Muzyka i ekonomia

12 stycznia

Uwaga! Ten wpis ma ponad rok. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Jak wszystkim wiadomo iTunes rezygnuje z DRM. Swoją drogą - pamiętacie słynny list Jobsa na temat DRM? Zarzucano mu wtedy hipokryzję, kłamstwo, obśmiano go wielokrotnie i z bardzo różnych pozycji. Tymczasem macworldowa prezentacja Phila Schillera pokazała, że nie były to wcale puste słowa czy jak oceniali niektórzy sceptycy wyrafinowana peerowa zagrywka… Oznacza to także, że pojawiła się spora szansa, na zakończenie całego tego głupiego gadania o piractwie, złodziejstwie i nieuczciwości, w którym celowały różne “niezależne” organizacje i zatroskani o kondycję kultury szlachetni obywatele. Tak się jakoś składa, że o wyczynach RIAA pisano ostatnio dosyć sporo - możecie sobie poczytać na szybko lub na spokojnie u Piotra Waglowskiego - więc nie będę się powtarzał. OK. Zatem mamy triumf rozsądku odbębniony i choć nie wszyscy widzą w nim tylko jasne strony to jak sądzę jest się z czego cieszyć. Gdyby nie pewien drobny szkopuł…

F6Ukcw77Juium

Otóż za konwersję zadeeremowanych plików trzeba ekstra zapłacić. Wprawdzie niewiele bo tylko 30 centów od piosenki ale jeśli macie naprawdę dużą płytotekę… Cóż, trochę was to szarpnie gdyż trzeba ją będzie - niestety - przekonwertować w całości. Uch! To jak pestka w torcie - człowek może sobie zęba złamać. I właśnie z tej niezbyt przyjemniej okazji chciałem zwrócić waszą uwagę na programik o wszystkomówiącej nazwie iTunes Converter. Spokojnie - nie ma w tym nic nielegalnego. Program po prostu bezdzwięcznie odtwarza zabezpieczoną muzykę równocześnie ją przy tym nagrywając… Prawda, że sprytne? Można to oczywiście zrobić recznie za pomocą płyty CD wielokrotnego użytku ale chyba wygodniej sobie cały proces zautomatyzować, prawda? Aplikacja kosztuje prawie 40 dolarów czyli zwróci się wam po około 134 piosenkach. Nic za darmo ale przynajmniej mamy tu prostą kalkulację. Zakładając oczywiście, że dotychczasowa biblioteka bez DRM jest wam naprawdę do szczęścia potrzebna…

2,053

komentarzy: 14

  1. 1
    pk5
    12 styczeń 2009 o 20:46
    link
       

    Tak na prawdę posiadając ipoda i mac’a tym drm można było się nie przejmować. Gorzej jak chcieliśmy podarowac komuś kto ani ipod’a ani mac’a nie posiadał.

  2. 2 12 styczeń 2009 o 20:48
    link
       

    zgaadza sie. zreszta w naszym pieknym kraju to w ogole troche wirtualny temat…

  3. 3 12 styczeń 2009 o 21:17
    link
       

    To moze lepiej kupic Spin Doctora? Ta sama cena a wiecej mozliwosci..

  4. 4
    arsen
    12 styczeń 2009 o 21:26
    link
       

    Zapominane jest że nowa biblioteka bez DRM jest w lepszej jakości.

  5. 5 12 styczeń 2009 o 21:29
    link
       

    Bartek, wydaje mi się, że nie ma takiej osoby, która musiałaby konwertować całą bibliotekę iTunes do DRM-free. Apple może przecież tylko naliczać za utwory kupione w iTunes. Przecież nie policzą mnie za zripowaną przeze mnie płytę CD…

  6. 6 12 styczeń 2009 o 21:35
    link
       

    @przemekspider - no ja mysle ze to jest oczywiste ze mowimy tu o zabezpieczonych plikach a przeciez takie pochodza ze sklepu a nie z ripowania plyt. a te wlasnie trzeba przekonwertowac wszystkie albo zadnego. ale masz racje “biblioteka” moze zabrzmiec mylaco, zwlaszcza dla laika w koncu to konkretny mechanizm w itunes dlatego zmienilem ja na “plytoteke”

    @arsen - nie zapomniane. z mojego punktu widzenia to po prostu pomijalne.

  7. 7
    EOS
    13 styczeń 2009 o 3:43
    link
       

    40c od piosenki i 80c od video ..:-))))
    Jak narazie to nie ma tego zbyt wiele ..
    Ale obiecuja ze do konca roku cala ich biblioteka bedzie wolna od DRM..
    Update Itunes plus nie jest obowiazkowy ..
    Swoja droga niezle zagranie - to tak jakby zaplacic im ponownie za prawie 50% tego co juz sie zaplacilo .:-)))

  8. 8 13 styczeń 2009 o 9:21
    link
       

    To się nazywa po prostu zmianą nośnika (z .mp3 128kbps DRM na .mp3 256kbps bez DRM), która, jako taka, zawsze, odkąd istnieje przemysł nagraniowy, podlegała opłacie. Jest to implicite kolejny dowód na to, iż nie płaci się za tylko muzykę, ale również za nośnik. Analogiczna sytuacja do tej, gdy np. mamy płytę CD zespołu X, ale widzimy, że ukazał się winyl lub SACD i chcemy go nabyć (polecam taką zamianę :) - idziemy do sklepu i płacimy jeszcze raz (mimo, że muzykę już raz nabyliśmy).
    Ten swoisty “podatek” Apple to także przykład, iż tzw. “cyfrowa rewolucja” tak naprawdę nie wnosi niczego nowego, oprócz sposobu sprzedaży oraz zmiany nośnika - w tym przypadku na nieporównywalnie gorszej jakości od choćby zwykłej płyty CD (jakość CD to hasło marketingowe, które z prawdą ma tylko to wspólnego, że niektórzy w nie wierzą). Zaś prawa rynku nadal ustalają wytwórnie płytowe (nigdy nie było inaczej), nie zaś sklep internetowy, nawet tak dobry, jak iTunes Store. Jeśli ktoś naiwnie zaufał “cyfrowej rewolucji” ten może się dziwić lub mówić o klęsce.

  9. 9 13 styczeń 2009 o 15:32
    link
       

    @BS
    Wiesz, AAC 128kbps zgrane i do WAVa jakości nagle nie nabierze. Ktoś chce mieć lepszą jakość i pliki bez DRM - zapłaci. Jeśli nie chce - nie musi, na kilka sposobów może się zabezpieczeń pozbyć . Też chciałbym, by mi za darmo wszystko wymieniono a najlepiej dorzucono jeszcze z kilka albumów, na które ostrze sobie zęby ale cóż począć, tak sobie to wymyślili i można się na to zgodzić lub nie.

    @Makojad
    “Ten swoisty “podatek” Apple to także przykład, iż tzw. “cyfrowa rewolucja” tak naprawdę nie wnosi niczego nowego, oprócz sposobu sprzedaży oraz zmiany nośnika” - błąd. Cyfrowa rewolucja totalnie zmieniła sposoby dystrybucji a “podatek Apple” to już mam nadzieję łabędzi śpiew DRM. iTunes Store nie jest jedynym sklepem z muzyką, są sklepy oferujące jakość, brak utrudnień dla użytkownika i materiał, który właśnie dlatego, że jest cyfrowy, może być duplikowany bez utraty jakości, przerabiany do aktualnych potrzeb, obrabiany, przekazywany dalej itd. To, co ty nazywasz upadkiem, niektórzy postrzegają jako nareszcie uwolnienie muzyki od nośnika.

  10. 10 13 styczeń 2009 o 15:43
    link
       

    ale mnie nie chodzi o to zeby bylo za darmo a to ze nie mozna przekonwertowac wybranych piosenek czy albumow.

