Uwaga! Ten wpis ma ponad rok. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Zacznijmy jednak od początku. Nowy iLife to typowa aktualizacja. Mamy trochę interesujących nowości, sporo szumu i rok 2009 w nazwie. Wygląda nieźle jednak ile naprawdę warte są te wszystkie nowinki dowiemy się dopiero za kilkanaście dni kiedy pakiet trafi do sklepów i w ręce użytkowników. W tej chwili trudno powiedzieć coś więcej. Rozpoznawanie twarzy czy geotagging dostępny out of the box to całkiem fajne rozwiązania - zwłaszcza, że nie jest to tylko sztuka dla sztuki. Nigdy zbyt uważnie nie przyglądałem się takim funkcjom w dostępnym na rynku oprogramowaniu więc mogę się mylić ale zawsze miałem wrażenie, że służą one głównie do robienia na użytkowniku dobrego wrażenia - nasz program to potrafi ale nie widzimy żadnego sensownego zastosowania więc nawet nie będziemy udawać że mógłbyś kiedyś z tego skorzystać. Ale potrafimy to zrobić. Tymczasem powiązanie obu mechanizmów z segregowaniem i wyszukiwaniem zdjęć, czy używanie detekcji twarzy do właściwego pozycjonowania zdjęć podczas prezentacji powodują, że te pozorne wodotryski mogą okazać się całkiem praktyczne. Podobnie jak integracja z facebookiem czy flickrem. Choć to zapewne ucieszy przede wszystkim Amerykanów…

Nowe iMovie wygląda z kolei na połączenie zalet obu dostępnych obecnie aplikacji - uproszczonej lecz pozbawionej kilku istotnych funkcji wersji ‘08 i nieco bardziej skomplikowanej w obsłudze lecz posiadającej więcej możliwości wersji ‘06. Nigdy jednak nie miałem tego typu zainteresowań więc o szczegółach będziecie musieli poczytać u kogoś innego. Nowy Garageband zyskał sobie - dosyć nieoczekiwanie - samouczek gry na kilku instrumentach a do tego płatne lekcje w wykonaniu znanych i lubianych - m.in. Stinga i Nory Jones - całkiem interesujący zwrot akcji. Myślę, że zdecydowanie lepiej wydać pieniądze na jakąkolwiek muzyczną szkółkę niż na dzwonki do iPhona… Z kolei iWeb i iDVD zmieniły się tym razem chyba najmniej. Ale tak to już bywa - iLife rozwija się stopniowo, z roku na rok po kawałku, raczej uzupełniając oferowane usługi i funkcje niż wywracając wszystko do góry nogami. I bardzo dobrze - bo te programy mają przecież ułatwić nam proste, codzienne czynności a nie wymuszać pogoń za radykalnymi ideami. Wiecie jak to jest - lepsze jest wrogiem dobrego… Zresztą premiera iMovie ‘08 i poźniejsze reakcje zawiedzionych użytkowników pokazały to chyba dosyć dobitnie, nieprawdaż?

Nowy iWork to już właściwie czysta kosmetyka - czyli głównie drobne poprawki i nowe szablony. Z drugiej strony tego właśnie będziemy używać najczęściej - więc nie ma chyba co narzekać, prawda? Prawdziwą nowością jest za to iWork.com czyli zapowiadana od kilkunastu dni przez różnych analityków, dobre wróżki i plotkarskie serwisy jabłkowa chmura. A mówiąc bardziej po ludzku - applowska wersja popularnych Google Docs. Zdalna edycja i przechowywanie dokumentów online jest teraz w modzie - trochę gorzej z zachowaniem prywatności. Nie ma pewnie niczego groźnego w przetrzymywaniu na serwerze kilkunastu dokumentów, paru zdjęć i rozliczeń ale też wyrobienie w sobie nawyku, iż jest to zupełnie normalne, że ktoś obcy może je sobie podejrzeć czy skopiować na pewno nie sprzyja sielankowej przyszłości… iWork.com to razie darmowa beta ale jak zaznaczył Schiller w przyszłości może być - czytaj: na pewno będzie - płatna. Tak więc dobrze radzę - nie wkręcajcie się zbyt mocno…

Pierwsza drobna niespodzianka czyli Nowy MacBook z ekranem 17″ cali. I co być może najważniejsze - z matowym ekranem! Tyle że za 50 dolarów ekstra. Ale - sami powiedzcie - cóż to jest 50 dolarów gdy cały komputer kosztuje blisko trzy tysiące…? Zresztą - kto wie - być może opcja ta trafi wkrótce także do mniejszych modeli? Nowy MacBook niczym właściwie nie różni się od swoich starszych braci - to samo wzornictwo, ten sam hardware. Trudno zresztą byłoby się spodziewać czegoś innego - prawda? Pozytywne wrażenie robi za to wbudowana bateria pozwalająca nawet na - uwaga! uwaga! - 8 godzin pracy! To jest wynik! Przypominam sobie swoje wcześniejsze obawy o czas pracy intelowskich maków na baterii i śmiech mnie ogarnia… Domyślam się, że bateria jest niewymienialna głównie z powodu dużego ryzyka skażenia środowiska. Pamiętacie co się stało w 1986 roku gdy Anatolij Diatłow majstrował przy “baterii RBMK-1000″? Pewnie nie powinienem tak żartować, ale takie właśnie miałem skojarzenia gdy okazało się, że bateria jest na stałe zamknięta w szczelnej aluminiowej obudowie a wymienić można ją tylko w serwisie… Rozumiem koncept, doceniam zalety powiększenia ogniw kosztem szuflady ale nie podoba mi się ten pomysł. Laptopy powinny mieć wymienne baterie. Choć może będzie jak w airbooku - kilka śrubek i po kłopocie?


