Sędzia kalosz!
Uwaga! Ten wpis ma ponad półtora roku. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.
Głośno o tym, że
Apple dostało wreszcie patent na iPhona. Jedni twierdzą, że opatentowano technologię multitouch - błędnie - inni że tylko gesty pozwalające jej używać. Równie sporo pisano o tym wtedy
kiedy Apple złożyło wniosek patentowy więc właściwe mamy powtórkę. Właściwie - bo przecież trochę się na rynku zmieniło. Po pierwsze, na rynku pojawia się coraz więcej urządzeń
przypominających iPhona z wyglądu i w działaniu, po drugie
za jednym z nich stoją byli pracownicy Apple. Jak wiecie
nie wieszczę dramatu sądowego pomiędzy Applem a Palmem ale przecież nie mogę wykluczyć, że jednak do niego dojdzie. A to postawi mnie w trudnej sytuacji - bo ewentualna wygrana Apple wcale mnie nie ucieszy. Oczywiście Apple ma prawo bronić swoich interesów a gdy sąd uzna, że zostały one naruszone wyda sprawiedliwy wyrok. Proces to cywilizowany sposób rozwiązywania sporów. Kłopot tylko w tym, że ten
wyrok może w istocie oznaczać przeszkodę dla rozwoju całego rynku. Nie chodzi jednak wcale o to, że Apple zostanie bez konkurencji - w tej chwili też jej nie ma, a prędzej czy później ktoś wymyśli własne, nie naruszające applowskiego patentu rozwiązanie - ale o to, że ja
jestem przeciwny patentowaniu takich pomysłów.

A mówiąc precyzyjnie nie tyle samemu patentowaniu co patentowaniu w obecnym kształcie. Nie bójcie się - nie jestem prawnikiem więc nie będę się wymądrzał na temat przepisów - chodzi mi tylko o zasadę. Albo patentujemy bezwzględnie wszystko - ale na krótki okres czasu np. na dwa lub trzy lata - albo patentujemy tylko czysto techniczne rozwiązania a nie koncepty - ale za to na dłuższy okres czasu. Krótki okres ochronny pozwoli autorowi zarobić na dobrym pomyśle ale też nie wyłączy konkurencji z gry na dobre. Z kolei długi okres i patentowanie gotowych rozwiązań nie pozwoli ich bezkarnie powielać ale też nie uniemożliwi konstruowania innym własnych wariantów. Dziś mamy i jedno i drugie - i jest to bezdyskusyjnie fatalne. Jedni patentują kliknięcie myszką, inni algorytmy a jeszcze inni lekarstwo na AIDS a wszystko to prowadzi tylko do prawno-administracyjnego impasu. A ofiarami takiego stanu rzeczy są nie tylko potencjalni wynalazcy i konsumenci ale też procesujące się ze sobą firmy. Dlatego zamiast zastanawiać się kto wygra lepiej pomyślmy jak zmienić zasady tej gry. Na jakieś sensowne.
Zobacz inne
Po ostatnich nieco niepokjących doniesieniach o trojanach doklejanych do - na szczęście pirackich! - programów warto baczniej przyjrzeć się co też robią nasze komputery gdy śpimy lub pracujemy. Bardziej zaawansowani użytkownicy radzą z tym [...]
Apple zmieniło politykę zdejmowania zabezpieczeń z zaderemowanej muzyki. Jak pamiętacie wcześniej była to transakcja wszystko albo nic - od teraz można także zdjąć zabezpieczenia z wybranych płyt i piosenek. Hip hip hurra!
komentarzy: 5
link
Muszę zrobić kreskę w kominie - zgadzam się z Tobą Bartoszu w 100%
link
Obawiam się że bez ochrony jaką cieszą się firmy obecnie, nikt nie miałby interesu w ymyślaniu czegokolwiek. Po co wymyślać coś nowego skoro konkurencja będzie mogła sobie to od nas skopiować?
link
Kiedyś mój ulubiony autor P.K. Dicka napisał ksiązkę na ten temat. Chodziło w niej o to, że ludzie opatentowali i wymyślili dosłownie wszystko. Nikt już nie potrafił zrobić czegoś nowego i twórczego bo już to było. Dlatego niszczono pomysły i stare patenty po to aby ktoś znowu je wymyślił
link
Z tym wydawaniem sprawiedliwych wyroków przez sąd to bym nie przesadzał. Sprawiedliwość jest rzeczą względną. Bezpieczniej jest napisać, że sąd wyda wyrok.
link
Prawo patentowe, jak każde inne prawo stanowione przez ludzi jest niedoskonałe. Wszystko wskazuje na to, że z patentami “gonimy w piętkę”, jednak nie widać, aby ktoś miał sensowne pomysły jak to realnie w świecie zmienić. Póki co liczba “absurdalnych” patentów drastycznie rośnie, rośnie też liczba pozwów i procesów sądowych o patenty. Jak myślicie, czyje lobby jest zainteresowane takim stanem rzeczy?
Inni napisali
[...] iPhona. Mamy na rynku ileś tam tak zwanych iphone-killerów lecz na razie żaden - poza może Palmem - nie stanowi dla niego prawdziwego wyzwania. Czy iPhone staje się przez to gorszy? Nie. Czy [...]
[...] jest fatalny przykład “ochrony dóbr intelektualnych”. Podobnie jak DRM, regiony DVD, patentowanie kliknięć i inne tego typu wynalazki. Wcale nie próbuje bronić tego punktu widzenia. Nie próbuje też [...]
[...] Spotlight. To chyba najważniejsza ze wszystkich tych drobnych systemowych nowości i zarazem mocna odpowiedź na możliwości jakie oferuje w tym względzie Palm Pre. Podsumowanie jednym słowem? Dużo zmian i chyba wszystkie na plus. Deweloperzy dostaną nowe [...]
[...] oraz zatrudniając byłych pracowników Apple Palm idzie ostro po bandzie. Widać, że firma spodziewa się konfrontacji i w ten sposób chce - podobnie jak swego czasu Apple - wylansować się na ofiarę większego, [...]
[...] się robi w Sunnyvale? O! To proste jak drut. Najpierw podkupujemy konkurencji pracowników, potem produkujemy klona, potem udajemy że to oryginał oraz, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, podszywamy się pod [...]