Hieny

07 stycznia

Uwaga! Ten wpis ma ponad półtora roku. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Przez chwilę wydawało się, że po publikacji listu otwartego Jobsa spekulacje o jego kondycji zostały na dobre ucięte. Niestety - próżna to była nadzieja. Serwis gazeta.pl przedrukował dziś tekst z Wired pod wielce wymownym tytułem: Ekspert o zdrowiu Jobsa: to się nie trzyma kupy. A w środku takie kwiatki: Jego e-mail był bardzo ogólnikowy - jestem pewien, że taki właśnie miał być. Jobs nie chce, żebyśmy wiedzieli, co się dzieje - mówi Robert Lustig, ceniony neuroendokrynolog z University of California. Jobs nie sprecyzował, czy białko wydalane jest z moczem (co sugerowałoby raka komórek plazmatycznych - to tzw. szpiczak mnogi), czy z kałem (co mogłoby być związane z rakiem trzustki). Gdyby utrata wagi związana była z tym drugim przypadkiem, Jobs z pewnością miałby również inne symptomy - m.in. ostrą biegunkę oraz intensywne wypieki na twarzy. I tak dalej. O tak! To byłby dopiero wystrzałowy list! A może jeszcze przydałoby się parę fotografii i film na youtube? Albo parę tkanek? Nie wiem kim jest Robert Lustig - ani przez kogo jest tak ceniony - ale wiem, że lekarz który na podstawie kilku słów skierowanych do sympatyków firmy, podejmuje się publicznie teoretyzowania i spekulacji o zdrowiu nieznanego sobie przecież pacjenta to jakaś ponura pomyłka. Podobnie jak dziennikarz domagający się bezpardonowo medialnej wiwisekcji człowieka, tylko dlatego że jest on bogatym i popularnym biznesmenem…

Nie jest to wcale pierwsza publikacja tego typu - całą histerię zaczął chyba Joe Nocera, potem Bloomberg omyłkowo opublikował nekrolog Jobsa, chwilę później pojawiła się nieprawdziwa informacja o ataku serca a potem mieliśmy już prawdziwy wysyp różnych drobnych naśladowców. Nawet podczas relacji z wczorajszego keynote, kiedy jedna ze stron z tekstowym przekazem na żywo została zahakowana, jako pierwsze pojawiły się słowa: Steve Jobs just died. Przedni żart, nieprawdaż? Mimo pozornej różnorodności wszystkie te teksty mają jednak jeden wspólny mianownik - charakteryzuje je głównie obłudna troska o portfele akcjonaiuszy oraz o jakieś bliżej niesprecyzowane reguły i “niezbędną przejrzystość”. Ale przecież nie tylko. Zaburzenia hormonalne? Nie kupujemy tego... - mówią sceptycy. Dobrze ale czy ktoś pomyślał po co - u licha! - Jobs miałby kłamać? Niby że w interesie akcjonariuszy? Dla pieniędzy? Dla PKB? Przecież ci sami ludzie jeszcze kilka dni temu zarzucali mu, że szkodzi firmie odmawiając komentarzy i publicznych dyskusji o stanie swego zdrowia… Czyli - wcześniej z premedytacją działał przeciwko ich interesom a teraz nagle ma dla nich publicznie i wprost kłamać? Jaki interes miałby nieuleczalnie chory człowiek w wymyślaniu i tworzeniu jakiejś gigantycznej gry pozorów której finału najprawdopodobniej nie doczeka? Gdzie tu logika? Zresztą, skoro kwestionuje się oficjalny komunikat tylko dlatego, że nie jest on zgodny z założonymi wcześniej oczekiwaniami powstaje pytanie - co tak naprawdę chcieliście usłyszeć?

Odpowiedź jest niestety dosyć prosta - wszyscy ci dobrzy i zatroskani ludzie chcą po prostu zobaczyć trupa. Nie pytają wcale o to jak ma się Steve Jobs ani o to co mu dolega lub czy wyzdrowieje, lecz o to kiedy wreszcie zobaczą ciało. Niczego innego nie pragną. I najwyraźniej nie mogą się już doczekać…

To paskudne.