Czemu o nowym siedemnastocalowym alubooku piszę “niespodzianka” - zapytacie? Przecież plotki na ten temat krążyły od kilku dni a jego pojawienie się było dosyć oczywiste? Owszem, prędzej czy później ale przecież niekoniecznie dzisiaj - i dlatego właśnie byłem trochę zaskoczony. Osobiście spodziewałem się raczej nowego Mini, który przecież od dawna czeka na jakiś, choćby drobny, lifting… Ale może niesłusznie? W końcu dziś laptopy sprzedają się lepiej niż desktopy więc szybkie wprowadzenie na rynek brakującego modelu było jednak ważniejsze? Zresztą o drugiej dzisiejszej “niespodziance” też przecież dowiedzieliśmy się na chwilę przed rozpoczęciem prezentacji… Mimo to oficjalne potwierdzenie, że iTunes na dobre rezygnuje z DRM to prawdziwa bomba dzisiejszej konferencji - choć oczywiście z opóźnionym zapłonem. Wydaje się, jednak że to już naprawdę ostateczny krach tej nieszczęsnej technologii. I dzięki Bogu! Może wreszcie różni dobrze opłacani moraliści przestaną nam wmawiać, że udostępnienie koledze empetrójki to kradzież? Nowe ceny w iTunes to także ciekawostka choć mało dla nas interesująca - widać wyraźnie, że doszło wreszcie do kompromisu pomiędzy Apple i koncernami fonograficznymi, które od dawna domagały się podwyżki. Tak to już jest - coś za coś. Ale to dobra wymiana.

Wychodzi więc na to, że prawdziwą niespodzianką dzisiejszej prezentacji były braki - nie zobaczyliśmy i nie usłyszeliśmy ani słowa o Snow Leopardzie mimo iż przecież zapowiadano jego premierę na pierwszy kwartał tego roku. Nie zobaczyliśmy też dwóch pozostałych, zapowiadanych przez ukryte w plikach konfiguracyjnych systemu, “pewniaków” - czyli odświeżonego Mini i przyspieszonego iMaka. Nie zobaczyliśmy też żadnej rewelacji w stylu iTabletu czy iPhona z dziewięciocalowym ekranem. Wygląda więc na to, że reszta zabawek i wszystkie te cudy-niewidy czekają spokojnie na powrót Steve Jobsa do lepszej formy. A to - mówcie co chcecie - bardzo dobra wiadomość.

Gdy okrąglutki Phil Schiller wyszedł na scenę jeden z komentatorów złośliwie zauważył: no weight loss problems here. I faktycznie - nie mieliśmy dziś problemów z utratą wagi. Mimo iż stevenote odbyło się bez Jobsa nie wypadło wcale źle. Schiller stanął na wysokości zadania. Momentami było nudnawo ale to nic dziwnego - trudno zastąpić Jobsa. Zresztą Schiller chyba nawet nie próbował - zdawał się mówić: wszyscy wiemy że to jego show a ja jestem tu tylko chwilowo. I było w tym coś szalenie sympatycznego. Widownia na szczęście nie uległa namowom natchnionej histeryczki i reagowała z sympatią i żywiołowo, mimo że pokazane dzisiaj produkty niespecjalnie skłaniały do jęków zachwytu i przesadnych reakcji. Co ważniejsze ostatni Macworld z udziałem Apple wcale nie odbywa się w atmosferze stypy - zresztą zobaczcie sami - a strona targów już wita wszystkich gości zaproszeniem na przyszłoroczną imprezę… Słowem wszystko w normie. A nawet lepiej zważywszy, że szaleńcze projekty, odważne teorie i “wielkie oczekiwanie na nie wiadomo co” jakoś nie znalazły tym razem zbyt wielu wyznawców…





2005-2009 by 


komentarzy: 7
link
Jak Ty to robisz że w gąszczu blogów i ston o Apple Ty zawsze piszesz kwintesencje tego co istotne
Lekkie pióro zapewne … Jak zwykle rewelacyjne podsumowanie
link
Nic za darmoche
Rezygnacja z DRM i zdecydowanie sie na Itunes Plus to koszty
0.40c za song .Album to 3$…
Wszytko jest ok ..jesli plytoteke ma sie mala ..
link
lekkie pióro to skromnie poiwedziane….moje gratulacje, powoli fotogenia staje się moim ulubionym serwisem z nowinkami….szczęścia i radości w nowym roku, spóżnione ale szczere życznia ;))))))
link
z nowym rokiem napisze “kąplement” - strasznie fajnie czyta sie Twoje wpisy - sa zaangazowane i z sercem pisane, ale rownoczesnie nie tak proaplowskie jak u Spidera. Lekki dystans do siebie i do firmy plus jak wyzej zauwazone - lekkie pioro, to swietna kombinacja
gratuluje bloga, zycze wszystkiego najlepszego i dobrej formy na 2009
link
Co do iWork ‘09 - mam wrażenie, że głównych zmian nie widać. Choćby Numbers - z wersji ‘08 nie radził sobie z sortowaniem kilkuset rekordów, a teraz (’09) jest do przyjęcia. W Pages także poprawione sortowanie. Więc może poprawek jest tak naprawdę więcej niż kilka nowych szablonów, języków, itp.
link
Witam, z góry przepraszam, że nie na temat, ale może ktoś z czytelników tego portalu będzie mógł mi pomóc.
Otóż od pewnego czasu poszukuję mailowego kontaktu z Apple jako firmą. Niestety informacje wysyłane przeze mnie do Apple na http://www.apple.com/contact/ pozostają bez odpowiedzi. (pewnie nikt tej korespondencji nie czyta), a sprawa jest jak mi się wydaje poważna.
Otóż przypadkiem wykryłem błędy w stosowanych przez Apple zabezpieczeniach, które powodują, że istnieje możliwość wejścia w posiadanie szczegółowych danych osobowych osób robiących zakupy w Apple Store. Mam na to dowody w postaci właśnie takich danych, oraz domyślam się, że wiem na czym polega dziura. Oczywiście nie jestem do końca pewien, bo nie eksperymentowałem dalej.
Bardzo proszę o pomoc. Jeśli nie uda się znaleźć żadnego maila do nich to chyba w końcu po prostu zadzwonię, ale jakoś sceptycznie jestem nastawiony do wyłuszczania sprawy przez telefon i bycia przekierowywanym do 50 różnych, anonimowych osób zanim ktoś się sprawą zajmie.
Pozdrawiam.
M.Szczepański
link
Ale numer. Właśnie Apple podjęło próbę zablokowania możliwości pozyskiwania danych ich klientów. Bez jednego słowa odpowiedzi na moje monity. Trochę to niemiłe :/ Zwłaszcza, że ja to odkryłem. Ale przynajmniej wiem, że czytają maile.
Inni napisali
[...] iPhone - słowniczek « Bye bye DRM [...]
[...] jak zwykle tkwi w szczegółach. Zobaczyliśmy wczoraj nowe możliwości kilku programów z pakietu iLife ‘09 ale wszystko wskazuje na to, że w niedalekiej przyszłości czeka nas jeszcze kilka drobnych lecz [...]
[...] a potem mieliśmy już prawdziwy wysyp różnych drobnych naśladowców. Nawet podczas relacji z wczorajszego keynote, kiedy jedna ze stron z tekstowym przekazem na żywo została zahakowana, jako pierwsze pojawiły [...]
[...] mu wtedy hipokryzję, kłamstwo i obśmiano go wielokrotnie i z bardzo różnych pozycji. Tymczasem macworldowa prezentacja Schillera pokazała, że nie były to tylko puste słowa czy jak oceniali niektórzy sceptycy wyrafinowana peerowa [...]
[...] W krążącym po sieciach p2p pirackim pakiecie iWork ‘09 odkryto zakamuflowanego trojana. Program korzysta z zasłony jaką daje instalacja iWorka i po [...]
[...] zmieniło politykę zdejmowania zabezpieczeń z zaderemowanej muzyki. Jak pamiętacie wcześniej była to transakcja wszystko albo nic - od teraz można zdjąć [...]
[...] okazje z bliska zobaczyć nowego iLife. Ponieważ nie jestem użytkownikiem ani GarageBanda, ani iMovie ani iDVD nie będę udawał, że [...]
[...] się właśnie nowa wersja magazynu Moje jabłuszko. Tym razem tematem przewodnim są styczniowe premiery Apple… Pamiętajcie, że od tego numeru - zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - aby pobrać [...]
[...] pakietu iLife 09 i innych nowości Apple znajdziecie: konretnie u Pawła lub lapidarnie u Bartka). Nie ukrywam, że jest to rzecz, która mnie najbardziej zainteresowała, ale też wzbudziła [...]
[...] Apple i Jobsa mieliśmy w iTunes jednolite i niskie ceny, dzięki Apple możemy kupować muzykę bez zabezpieczeń DRM. Bez nakazów, biurokratycznych regulacji i interwencji rządu czy innych komisji. Wytwórnie w tym [...]
[...] przeciw DRM”, niezbyt przychylny artykuł na Vagla.pl, wpis blogowy o wdzięcznej nazwie “Bye bye DRM” i jeszcze parę innych, równie nieprzychylnych wypowiedzi. Postanowiłem spróbować angielskiej [...]
[...] przeciw DRM, a not too acceptive tone text on Vagla.pl, a blog entry with a suggestive name Bye bye DRM, and so forth. Then I tried English Google, which yielded more sane cases, but their argumentation [...]