Uwaga! Ten wpis ma ponad rok. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Skąd w ogóle bierze się ta netbookowa mania? Netbooki sprzedają się dobrze głównie z dwóch powodów. Po pierwsze są tanie. Sporo ludzi używa komputera sporadycznie - do www, do poczty, do jutuba , do skajpa czy gadugadu i tym podobne. Każdy normalny laptop jest droższy a kupno tańszego, używanego sprzętu zawsze niesie ze sobą jakieś ryzyko. Większość kupujących komputery po prostu boi się zakupów z drugiej ręki. Tymczasem dzięki netbookom po raz pierwszy od lat można kupić sobie w normalnym sklepie, za niewielkie pieniądze, komputerek nowy i z gwarancją, który doskonale poradzi sobie ze stawianymi mu przez laika zadaniami. Druga rzecz to oczywiście rozmiary. Netbook zmieści się do każdej torby i torebki. Jest lekki, poręczny, łatwo go ze sobą nosić. Do tego jeszcze atrakcyjnie wygląda - mimo, że nie wszyscy ludzie lubią psy to jednak prawie wszyscy lubią szczeniaczki. Bo takie słodkie, malutkie, ti-ti-ti. Dokładnie tak samo jest z netbookami. Nawet leżąc na półce budzą sympatię. Z obu tych powodów wdarły się na rynek przebojem i mają w nim swoją niszę. Która pewnie nie zniknie. Zapewne pomógł im też trochę finansowy kryzys i cała ta rozpętana w około niego medialna histeria, która skłania ludzi do oszczędności. Czasem też kupują go bardziej zaawansowaniu użytkownicy, administratorzy, hakerzy i geeki instalujący na nim OSx86 lub różne minidystrybucje linuksów - jest bowiem bardziej wygodny niż smartfon z mikroskopijną klawiaturą i Windows Mobile.

Jednak gdy przemyślimy sprawę okazuje się że obie te zalety - niska cena i niewielkie gabaryty - to zbyt mało. Mimo wszystko netbook nie nadaje się do poważniejszych zastosowań, na dłuższą metę jest niewygodny i zbyt ślamazarny. Ma zbyt mały ekran, zbyt małą klawiaturę, zbyt mało pamięci, zbyt wolny procesor, zbyt mały dysk i zbyt słabą baterię. Może pomóc w wielu sytuacjach - urlop, trasa, delegacja - ale nie zastąpi laptopa ani domowego desktopa. Słowem, to taki drugi laptop, trzeci komputer. W efekcie nie jest to żadna oszczędność ale dodatkowy wydatek. Taki netbook nie jest też wcale taki podręczny jak się na pierwszy rzut wydaje - aby go nosić trzeba mieć ze sobą torbę. Do kieszeni się przecież nie zmieści. A skoro tak to gdzie tu przewaga ekranu 7″ czy 10″ nad 12″ czy 13″? Zwłaszcza, że większość noszonych przez nas papierów, pism czy gazet ma rozmiar zbliżony do formatu A4 a więc z grubsza odpowiadający rozmiarom trzynastocalowego laptopa? Przecież większość zwykłych toreb czy plecaków, które na co dzień nosimy spokojnie pomieści trzynastkę - a już na pewno gdy ma ona rozmiary zbliżone do airbooka. A skoro tak czemu Apple miałoby produkować jeszcze jeden, jeszcze mniejszy komputerek? Przecież już go robi - to iPhone/iPod Touch. Wagą i rozmiarami bije na głowę wszystkie znane mi netbooki, potrafi wszystko to co one i sporo więcej - weźmy pod uwagę choćby gry, odtwarzanie muzyki i funkcje telefonu - i jest znacznie bardziej wygodny w obsłudze niż windowsowe smartfony. Oto doskonały kompromis pomiędzy komputerem a telefonem - może pomóc w wielu sytuacjach - urlop, trasa, delegacja - ale nie zastąpi laptopa ani domowego desktopa. Schowacie go też do kieszeni szortów. Pisałem już o tym obszernie przy podobnej okazji więc nie będę się powtarzał - chce tylko jeszcze raz powtórzyć, że Apple ma w ofercie netbooka - lub jeśli wolicie: konkurencję dla netbooka - już od kilkudziesięciu miesięcy. A sięgając jeszcze głębiej od lat - bo taką samą rolę zawsze pełniły 12-to calowe iBooki i PowerBooki.

Nie powiem wam co wkrótce zrobi Apple - bo nie wiem. I - wybaczcie - nie będę zgadywał. Wiem natomiast że cała ta netbookowa gorączka to zwykła moda. A Apple nie ulega modom ale je kreuje, nie poddaje się trendom ale je narzuca, nie celowało też nigdy w budżetowy segment rynku. Owszem, małe komputerki są fajne. Fajne między innymi dlatego że niedrogie - nawet gdyby applowski netbook miał się w końcu pojawić w sklepach to tego, że nie będzie tani możemy być akurat pewni. A to przecież ta ważniejsza z dwóch wymienionych wyżej zalet netbooków, prawda? Wiadomo, że w czerwcu zobaczymy trzecią wersję iPhona i prawdopodobnie także jeszcze coś - i nie mam tu na myśli odświeżonego iPoda Touch. Być może będzie to przenośny komputerek z dotykowym ekranem czyli wyśniony, wymarzony i tysiąckrotnie zapowiadany iTablet. Trudno mi w to uwierzyć ale przecież dwa-trzy lata temu w pojawienie się iPhona też nikt już nie wierzył… Trudno się więc zarzekać. Wiem jednak jedno, jeśli ów netbook czy netablet miałby być po prostu realizacją postulatów jakie wysuwają dziś media i makowa blogosfera - czyli mniejszy MacBook, większy iPhone - to na pewno nie będzie to urządzenie ani oryginalne ani nowatorskie. Raczej kolejna “kapitulacja” wymuszona coraz bardziej masowym rynkiem zbytu. Cóż, mundus vult decipi, ergo decipiatur…




2005-2009 by 


komentarzy: 10
link
13 cali to idealny rozmiar ekranu w urządzeniu przenośnym, które ma służyć do tworzenia treści (a nie do jej odbierania, jak iPhone/iPod touch). I to nie tylko pomysł Apple. Przyznają to w nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele producentów jak najbardziej pececiarskich. Myślę, że fala mody na netbooki opadnie wraz z publikacją pierwszych wyników badań nt. satysfakcji użytkowników. A co będzie potem? Thin & light, czyli komputery o ekranach 13 - 16 cali, ale ważące nie więcej niż 2kg, bardzo cienkie i z przyzwoitymi bateriami. Coś jak MacBook Air albo ostanio pokazane Acer Timeline i MSI X-Slim.
link
ten obrazek “mniejszego macbooka” wygląda na coś w stylu One Laptop Per Child
apple zawsze trzyma wszystko w tajemnicy?
Ojj Bartoszu… Wcale nie. Kiedyś A. trzymało wszystko w tajemnicy, prawda. Ale teraz? Wątpie aby te wszystkie plotki które wypływają i dziwnym trafem się sprawdzają (w pewnym procencie) są przypadkiem. Apple samo nakręca i wypuszcza wskazówki, tropy jaki jest ich kolejny krok, taki typ marketingu. Cóż to jest moje zdanie, ale myślę że wielu się ze mną zgodzi.
link
Zaraz tu wpadnie Pająk i zacznie wyłuszczać, że netbook jabłka już praktycznie jest gotowy tylko firma, która w jego stworzenie (bo przecież już jest gotowy) zainwestowała grubą kasę jakoś nie potrafiła “wypozycjonować cenowo” swojego produktu zanim w ogóle przystąpiła do jego tworzenia :)))
A tak poważnie - jabłko nie celuje i nie celowało oraz nie będzie celować w rynek tanich maszyn. Nie ten margines zysku, nie ten rynek, nie ma sensu konkurowanie z masową produkcją Della czy innego HP. Poza tym ma już w ofercie coś, co uznaje za netbooka - Air jest i czeka na kupno. A że drogi? A nie ma drogiego komputera Apple?
Sam właśnie dopiero co kupiłem lekkiego notebooka czy też netbooka. Jak to zwał, tak to zwał. Potrzebuję czegoś małego na wakacje, co będzie do www, maila i zgrywania fotek z aparatu służyło. I co przy okazji nie oskalpuje mnie finansowo. Mały notebook jest do takich zadań idealny. Tyle że po powrocie dostanie go pewnie żona a ja zacznę odkładać na wymarzonego MacBooka. Bo jeśli już pracować, to na czymś, co gwarantuje względny komfort pracy. Netbook wystarczy ale “wystarczy” to czasem zdecydowanie za mało.
link
“Jednak gdy przemyślimy sprawę okazuje się że obie te zalety - niska cena i niewielkie gabaryty - to zbyt mało.”
Na przykład, dla mojej siostry, która potrzebowała coś małego i taniego do położenia przy pilocie od tv, żeby sobie w czasie oglądania nudnego serialu sprawdzić pocztę i napisać parę słów na gadulcu do koleżanki z Australii - w sam raz. Tak. To jest trzeci komputer w jej domu. Wszystkie trzy w sumie tańsze od MBA.
Może dla Ciebie
link
owszem dla mnie - taki jestem dziwny ze jak cos jest nudne to tego nie ogladam wiec nie potrzebuje komputera uatrakcyjniajacego telewizyjne seriale. ale mozna isc tym tropem dalej i kupic piec netbookow - czy ile kto tam ma pomieszczen w domu - tak zeby kazdy lezal sobie w innym pokoju. wtedy nie trzeba bedzie ich nosic…
link
Nie zawsze się z Tobą zgadzam, ale dziś mnie przekonałeś. Bardzo dobry tekst.
link
Wszystko OK, ale z jednym sie nie zgodze. Tak samo, jak netbook nie zastapi laptopa / desktopa, tak iPhone/iPod nie zastapi netbooka. Uzywam iPoda touch, ale laptopa do tego musialem dokupic, bo nietorych rzeczy zrobic sie na nim po prostu nie da. Waznych rzeczy.
[Sorry za brak polskich, kwestia komputera.]
link
@Symek - przecież autor tekstu napisał, że iPhone’a/iPod’a Touch używamy do oglądania treści a MacBook’a do tworzenia… Osobiście często siedząc przed TV spoglądam na Blipa czy inne ulubione serwisy z iPhone’a. Tak mi wygodniej :), bo nie grzeje mi niepotrzebnie kolan.
Netbook od Apple? MacKozer już kiedyś o tym napisał. iBook 12″. Czego więcej trzeba? Pełnoprawny OS X, niezła moc obliczeniowa, malutki ekranik, mocna bateria, WiFi…
Poza tym to przymierzam się do zmiany MacBook’a na MacBook’a Pro. 13,3″ wyświetlacza to stanowczo za mało do codziennej pracy. W drodze byłoby świetnie, ale w biurze jest tragedia.
link
Jedno jest pewne.
Gdyby Apple rozszerzyło asortyment, to by się stare modele nie sprzedawały.
A tak, przynajmniej częściowo, ludzie mogą odzyskać wcześniej wydaną dużą kasę.
Ale to się już po woli kończy, bo nowe modele nie są tak trwałe.
Dlatego znam wielu zagorzałych makowników, którzy wolą nowego netbooka z OSX
link
” ale mozna isc tym tropem dalej i kupic piec netbookow ”
I jest to poniekąd słuszne rozwiązanie. Po co nosić macbooka z pokoju do pokoju? W końcu upadnie albo mu się prąd skończy
Podobnie jak z telefonami - jedni lubią mieć słuchawkę w każdym pokoju a inni każdą rozmowę prowadzą z przedpokoju, bo tam im pan monter gniazdko zainstalował. I z telewizorami też tak jest, że ludzie kupują osobny do kuchni i osobny do sypialni. Kult cargo, to prawda - ale dzięki temu iluż ludzi ma pracę, iluż prezesów nowe mercedesy…
Inni napisali
[...] piszę zbyt wiele o aplikacjach dla iPhona choć właściwie powinienem - to przecież malutki ale prawie pełnoprawny maczek a do tego jeszcze pełen różnych zaskakujących możliwości - a inne makowe blogi i serwisy od [...]
[...] razie tym dalej brniemy w zakamarki internetu tym większych bzdur można się doszukać… Sensowniejsiejszych poglądaów ze świecą szukać [...]
[...] nowych iPhonów, nowego oprogramowania w wersji 3.0, nowego Leoparda a nawet - optymiści! - nowych komputerów ludzie spodziewają się też wielkiego powrotu Jobsa. Jak będzie zobaczymy już za parę godzin [...]
[...] kiedy zobaczymy netbooki z 17″ ekranem? I czy naprawdę to jest ta wspaniała droga rozwoju, którą Apple tak nierozsądnie lekce sobie waży? Naszym celem jest dostarczanie produktów, które są lepsze niż urządzenia Apple - deklarował [...]
[...] nawet popularności? Jednak w rzeczywistości, w której za rozsądne uważa się twierdzenia iż “zaprzeczanie trendom nie jest czymś co powinno charakteryzować nowatorską firmę”, że nowatorstwo polega na kurczowym trzymaniu się przestarzałego schematu a oryginalność na [...]
[...] tym rynku niczego naprawdę interesującego, jeśli oferuje się tym samym odbiorcom dwudziesto i pięciocalowe laptopy jednocześnie - oto jest właśnie przyczyna. Trudno zresztą liczyć na jakieś poważne [...]
[...] to się dzisiaj liczy! Zatem - najważniejszy applowski produkt ubiegłego roku to zdecydowanie iTablet. Nikt go nie widział, nie da się go kupić, nie wiadomo ile kosztuje ani nawet czy kiedykolwiek [...]
[...] zenitu, sceptycy zaczęli mówić “właściwie czemu nie?”, wszyscy inni byli pewni a netbooka z jabłkiem nie było, nie ma i najprawdopodobniej nigdy nie będzie. Nikt z komentatorów jednak nie zna planów Jobsa ani przyszłości wciąż więc pozostajemy w [...]