2,805

komentarzy: 14

  1. 1 7 styczeń 2009 o 21:15
    link
       

    W związku z tym Twoim wpisem mam smutne przemyślenia, może nie do końca na temat ale się wpisze “z potrzeby serca” ;-)

    Takie są współczesne media. Przykre to ale wpisuje się w dziwny trend ostatnich lat. Wobec faktu, że mamy bardzo, ale to bardzo pełznący postęp w niemal wszystkich dziedzina życia, usiłuje się podgrzać atmosferę na dwa sposoby:

    1) nadawanie podrzędnym zjawiskom znaczenia przełomów technologicznych, odkryć, wielkich zmian itd.
    2) szukanie gdzie się da sensacji

    Wszystko to po to aby “coś się działo”. Wystarczy na kilka dni wyłączyć RTV, nie wchodzić na żadne serwisy newsowe w Internecie i okazuje się że świat porusza się w zasadzie w tym samym rytmie co 100 lat temu, a my po prostu lecimy na jakichś neurosterydach bo musi być bardziej, szybciej, lepiej, więcej jakby pędzone mentalnymi dopalaczami i medialnymi stymulatorami organizmy nie mogły znieść że dziś jest dzień taki jak wczoraj, bez “nowości” i “przełomów”.

    Pozdrawiam (i sorry za takie nieco OT)

  2. 2 7 styczeń 2009 o 21:21
    link
       

    nie przepraszaj - to po prostu druga strona tego samego medalu.

  3. 3
    Simborek
    7 styczeń 2009 o 22:59
    link
       

    Haha, a ten specjalista nie wpadł po prostu na to, że Jobs może mieć nadczynność tarczycy?

    Tym bardziej, że bardzo prawdopodobne, że jak tylko Jobs się zgłosił do lekarza to z jego historią natychmiast zrobili mu badania pod kątem raka, a o zbadaniu ‘banalnego’ TSH mogli po prostu w jego przypadku niepomyśleć…

    Cokolwiek to by było, dużo zdrowia Steve!

  4. 4
    Simborek
    7 styczeń 2009 o 23:03
    link
       

    No i co jak co ale napewno kluczowi inwestorzy z pewnością już od dawna mają szczegółową analizę tego listu… ;)

  5. 5
    TomHagen
    7 styczeń 2009 o 23:14
    link
       

    Dziwię się, że GieWu nie zatrudniła naszego krajowego speca od rozszyfrowywania stanu zdrowia osób publicznych. Palikot by Jobsa zdiagnozował nawet bez listu, a komisja przyjazne państwo stworzylaby ustawę obligujacą wszystkich jobsów do publikacji raportu o stanie zdrowia… Ech… Odgrzewane kotlety…

  6. 6 8 styczeń 2009 o 10:00
    link
       

    Podłość mediów => oglądalność, czytelnictwo, unique users => kasa

    Zgadzam się z Grzegorzem, media szukają sensacji by podnosić oglądalność celem sprzedaży powierzchni reklamowej. Jestem pewien, że wystarczy aby ktoś na średniopopularnym blogu napisał “Steve Jobs nie żyje” i generuje górę oglądalności.

    W temacie analizy komunikatu Apple o stanie zdrowia Jobs’a napisano już wiele, a przez to, że komunikat się pojawił będzie jeszcze więcej spekulacji i żerowania na tym. Dlaczego? Bo Apple się dobrze sprzedaje jako temat, anews o Jobs’ie jest bardzo atrakcyjny medialnie i wizerunkowo.

  7. 7
    ato
    8 styczeń 2009 o 17:40
    link
       

    media->kasa, ale i to samo jest z Apple/Jobs->kasa.
    prywatnie mozna wspolczuc czlowiekowi, ale niestety jest on osoba publiczna/na ktorej mozna zarobic lub stracic->w biznesie nie ma snetyentow silniejszy innowacyjny wygrywal, Apple/Jobs->tak samo watpie aby komus współczuł takie sa realia rynku/swiata. I do konca nie mozna tak nad kims sie uzalac, dla konsumentow liczy sie sprzet/dla funbojów Bog Jobs/dla udzialowcow itp kasa/a bez kasy steve nie bylby zapewne tak szczesliwy.. i kolo sie zamyka.

  8. 8 8 styczeń 2009 o 22:02
    link
       

    @Grzegorz: Dobrze powiedziane, choć niektórzy oskarżyliby Cię pewnie o zbytnią melancholię. Ale by na tym nie poprzestać, myślę osobiście, że są środki zaradcze (które zresztą stosuje się w wielu dziedzinach) - 1. pokazywanie i uświadamianie o nadużyciach “dziennikarskich hien” oraz 2. dobre i pozytywne dziennikarstwo w zamian.

    @ato: Prezentujesz jedną z wizji negatywnych, wg których równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że jesteśmy kanarkami w klatce, albo, że wszystkimi naszymi działaniami rządzą pieniądze, a świadomością zarządzają “hieny-dziennikarze/blogerzy”. Tak źle nie jest, rozejrzyj się, są inteligentni i dojrzali ludzie wokół, którzy nie dają się zakorkować w butelce negatywnych realiów - pozostają ludźmi.

    @BS: Gratuluję, że głośno zauważyłeś i nazwałeś problem.

  9. 9 9 styczeń 2009 o 12:55
    link
       

    @ Makojad

    Nie jestem całe szczęście melancholikiem ale świadomie staram się być nazwijmy to “off-mainstream”. Ostatnim programem informacyjnym jakim oglądałem były relacje CNN z niesławnych wydarzeń WTC na żywo oczywiście. Będzie już 8 lat z czego przez 5 nie miałem nawet TV. Jest jednak Internet, a w nim przekrój całej tej newsowej sieczki. Piszesz, że można z tym walczyć, zgoda ale IMHO to walka z wiatrakami, niestety mamy do czynienia z typowym zjawiskiem rynkowym czyli prawem podaży i popytu, a z tym wygrać się nie da. Na pewno trzeba ludziom pewne rzeczy uświadamiać, kłopot w tym, że ludzie w sporej masie nie mają w głowie miejsca na tego typu świadomość, albo z braku czasu, albo z braku dojrzałości. Inaczej mówiąc jedyną skuteczną drogą jest oddziaływanie na popyt, co przypomina próby namawiania szerszej publiczności do wizyty w teatrze, operze, balecie.
    Dlatego świat parametrów i ilości będzie jeszcze długo górą nad światem estetyki i jakości. Dlatego też takie teksty jak te pisane na fotogenii (czas podlizać się gospodarzowi żeby tych moich filozofii nie wykasował ;-) ) są jednak dość unikalne. Dobrze że są, szkoda że tak ich nie wiele.

    Pozdrawiam

  10. 10
    tomin
    12 styczeń 2009 o 11:05
    link
       

    A mnie tekst GW wydal sie zenujacy. Podobnie jak poziom wielu tekstow na Gazecie.

  11. 11
    keisho
    14 styczeń 2009 o 12:50
    link
       

    @makojad:
    o czym ty piszesz? to prawda że naszym światem rządzą pieniądze i twoje życzeniowe myślenie tego nie zmieni. zapewne nie dzieje się to na poziomie jednostek (a przynajmniej nie w 100%) ale czy tak bardzo dużo wysiłku kosztuje spojrzenie z dystansem na cały ten świat żeby zrozumieć co nim tak naprawde powoduje? kasa i tylko kasa, rowniez w przypadku appla.

    wy wszyscy zwolennicy makow jak jestescie tu zebrani, gdybyscie chociaż przez chwile trzeźwo popatrzyli na działania apple to dojdziecie do tego samego wniosku. a przed ichnim marketingiem to naprawde należy czapki z głów zdejmować - są w stanie sprzedać wszystko i jeszcze spowodować że większość zakupowiczów będzie zadowolona z tych drogich i ograniczonych produktów. spokojnie byliby w stanie sprzedawac lodówki eskimosom lub transporty piachu arabom, to tylko kwestia czasu i zaangazowanych w to srodków finansowych. dlatego nie łudźcie sie - wszystko oparte jest na wynikach finansowych i moze spowodowac ich chwianie. tak jak informacja o stanie zdrowia jobsa.
    zauważcie że fortuny wielu zależą międzyinnymi od pozycji wspomnianej firmy i każda informacja która wiąże się z jej zarządem, właścicielami czy objętymi kierunkami działania jest ściśle dozowana.

    tak bardzo narzekacie na media dzisiejszego swiata i kreowanie na sile sensacji z byle czego a nie zauwazacie ze ten iphone ktorym tak sie podniecacie odniosl sukces wlasnie dzieki nim, dzieki mediom ktore naglosnily tworzenie (sztucznych jak sie pozniej okazalo) kolejek przed salonami w stanach. pozniejsza histeria w usa to juz calkiem inna sprawa.
    zaręczam ze przygotowanie takiego marketingu kosztowalo kupe kasy zaplaconej mediom oraz wiele pracy całych sztabow ludzi co tez wiaze sie z kasą, którą to kasę, drodzy makowicze, apple wziął wlaśnie od was…

    cenie sobie wolnosc wyboru oraz jestem zwolennikiem twierdzenia ze gusta nie podlegają dyskusji więc jesli komuś pasuje sprzęt takiej czy innej firmy to ok, tylko po co z przeciętnego produktu robić ikone do ktorej wszystkie (i znowu !) media odwolują się opatrując kolejne produkty innych firm mianem iphone killerów czy jakoś tak?
    chcielibyscie ograniczenia mediów?, albo swiata w którym ich by nie było? to oczywiscie czysta teoria ale wtedy, zaręczam, nie wiedzielibyscie ze istnieje cos takiego jak iphone czy nawet apple, bo firma po prostu by upadla. Nie moze na rynku istniec byt ktory oferuje towar przeciętny o wiele drożej niz pozostała na rynku całość.
    no chyba że mamy coś takiego jak media wlasnie…

  12. 12 14 styczeń 2009 o 15:55
    link
       

    po pierwsze, sztuczne kolejki byly pod salonami orange w polsce a nie w stanach.

    po drugie, to ze apple sprzedaje “przecietny towar” o jest twoje zalozenie a nie wniosek. wybacz ale nie widze zadnego powodu aby je przyjmowac za rzeczywistosc.

  13. 13
    keisho
    14 styczeń 2009 o 16:43
    link
       

    to nie żadne założenie ani wniosek. to jest fakt.

    poza tym nie zamierzam cie przekonywac - takie są moje spostrzezenia bo od kilku lat mam okazje w swojej pracy używac maka i nigdy nie nadawał sie on do niczego więcej niż obróbka zdjęć.

  14. 14 14 styczeń 2009 o 23:06
    link
       

    takie są moje spostrzezenia ≠ to jest fakt

Inni napisali

  1. [...] eresesy grzeją się od informacji “z ostatniej chwili” a wkrótce czeka nas najpewniej kolejna fala kretyńskich spekulacji. Nie wiem tylko skąd to zaskoczenie - przecież wiadomo o tym od tygodnia… [...]

  2. [...] CEO Apple. Otóż nie piszę na ten temat, bo mam tego tematu po wyżej dziurek w nosie. Jak ładnie skomentował to Bartek Skowronek, nie zamierzam dołączać do grona hien żerujących na czyimś stanie [...]

  3. [...] rzekomy brak konkurencji w App Store, słynny applowski marketing, rozliczne wady iPhona czy nawet chorobę Jobsa… A przecież to tylko jeden, mało ważny i do tego jeszcze mało popularny temat! Kogo w [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez