Inaczej niż planowałem…

21 kwietnia

Uwaga! Ten wpis ma ponad rok. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Niestety. Książki nie będzie. W ciągu 60 dni przedsprzedaży udało się zebrać tylko 41 zamówień. To zbyt mało aby uruchomić druk. Potrzebowaliśmy stu, może udałoby się ruszyć przy osiemdziesięciu, ale to i tak dwa razy więcej niż udało się nam zebrać. Słowem, nie ma nadziei. Zastanawiałem się wprawdzie przez chwilę nad przedłużeniem okresu zbierania zamówień ale doszedłem do wniosku, że w ten sposób na efekt można by czekać właściwie w nieskończoność. Tempo sprzedaży jest zbyt niskie abym mógł - i jak sądzę, wy także - zaakceptować takie rozwiązanie. Co więcej nie ma przecież żadnej gwarancji, że udałoby się nam uzbierać cała kwotę… Owszem, mógłbym zapewne podbić wyniki usuwając zawartość książki z sieci i w ten sposób wymusić na was zakupy ale tego akurat zrobić nie chcę i nie mogę - obiecałem sobie bowiem, że książka nie powstanie kosztem bloga i słowa dotrzymam. Ostatnimi dniami całkiem poważnie rozważałem też możliwości druku niskonakładowego (lub na żądanie) ale ostatecznie uznałem, że choć to teoretycznie możliwe, to jednak byłoby to w stosunku do zamawiających niezbyt uczciwie - w końcu za 50 złotych obiecywałem wam prawdziwą książkę a nie wydruk. Przykra prawda jest taka, że za uzbierane pieniądze nie da się po prostu przygotować i wydrukować książki na odpowiednim poziomie. Skład, korekta, okładka - to wszystko kosztuje niezależnie od nakładu.

Trash-Can.J6774622Pg

Oczywiście nie zarzucam samego pomysłu, być może uda się kiedyś wydać Inaczej niż w raju na papierze, wiadomo już jednak, że nie uda się tego zrobić własnym sumptem, opierając się przy tym tylko na promocji i sprzedaży w internecie - i to mimo sporej popularności fotogenii oraz patronatu ze strony AppleBlog, MyApple i Mojego jabłuszka. Cóż, widocznie maki w Polsce wciąż jeszcze są na tyle mało popularne, że polskojęzyczne publikacje tego typu po prostu nie mają obecnie racji bytu… A może dziś już nikt nie czyta książek? Albo ja po prostu nudzę? Pewnie wszystko po trochu. Chciałem jednocześnie podziękować za pomoc przy organizacji przedsprzedaży oraz za wszystkie dobre słowa, które od was przy tej okazji usłyszałem. Dziękuję też wszystkim, którzy zamówili książkę. Dzięki wam - mimo że się nam nie powiodło - wiem przynajmniej, że warto było próbować. Przy okazji - niezbyt wesoło wygląda też sprawa z wersją dla iPhona. Od zgłoszenia ebooka do App Store minęły już ponad dwa miesiące a aplikacja ciągle czeka na akceptację ze strony Apple. Trudno powiedzieć skąd ta zwłoka - być może to kwestia zmian w sofcie 3.0 - ale wygląda na to, że zamiast książek będzie wam musiał wystarczyć blog. To chyba tyle. Jeszcze w tym tygodniu zacznę zwracać wam pieniądze. Proszę o cierpliwość i wyrozumiałość jeśli uda mi się kogoś pominąć - mam do zgrania ze sobą bankowe przelewy, wpłaty z paypala i systemu dotpay więc jest to trochę skomplikowane i niezbyt wdzięczne zajęcie. W razie wątpliwości proszę o kontakt bezpośredni.

A jednak - książka na papierze będzie!

3,498

komentarzy: 31

  1. 1 21 kwiecień 2009 o 21:08
    link
       

    Szkoda :( naprawdę liczyłem na papierowe wydanie. Ale dzięki za chęci! Przeczytałem już 3/4 Twojej książki i była to bardzo pouczająca lektura. Sam marzę o osiągnięciu takiej lekkości w posługiwaniu się literą wyświetlaną ;) Jednak na razie odkładam wszystko, bo matura za pasem.

  2. 2 21 kwiecień 2009 o 22:16
    link
       

    No szkoda, miałem nadzieję, że się uda. Jednak nic stracone – na zachodzie sprzedają się książki o tej tematyce niebędące poradnikami, więc i do nas kiedyś dojdzie. Trzeba po prostu poczekać.

  3. 3 21 kwiecień 2009 o 22:59
    link
       

    Ja jestem pewien jednego, gdybyś zainwestował jakieś pieniądze i jednak wydął książkę nawet bez zamówień to jestem pewien, że by się sprzedała bez problemu.
    Mówisz, że zebrałeś 40 zamówień a potrzebujesz 80. Książka ma kosztować 50 zł czyli 40 brakujące sztuk to 2 tysiące.
    Nie uważasz, że warto zaryzykować? Wydać te 2 tyś i jednak ją wydać. Ciężko kupić marzenia, zdecydowanie łatwiej się kupuje gotowe książki.
    PS. Jeśli bym zamówił 40 sztuk wydałbyś książkę?

  4. 4 22 kwiecień 2009 o 0:52
    link
       

    Nie ukrywam, że zbierałem się by złożyć zamówienie, ale ciągle pojawiało się coś pilniejszego…
    A może spróbować druku na żądanie - jak MJ?

  5. 5 22 kwiecień 2009 o 1:16
    link
       

    No kurde Bartosz, nie poddawaj sie! Mysle, ze do tymczasowego niepowodzenia dolozyla sie tez zbyt slaba promocja. Maly banerek na Myapple dopiero po przeczytaniu tego tekstu zwrocil moja uwage - taka percepcja, moze inni maja podobnie? Pomysl z zainwestowaniem wydaje mi sie dobry. Jesli juz by ukazala sie ksiazka drukiem, to pewnikiem bym ja kupil, gdyby tylko dotarlo do mnie, ze taka pozycja istnieje. Moze troszke wiekszy naklad i polatac po ksiegarniach, zeby wstawili na zasadzie komisu - na poczatek? Nie odpuszczaj, zawalcz! Powodzenia i pozdrowienia:)
    P.S. Lubie czytac Twoje teksty, bywa, ze sie z nimi nie zgadzam, bywa, ze wydaja mi sie infantylne, bywa, ze uwazam za swietne :)

  6. 6
    Łukasz
    22 kwiecień 2009 o 12:06
    link
       

    Zgadzam sie z @Norbi i w części z @Bartek (ostatni post). Do BS: Tak jak proponowałem Ci w mailach - po wydrukowaniu zrobimy promocję Twojej książki w 2 stacjach radiowych. Dodatkowo deklaruję zainwestować na razie w min. 10 egz. (będę wysyłał moim stałym klientom). Moim zdaniem: zdecydowanie drukuj!

  7. 7 22 kwiecień 2009 o 12:46
    link
       

    ja sie nie poddaje - to jest kwestia pewnej umowy ktorej warunki okreslilem 2 miesiace temu. za 50zl obiecalem ludziom ksiazke a nie wydruk ksiazkopodobny. od poczatku pisalem zeby rozpoczac projekt potrzebowalismy 100-150 zamowien. podane wyzej 80 sztuk bylo jakas granica minimum przy ktorej mozna bylo jesze probowac. rzecz wcale nie w ilosci uzbieranych zlotowek ale w zainteresowaniu takim wydawnictwem - piszecie o inwestycji ale kazda inwestycja z definicji zaklada nie tylko zwrot ale i zysk. oczywiscie jednorazowy zakup kilkudziesieciu sztuk zapewne pozwoliby nam na start ale sytuacja nie uleglaby wlasciwie zmianie - normalni ludzie kupuja ksiazki po jednej sztuce i jesli chce sie je im sprzedawac nie mozna opierac sie na takich deklaracjach. przeciez nie chodzi o to zeby ja wydac za wszelka cene a potem wciskac ja czytelnikom na sile albo oddac calosc na makulature, prawda? przynajmniej ja to tak widze. skoro nie da sie czegos zrobic na odpowiednim poziomie to chyba lepiej dac sobie spokoj niz robic byle jak i tlumaczyc ze “inaczej sie nie dalo”. owszem, zamiast oddawac wam zebrane pieniadze moge w ciagu dwoch, trzech tygodni wydrukowac calosc tak jak jest, bez korekty, bez ilustracji, bez skladu - to wlasciwie zaden problem. calosc liczy okolo 200 stron A5 czystego tekstu, do tego kolorowa okladka, klejenie grzbietowe. taki wydruk wyglada zupelnie jak ksiazka tylko ze nie tak sie umawialismy. w ten sposob da sie takze w kazdej chwili zrobic dodruk jesli zajdzie taka potrzeba ale powiedzmy to sobie jasno - bedzie to blog na papierze i nic wiecej. byc moze przesadzam, byc moze liczy sie tresc i mozliwosc czytania jej bez komputera a cala reszta to nieistotne techniczne detale do ktorych przylozylem zbyt duza wage - momentami sam juz nie wiem. wiem natomiast ze nie da sie wydac “inaczej niz w raju” tak jak bozia przykazala - a to wlasnie probowalem zrobic - i o tym jest powyzszy tekst. jesli jednak wolicie takie rozwiazanie niz zwrotny przelew dajcie znac - wstrzymam sie jeszcze tydzen ze zwrotami ale musze znac wasza opinie. to ciagle wasze pieniadze a ja nie chce was naciagac idac po najmniejszej linii oporu.

  8. 8
    rzepka
    22 kwiecień 2009 o 13:21
    link
       

    Hi
    ja jestem w stanie dolozyc wiecej za ksiazke - drugie 50 pln. naprawde chcialbym miec te ksiazke na polce. I rowniez nie obraze sie jak przedluzysz okres zbierania zamowien o miesiac, AppleBlog i inne patronaty przypomna o tym - powinno sie zebrac.
    trzymam kciuki i nie odpuszczaj
    pozdrawiam
    rzepka

  9. 9 22 kwiecień 2009 o 14:47
    link
       

    Powinieneś przetłumaczyć na angielski i wydać na Zachodzie. Poważnie mówię.

  10. 11
    Łukasz
    22 kwiecień 2009 o 16:56
    link
       

    Do BS: jak najbardziej Bartosz, “Inaczej niż w raju” jeśli ostatecznie uda sie ja wydrukować powinna być wydana “jak bozia przykazala” - profesjonalnie, z zawodową korekta, składem, oprawą graficzną, na wysokim poziomie edytorskim itd. - jak pierwotnie zamierzales. Na powaznie rozważylbym podwyższenie ceny ksiazki np. o jakieś 20-30 PLN (nieśmiała sugestia @rzepka) co pewnie nie spotka sie z powszechnym entuzjazmem… A @przemekspider ma racje.

  11. 12
    Kris
    22 kwiecień 2009 o 18:16
    link
       

    Może mogę pomóc - mieszkam w UK i pracuję w środowisku Apple’a. Może mógłbym rozreklamować i zamówić kilka książek - jest tu mnóstwo młodych polaków, których “już” stać na Mac’a, więc jest on bardziej popularny niż w Polsce. Daj znać.

  12. 13
    LMPogoda
    22 kwiecień 2009 o 19:07
    link
       

    Książka za 50 zł to ryzykowny interes… trzeba by po prostu spróbować popytać różnych wydawców — być może któryś zaryzykuje i wyda to własnym sumptem, w minimalnym nakładzie 500 egz — ale za to będzie co dystrybuować a książka na półkach oznacza też, że widzą ją też przypadkowi klienci.

  13. 14 22 kwiecień 2009 o 20:11
    link
       

    uwazam ze 50zl to cena na granicy przyzwoitosci i na pewno nie moze byc juz wyzsza

  14. 15 22 kwiecień 2009 o 20:17
    link
       

    jeśli zdecydujesz się na tłumaczenie, odezwij się; mogę pomóc.

  15. 16
    Łukasz
    22 kwiecień 2009 o 20:23
    link
       

    Bartosz, czy aby na pewno? Sądzę, ze cena na poziomie 69 PLN byłaby jednak dla wiekszosci akceptowalna. Proszę o zdanie wszystkich odwiedzających fotogenie.

  16. 17
    joghurt
    22 kwiecień 2009 o 20:44
    link
       

    50 zł to już jest książka nietania. 70 czy 80 zł to książka droga. Biorąc pod uwagę, że składa się z tekstów dostępnych na blogu (oczywiście wiem, że odpowiednio przygotowanych i wydanych, ale jednak), to mnie wcale nie dziwi, że nie ma wielu chętnych na zakup. Będę brutalnie szczery. Na książki wydaje sporo pieniędzy, ale jestem stałym czytelnikiem Fotogenii, wszystkie te teksty czytałem i… po prostu nie widzę powodu aby wydawać 50 zł (zwłaszcza w tych trudnych czasach), żeby przeczytać je jeszcze raz (a jednocześnie bardzo chętnie zapłaciłbym za treści premierowe). Należy sobie więc odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: po co? Co chce się osiągnąć? Do kogo dotrzeć? Do czytelników bloga? No, jak widać - chyba nie tędy droga. Do innych czytelników? Jeżeli tak, to trzeba zadziałać w inny sposób. Albo szukać wydawcy, albo wydać książkę samemu, inwestując pieniądze, a wcześniej robiąc jakąś analizę biznesową.

  17. 18 22 kwiecień 2009 o 21:26
    link
       

    Po pierwsze - pomysl podniesienia ceny jest nierealny.

    @BS- skoro juz zaczales, to sprobuj pociagnac to odrobine. Popros o pomoc zaprzyjaznione strony. Zarowno Apple Blog jak i MJ czy nawet MA moga pokusic sie podarowanie jakichs firmowych gadzetow dla skladajacych zamowienie przez ich strony. Zrob 30 dniowe promo, chlopaki z Apple Blog pewnie sie zgodza wspomniec o ksiazce w podkascie i podrzucic jakis konkurs. Moze nie jest to najbardziej biznesowa wspolpraca na swiecie, ale zwykla ludzka pomoc. Wlozyles w to mase pracy, wlozysz jeszcze wiecej, bo czesc grafiki bedziesz musial wymienic, tak samo jak i w przypadku wersji dla AppStore. (w sumie mogliby sie w koncu ruszyc). Ale nie rezygnuj. Rezygnacja to strzal w stope kazdego marzenia.

  18. 19 22 kwiecień 2009 o 22:33
    link
       

    Bartku, ja też chętnie wezmę udział w promocji książki. Trzeba by tylko jakąś zharmonizowaną strategię obrać.

  19. 20
    Łukasz
    22 kwiecień 2009 o 22:53
    link
       

    Przyłączam się do opinii @przemekspider i oczywiście podtrzymuję moją wcześniejszą ofertę promocji ksiązki w TOK FM i warszawskiej stacji RDC. Pozdrawiam i trzymam kciuki! [może by tak robocze spotkanie w temacie z burzą mózgów w ten weekend w Bytomiu?]. BS: pamietaj, ze Pablo też zrobi reklame Twojej książki w Wawie i nie tylko. Na razie.

  20. 21
    Bartosz
    23 kwiecień 2009 o 7:45
    link
       

    Też Bartek ;) Ja sądzę że trzeba było zrobić licznik na zasadzie ile jeszcze zostało do końca dni i ile potrzebnych jest zamówień do realizacji projektu na papierze (MacHeist). To zawsze działa
    Zauważ że teraz gdy ogłosiłeś że nic z tego nie wyjdzie ludzie zaczęli deklarować chęć zakupu dodatkowych książek, sypią pomysłami co zrobić żeby się udało.. Ja bym spróbował jeszcze raz..

  21. 22 23 kwiecień 2009 o 10:09
    link
       

    Deklaracja a przelew to dwie bardzo, bardzo różne rzeczy, o czym właśnie się Bartek przekonuje. Życzę powodzenia w każdym bądź razie.

  22. 23
    Paweł
    23 kwiecień 2009 o 12:26
    link
       

    Tak szczerze to nic rewelacyjnego by w niej nie bylo, przynajmniej dla mnie. Przepraszam Cie ze tak pisze z gory. Wiele osob pisze na blogu rozne rzeczy, ale by z tego wydawac ksiazke to sie troszke smieszne wydaje. Sam zauwaz na popyt ksiazki. Wydaje mi sie ze lubimy czytac, ale placic za beltrystyke informatyczna, bez tak naprawde konkretnych, rzeczowych testow, dowodow, rozwiazan - szkoda wydawac pieniedzy. Lubie twoj blog jak wiele innych na ten temat i podobne ale nic poza tym. Wyobraz sobie ze np. appleblog.pl wydaje ksiazke o tym co pisza. Raczej nikomu by sie stare rzeczy nie przydaly, jak rowniez przekonania i rozwazania autora. Kupujac MBP nie bede wglebial sie np. w ibooka, itp. Szkoda ze tak sie stalo, bo domyslam sie ze zabolalo Cie ten fakt - 40 zamowien, rozumiem ten entuzjazm poczatkowy, aczkolwiek dostales troszke zimny prysznic - nie slusznie. Bo przypuszczam ze za granica sprzedalbys ta ksiazke z wielkim powodzeniem, bo tam doceniaja takich ludzi. A tutaj zobacz gdyby ktokolwiek z tych, ktorzy czytaja, pochelbiaja i dopinguja Tobie, zamowili tylko jeden egzemplarz - nawet wazelina nie byla by potrzebna by ta ksiazka powstala. Przyjmij ta krytyke na klate i pisz dalej bo robisz to ciekawie. Pozdrawiam Paweł D.

  23. 24
    Julia
    23 kwiecień 2009 o 14:32
    link
       

    Juz nie raz zabieralam sie za napisanie chociaz kilku linijek. Uwazam, ze to bardzo wazne otrzymac informacje zwrotna o tym co sie robi, jak odbieraja to inni i co wnosi to do naszego zycia.
    Co tydzien o 11 rano podjezdzam do ukochanej kawiarni za rogiem, wyciagam moje niedopieszczone biale dziecko, zamawiam czarna na pobudzenie weekendu i wchodze na Twoja strone. Ten rytual trwa juz dobrych kilka miesiecy i jest to cos tak przyjemnego, ze nie wyobrazam sobie by ktoras sobota mogla wygladac inaczej. Szlag mnie trafia, ze masz taki talent i latwosc w pisaniu. Mysle tak za kazdym razem gdy czytam kolejny artykul ktory czytam jakby wyplywal z moich ust. A mimo wszystko zaskakujesz, usmiechasz moja twarz i wlewasz litrami wiedze ktora zachlystuje sie razem z ta moja sobotnia kawa. Tak napojona przysmakami z Twojego bloga zachlystam sie na sama mysl o ksiazce ktora bedzie sobie chodzila ze mna i po ktorej bede mogla sobie bazgrolic i pisac ciete riposty ;) Nadal sie zastanawiasz????? Zastanawiasz sie przy Twoim stylu pisania i setkach, tysiacach czytelnikow czy sie sprzeda? A przypomnij sobie poczatki APPLA…kazdy musi zaryzykowac.
    To kiedy bede mogla zamowic ta ksiazke do cholery jasnej???? Dla siebie i wielu przyjaciol ktorych opetala juz jablkomania prawie tak bardzo jak mnie?

  24. 25 23 kwiecień 2009 o 15:37
    link
       

    @Julia - dżiiissss, toż to prawie wyznanie miłosne ;-)

  25. 26
    Łukasz
    23 kwiecień 2009 o 16:37
    link
       

    ;-)

  26. 27
    Julia
    23 kwiecień 2009 o 16:51
    link
       

    Przemus kobiety juz nie moga nic napisac, by nie ubrac ich w mosiezne ramy lozka odzianego w kusa bielizne? To tylko kilka naszych kobiecych slabosci, tzn moich….no przynaj, ze facet ma talent? Moglby byc kobieta pewnie tez by mial, moze jeszcze wiekszy ;) Suma sumarum wszystko sprowadza sie do jednego…………..do s… …………… do sprzedazy ksiazki. Sklamalbys chyba mowiac, ze nie chcesz jej tak samo jak ja? ;)

  27. 28
    rzepka
    23 kwiecień 2009 o 19:59
    link
       

    ok, to moze nie podwyzka, ale deklaruje ze wplace jeszcze na 2 ksiazki - akurat zarazilem 2 osoby, moich kolegow makiem, sprawili sobie - zblizaja sie urodziny, bedzie na prezenty. Nie wplacam, bo czekam na info ze bedziesz przedluzal akcje
    Ps. odnosnie Pawla - numer 23 tej dyskusji - chce te ksiazke nie dlatego, ze beda w niej fascynujace i odkrywcze rzeczy - nie, nawet nie beda nowe, bo przeciez blog mam przeczytany. Chodzi o lekkosc piora, ktora sie zdarza raz kiedys, cos co warto miec i nawet [poczytac z nostalgia za 5 lat. To tak samo jak felietony Tomasza Lisa czy Skiby - znasz, lubisz, masz ochote miec wydrukowane i na polce. Call me old fashioned guy - ok, so be it.
    ps2. to nie jest wyznanie milosne, po prostu wyraz sympatii :)

  28. 29 23 kwiecień 2009 o 23:14
    link
       

    Kilka osób miało ciekawe pomysły.
    Uważam po przeczytaniu komentarzy, że powinieneś dopisać 1/4 nowych tekstów do książki których nie było na stronie i jednak ja wydać inwestując 3 czy 4 tysiące. Jeśli będziesz potrzebował pomocy odezwij się.

  29. 31 24 kwiecień 2009 o 9:46
    link
       

    Wg mnie książkę należy wydać. Nie wiem jak inni, ale ja mogę czekać. Za swój egzemplarz zapłaciłem na początku przedsprzedaży i uważam, że skoro zaglądam tutaj codziennie, to Bartoszowi należy się coś za jego twórczość.

  30. 32 24 kwiecień 2009 o 10:18
    link
       

    @Julia - A czy ja coś o łóżku wspominałem…? Nie mówiąc o kusej bieliźnie… ;-)

    Wszędzie gdzie tylko mogę, to próbuję dowieść, że ma talent :-) Książki chcę tak samo jak Ty. Wprawdzie nie wpłaciłem na przedsprzedaż (to @costa), ale na pewno kupię jak będzie wydana. Na razie mam wersję PDFową.

    @bartek - zbierz wszystko do kupy i ruszaj z tą książką. Jeszcze raz powtórzę, że jestem wstanie pomóc. Piłeczka po Twojej stronie.

  31. 33 25 kwiecień 2009 o 10:21
    link
       

    ok. dajcie mi jeszcze jakies 2 tygodnie. po dlugim weekendzie wszystko sie ostatecznie wyjasni.

Inni napisali

  1. [...] Bartek Skowronek: Inaczej niż planowałem… [...]

  2. [...] chcielibyście mieć książkę Bartka “Inaczej niż w raju” na półce napiszcie mu to w komentarzach lub od razu zapiszcie się na przedsprzedaż. [...]

  3. [...] właśnie wygląda pierwszy papierowy egzemplarz Inaczej niż w raju. Wprawdzie wyszło trochę inaczej niż planowałem ale jak to ludzie mówią - lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Przekonaliście mnie, [...]

  4. [...] Jak się jednak okazało, książka przez 60 dni została zamówiona jedynie 40 razy, co było połową najniższej granicy postawionej przez autora. Jak to trafnie skomentował CoSTa: “deklaracja a przelew to dwie bardzo, bardzo różne rzeczy”. Wszystko wskazywało na to, że pozostanie nam jedynie możliwość zakupu e-book’a, bądź wersji książki w formie aplikacji na iPhone’a (która obecnie nie może przedostać się przez proces autoryzacji Apple). [...]

  5. [...] - ale kto wie może jeszcze nic straconego?) a także wszystkim tym, którzy na blogu lub mejlem nakłaniali, namawiali lub wręcz przymuszali mnie do wydania książki drukiem. Udało się wam i jestem za to wdzięczny! Specjalne podziękowania należą się też wszystkim [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez