Spłaszczanie wachlarza

30 listopada

Uwaga! Ten wpis ma ponad rok. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Przeczytałem wczoraj kolejny katastroficzny tekst o złym Apple. Dominik Kaznowski na swoim blogu napisał, iż - cytuję - iPhone zawłaszcza rynek systemów operacyjnych dla urządzeń mobilnych. Nie wiem jak to możliwe skoro iPhoneOS działa tylko na iPhonach i iPodach Touch i nie da się go zainstalować na żadnym innym mobilnym urządzeniu a iPhony mimo świetnych wyników sprzedaży mają jednak dosyć skromny udział w rynku - co widać wyraźnie jeśli popatrzeć na statystyki ilościowo a nie procentowo - ale kilka zdań niżej okazuje się, że to właśnie stanowi “główny problem”. Czyli wychodzi na to, że kłopot po prostu w tym, że applowski telefon stał się popularny. To ja pozwolę sobie zapytać - kłopot ale dla kogo?

Kazanwski76376

Wielkie zagrożenie ma polegać na “spłaszczeniu wachlarza oferowanych w tym kanale usług”. Czyli mówiąc po ludzku na ograniczeniu możliwości wyboru. Dosyć paradoksalne biorąc pod uwagę powyższe zarzuty - nieprawdaż? Przecież pojawienie się na rynku nowego urządzenia ewidentnie rozszerzyło “wachlarz oferowanych w tym kanale możliwości” tymczasem jego obecność ma go zmniejszać? Hmmm… Mniejsza jednak o to - załóżmy, iż to tylko niezbyt szczęśliwy dobór słów i chodzi tu w istocie o spektakularny start platformy, o wpływ jaki applowski telefon wywiera na resztę branży oraz o to, że w efekcie coraz więcej sieciowych usług bierze pod uwagę także możliwości iPhona. Zastanówmy się chwilę na czym polega to niebezpieczne sprofilowanie?

F87Df987Gfdkkkk

Otóż zgadliście! Na dostosowaniu się do rozdzielczości dotykowego ekranu! Apple nie używa przecież jakiejś własnej wersji HTML czy JavaScriptu, nie tworzy własnych “standardów” ani też nie stosuje żadnych innych tego typu sztuczek. Co więcej iPhone jest wyposażony w przeglądarkę, która potrafi wyświetlić także normalne, niezoptymalizowane pod kątem urządzeń mobilnych strony. Ba! Jej silnik jako chyba jedyny na rynku potrafi też przejść przez wymagający test Acid3 z wynikiem 100/100 a odchudzona iphonowa wersja zdobywa tu aż 74/100. To więcej niż Firefox 3.0.3 i sporo więcej niż Internet Explorer 7! Szczerze mówiąc wygląda więc na to, że największą wadą iPhona jest to, że reszta mobilnych urządzeń po prostu tak nie potrafi… Ale jeśli to ma być zagrożenie to spytam ponownie - dla kogo?

Img 0001-1

Dalej autor twierdzi, że problemem jest kontrola jaką Apple ma nad samym urządzeniem oraz systemem dystrybucji oprogramowania. Słowem, że nie tylko zaprojektowało i produkuje cieszące się powodzeniem urządzenia ale też że “podpowiada” konsumentom usługi lub że ich przed nimi “chroni”. I jako przykład owej złowrogiej ochrony wymienia tu Operę Mini. Przypomnijmy sobie zatem, że Opera Mini to właściwie tylko wyspecjalizowany serwer proxy, który konwertuje strony www tak aby dopasować je do możliwości ekranu przenośnego urządzenia - może to sprytny pomysł na załatanie niedostatków technologii ale przecież nic ponadto - a także, że owo słynne zablokowanie przeglądarki przez Apple to ordynarny medialny humbug. Z jednego rzuconego w rozmowie z dziennikarzem NYT zdania wykreowano pseudosensację, która obiegła potem cały świat. Tymczasem sprostowanie - jak to zwykle bywa - utknęło gdzieś gdzie nikt go nigdy nie przeczytał. Zatem zacytuję:

So I went back to Mr. von Tetzchner for more details. He said that the development of the iPhone browser was more an “internal project” of some engineers than a product that management was committed to introducing. Indeed, development was halted after the company looked at the details of the license agreement in Apple’s software development kit and realized that it would not be permitted. “We stopped the work because of the prohibitive license,” Mr. von Tetzchner wrote in an e-mail message.

Okazało się więc, że to nie Apple zablokowało prace nad projektem ale że zrobiła to sama Opera wychodząc z założenia, że ich przeglądarka nie spełni warunków jakie nakłada na deweloperów licencja SDK. Historia z wyszukiwarką głosową Google pokazuje jednak, że z Apple można się w tych sprawach dogadać a interesujące i wartościowe pomysły nie są na siłę wpychane w ramy stworzone z myślą o tysiącach projektów, tysiącach deweloperów i tysiącach problemów jakie mogą się z tej masy - bardzo różnych przecież - przedsięwzięć urodzić. Tyle tylko, że Opera Mini na iPhonie - co widać gołym okiem - to niestety nie jest wartościowy pomysł. Swoją drogą zwróćcie uwagę na ton jaki dominował w komentarzach na temat googlowej wyszukiwarki - znów w fakcie, że współpraca pomiędzy Apple a Google opiera się na innych zasadach niż pomiędzy Apple a prowadzącym własną firmę Kowalskim mamy do czynienia głównie z doszukiwaniem się jakiejś ukrytej sensacji… A co w tym, przepraszam, dziwnego?

10000Apps87D87H

Ale wracając do tematu - skoro problemem jest także dostęp do map Google i YouTube to tym większym chyba będzie 10 tysięcy aplikacji w App Store, które stuknęło w ten weekend. Wyobraźcie sobie tylko - dziesięć tysięcy polecanych usług i programów! To dopiero “spłaszczenie wachlarza”! Swoją drogą imponujący wynik - i to zaledwie w pół roku i do tego pod wścibskim okiem Wielkiego Brata… Doprawdy - strach się bać!

2,322

komentarzy: 6

  1. 1
    Paweł
    30 listopad 2008 o 16:20
    link
       

    Pamiętajmy o jednej sprawie - to że ktoś prowadzi własnego bloga nie oznacza automatycznie że jest specjalistą w danej dziedzinie. Założenie bloga to sprawa prostsza niż kupienie piwa przez nastolatka, jego systematyczne prowadzenie to już nieco wyższy poziom wtajemniczenia ale również osiągalny dla każdego.
    Nie robiłbym tragedii z wpisu imć Pana Kaznowskiego. Jak powiedział mi kiedyś znajomy z Agory: bycie dyrektorem czegokolwiek nie determinuje poziomu wiedzy. Niestety.

  2. 2 30 listopad 2008 o 16:34
    link
       

    @up: Mi się zawsze wydawało, że do stosowania się do zasad logiki zmuszeni jesteśmy wszyscy…

  3. 3
    renczus
    30 listopad 2008 o 18:55
    link
       

    A czy to nie o to chodzi, że iPhone mając tak mały udział w rynku powoduje taki wielki boom i halo?
    Powstaje multum aplikacji właśnie na iPhone’a. Obserwatorzy mogą mieć wrażenie, że developerzy ‘zapomnieli’ o innych platformach. Dzieje się tak, ponieważ inne platformy (poza Androidem) nie mają jednego skoordynowanego systemu dystrybucji aplikacji nań przeznaczonych - nie widać ile jest aplikacji na Windows Mobile a przynajmniej oszacowanie ich liczby jest ciężkie.
    Nikt też nie robi tak zręcznej reklamy swojego produktu - trzeba przyznać że zaraźliwy wręcz entuzjazm Steve’a jest ewenementem.

  4. 4 30 listopad 2008 o 18:58
    link
       

    Ewenementem i problemem dla niektórych, jak można przeczytać.

    Dobry tekst Bartek, rozsądne podejście do tematu.

  5. 5 30 listopad 2008 o 19:19
    link
       

    @renczus na WM jest na pewno wiecej oprogramowania niz dla iphona - rzecz jednak nie w liczbach. nonsensem jest twierdzenie ze apple ogranicza wybor uslug podczas gdy firma nie tylko sie na nie otwiera ale wrecz stawia na nogi caly rynek. pisal o tym u siebie przemek pajak .
    inna kwestia ze w zamian stawia pewne warunki. tyle ze to wcale nie jest tak jednoznacznie zle jak powszechnie sie uwaza - juz na oko ma co najmniej tyle samo wad i zalet co bezholowie. poza tym przeciez konsekwentnie rzecz biorac juz sama techniczna specyfikacja urzadzniea jest w istocie takim warunkiem - czyz nie? a w ten sposob mozna zakwestionowac “uczciwosc” kazdego bardziej skomplikowanego firmware…

  6. 6 1 grudzień 2008 o 2:56
    link
       

    Prawda jest taka, że wygodniej dla nas szukać aplikacji poprzez jednolity interfejs niż u producentów/developerów aplikacji rozproszonych po całym internecie.

    To co z tego, że mogę na Symbian czy WM kupić też sporo ciekawych pozycji, skoro na muszę się rejestrować i robić zakupy na kilku(nastu) stronach, osobno podawać dane osobowe, kartę kredytową, itp.

    Wygoda, wygoda, wygoda.

Inni napisali

  1. [...] nam być online w podróży. Jednak Apple ma już w ofercie tego typu komputerek. Wszystko to - i wiele więcej - potrafi przecież iPhone. Jest też sporo mniejszy - spokojnie schowacie go do kieszeni podczas [...]

  2. [...] Apple nie tylko jest drugim - i oczywiście gorszym - Microsoftem, nie tylko monopolizuje rynek odbierając konsumentom wolność wyboru, nie tylko produkuje zacofane technologicznie urządzenia i wywołuje raka ale też nareszcie [...]

  3. [...] w kontekście medialnych sensacji o zablokowaniu Opery Mini - która, warto to sobie przypomnieć, nie została nawet napisana więc nikt nie mógł, nawet gdyby chciał, jej zablokować - wywołało dosyć spore poruszenie. Przemek Pająk pyta - ciekawe co skłoniło Apple do takiego [...]

  4. [...] psującymi się lub niebezpiecznymi iPhonami, z applowskim podatkiem, z makami wywołującymi raka, z zablokowaniem Opery mini, z usuwaniem aplikacji z App Store czy z nieistniejącymi wirusami dla OS X. Słowem, po raz [...]

  5. [...] na przykład, że Apple nie dopuściło do powstania Opery mini dla iPhona, mimo że przecież Opera nigdy jej nie napisała. Podobnych przykładów jest zresztą bez liku - pamiętacie przecież groźny czarny przycisk, [...]

  6. [...] Apple zabiera wolność tworzenia, prawo do błędu i pisania aplikacji w Javie. Tak właśnie rodzi się kolejny ponury monopol który zagraża wszystkim… No, może nie tym którzy iPhona używają ale oni sami są sobie [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez