Dziesięć procent

03 stycznia

Uwaga! Ten wpis ma ponad półtora roku. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Wczoraj świat obiegła wiadomość, że OS X ma prawie 10% udziału w rynku. Z tej okazji Grzegorz Marczak postawił na Antyweb pytanie czy 10% udziału po 30 latach na rynku to naprawdę sukces? Bo co to w końcu jest 10%? Niewiele. A jednocześnie przecież dużo - jeszcze rok temu było to 7% a kilka lat temu niecałe 3%. Widać dynamiczny wzrost ale mimo to cyfry niewiele mówią o rzeczywistości. Jak powiedział Benjamin Disraeli - choć powszechnie przypisuje się to Churchillowi - istnieją trzy rodzaje kłamstwa: kłamstwa, cholerne kłamstwa i statystyki. Porzucimy zatem procenty i spójrzmy na zagadnienie gołym okiem… Co te dziesięć procent tak naprawdę oznacza?

Marketshhare-2398402384

Po pierwsze, że co dziesiąty podłączony do sieci komputer na ziemi to mak. To naprawdę sporo. Pamiętam, że gdy kupowałem swojego pierwszego maka nie znałem nikogo kto używałby tego komputera na co dzień - byli tylko jacyś znajomi znajomych którzy kiedyś pracowali lub mieli jakiś kontakt ze sprzętem Apple. Dzwoniłem więc do obcych ludzi, przedstawiałem się i mówiłem o co mi chodzi a oni opowiadali mi o komputerze, którego właściwie nigdzie nie mogłem zobaczyć na żywo. Nie było to wcale tak dawno temu - w sklepach komputerowych bez trudu można było wtedy kupić wydajne i markowe podzespoły, fikuśne obudowy i wyrafinowane chłodzenie a COCOM wygasł wiele lat wcześniej. Ostatecznie kupiłem w ciemno płacąc za używany sprzęt jak za dwa nowiutkie pecetowe składaki. Wyobrażacie sobie dziś coś podobnego?

4392Imacg4-700-Large

Po drugie, warto pamiętać, że Apple od lat wytycza kierunek rozwoju całej branży - konkurencja kopiuje tyle ile może poczynając od kształtu przycisków na stronach www poprzez pomysły rozwiązań systemowych a kończąc na mniej lub bardziej ordynarnych kopiach urządzeń czy programów. Nie da się też zaprzeczyć, że Apple miało wielki udział w popularyzacji uznawanych dziś na rynku konsumenckim za całkowicie naturalne rozwiązań - okienkowego GUI, myszki, trackpada, laptopa, palmtopa, odtwarzaczy mp3, sprzedaży przez internet i tak dalej. Co zresztą trwa do dziś czego świetnym przykładem jest iPhone. Nie chodzi mi tu oczywiście o udowadnianie palmy pierwszeństwa - wiem doskonale, że przed Newtonem podobne konstrukcje sprzedawał Psion czy Atari a interfejs graficzny tak naprawdę opracowano w Xeroxie - a raczej o sensowne wykorzystanie potencjału, który tkwił w tych wszystkich pomysłach. To jednak dosyć trudno byłoby wyliczyć, nieprawdaż?

Changewav009E-Corr

Po trzecie, mimo ogólnoświatowego kryzysu finansowego, Apple nie ma długów, ma sporo gotówki i notuje stały wzrost sprzedaży. Co więcej użytkownicy elektroniki Apple od lat są zadowoleni lub nawet bardzo zadowoleni z zakupionych produktów - i to mimo iż kosztują one wyraźnie więcej niż produkty konkurencji a firma boryka się z takimi samymi problemami jak cała reszta: nawalają sprzedawcy, komputery się psują, obsługa serwisowa kuleje i tak dalej i tym podobne. Nie trzeba zresztą wielkiej przenikliwości ani nawet żadnych marketingowych badań aby to dostrzec - to przecież właśnie użytkownicy jabłek są powszechnie postrzegani jako sekciarze, fanboje i fanatycy. Dlaczego? Ano głównie dlatego, że mają czelność mówić z sympatią o używanej przez siebie na co dzień platformie… W świecie, w którym z komputerami się walczy, w których się ich nie rozumie i w którym się ich w gruncie rzeczy nienawidzi to bezdyskusyjne prawdziwa zbrodnia. Więc nikt nawet nie próbuje tego policzyć…

20045T-05-25

Składając do kupy cały ten - narysowany z konieczności grubą kreską ale przecież prawdziwy - obrazek widać wyraźnie, że nie sposób odmówić Apple osiągnięć. Tyle że różnią się one nieco od powszechnie wyznawanych kryteriów sukcesu - zamiast kilkudziesięciu procent rynku i niskiego stopnia satysfakcji klientów widzimy tu wprost proporcjonalną odwrotność. Kilkadziesiąt procent satysfakcji i kilka procent rynku. Ciekawe, prawda? Widać też, że ów sukces osiągnięto zupełnie innymi metodami - Apple nie robi tego samego co inne komputerowe firmy. Wielokrotnie pukano się w głowę podczas applowskich premier - komputer zintegrowany z systemem? Komputer bez stacji dyskietek? Odtwarzacz mp3 z twardym dyskiem? Internetowy sklep z muzyką? Telefon bez ememesów? Jobs udzielając kiedyś wywiadu dla Fortune powiedział:

Pierwszymi klientami iTunes byliśmy my sami; tak chcieliśmy to mieć. Tu nie chodzi o pop kulturę, o nabijanie ludzi w butelkę, wmawianie im, że potrzebują czegoś, czego naprawdę nie chcą. Sami zdaliśmy sobie sprawę czego naprawdę chcemy jako użytkownicy muzyki. I zrobiliśmy to. (…) Nie badamy rynku, nie zatrudniamy konsultantów. (…) uznaliśmy, że fajnie by było kupować muzykę elektronicznie. Wtedy jeszcze było to jak wróżenie z fusów; teraz brzmi jak oczywistość.

Apple rozwija rynek, którego większość ludzi nie rozumie bo najzwyczajniej nie rozumieją własnych potrzeb. Rozumieją tylko rzeczy policzalne bo przecież “każde dziecko wie, że więcej równa się lepiej”. Tymczasem warto sobie uzmysłowić, że pogoń za coraz to nowym, lepszym i szybszym ma tylko jedną treść - i jest nią sam bieg. Tu naprawdę nie liczy się nic więcej, chodzi tylko o to aby “gonić króliczka”. A jak wiadomo natura nie znosi próżni - w kieszeniach nosimy telefony które swoimi możliwościami wielokrotnie przewyższają pierwsze domowe mikrokomputery mimo, że nie potrafimy ich wykorzystać ani nawet nie lubimy ich używać. Kupujemy je jednak regularnie bowiem bezużyteczność stała się zaletą. Dwie kamery, trzy ekrany i kwadrofonia - oto jest dzisiejsza miara postępu!

Iph87Sd87Haha

W świecie komputerów i w perspektywie kilkunastu miesięcy nie widać tego może zbyt jaskrawo - w końcu kupujecie nowy komputer żeby zobaczyć transparentne okienka w Viście lub zagrać w nową grę tak jakby “maksymalny poziom detali” był faktycznie wart te kilka tysięcy złotych - ale za to doskonale widać to na innym równie dynamicznie rozwijającym się rynku. Mam tu na myśli cyfrową fotografię - gdyby przyjąć, że dana dziedzina jest tym co robią z nią ludzie wyszłoby na to, że fotografia polega dziś na robieniu zdjęć byle czego za to coraz to nowym aparatem lub obiektywem. Ken Rockwell nazwał to swego czasu - wyjątkowo celnie - onanizmem sprzętowym. Może więc warto zapytać przy tej okazji - czym jest ten cały sukces? Czy naprawdę chodzi tu właśnie o to aby sprzedawać ludziom pozbawionym lub nieświadomym własnych pragnień byle co - byle tylko w dużej ilości?

Myślę, że te 10% to wielki sukces. Bo to jest 10% na applowskich warunkach.

3,364

komentarzy: 26

  1. 1
    proletariat
    3 styczeń 2009 o 19:50
    link
       

    Ciekawe ile z tych 10% to hackintoshe…. Pytanie bez znaczenia? Nie wiem.

  2. 2
    grafmarr
    3 styczeń 2009 o 20:03
    link
       

    Miary sukcesu mogą być bardzo różne i bez trudu można udowodnić, że 10% udziału w rynku to sukces.
    Dla mnie niezaprzeczalnym sukcesem Apple jest to, że przetrwało do dzisiaj i jest w dobrej kondycji, gdzie w okresie ostatnich 20 lat wszystkie inne firmy komputerowe oferujące własny sprzęt z własnym systemem operacyjnym (oczywiście niezgodnym z jedynie słusznym produktem Microsoftu) upadły lub zniknęły w taki czy inny sposób z rynku.
    Obecnie jest to jedyny producent oferujący alternatywę dla produktów Microsoftu na rynku komercyjnym.
    Oczywiście statystyki mogą wykazać wszystko i wiemy to doskonale, dlatego nie “kręci” mnie te 10%, zwłaszcza w kontekście nikłego procentu w Polsce (jaki jest naprawdę tego nie wiem).

  3. 3
    Czerwek
    3 styczeń 2009 o 20:05
    link
       

    Dobry tekst. Swietnie przedstawia dwie drogi marketingu wsrod firm… A wybranie tego, ktora droga jest dla nas lepsza na szczescie pozostaje w naszej gestii :)

  4. 4 3 styczeń 2009 o 20:27
    link
       

    Tak, ile to hakintoshe, a ile to iPhony.

    No a co do “Ostatecznie kupiłem w ciemno płacąc za używany sprzęt jak za dwa nowiutkie pecetowe składaki. Wyobrażacie sobie dziś coś podobnego?”
    No jak najbardziej, nic się nie zmieniło :->

  5. 5
    Zbyszek Czapnik
    3 styczeń 2009 o 21:10
    link
       

    Marketoidalny bełkot oparty na wycinkowych badaniach z… No właśnie! Z jakiego źródła? Nie z Europy. My tu nawet nie znamy takiej marki telefonów jak Sanyo! ;-)
    Stawiam na badanie sprzedaży w jakimś rejonie USA przed kryzysem.
    Po pierwszym akapicie poziom bełkotu osiągnął apogeum.
    W drugim akapicie bzdury przerosły możliwości rozsądnego pojmowania.
    Weź sobie porównaj roczną produkcję płyt głównych ATX firmy ASUS czy Gigabyte lub ASUSTEK by porównać do ilości sprzedanych Maców. I gdzie będzie to 10%?
    A jak wielu użytkowników Macintoshy używa Windy czy Linuxa? ;-)

  6. 6 3 styczeń 2009 o 21:51
    link
       

    @bdt - po pierwsze pytanie na zakonczenie drugiego akapitu dotyczylo trudnosci w dostepie do maka na zywo i koniecznosc kupowania w ciemno a nie jego ceny. po drugie iphony sa przeciez uwzglednione w wynikach.

    @z. czapnik - wasciwie nie powinienem dyskutowac z kims kto zarzuca mi belkotanie ale z racji tego ze kilkukrotnie juz pokazales ze masz jakis problem z normalnym kojarzeniem tym razem zrobie wyjatek. badania dotycza udzialu systemow operacyjnych wsrod komputerow podlaczonych do sieci. nie wiem ile produkuje sie plyt glownych ale wiem ze uzywa sie ich takze jako czesci zamiennych lub do moderniacji juz istniejacego komputera. nie trzeba wielkiego intelektu zeby zrozumiec ze zupelnie nie przeklada sie to na ilosc komputerow na rynku. poza tym czy makow bedzie 13%, 10% czy 8% nie robi w tym wypadku zadnej roznicy - raz ze nie sa to moje szacunki a dwa - moj tekst jest o czym innym.

    @proletariat - mysle ze hackintoshe maja na razie w tych wynikach niewielki udzial. jednak pewnie w najblizszych latach to sie zmieni…

  7. 7
    Zbyszek Czapnik
    3 styczeń 2009 o 22:26
    link
       

    Podłączonych do jakiej sieci? Gdzie? Kiedy? Statystyka to narzędzie propagandy. Jedna z odmian kłamstwa. ;-) Sam to napisałeś! Nawet rozpisałeś się w uwielbieniu dla tych cyferek. ;-)
    Chcesz sprawdzić ile komputerów z MacOS jest używane w jakiejś cieci? sprawdź udziały przeglądarek http://WWW.
    Albo ilość pobrań Skype dla danego OS-a.
    Z punktu widzenia użytkownika im mniejszy udział w sprzedaży ma Apple tym lepiej dla cen i jakości produktów. Użytkownicy G4 i G5 potwierdzą Ci to z praktyki. Teraz masz większą sprzedaż kosztem jakości produktów. W moim MBP druga (już) bateria umiera. twardy dysk padł po roku, padaka i tyle. I na co mam zmienić? na błyszczącego (jak wszyscy wiedzą co) nowszego MBP?
    Prędzej przesiądę się ponownie na Asusa czy Sony. Na pewno będzie to tańsze i bardziej przyszłościowe rozwiązanie.

  8. 8 3 styczeń 2009 o 22:57
    link
       

    @bartek - mimo wszystko nie zapominajmy, że te badania wśród komputerów podłączonych do sieci nie są do końca miarodajne. Przedstawiają bowiem w głównej mierze rynek amerykański. A on różni się znacznie od reszty świata.

  9. 9 3 styczeń 2009 o 23:01
    link
       

    @BS: Witam, tak jak napisałem na blogu AntyWeb, podane badanie ma się nijak do badania rynku OS-ów. Jest to badanie rynku przeglądarek internetowych, tak więc twierdzenie “że co dziesiąty podłączony do sieci komputer na ziemi to mak” jest błędne. Nieprawdziwe. Zaczynasz swój wywód od tego, więc ciężko dowierzać reszcie.

  10. 10 3 styczeń 2009 o 23:03
    link
       

    @przemekspider no oczywiscie - ale ja przeciez nigdzie tego nie napisalem. wrecz odwrotnie. mimo touwazam, ze jest to jakis punkt wyjscia do rozmowy na temat rosnacej - co przeciez widac golym okiem - popularnosci makow. takze w polsce. poza tym jak juz napisalem wyzej to czy to jest 8% czy 10% dla jednego wykresu a 70% czy 60% dla drugiego nie ma dla mojego tekstu kompletnie zadnego znaczenia

  11. 11 3 styczeń 2009 o 23:11
    link
       

    @Marcin Gajda - nie ma powodu mi wierzyc - to nie jest kosciol. wystarczy przeczytac, pomyslec i wyciagnac wlasne wnioski. moj tekst odpowiada na pytanie czy udzial na poziomie dziesieciu czy nawet mniej - to bez znaczenia - procent jest dla apple po 30 latach obecnosci na rynku sukcesem? a moja odpowiedz brzmi: szukacie w zlym miejscu. cos jeszcze na ten temat?

  12. 12 4 styczeń 2009 o 0:38
    link
       

    jesli iPhone uznac za Maca to niech bedzie te 10%, to i tak nie ma znaczenia. Najwazniejsze i z tym sie Bartosz zgadzam, ze udzial rosnie na Applowskich warunkach, ktore czasem, przyznaje, wkurzaja mnie, ale sumarycznie jestem zadowolony. Jak ktos juz pisal na Myapple uwolnienie OS Xa, czyli rezygnacja Apple ze swoich warunkow to bedzie koniec tego systemu. Swiat Mac OSa stanie sie taki sam jak Windows, czyli pogonia za sterownikami, wzajemnie wykluczajacymi sie przerwaniami itp, itd. Z tego punktu widzenia wzrost udzialu w rynku uzytkownikow OS Xa jest sukcesem. Tak to widze. Pozdrawiam Noworocznie :)

  13. 13 4 styczeń 2009 o 2:07
    link
       

    „Bartosz Skowronek rozpisał się na swoim blogu na temat dziesięciu procent udziału Apple w rynku. Tekst interesujący i wart przeczytania, jednak nie mogę zgodzić się z wnioskami, które Bartosz wyciągnął ze swoich rozważań.”
    http://web.me.com/heidi17

  14. 14
    bazi22
    4 styczeń 2009 o 14:47
    link
       

    Najbardziej mnie śmieszy ocenianie poziomu zadowolenia klientów. Co z tego, że 79% klientów iPhona jest z niego zadowolonych. Nic to nie znaczy. A może jest tak dużo zadowolonych bo mniej wymagają od iPhona? A może Ci więcej wymagający użytkownicy nawet nie rozważają zakupu iPhona. Zresztą co tu porównywać - z jednej strony jest producent z 1 telefonem, a z drugiej strony producenci oferujący dziesiątki modeli.

    Myślę, że dało by się znaleźć konkretne modele Nokii, Motoroli, HTC czy RIM, które będą cieszyły się równie wysokim poziomem zadowolenia swoich użytkowników.

  15. 15
    M@Czlek
    4 styczeń 2009 o 18:36
    link
       

    @Heidi naprawdę niegodne jest pisanie komentarzy przy jednoczesnej błokadzie zamieszczanie owych na swej stronie…

    Jaka szkoda że autor Heidi probuje udowodnic, że produkty sygnowane Logiem Apple nie są już wyjątkowe, co jest niestety jest niezgodne ze stanem faktycznym… Produkty Apple nadal nie mają analogów i są bezkonkurencyjne pod względem wartości użytkowych… Dlatego byłe, są i będą wybierane przez konsumentów ;-)) Obecnie mamy tylko doczynienie z pozszerzeniem portfolio, zamiast wylącznej koncentracji na komputerach klasy Mac.

    Jak i udowadnia BS: Sprzedaż Apple napedza innowacyjnośc i dywersyfikacja portfolio przy wystepującym zjawisku wzrostu wydajności poszczególnych produktów wtrakcie je współnego użytkowania, czytaj na zasadach ustalanych przez Apple, czy życie od tego się pogarsza… Odwrotnie, mówię jak kilkunastoletni użytkownik Apple…

  16. 16 4 styczeń 2009 o 19:01
    link
       

    M@Czleku, niegodne jest pisanie nieprawdy. Komentarze są dostępne.

  17. 17 4 styczeń 2009 o 23:34
    link
       

    Poglądy OK, ale Ken Rockwell to akurat niezbyt rozgarnięta osoba. Jest beznadziejny i kole w oko widząc jego nazwisko na Twojej stronie.

  18. 18
    M@Czlek
    4 styczeń 2009 o 23:36
    link
       

    @Heidi cóż z tego że są dostępne, jak nie można żadnego zamieścić… Kod weryfikacji nigdy nie jest poprawny…

  19. 19 4 styczeń 2009 o 23:57
    link
       

    Uważałbym na nisko przelatujące kwantyfikatory. Twierdzeniu o niemożności zamieszczenia żadnego komentarza przeczą… zamieszczone na moim blogu komentarze. Zamiast pisać bzdury o blokowaniu, podziękuj innowacyjności Apple widocznej w działaniu MobileMe.

    A skoro już piszemy o innowacyjności, co to ma być za argument? Chcesz powiedzieć, że produkty Apple nie były wcześniej innowacyjne? Że nie poprawiały wcześniej wydajności? Wręcz przeciwnie, a mimo tego udział firmy w rynku oscylował wokół 3%. Musiał pojawić się inny, nowy czynnik, który spowodował tak szybki wzrost. I o tym czynniku napisałem w swoim komentarzu.

  20. 20
    M@Czlek
    5 styczeń 2009 o 0:37
    link
       

    Szanowny Heidi, niestety, ale nadal nie można przejść weryfikacji i umeścić komentaża na Pańskim blogu…

    W swoim wpisie, pośrednio, Pan odwolując się do potrzeby Apple do konkurencji “Papką techniczną” podobnie jak i jej konkurencja, zaprzecza wystarczającej innowacyjności produktów Aplle.

    A zupelnie pomijając kwestiję dywersyfikacji portfolio produktów Apple, oraz towarzyszącego temu wzrostu wydajności przy jednoczęsnym używaniuu kilku produktów Apple razem, przychodzi Pan do blędnych — wykreowanych przez siebie, a nie poprawnych udowodnionych przez Przemka Spider’a czy Bartka Skowronka wniosków o przyczynach wzrostu popularnośći Apple. (Mówię tu o zjawiskach iPod/iPhone/Mac napędzających sprzedaż Mac/iPod/iPhone/MobileMe.)

    Oczywiście zupelnie pomijam w swym wywodzie potęgę masowo skopiowanego Apple Online Store, czy zaczynąjaćego własnie swą przygodę z klonowaniem przez konkurencję Apple Retail Store i dedykowanych stanowisk.

  21. 21 5 styczeń 2009 o 0:57
    link
       

    Kwestię dywersyfikacji portfolio pominąłem, bo w tym kontekście to bełkot i używanie słów, których znaczenia się nie rozumie (dywersyfikacja portfolio jest sposobem zmniejszenia ryzyka inwestycyjnego przez inwestowanie w akcje różnych spółek, a trudno podejrzewać produkty Apple o inwestowanie na giełdzie). Kwestię innowacyjności również można pominąć milczeniem, ponieważ tu się nic nie zmieniło, a trudno podejrzewać ludzkość o to, że nagle przejrzała na oczy i zaczęła zwracać uwagę na coś, co było jej obojętne przez ponad dwadzieścia lat. Nie ma więc mowy o zaprzeczaniu innowacyjności, a jedynie o zaprzeczaniu jej roli w opisywanym przez Bartosza wzroście udziału Apple w rynku.

  22. 23
    M@czlek
    5 styczeń 2009 o 12:38
    link
       

    Obawiam się że niemożliwość zrozumienia możliwości użycia strategii inwestycyjnych jako podstawowego czynnika rozwoju każdego przedsiębiorstwa oraz zdolność do wypowiadania się za “całą ludzkość”, są wyłącznie problemem szanownego Heidi.

    Nieuwzględnienie oraz zaślepienie na innowacyjność poczynań Apple, będą świadczyły o chęci wspomnianego autora naciągania rzeczywistości do własnych przekonań, a nie odwrotnie, co i udowodniłem w swych poprzednich wpisach.

  23. 24 5 styczeń 2009 o 14:48
    link
       

    E tam, jedyne co udowodniłeś to fakt, że nie czytasz tego, co się pisze do Ciebie. I może jeszcze to, iż deklarację „mówię jak kilkunastoletni użytkownik Apple” należało potraktować dosłownie.

  24. 25
    M@Czlek
    5 styczeń 2009 o 17:44
    link
       

    A może szanownemu Heidi nienalerzałoby udawać eksperta w sprawach o których nie ma bladego pojęcia, jak się mawia Papier wszystko przyjmie…. W tym i złóśliwe szpilki…

  25. 26
    mirdham
    5 styczeń 2009 o 20:20
    link
       

    Co do czepiania sie statystyk. Widac kazdy patrzy na nie jak chce. Jezeli trzeba skopac Apple mowi sie ze nie maja tych 10%, a jak MS to IE nie ma swoich 70% udzialu. Powiedzcie uczciwie… skoro zakladacie ze wszystkie statystyki to klamstwo to na jakiej podstawie twierdzicie ze wiekszosc komputerow to PC? W koncu jak pojedzie sie do USA to duza czesc kompow to japca…

    Swoja droga to co wy wogole za problem macie z tymi procentami? Dla mnie maka moze miec 5 osob. Ja go kupilem z znanych mi powodow i jestem zadowolony. Jezeli komus sie nie podobaja maki, sa za drogie itp… moze kupic Fujitsu Siemens… przynajmniej pogada sobie chlop na forach PC o czyms ciekawszym niz zmiana ikonek. Tam sa tematy w stylu… komp mi sie nie uruchamia, bateria mi padla itd.

  26. 27 5 styczeń 2009 o 20:42
    link
       

    A te tematy różnią się jakoś od tematów z forów użytkowników maców?

Inni napisali

  1. [...] sprawie napisał już Grzesiek Marczak na Antywebie oraz skomentował Bartek Skowronek na swoim blogu. Polecam oba teksty (z naciskiem na Bartka, będę przepytywał z [...]

  2. [...] obsługi i niezawodność wynikającą z kompleksowego dopasowania sprzętu i oprogramowania a Apple z roku na rok powiększa swój udział w rynku. Piszę o tym gdyż rozsierdziły mnie słowa Jima Balsillie, wiceprezesa firmy Research in Motion [...]

  3. [...] Trudno przecież powiedzieć, że Apple to niewielka firma czy biznesowy niewypał - mają obecnie 10% w rynku komputerów, mimo finansowego kryzysu 28 miliardów dolarów w banku, pozycję lidera na rynku cyfrowej muzyki, [...]

  4. [...] jeszcze te 10% udziału w rynku które wywołało swego czasu całkiem sporo zamieszania? Zestawiłem wtedy ze sobą dwa wykresy - [...]

  5. [...] mi dlaczego firma, która ma raptem 10% rynku, winna w myśl jakiś wynaturzonych definicji monopolu, bezpodstawnych i udrapowanych w szaty [...]

  6. [...] Skąd to nagłe zainteresowanie? Otóż Apple ostatnio wyraźnie pnie się w górę - i to w bardzo różnych statystykach - co najwyraźniej wywołuje u konkurencji coraz większy i uzasadniony niepokój. Całkiem [...]

  7. [...] drogie ma się u nas całkiem dobrze. Ale gdy spojrzeć na liczby - i to nie tylko ceny ale też udział w rynku i ilość maków w waszym otoczeniu - widać że nie jest to wcale prawda. I tu dochodzimy do [...]

  8. [...] Nie wszystko jest przecież policzalne choć - oczywiście - wszystko próbujemy policzyć. Jednak wielki udział w rynku nie przekłada się wcale na zadowolenie klientów, satysfakcję z użytkowan…… Gdy więc spojrzymy już na statystyki nadal nie potrafimy powiedzieć co jest ostatecznie [...]

  9. [...] sprawie napisali już Grzesiek Marczak (Antyweb) oraz Bartek Skowronek na swoim blogu, polecam oba [...]

  10. [...] smartfonów. Jak można było się spodziewać iPhone znalazł się na pierwszym miejscu - w końcu to nie pierwszy raz - z wyraźną a także dosyć istotną przewagą bowiem próg 80% oddziela od siebie dwa poziomy [...]

  11. [...] planowania. Słowem, to nie jest to na pewno droga na skróty. Dowodzi tego praktyka - nie tylko skromny udział Apple w rynku ale także wysoki poziom naśladownictwa, powoli acz stabilnie rosnące finansowe wyniki oraz [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez