Do czego służy telefon?

13 stycznia

Uwaga! Ten wpis ma ponad rok. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Do wysyłania fajnych fotek, do wysyłania zajebistych ememesów, do wysyłania sprośnych esemesów, do ukrywania ich przed żoną, do fajnych dzwonków, do zapisywania wideo z internetu, do fajnych animacji i gier, do filmowania i robienia zdjęć, do kłótni, do chwalenia się i wreszcie do ładowania. Tak właśnie wyglądają dziś kryteria sukcesu. Zwykle nie komentuje każdej bzdury, w którą uda mi się przez przypadek kliknąć ale ta akurat świetnie robi to sama.

Bezdennapustka

Jednak doskonale rozumiem tą niechęć - iPhone stał się przecież punktem odniesienia. Nie dość, że w ciągu zaledwie półtora roku zdobył sobie drugie miejsce na rynku i kupiło go ponad 15 milionów ludzi to jeszcze większa część z nich jest z zakupu wyraźnie zadowolona. Widać całkiem dobrze, że ludzie mają już dosyć - i gadżetów na siłę wypchanych możliwościami, które niczego nie umożliwiają i całego tego marketingowego bredzenia, że na tym właśnie polega rozwój nowoczesnych technologii a dodatkowy ekran czy kamera w komórce zmieni ich życie. Owszem - w farsę.

2,783

komentarzy: 10

  1. 1
    Sylwek
    13 styczeń 2009 o 13:09
    link
       

    Z całego tego żenującego artykulidła najbardziej mnie ubawiła kwestia dzwonków mp3 i flasha.
    Co do dzwonków to chyba nikt nie słyszał o Garage Band i iTunes.
    A co do flasha, to jakkolwiek rozumiem że szkoda i w ogóle, ale na boga, flash to śmieć, który powoduje, że laptopowi wyją wiatraki, wolę nie myśleć co by było gdyby wsadzić coś takiego do telefonu.

  2. 2 13 styczeń 2009 o 14:13
    link
       

    Media dzisiaj to tylko i wyłącznie zarabianie pieniędzy. Aby zarobić, należy się sprzedać. Dobrą sprzedaż zapewnia sensacja - nie istotne jaka i z czego. Marketing dzisiaj rządzi światem.

  3. 3
    Marcin
    13 styczeń 2009 o 14:15
    link
       

    Nie ma sens ruszać g… bo bedzie smierdziało…
    Gdyby odwrócić o 180 stopni sentencje w tym artykule, zadnego telefonu Nokii nie dało by sie użwać.
    Dlatego lepiej czasem nie komentować bzdur.

  4. 4
    tobiks
    13 styczeń 2009 o 14:27
    link
       

    Masz talent! nie wiem jak dlugo zastanawiasz się nad pisanymi przez siebie tekstami, ale wygląda to jakbyś po prostu siadał i lekką lęką w 5 minutek pisał świetne krótkie rzeczy z doskonałymi płentami i fajnymi spostrzeżeniami…

    Czytam twojego bloga od dosc dawna i nie wiem czy juz cos komantowalem, ale w koncu musialem :)

  5. 5 13 styczeń 2009 o 14:46
    link
       

    Ja myślę, że trzeba ten tekst potraktować tak jak radzi autor - z przymrużeniem oka. Jako żart z cyklu tych z zabłąkanych maili.

  6. 6
    ja
    13 styczeń 2009 o 18:04
    link
       

    pewnie masz iphona i boli cie to ze autor napisal prawde co ??
    przyznaj sie ze cie to boli ze masz super gadzet szpanujesz nim przy laskach kumple mowie wow ale jestes super masz iphona ale prawda jest taka jak ze to gowno jest dla dzieciakow i snobow co sie tym podniecaja,
    ps. sam w 95% uzywam tel do dzwonienia ale brak nie mowie wszystkich ale czesci tych funkcji w smart fonie ??? to poraszka i tylko fanatycy tego nei widza !!!!1

  7. 7 13 styczeń 2009 o 18:11
    link
       

    @ja - tylko że większość tego tekstu to mity
    niczym brak prawego przycisku myszy na makach
    ludzie nie wiedzą, nie sprawdzą, sami nie zobaczą, ale śmiać się z tego będą

    już pomijając, że rzeczy się nie powinno oceniać po tym ‘co ma’, tylko ‘co ja potrzebuję’, czyż nie?
    i także ludzi nie powinno się oceniać po tym co mają (a czego nie)

  8. 8 13 styczeń 2009 o 22:33
    link
       

    @ ja

    hmmm iPhone ma moduł sprawdzania pisowni, Ty wyraźnie nie jesteś w niego wyposażony czyli … “poraszka” kolo “poraszka” - czas by było jakiś upgrade zrobić.

    Pozdrawiam

  9. 9 14 styczeń 2009 o 2:51
    link
       

    uzywam MBPro od prwie roku i mimo ze staram sie byc krytycznym uzytkownikiem wszystkiego co mi wpada w ręce, to nie wyobrażam sobie dziś “normalnej” pracy bez Leoparda i kilkudziesięciu “drobiazgów” ułatwiających mi życie. Uzywam openSuse na drugim kompie, administruję serwer z Ubuntu, mam pod opieką około 20 biurowych kompów z win2K i XP i czuję się w związku z tym upraniony do obiektywnego oceniania. Dlaczego piszę tak trochę off-topic?
    Przeczytam jeszcze kilka takich perełek od różnych “specjalistów” ze stajni gatesa to zacznę odkładać kasę na iPhona :-) MBPRo kupiła mi firma, ale na telefon nie mam co liczyc. Ale jesli posiada on to samo “zen” i prostote co MacOS (a czemu niby nie skoro nie ma tylu “niezbędnych” funkcji :-) to chyba jest to “mój” telefon.
    Lubię swoją Nokię, ale lubiłem też Open Suse i Ubuntu. I win2K też lubiłem i nadal uważam za najlepszy z windowsów. Ale coś czuję że IPhona polubię bardziej :-)

  10. 13
    Gawiedz
    16 styczeń 2010 o 8:55
    link
       

    no dobra. iPhone jest super w tym co ma. Używanie go to ogromna przyjemność, gdy się zrozumie, że to co oferuje jest niezawodne. Nie sposób jednak zgodzić się z fanatyczna obroną w stylu: “to co, że nie ma mms-ów? Przecież wysyłanie obrazka wielkości znaczka pocztowego nie może nikogo zadowolić, skoro ten sam obrazek można wysłać @, bo każdy teraz ma komputer z dostępem do sieci i w ogóle.” Otóż nie - czasj pokazał, że iPhone nabył także tę umiejętność i - należy się spodziewać - że nabędzie każdą inną, ale dopiero wówczas, gdy będzie to tak samo niezawodne i dopieszczone, jak umiejętności pozostałe. Mnie okropnie brakowało mms-ów, a zwłaszcza niemożności ich odbierania. Również zdumienie i irytacje powodował brak czegoś tak elementarnego zdawałoby się, jak “kopiuj i wklej”. Absolutny szczyt wkurwienia osiągnąłem zaś na samym początku, gdy zapragnąłem ustawić dzwonek, którym posługuję się, od kiedy tylko mam telefon komórkowy. Nie jest ci on specjalnie ładny, (w grocie króla gór, E. Griega), ale dzięki temu gdy dzwoni telefon, zawsze wiem, kiedy dzwoni mój. I jako kompletnie niobeznajmiony z zasadami, jakie rządzą w świecie Apple, wszedłem do iTunes, ściagnąłem utwór, a gdy przyszło płacić, okazało się, że jako Polak nie zostałem wpuszczony. Z początku pomyślałem, że to jakaś pomyłka, że mój komp (przecież z windozą!) coś zawalił. Ale nie - już drgi raz nie udało mi się tam dostać. Nic to - pomyślałem sobie naiwnie - przecież gram ten utwór skadś indąś, a iTunes sam mi go przerobi na dzwonek. I tu mleko się wylało: program rzekł: przerabiam na dzwonki jedynie muzykę zakupione w iTunes store. Można się wkurwić?TRZEBA!!!!! Czy moje pieniądze (wymienny wszak PLN o zupełnie przyzwoitym kursie!) są jakieś śmierdzące dla pana S. Jobsa (czy jak mu tam)? On jeszcze bezczelnie zachwala (w moim języku!) na stronach Apple, że jego kompy maja dostęp do ogromnego zbioru muzyki w iTunes Store, a potem stawia małą gwiazdkę i jest to odnośnik do uwagi małymi literkami: “usługa w Polsce niedostępna”. No czysty paragraf 22! A my mu Kościuszkę i Puławskiego! Z dzwonkiem poradziłem sobie przy pomocy znajomych w Niemczech, wiec mogę o tym pisać w formie anegdotycznej. Z nieskrywanym zadowoleniem przeczytałem, że Komisja Europejska wzięła mnie w obronę w tej sprawie. Zatem jest światło w tunelu na przyszłość. Ale gdy czytam te żałośno-fanatyczne obrony iPhone w ładnie w stylu: “to, co, że nie na kamery, ja i tak z niej nie korzystałem”, albo ekwilibrystyki słowne pana BS w stylu “każdy telefon może wysłać @, ale nie z każdego nowoczesnego telefonu @ da się wysłać” (cytuje z pamięci, a że nie rozumiem sensu, choć funkcję i owszem, to przytaczam wyłącznie hasłowo), to mam wrażenie, że znów słucham przemówienia J. Kaczyńskiego, że nikt go nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne. Nie liczę na opanowanie się fanatyków, jednak nie mogłem zmilczeć: to jest bardzo dobre uzrządzenie, ale to tylko urządzenie, a nie 7 stopień wtajemniczenia jak być w Raju inaczej. Panie BS, nieustannie przekonuje Pan przekonanych. Do tych niprzekonanych kompletnie Pan nie trafia.
    m

Inni napisali

  1. [...] wszystkim oświeconym ludziom wiadomo iPhone jest do bani. Napisałbym “do dupy” ale trochę nie wypada. Nie ma ememesów, klawiatury, kamery [...]

  2. [...] kompletnie nieużywalny: nie ma ememesów, kopiuj i wklej, kamery do wideorozmów i tym podobnych niezbędnych każdemu człowiekowi funkcji, ma za to kiepski aparat i bluetooth a do tego Apple jest nowym Darthem Vaderem całej branży IT. [...]

  3. [...] dalej. W efekcie zamiast komputerów kupujemy liczby. I dlatego, szczerze mówiąc, wolę raczej wybrakowanego iPhona niż applowską wersję Nokii z jej kamerami, wyświetlaczami, bluetoothem, podczerwienią i setką [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez