Uwaga! Ten wpis ma ponad półtora roku. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.
- We don’t mind competition, but if others rip off our intellectual property, we will go after them.
- The Palm device seems to directly emulate the iPhone’s innovative interface. Is that what you’re referring to?
- We don’t want to refer to any specific companies, so that was a general statement. We like competition because it makes us better, but we will not stand for companies infringing on our IP.
Znacie grę w głuchy telefon? Chłop wprost zapytany o naśladującą iPhona konkurencję odpowiedział prosto i logicznie - konkurencja jest nam potrzebna ale gdy przekroczy granicę nie pozwolimy się okradać. Co innego miał zresztą powiedzieć? Ochrona interesów firmy to część jego obowiązków. Co tymczasem relacjonują nam media? Apple ostrzega: nie próbujcie kopiować iPhone! Czy Apple pozwie Palm z powodu smartfona Pre? Jest spór o interfejs dotykowy! Palm odpowiada na pogróżki Apple! Palm nie boi się patentów Apple! - krzyczą nagłówki. W efekcie niedługo znów usłyszymy jakie to Apple jest złe i o ile to jeszcze razy byłoby gorsze od Microsoftu gdyby nie daj boże zdobyło większy udział w rynku. Dokładnie tak samo było z psującymi się lub niebezpiecznymi iPhonami, z applowskim podatkiem, z makami wywołującymi raka, z zablokowaniem Opery mini, z usuwaniem aplikacji z App Store czy z nieistniejącymi wirusami dla OS X. Słowem, po raz kolejny robi się z igły widły. W jakim celu? Skąd ta niechęć? To przypadek, celowa dezinformacja czy zwykła głupota? Nie wiem ale za każdym razem gdy czytam tego typu “sensacje” przypomina mi się stary dowcip, w którym jeden facet opowiada drugiemu, że zrywa z nim znajomość bo podczas jego wizyty zginęły mu z domu pieniądze. Chyba nie sądzisz że to ja je ukradłem?! - pyta ten drugi. Nikt cię nie podejrzewa, pieniądze się przecież znalazły ale wiesz… niesmak pozostał.




2005-2009 by 


komentarzy: 10
link
Coś trzeba robić, żeby być poczytnym w końcu, a każdy temat jest dobry, byle ludzie czytali.
link
ale to rodzi kilka pytan:
- czy to usprawiedliwia pisanie nieprawdy?
- czy taka jest wlasnie rola mediow?
- czy chcemy takich mediow?
- czy czytelnicy juz sa tak bezkrytyczni ze im to nie przeszkadza?
link
Bartku, co do ostatniego punktu “czy czytelnicy są tak bezkrytyczni, że im to nie przeszkadza?” - 2 strony medalu:
1. Wiele osób chłonie “newsy” masowo, z setek kanałów RSS i przyjmują bezmyślnie wszystko, co wyśle w sieć dziennikarska i blogerska wyobraźnia. Nie czytają by zrozumieć i pomyśleć, bo nie mają na to czasu. Chcą mieć i wiedzieć wszystko już, teraz, bez wysiłku, za naciśnięciem magicznego przycisku klawiatury.
2. Na takich czytelnikach bardzo zależy dziennikarzom/blogerom nastawienym nie na rzetelną informację, tylko na poklask i statystyki. Sprzedają sensacje, bo sensacje są tanie i nie wymagają wysiłku umysłowego wpisanego w twórczość. Co więcej, na sensacji można zarobić. Nie lubią więc i nie chcą myślących czytelników, bo tacy (czytelnicy) są zagrożeniem dla ich wiarygodności i zmuszają ich do pracy.
link
Bartoszu, media w szczególności te internetowe (co na pewno wiesz) zarabiają na reklamach. A te zarobki są uzależnione od ruchu na stronie. Nazwa Apple w kontekście skandalu itp. go zapewnia. Więc takie artykuły będą się pojawiać coraz częściej. Chwytne tytuły, o których piszesz tylko w tym pomagają. Jeśli MS może być krytykowany, to dlaczego nie Apple? Jak na razie wywołuje to szum. A jak przestanie? Wtedy pewnie przerzucą się na Google. I tak w kółko. Och chciałbym się mylić…
Rolą mediów jest ZARABIANIE na informacji. Ale to już temat na książkę.
link
nie ma nic zlego w zarabianiu na informacji ale to nie sa informacje tylko dezinformacje. ja rozumiem ze czesc ludzi tego nie dostrzega - bo nie potrafi lub po prostu nie zwraca na to uwagi - ale niepokoi mnie biernosc tych ktorzy widza a nie protestuja. nie chodzi tu oczywiscie tylko o informacje o apple - to czubek gory lodowej - ale o caloksztalt. przyjelismy ze tak byc musi a tymczasem taka zrezygnowana akceptacja to chyba najgorsza mozliwa postawa. w sieci mozemy przeciez komentowac nierzetelne publikacje, odmowic ich kupowania - w przypadku gazet - ale to nie wszystko. wiekszosc z nas prowadzi jakies wlasne strony czy blogi, udziela sie w jakichs internetowych spolecznosciach, czesc sama pracuje w mediach a czesc byc moze kiedys bedzie pracowala. nazywanie rzeczy po imieniu to nasz obowiazek. i oplacalna inwestycja w przyszlosc. nawet jesli wyglada to na naiwna walke z wiatrakami. jesli nie sprobujemy nic zrobic - bedzie juz tylko gorzej. prawda?
link
Tak się składa, że mam minimalne pojęcie o amerykańskim prawie patentowym. Jeżeli Apple ma opatentowaną technologię multitouch (a kilka patentów na ten temat ma, niektóre jeszcze nie zatwierdzone) to nie dość że będzie, ale będzie musiał walczyć o prawa do nich, w przeciwnym razie utraci prawo do tych patentów. Taki proces potrwa jakieś 5 lat i może skończyć się jedynm z trzech rozwiązań: albo Palm, Microsoft, HP i inni będą musieli zaprzestać sprzedaży produktów z ekranem multitouch na najbliższe 25 lat (co by było tragiczne), albo udowodnią, że nie łamią patentów (co by było otwarciem furtki dla innych producentów), albo dojdzie do ugody i licencjonowania technologii przez Apple innym (mało prawdopodobne moim zdaniem).
W każdym razie Cook powiedział tyle ile mógł, bo jeśli rzeczywiście Apple szykuje kroki prawne to nie może o tym mówić. Moim zdaniem wkrótce Apple zagrozi pozwami czołowym konkurentom, i jeśli się nie dogadają, będzie proces.
Stopień skomplikowania amerykańskiego prawa patentowego ma również zalety: jeśli ktokolwiek zaproponuje technologię stanowiącą ulepszenie dla innej i wykaże różnicę w roszczeniach stanowiących część aplikacji patentowej, może doprowadzić do zwycięstwa z Apple i otwarcia patentu. Podejrzewam, że taka właśnie będzie strategia Palma, bo choć mało kto się dotąd bawił Pre, mówi się, że ich ekran jest znacznie bardziej zaawansowany technicznie.
link
@BzArEx: Bzareksie, muszę jedną rzecz zdementować - rolą mediów nie jest ZARABIANIE na informacji, lecz INFORMOWANIE. Pieniądze są nie za samą informację, ale za PRACĘ nad informacją (zdobywaniem, przedstawianiem, wyjaśnianiem, itd.).
Reklamy zaś to osobny temat. One były, są i będą i nie ma w nich samych nic złego. Problem zaczyna się tam, gdzie dochodzi do komercjalizacji umysłu, zwykle przy użyciu tanich środków (chciałoby się powiedzieć - nawiązując do reklam - “tanich proszków”). Jeśli np. blog czy gazeta PO TO INSTNIEJE by zarabiać (czytelnicy są tylko odbiorcami reklam) czy wypromować twórców, najprostszym środkiem do tego celu jest pisanie tego, co ludzie chcą usłyszeć, czyli np. w przypadku “gadżeciaży Apple” - gro użytkowników, przynajmniej w Polsce, chce słyszeć jakie Apple jest wspaniałe wyjątkowe, naj, że Steve Jobs to król, geniusz, bóg, a iPhone to gadżet, który wkrótce będzie parzyć kawę, itd. itp. Bo taka jest moda w Polsce, bo właściciele Maków, iPhone’ów chcą się dowartościować samym posiadaniem sprzętu z jabłkiem. Dlatego chcą wierzyć w “cudowności” firmy z Cupertino, chcą wierzyć, że bez Jobsa ich komputery się rozlecą, itd. Dziennikarze im w tym nie przeszkadzają (bo jeszcze więcej zarabiają) - czytelnicy dostają zewsząd tanią pożywkę dla zaspokojenia swoich potrzeb.
Oczywiście plotki i tania sensacja nie istnieją od wczoraj i jutro też nie znikną - będą zawsze, dopóki będzie zapotrzebowanie i dopóki istnieć będą kiepscy dziennikarze (czyli w rzeczy samej zawsze).
W trosce o balans, BS zwraca uwagę na wskazywanie nadużyć - przywracanie właściwego porządku rozumienia rzeczy (czyli np. że Steve Jobs to nie bóg, a prezes Apple, że iPhone służy do prozaicznych rzeczy, tak jak inne telefony). Odtrutką zaś jest pozytywne dziennikarstwo/blogowanie z pasją.
link
Makojad: Wszystko fajnie i ładnie, ale czemu ograny prawa, które pilnują porządku nie interesują się takimi sprawami? Dla mnie to zwykłe kłamstwo i manipulacja.
link
A ja myślę, że tu działa prosty schemat - im firma większa i ma lepszą pozycję na rynku, tym silniejsze emocje budzi od głupiego uwielbienia do równie głupiej nienawiści. Kiedyś Wielkim Złym był Big Blue, teraz jest MS i Gates zaś w segmencie grajków i telefonów na Wielkiego Złego rośnie Jobs i Apple. A media z jednej strony nakręcają te emocje a z drugiej strony się nimi żywią. A to tylko (i aż) biznes.
link
http://www.roughly...hreaten-palm-pre/
Inni napisali
[...] iPhone - słowniczek « Głuchy telefon [...]
[...] z wyglądu i w działaniu, po drugie za jednym z nich stoją byli pracownicy Apple. Jak wiecie nie wieszczę dramatu sądowego pomiędzy Applem a Palmem ale przecież też nie mogę wykluczyć, że jednak do niego dojdzie. A to postawi mnie w trudnej [...]
[...] i bronić prawdy albo ją ukrywać i omijać. Nie ma trzeciej drogi. Piszę o tym wszystkim bo któryś już raz z rzędu obserwuję jak rodzi się durna plotka, jakie wywołuje emocje i zacietrzewienie. I gdy patrzę na ten tryumf bzdury edytor tekstu mi się [...]
[...] przeklejanie to jest najczęściej bezrefleksyjne a tłumaczenie byle jakie. Przywykłem też do bzdur jakie wypisuje się ostatnio na temat Apple, do piarowych wrzutek konkurencji, do dziennikarskiej niekompetencji oraz do infantylnej paplaniny. [...]
[...] Po trzecie - wbrew faktom i logice nadaje się jej jednoznacznie negatywny wydźwięk a potem, gdy już pójdzie w świat, na podstawie własnych i cudzych wyobrażeń buduje się na tym jakieś monstrualne oskarżenia. [...]
[...] choć już nieco zakurzony bicz na hakerów… Ktoś coś zobaczył, ktoś gdzieś usłyszał, ktoś komuś powiedział, na dobrą sprawę nikt nie wie o co chodzi ale za to wszyscy doskonale wiedzą, że to Apple znów [...]
[...] rumiani biurokraci zawsze chcą dobrze a prywatni przedsiębiorcy zawsze źle. A już zwłaszcza tacy wredni jak Jobs i Apple. To przecież dogmat. Zresztą nawet dziś przeczytacie w mainstreamowych mediach, że [...]
[...] komentować każdą tego typu bzdurę, przeinaczenie czy konfabulacje - zwłaszcza, że na zasadzie głuchego telefonu rozlewają się one szeroko i obficie dzięki różnym wszystkowiedzącym [...]
[...] Równie popularną przyczyną eskalacji pomofobii jest bezmyślność w powtarzaniu informacji (tzw. głuchy telefon) oraz łatwość w dostępie do technik kopiuj-wklej. Obawy pomofobiczne mają swoje źródło w [...]
[...] pisać o pasących się przy takich okazjach pomofobach, o informacjach które rozchodzą się na zasadzie głuchego telefonu czy o marketingu opartym na strachu i zasiewaniu wątpliwości. Nie ma sensu się powtarzać - kto [...]