opcji) oceniasz niemal jak zamach na demokrację, jednocześnie zmiatając pod dywan niezbyt piękne postępki Apple z dokładnie tej samej kategorii.
Tak się nie da :”)
link
@HAL9001
Łe, zapomniałeś jeszcze o… gierkach :). iPhone już teraz staje się całkiem znaczącym graczem wśród handheldów i jako casualowa konsola sprawuje się nieźle. I fajnie, że ruszył nieco rynek - bardzo się na Palma napalam jako na następny telefon - urządzenie do komunikacji, nie utrudniające użytkowania samego siebie (sorry ale Nokie pod tym względem to koszmar) i z sensownym czasem pracy. Jeśli nie Palm, to BlackBerry - te telefony są cholera stworzone do komunikacji.
link
@kwieto dla ciebie “uwolnienie muzyki z drm” to ideologia tymczasem to tylko kwestia techniki, ulatwien dla klientow, niekomplikowania prostych rzeczy. jobs i apple bylo krytykowane z jednego powodu - ze apeluja do wytworni o nie uzywanie drm a jednoczesnie sami walcza z jego lamaniem/obchodzeniem. tylko ze tu nie ma sprzecznosci. jedynym cywilizowanym sposobem na likwidacje drm bylo zmienic stanowiska wytworni a nie je lekcewazyc - zwlaszcza jesli sie z nimi wspolpracuje. wprowadzanie zabezpieczen a potem przymykanie oczu na ich lamanie to by dopiero byla hipokryzja. ale mniejsza juz o to - ja po prostu nie widze zadnych powodow dla ktorego przypisuje sie apple takie wlasnie intencje. i to wbrew faktom. bo po co apple drm? gdy mowimy o branzy fonograficznej na to pytanie latwo znalezc logiczna odpowiedz. ale w przypadku apple? budujesz jakies teorie ktore oparte sa na z gory postawionej tezie ze apple jest nieuczciwe - stad gdy pojawia sie list jobsa natychmiast slychac ze to hipokryzja, apel o rezygnacje z drm nazywasz deklaracja niemoznosci, zarzucasz apple opieszalosc w odchodzeniu od tej technologii i tak dalej. cala ta konstrukcja jednak nie trzyma sie kupy bo nie oferuje sensownej odpowiedzi na podstawowe pytanie - dlaczego apple klamie i dlaczego zalezy im na deeremowaniu muzyki? jaki ma w tym interes? dlatego wlasnie powtorze za toba - nie stawiajmy rzeczy na głowie tylko dlatego, że nie lubimy firmy Apple.
“apple na bialym koniu” widze tylko w jednym wzgledzie - ze proponuje rozwiazania techniczne nastawione na uzytkownika - latwosc, wygode, sensownosc. konkurencja ma z tym problem i nie jest to kwestia mozliwosci ale wlasnie podejscia. koncerny muzyczne nie sa zle tylko postawily na zla technologie, konkurencja nie jest zla tylko nie ma dobrego pomyslu, drm nie jest zle tylko niewygodne i niepraktyczne. i tak dalej. tu nie ma miejsca dla szeryfa jest za to sporo miejsca na ocene oferowanych rozwiazan lub/i sympatie. ekosystem itunes+ipod jest unikalny, wygodny i wybudowany przez apple od podstaw. do tego skuteczny. dlatego uwazam ze nalezy mu oddac sprawiedliwosc a nie udawac ze to jeden z wielu takich samych sklepow z muzyka.
zauwaz tez jak to dziala - apple sprzedaje muzyke ale zarabia na niej bardzo niewiele. za to zarabia na ipodach ktore z uwagi na dostep do muzyki sprzedaja sie lepiej. wytwornie z kolei zarabiaja na muzyce i uklad sie zgrabnie domyka. apple ma infrastrukture i how-know, wytwornie podany na tacy rynek i sprzedaz. tak to jest od poczatku pomyslalne. dwa dobrze zharmonizowane biznesy. “uwolnienie itunes” - nie pisze tu juz o drm tylko o palmie i dopinaniu sie do itunes - burzy ta rownowage a roszczenia “kazdy ma prawo do smacznego ciastka” przekreslaja cala koncepcje. przyjecie tej argumentacji oznacza ze de facto nie wolno stosowac zintegrowanych rozwiazan - mimo ze sa one korzystne dla wszystkich, producenta, sprzedawcy a takze dla kupujacych ipody i muzyke - co w szerszym kontekscie oznacza ze apple nie moze dalej rozwijac swoich koncepcji, bo przeciez to integracja wlasnie lezy u podstaw kazdego sprzedawanego przez nich produktu. i to wlasnie ta unikalna cecha applowskich rozwiazan ktora pozwala im odrozniac sie od konkurencji: system zintegorwany z komputerem, ipod z itunes, iphone z appstore i tak dalej. i dlatego krytukuje takie nastawienie - uwazam ze to nie tylko niesprawiedliwe ale i szkodliwe. sympatia do marki odgrywa tu drugorzedna role bo ja lubie produkty apple za to jak dzialaja (i jak zostaly wymyslone) a nie dlatego ze zrobilo je apple.
link
Ogromny plus fotogenii - to komentaze ktore bardzo czesto sa odrebnymi artykulami - az prosi sie zgromadzic je w jednym miejscu (ta konstruktywna wymiane zdań :)) i wydac na ebooku
jako ciekawy material do wszechstronnej analizy “Today”.
link
@BS, odnoszę wrażenie, że kręcimy się w kółko…
Tym bardziej że zaczynasz polemizować sam ze sobą ;”)
Ja nie przypisuję Apple hipokryzji, ani nie widzę sprzeczności między deklaracjami Apple a działaniami. Komu więc to wyjaśniasz - sobie samemu?
Na grunt iTunes i DRM zeszliśmy po tym, jak uznałeś Apple za awangardę walki z DRM. Dowodem na to miałby być list Jobsa zatytułowany “myśli na temat muzyki”.
Ja zaś obalam Twoją tezę, podając dwa fakty:
1. Apple uwolniło iTunes od DRM w 2009 roku, podczas gdy inni wielcy gracze zrobili to nawet rok wcześniej.
2. Jobsa “myśli na temat muzyki” są zestawem ogólników, nie wychodzącym poza powszechnie dostępne opracowania z cyklu “dlaczego DRM jest złe”. Lista “the Top 10 arguments against DRM”, której niektóre tezy Jobs powtarza w swoich “myślach…” to opracowanie pochodzące z około 2006 roku.
Mark Evangelist, ex szef marketingu Apple krytycznie wypowiadał się o DRM już w 2005 roku.
Jeszcze przed listem Jobsa niejaki Alan Cox, developer Red Hat’a złożył wniosek o opatentowanie DRM
List Jobsa stwierdzający “no tak, DRM jest złe i nieskuteczne, my serdedcznie przywitalibyśmy rynek bez DRM” to same ogólniki. Brak jest nakreślonej linii działań biznesowych, które Apple chciałoby podjąć aby ten rynek od DRM uwolnić.
Jobs mówi “dajcie nam muzykę bez DRM, to my ją chętnie sprzedamy” - to trochę mało jak na “awangardę”, nie sądzisz?
Do owych dwu punktów mógłbym dodać trzeci, mianowicie to, że nawet uwolnione od DRM produkty Apple nadal skażone są tą technologią.
Weźmy takiego iPoda. Zgoda, że można podłączyć iPoda do drugiego komputera i odsłuchać muzykę. Wymaga to co prawda przełączenia się na niewygodny tryb ręcznej synchronizacji (tryb pół-ręczny nie działa), ale się da.
Nie możemy za to muzyki skopiować z iPoda do drugiego iTunes. Ba! nie możemy jej skopiować do tego iTunes, z którego wcześniej załadowaliśmy ją na iPoda (!)
Apple nadal utrudnia klientom dostęp do ich własnej muzyki, mimo że teraz nie wymagają tego firmy fonograficzne.
Podobnie z zawartością iPoda - jest ona poszatkowana tak, żebyś broń Boże nie miał szans na wyciągnięcie plików. Starsze wersje iTunes zadowalały się tylko rozmieszczeniem tracków w różnych folderach. Późniejsze zaczęły pliki opatrzać bezsensownymi nazwami… i znowu pytanie - po co?
Teraz druga sprawa. Domowego komputera używam wspólnie ze swoją dziewczyną. Nie widzę sensu dublowania bazy utworów muzycznych, niestety iTunes nie oferuja mi żadnej możliwości uwspólnienia muzyki dla obu użytkowników zdefiniowanych na komputerze. Aby to zrobić, zmuszony jestem stosować rozwiązania “obejściowe”, np. przenieść bibliotekę do ogólnie dostępnego katalogu a następnie zrobić linki symboliczne dla obu użytkowników. Nawet wtedy nie działa to jednak dobrze, bo jeśli dodam do iTunes płytę na swoim loginie, moja dziewczyna nie zobaczy jej o ile ponownie nie załaduje jej do iTunes - tym razem na swoim koncie.
DRM jest przeszłością, a trudności pozostały…
Szczerze mówiąc, nawet w czasach DRM, nie miałem z tym żadnych kłopotów. Natomiast ograniczenia opisane powyżej, które nadal pokutują w sprzęcie Apple, były i są powodem moich obiekcji co do działania tego kombajnu.
Pewnie gdyby nie to, że używam iTunes praktycznie od samego początku i zwyczajnie nie chce mi się tego zmieniać, już dawno korzystałbym z innych rozwiązań.
Podsumowując, fakty niestety przeczą Twojej teorii, jakoby Apple było awangardą i głównym sprawcą rezygnacji z DRM.
Samo Twoje wewnętrzne przekonanie o tym nie wystarczy – zaś przykładów które mogłyby podbudować Twoją tezę jakoś do tej pory nie miałeś ochoty podać…
Nawiasem mówiąc, wyłączna integracja iPhone z iTunes (brak możliwości dystrybucji aplikacji inaczej niż poprzez appStore) to znowu przykład „DRM-owatej” filozofii działania produktu (podobnie jak utrudnianie użytkownikom dostępu do zawartości ich własnych telefonów) i, moim zdaniem, jedna z największych wad tego rozwiązania.
link
staram sie po prostu przedstawic moj punkt widzenia i problem w serszym kontekscie a nie klocic sie o szczegoly. nie wydaje mi sie aby twoja kontrargumentacja uderzala jakos w sedno tego co mowie - sukces itunes pokazal majorsom ze rynek istnieje, apple mialo swoj udzial w uwolnieniu go od drm i przekonaniu wytworni ze warto sprzedawac muzyke w sieci. na poczatku 2008 roku rynek wygladal tak:
wiec gadanie o innych “wielkich graczach” - amazon czy rapsody, nie wiem czy inne wymienione przez ciebie w ogole mieszcza sie rankingu- jest warte kilka procent.
poza tym nie rozumiem - szef marketingu apple mowi zle o drm w 2005, jobs powtarza to publicznie w formie apelu dwa lata pozniej i to wedlug ciebie dowodzi ze apple jest za drm? i co z tego ze w liscie jobsa byly powszechnie znane argumenty skoro sa one prawdziwe? nie odpowiedziales tez na kluczowe pytanie - po co apple drm? poza wszystkim nigdzie nie napisalem ze apple bylo pierwsze albo w awangardzie porzucania drm - napisalem ze mialo na to duzy wplyw co wynika w sposob oczywisty chocby z pozycji jaka zajmuje i zajmowalo na rynku.
link
o.O wiec apple nie jest na topie firma “Other” ma lepszą sprzedaż i to o 9%.
hehehe sorki nie mogłem się powstrzymać
link
@BS
Nie szef marketingu Apple, ale ex szef marketingu Apple.
Gdy przestał już pracować i - jak twierdzą źródła - niezbyt pochlebnie wypowiadał się na temat iTunes :”)
Co do statystyk - jak powiedziałem już n-razy - pokazują one, że model sprzedaży z DRM się sprawdza, wyjaśnij więc proszę, po co firmy fonograficzne miałyby to zmieniać?
BTW, nie wiedziałem że Wal-Mart ma tak duży udział w rynku, oczywiście zrezygnował z DRM w 2008 roku.
Best Buy to Rhapsody (o którym było wyżej) i powinni być traktowani razem.
Target zrobił podobny krok również w 2008 roku.
Tylko Apple jakoś nie zdążyło i przeniosło DRM free na 2009 rok…
Ponowię pytanie - czy poza “myślami na temat muzyki” możesz przytoczyć jakieś kroki Apple zmierzające do likwidacji DRM?
Czy w “myślach na temat muzyki” możesz wskazać fragmenty w których Jobs/Apple deklaruje w jaki sposób walczy z DRM?
Inni wykonywali w tym czasie kawał roboty (podoba mi się zwłaszcza próba opatentowania DRM - postawiłoby to korzystających z DRM przed dość dużym problemem)
O krokach Apple natomiast cisza…
link
“model sprzedaży z DRM się sprawdza, wyjaśnij więc proszę, po co firmy fonograficzne miałyby to zmieniać?” - bo to utrudnienie dla nabywcow i zadno zabezpieczenie przed piractwem. slowem para w gwizdek. przelewanie z pustego w prozne. zawracanie rzeki kijem. prosciej juz nie umiem.
skoro ex szef marketingu apple mowi zle o drm to jako szef marketingu tez tak chyba myslal? chcesz powiedziec ze z tego powodu przestal pracowac dla apple - bo nie rozumiem? uwazasz ze rozmowy na temat drm to temat ktory podjeto dopiero pozniej? albo ze toczono je za pomoca mediow i publicznie?
powtarzam po raz kolejny ze te trzy miesiace roznicy w zlikwidowaniu drm w roznych sklepach sa kompletnie pomijalne a przypisywanie im jakiegos znaczenia nie ma zadnego sensu. chocby z racji skali, zasiegu, cen, obowiazujacych obie strony umow, terminow i pewnie tysiaca innych jeszcze uwarunkowan. publiczne oswiadczenie firmy w 2007 i likwidacja drm w 2009 sa wystarczajacymi dowodami na stosunek apple do tej technologii. jobs nie wlaczyl z drm - tak jak nie wlaczyly inne sklepy - bo wszyscy wspolpracowali z branza fonograficzna na tych samych warunkach i mniej wiecej w tym samym czasie one sie zmienily. nie robi sie z kims interesow jednoczesnie kopiac pod nim dolki - to nieuczciwe i nieoplacalne. walczyc z drm to mogl sobie stallman albo eff. list jobsa byl publicznym apelem co stanowilo zapewne jeden z wielu elementow prowadzonych na ten temat rozmow a byc moze nawet jakis desperacki rzut na tasme w negocjacjach. ty go lekcewazysz bo ci tak pasuje - ale to tylko opinia. niemniej nawet jesli ja przyjac to jednak nie sposob nie zuywazyc ze to apple zdecydowalo sie na tego typu deklaracje i bardzo jasno okreslilo swoje stanowisko a inne firmy sprzedajace muzyke ztcw czegos podobnego nie zrobily. a jesli wydaje ci sie ze apple mogloby sie przylaczyc do awantur w stylu patentowanie drm albo podobnych to naprawde gratuluje niefrasobliwosci.
link
Dopisek:
FYE również otworzyło sklep DRM free w 2008 roku.
Z kolei Borders od początku byli DRM free (sprzedają audiobooki) a Barnes & Noble w 2008 roku nie sprzedawali nawet przez internet (sklep internetowy otworzyli c.a. w kwietniu 2009) ;”)
No ale podsumujmy:
W IV kwartale 2008 roku co najmniej 48% muzyki było sprzdawane bez DRM. To wiemy.
Możemy pesymistycznie założyć, że tylko połowa z 28% “innych” sprzedawała muzykę bez DRM, choć IMO to bardzo ostrożne założenie. 48% + 14% = 62% rynku muzycznego w USA.
Zostaje raptem 38% rynku, które albo nie zrezygnowało z DRM, albo nie mamy danych i możemy mieć wątpliwości. Apple w owych niechlubnych 38% zajmuje aż połowę stawki…
Nie pasuje to jakoś do wizji “walczącego o DRM free”.
Rozumiem że wg Ciebie Apple “uwolniło” rynek od DRM, a następnie stwierdziło “nie no, dajmy chłopakom z Wal-Marta, Rhapsody czy Amazona szansę” i na rok zamroziło jakiekolwiek posunięcia w sprawie otworzenia sklepu DRM free - aż cała licząca się konkurencja to zrobi?
“Takie rzeczy tylko w Erze” ;”)
link
trzymasz sie tego 2008 roku kurczowo mimo ze roznica pomiedzy IV kwartalem a I usredniajac wynosi zaledwie trzy miesiace. piszesz o jakichs sklepach ktore “zaczely sprzedawac bez drm” nie biorac zupelnie pod uwage zasiegu ani pojemnosci oferowanego katalogu. jak ja bym chcial w ten sposob dyskutowac to bym napisal ze itunes zaczelo sprzedawac bez drm w maju 2007. i co? tyle ze to byla muzyka tylko z EMI. a wiec bylaby to polprawda. jestes pewien ze te twoje przyklady to nie takie same polprawdy czy po prostu zadowala cie szybki search w google i zawalanie mnie kolejnymi nazwami jakis niewielkich sklepikow ktore nic w tej grze nie znacza? odejscie wytworni od drm i pojawienie sie niedeeremowanej muzyki rownolegle we wszystkich prawie sklepach na ziemi pokazuje wyraznie ze nie ma to znaczenia ktory sklep wprowadzil to wczesniej a ktory pozniej bo decyzja zapadla ponad nimi - czyli gdzies u gory. przeciagalo sie tylko wdrazanie tego w zycie ewentualnie negocjowanie warunkow. i znow wracamy do punktu wyjscia - zostaje list jobsa kontra wielkie nic ze strony konkurencji. i najwiekszy udzial w rynku kontra kilka procent. moze kilkanascie po wszystkich fuzjach, wchłonięciach i przeksztalceniach. koniec. kropka. dobranoc.
link
“to utrudnienie dla nabywcow i zadno zabezpieczenie przed piractwem. slowem para w gwizdek.”
Jestem menedżerem firmy fonograficznej. Sprzedaję swoją muzykę (zabezpieczoną przez DRM) poprzez iTunes Store, które (wg Twoich własnych słów - odnosi gigantyczny sukces).
Jak dla mnie jest to potwierdzenie, że nabywcom DRM nie przeszkadza - gdyby przeszkadzało, to by przecież nie kupowali?
Przekonaj mnie, jako menedżera firmy, że się mylę.
Jakieś dane? Ja lubię liczby ;”)
“skoro ex szef marketingu apple mowi zle o drm to jako szef marketingu tez tak chyba myslal? chcesz powiedziec ze z tego powodu przestal pracowac dla apple - bo nie rozumiem?”
Nie wiem. Skoro “objeżdżał” Apple za stosowanie DRM w iTunes, to znaczy, że “coś było na rzeczy”. Gdyby Apple było taką ofiarą, jak to maluje Jobs w swoich “myślach…”, to Evangelist raczej nie ciskałby się na temat “chciwych drani”?
“powtarzam po raz kolejny ze te trzy miesiace roznicy w zlikwidowaniu drm”
Ja zaś powtarzam po raz kolejny, że nie trzy miesiące, ale w części przypadków rok, w większości zaś około pół roku.
Jako jeden z ostatnich wkroczył Wal-Mart, na początku października 2008… Apple wciąż było “w blokach”.
“publiczne oswiadczenie firmy w 2007 i likwidacja drm w 2009 sa wystarczajacymi dowodami na stosunek apple do tej technologii.”
Tyle że ja nie komentuję ”stosunku” Apple do DRM, ale to, że fakty przeczą temu, iż miało ono wiodącą rolę w likwidacji tej technologii.
W 2009 roku, wobec ponad 60% rynku muzycznego uwolnionego od DRM, Apple de facto nie miało wyjścia - dalsza sprzedaż utworów zabezpieczonych DRM spowodowałaby zwyczajnie utratę rynku.
Ja nie twierdzę, że Apple nie chciało tego zrobić. Twierdzę jedynie, że zrobiło to jako jedne z ostatnich - co potwierdzają suche fakty.
Zwróć też uwagę - Apple, mające 19% rynku muzycznego w USA nie może przekonać wielkich firm fonograficznych do likwidacji DRM.
Po czym pojawia się taki Napster, ujęty gdzieś anonimowo pośród tych 28% “innych” i stwierdza: “tak, dogadaliśmy się ze wszystkimi wydawnictwami muzycznymi i wprowadzamy sprzedaż bez DRM”.
Komentarz jest chyba zbędny?
Co zaś do deklaracji Jobsa - list ten był odpowiedzią na zarzuty KE pod adresem Apple i - jak to już powiedziałem - zawierał ogólniki nie wykraczające poza to, co i tak “wiedzieli wszyscy”. Walka o świat bez DRM nie zaczęła się przecież od listu Jobsa, ale długo, długo wcześniej.
BTW, a propos DRM i iTunes:
W 2007 roku z DRM zrezygnowały EMI a następnie Universal (ten ostatni również DRM free pojawił się w iTunes jako ostatni).
w iTunes - jak również i w innych sklepach - można było kupić muzykę wydawaną przez obie wytwórnie bez DRM (za to drożej o 30 centów).
Co ciekawe, iTunes dołączało do wszystkich takich kawałków poufne dane kupującego, tj, jego ID z iTunes Store, oraz adres mailowy.
Ciekawe, bo nic mi nie wiadomo, aby takowe dane wklejały do zakupywanych kawałków inne firmy, sprzedające tę samą muzykę bez DRM.
Wychodzi więc na to, że owe “doklejki” były własną inicjatywą Apple… po co?!
Zresztą, jak napisałem wyżej - iTunes/iPod do dziś są “skażone” odpryskami filozofii DRM. Choć nie musiałyby być…
link
“trzymasz sie tego 2008 roku kurczowo mimo ze roznica usredniajac wynosi trzy miesiace”
Uśredniając, to razem z moim psem macie po trzy nogi ;”)
“piszesz o jakichs sklepach ktore “zaczely sprzedawac bez drm” nie biorac pod uwage zasiegu ani pojemnosci katalogu”
Amazon ma katalog nie mniejszy niż iTunes.
Zakładam więc, że taki Wal-Mart, mający kilkukrotnie większy rynek - również
Co do muzyki bez DRM w 2007 r., przypominam, że muzyka Universala pojawiła się bez DRM jako ostatnia w iTunes - kiedy oferowali ją już konkurenci.
Jak napisałem wyżej - kręcimy się w kółko.
Negujesz fakty, nie podając w zamian żadnych konkretów - jedynie w kółko list Jobsa (który już skomentowałem wyżej).
To trochę mało, żeby mnie przekonać. Ja lubię konkret…
link
taaa. poufne dane… http://blog.fotoge...zyli-itunes-plus/
jestes menadzerem firmy fonograficznej i nie rozumiesz tego ze technologia zeby byc skuteczna musi byc przyjazna, nie rozumiesz tego ze ludzie chca kupowac w sieci muzyke i ze nie sa piratami. probowales sprzedawac muzyke nie rozumiejac specyfiki nowej technologii ani nowego rynku. podpisujesz umowy z firmami ktore wiele obiecuja ale ich wyniki sa mizerne albo w najlepszym przypadku ledwie akceptowalne. i lubisz liczby i konkret. i wlasnie masz powod dla ktorego pojawilo sie drm i przez tyle lat straszylo. beton. inni mieli to w d. bo sie jakos sprzedawalo ale jobs nie mial bo mu to wadzilo w sprzedawaniu latwego i przyjaznego odtwarzacza i lansowaniu przyjaznej technologii “dla reszty z nas”. bo drm nie jest przyjazny - jest glupi. i dlatego zabral glos publicznie. komisji europejskiej to mogl odpowiedziec listem poleconym do rak wlasnych. a glos ten byl donosny bo jobs mial najwiekszy - albo jesli wolisz najszybciej zdobywajacy rynek co jest chyba wazniejsze - sklep z muzyka i najbardziej chodliwy odtwarzacz mp3 na ziemi. i duzo do powiedzenia w hollywood. i chociazby z tego powodu byl to glos wazniejszy niz ci sie wydaje. tym razem dobranoc na dobre.
link
Ciekawa dyskusja… Brawo! No i chyba przy okazji został pobity absolutny rekord w ilości/długości komentarzy-artykułów na fotogenii
link
“taaa. poufne dane… http://blog.fotoge...zyli-itunes-plus/”
Jak dla mnie, dane na temat mojego adresu e-mail są danymi poufnymi.
mając e-mail oraz ID użytkownika wystarczy złamać hasło do konta pocztowego, by przywłaszczyć sobie tożsamość użytkownika iTunes (zakładam, że procedura odzyskiwania zapomnianego hasła działa jak “wszędzie”, czyli wysłaniem odpowiedniej informacji/procedury na adres mailowy przypisany do konta).
Poza tym, nie chodzi o to jak wrażliwe są to dane lecz o to, że są one dołączane bez wiedzy i zgody zainteresowanego a ich jedynym celem jest umożliwienie identyfikacji właściciela pliku.
Niby DRM nie ma, ale kontrola jak najbardziej została…
“jestes menadzerem firmy fonograficznej i nie rozumiesz tego ze technologia zeby byc skuteczna musi byc przyjazna,”
No ale przecież jest przyjazna, o co Ci chodzi?
Sam stwierdziłeś, że iTunes (sprzedający muzykę z DRM) okazał się rynkowym hitem.
Oznacza to, że ludziom DRM nie wadzi, bo gdyby tak było, przestaliby kupować, czyż nie? A jednak kupują…
Że jest paru krzykaczy, którzy nawołują jakie to DRM jest złe? Zawsze się paru takich znajdzie, a ja nie jestem idealistą tylko biznesmenem patrzącym na zyski. A te płyną szerokim strumieniem.
“nie rozumiesz tego ze ludzie chca kupowac w sieci muzyke i ze nie sa piratami”.
Ja nie jestem filantropem, tylko biznesmenem. Tak jak Apple, kiedy wyczuło dobry biznes natychmiast przekształciło dotmac’a (obecne mobile.me) w serwis płatny, tak samo ja chcę zarabiać na tym co sprzedaję.
I bronić swoich produktów przed kradzieżą.
“probowales sprzedawac muzyke nie rozumiejac specyfiki nowej technologii ani nowego rynku. podpisujesz umowy z firmami ktore wiele obiecuja ale ich wyniki sa mizerne albo w najlepszym przypadku ledwie akceptowalne.”
Podpisałem umowę z Apple.
Zdecyduj się może, czy iTMS (z DRM) był w końcu “wielkim sukcesem”, czy jego wyniki były “ledwie akceptowalne” ?
Jak będziesz co kilka postów zmieniał zdanie, nigdy się nie dogadamy ;”P
“i lubisz liczby i konkret. i wlasnie masz powod dla ktorego pojawilo sie drm i przez tyle lat straszylo. beton.”
Skoro beton się sprawdza, to po co to zmieniać?
“inni mieli to w d. bo sie jakos sprzedawalo ale jobs nie mial bo mu to wadzilo w sprzedawaniu latwego i przyjaznego odtwarzacza i lansowaniu przyjaznej technologii “dla reszty z nas”.”
Znowu wracamy do sakramentalnego pytania - skoro innym to nie wadziło, zaś przeszkadzało głównie Jobsowi, dlaczego Apple dołączył do grupy DRM-free dopiero wtedy, gdy segment muzyki zabezpieczonej DRM stanowił mniej niż połowę rynku?
Jak sam gdzieś napisałeś powyżej, przełączenie się na muzykę bez DRM nie powinno być zbyt wielkim technologicznym wyzwaniem.
“dlatego zabral glos publicznie. komisji europejskiej to mogl odpowiedziec listem poleconym do rak wlasnych.”
Owszem, tyle że wtedy zarzuty KE byłyby jawne, zaś jego odpowiedź już nie.
Niezbyt dobre z punktu PR, a jak już powiedziałem wyżej, marketingowo (i PR’owo) Jobs jest naprawdę świetny.
Zabrał głos dokładnie raz, w lutym 2007. Potem przez następne dwa lata siedział cicho… dlaczego?
“a glos ten byl donosny”
Możesz podać jakieś dowody na donośność tego głosu?
Cały czas nie mamy żadnych argumentów poza powoływaniem się na list Jobsa (ale już wyjątków z tego listu które mogłyby potwierdzić Twoje tezy jakoś nie chcesz podać) plus Twoje głębokie przekonanie.
Mało…
Piszę to już bodaj trzeci raz - kręcimy się w kółko.
Myślę że nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji dalej - Ty nie jesteś w stanie podać wystarczających dowodów na słuszność swojej tezy, moje argumenty z kolei nie przekonują Ciebie.
Natomiast powtarzanie w kółko tego samego nie ma zwyczajnie sensu…
link
masz racje ze dalsza rozmowanie ma sensu - nieprawda jest ze dane sa poufne i ze dolaczane sa do muzyki bez wiedzy i zgody wlasciciela konta, nieprawda jest ze technologia drm jest przyjazna, nieprawda jest ze apple dolaczylo do sprzedawcow muzyki bez drm pozno - list jobsa to poczatek 2007 roku a sprzedaz muzyki w ramach itunes plus to polowa 2007, nieprawda jest wiec takze to ze “przez dwa lata siedzial cicho” i tak dalej i tym podobne. napisalem tez wyraznie ze to pojawienie sie itunes zmienilo rynek i pokazalo ze mozna na nim zarabiac a wczesniejsze proby sprzedazy muzyki przez siec byly nieudane - a ty piszesz mi ze zmieniam zdanie kompletnie ignorujac kontekst i wypaczajac sens mojej wypowiedzi. w ten sposob faktycznie nie da sie rozmawiac.
moja wersja wydarzen ma ta przewage ze jest wewnetrznie spojna - list jobsa, itunes plus i rezygnacja z drm to ciag niesprzecznych wydarzen. ty twierdzisz ze list otwarty to ogloniki choc jednoznacznie okresla on stanowisko firmy jako sprzeciw, wprowadzenie itunes plus pomijasz bo kompletnie nie pasuje do tezy mimo ze to dzialanie wynikajace bezposrednio z wczesniejszych deklaracji, potem z kilku miesiecy roznicy w rozdeeremowaniu roznych sklepow wyciagasz wnioski ze apple jest temu niechetne co znow gryzie sie z poprzednimi ogniwami… a jedyne wytlumaczenie jakie podajesz to domniemana zla wola jobsa. wiec kto tu kreci?
nie potrafisz tez odpowiedziec na pytanie - po co apple drm i czemu mialo by je skrycie popierac. w zamian uciekasz sie za to do opisywania wad filesystemu ipoda - tak jakby brak drm byl rownoznaczny z przyzwoleniem na nieskrepowane kopiowanie. ignorujesz udzial apple w rynku porownujac je z jakimis 1% rapshody czy napstera albo sumujesz soba wyniki sprzedazy wielu jeszcze mniejszych podmiotow tak jakby to bylo porownywalne - klopot tylko w tym ze nie jest. zespol X ktory sprzedaje 1 000 000 plyt jest znacznie bardziej lakomym kaskiem niz 100 innych ktore sprzedaja ich po 10.000 i nie chce mi sie wierzyc ze tego nie rozumiesz. co gorsza zacietrzewienie w rozmowie powoduje ze uogolniasz, upraszczasz albo wrecz mijasz sie z prawda - jak wyliczylem wyzej - na potege. ja rozumiem ze mozesz sie nie zgadzac z tym co pisze ale nie rozumiem nieuczciwosci w dyskusji. to faktycznie do niczego nie prowadzi. dlatego z mojej strony definitywnie EOD.
link
W zasadzie nie powinienem odpowiadać bo i po co? :”)
Ciekawi mnie tylko, czy naprawdę wierzysz, że pomijając trochę mniej wygodnych faktów i zaklinając n-razy “nieprawda”, zaczarujesz w ten sposób rzeczywistość?
Nie musisz odpowiadać, po prostu tak jak Ciebie ciekawi klonowanie Maków przez Chińczyków, tak mnie ciekawi idealizowanie firmy Apple…
link
Żeby dorośli ludzie kłócili się, kto ich lepiej wydyma…Apple cyz Palm, czy może jeszcze ktoś trzeci
link
wiesz, jakos nie czuje zeby mnie ktos dymal - kupilem sobie rzeczy z ktorych jestem zadowolony, uzywam ich do pracy i rozrywki, oszczedzaja mi mase czasu i uwazam ze sa warte swojej ceny. sa dobrze przemyslane i zrobione, m.in. dzieki temu moge poswiecic wiecej czasu na moje projekty przez co sa lepsze niz byly kiedys. ale widocznie jestem wyjatkiem…?
Inni napisali
[...] Palm doczekały się podczas prezentacji kilu drobnych lecz wyraźnie wycelowanych złośliwości a biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia łatwo określić motywy. Oczywiście Microsoft był na applowskim celowniku od dawna ale Palm [...]
[...] Przypomnijmy sobie na szybko - itunesowe “wykluczenie” nagłośnione przez Wyborczą, Palma Pre podpinającego się do iTunes, skandal ze słuchawkami do szufli, firmy-krzaki produkujące hakintosze, różne oryginalne [...]
[...] wygląda sytuacja po wczorajszej aktualizacji iTunes, która blokuje synchronizację z Palmem Pre. To że tak się stanie było jasne od samego początku, tak jak i to, że spora część internetu zawyje przy tej okazji z oburzenia. To praktyki [...]
[...] To proste jak drut. Najpierw podkupujemy konkurencji pracowników, potem produkujemy klona, potem udajemy, że to oryginał oraz, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, podszywamy się pod niego podrabiając VendorID i [...]
[...] wiadomo niezbędnym elementem każdego kieszonkowego urządzenia z dotykowym ekranem jest srebrna ramka, to po prostu cecha gatunkowa, jak okrągła kierownica - nie ma się co nabijać! Do tego [...]
[...] znany, nudny i wyeksploatowany pomysł w coś naprawdę wyjątkowego. Potrzeba - tylko! - oryginalnego pomysłu. Ale z tym jest problem. Wygląda na to, że jak świat długi i szeroki inżynierowie, projektanci [...]
[...] bez oszukiwania własnych klientów, bez wysuwania absurdalnych skarg i zażaleń oraz bez wciskania mediom kitu i robienia z siebie bezbronnej ofiary monopolisty. Wystarczy [...]
[...] pewno droga na skróty. Dowodzi tego praktyka - nie tylko skromny udział Apple w rynku ale także wysoki poziom naśladownictwa, powoli acz stabilnie rosnące finansowe wyniki oraz legendarna już sympatia i satysfakcja [...]
[...] i ma prawo domagać się “wyrównania szans” i paru złotych z cudzego portfela. Sądzę, że nie ma ale zostawmy ten wątek na boku - bo to temat na zupełnie inną dyskusję - i przyjrzyjmy się do [...]
[...] zrobi coś z tym amerykański urząd antymonopolowy lub chociaż Komisja Europejska bo przecież wszyscy mamy prawo do OS X! A nawet jeśli nie, to przecież 786 prześladowanych przez Apple osób plus panowie Robert oraz [...]
[...] z własnej pracy i może nimi dowolnie dysponować nie dlatego, że ktoś mu na to pozwala ale dlatego że są jego, że sam je stworzył, że gdyby nie on nie zaistniałyby. Dziś jednak normalne jest domaganie się udziałów w nieswoim, w imię jakiegoś społecznego [...]
[...] Apple za to, że nie lubi jailbreakowców i robi im kuku są podobne do sytuacji, o której Bartek kiedyś pisał, w której inni producenci mają pretensje do firmy za to, że patentuje i chroni swoje [...]