  11. 11 13 styczeń 2009 o 16:17
    link
       

    @Costa: Cytjesz mnie “Ten swoisty “podatek” Apple to także przykład, iż tzw. “cyfrowa rewolucja” tak naprawdę nie wnosi niczego nowego, oprócz sposobu sprzedaży oraz zmiany nośnika”, a potem piszesz: ” - błąd. Cyfrowa rewolucja totalnie zmieniła sposoby dystrybucji (…)”.
    Czy ja o tym nie napisałem właśnie w słowach “oprócz sposobu sprzedaży”? A czym jest dystrybucja jesli nie sprzedażą?!

    Kwestia druga: muzyka nigdy nie uwolni się od nośnika - czy to będzie partytura, czy plik z informacją zapisaną cyfrowo. Muzyka nie istnieje bez nośnika (!)
    Ponadto nie zrozumiałeś mnie gdy z lekką drwiną napisałem o “rewolucji cyfrowej”. Umyślnie piszę to w cudzysłowiu, bo nie chodzi mi o technikę cyfrową, która sama w sobie może być wykorzystana do osiągania prześwietnych rezultatów, lecz chodzi o rzekomą “rewolucję”, którą nazywa się właśnie możliwość kupienia pliku, który ma kilka MB wątłego brzmienia (co z tego, że bez DRM?), z własnego fotela.

    Zanim powie się “bład”, trzeba dobrze zrozumieć co miał adwersarz na myśli.

  12. 12 13 styczeń 2009 o 16:42
    link
       

    poprawilem @ bo to slowa costy nie moje

  13. 13 13 styczeń 2009 o 17:00
    link
       

    @BS
    Bez jaj, serio nie można sobie pojedynczych albumów wykupywać? Mam raptem jeden, którego nie wykupię bo w międzyczasie kupiłem CD a resztę od razu kupowałem jako plusy i po prostu nie mam jak zweryfikować. No to może być faktycznie wkurzające.

    @Makojad
    O widzisz, słusznie mnie tu punktujesz - człowiek szybko czyta, szybko odpisuje i pisze głupoty. Co zaś do nośnika - oczywiście, że muzyka bez nośnika nie istnieje ale mnie bardziej chodzi o to, że są różnej jakości te nośniki. iTS oferuje znośnej jakości graniczące z możliwościami percepcji ucha ludzkiego pliki. Ale to nie jedyny sklep i nie jedyny sposób dystrybucji muzyki zapisanej cyfrowo. Zerknij na Magnatune i tego sklepu model biznesowy (skupiając się także na licencji na wykorzystanie zakupionej muzyki). Oferta tego sklepu zastępuje praktycznie także pod względem jakościowym aktualną ofertę płytową a licencje udzielane na wykorzystanie utworów to zupełnie nowa jakość. To jest właśnie ta “cyfrowa rewolucja”, tu nie tylko o nośnik chodzi ale o wykorzystanie utworu, które jest pochodną zmiany nośnika. Zmiana nośnika to nie rewolucja - działo się to w przeszłości nie raz jak sam zauważyłeś. Rewolucją są następstwa tej zmiany.

  14. 14 13 styczeń 2009 o 18:25
    link
       

    serio serio :) odpowiedz na pytanie numer dwa:
    http://support.apple.com/kb/HT1711

Inni napisali

  1. [...] politykę zdejmowania zabezpieczeń z zaderemowanej muzyki. Jak pamiętacie wcześniej była to transakcja wszystko albo nic - od teraz można zdjąć zabezpieczenia z wybranych płyt i piosenek. Hip hip [...]

  2. [...] go jak najwięcej. O ile tylko zarabia. Postawiło się przemysłowi muzycznemu nie raz - i to dzięki uporowi Apple i Jobsa mieliśmy w iTunes jednolite i niskie ceny, dzięki Apple możemy kupować muzykę bez zabezpieczeń DRM. Bez nakazów, biurokratycznych [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez