Bunt mas
Uwaga! Ten wpis ma ponad półtora roku. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.
Na technoblogu pojawił się interesujący
tekst Marty Klimowicz - więc zachęcam was do lektury. Zazgrzytało dopiero gdy doszedłem do opisu komputerów Apple. Cytuję -
MacBook to coś więcej, to styl życia, jaki ma się z nim automatycznie łączyć na zasadzie prostych bardzo skojarzeń, to aspiracje, jakie ma jego posiadacz, wreszcie - to w wielu środowiskach nobilitacja. Rozumiem, że trudno zignorować fenomen Apple oraz “wybitny dorobek” stu lat marketingu jednak nie rozumiem dlaczego wszyscy uciekają się w tym wypadku do sztampowych - lub odwrotnie, odpowiednio
metaforycznych, zawiłych i skomplikowanych - wytłumaczeń a unikają jak ognia
rozwiązana najprostszego. Wystarczy przecież - choć przez chwilę! - założyć że to niepojęte przywiązanie i legendarne zadowolenie bierze się z jakości sprzedawanych przez Apple produktów aby wszystkie te niedopasowane kawałki łatwo się nam poskładały, nieprawdaż?

Żeby było jasne - nie mam na myśli tutaj jakości plastiku, elektroniki, serwisu i tym podobnych - Apple wcale nie jest pod tym względem lepsze od konkurencji - tylko jakość pomysłu który stoi za nimi. Pisałem o tym wielokrotnie - więc pewnie wiecie co mam na myśli. Marketing może pomóc ale nie zastąpi istoty - i Apple jest tego żywym dowodem. Zastanawiam się ile czerwonych oceanów trzeba zobaczyć aby zrozumieć, że mimo iż ludzie w tłumie są podatni na różnego rodzaju sugestie to jednak - a) nie wszyscy i b) potrafią też myśleć racjonalnie, znają swoje potrzeby oraz nie dadzą sobie wmówić wszystkiego? Słowem, że nie są tacy durni jak to się z pozoru wydaje? Bo choć świat od dawna już stoi na głowie to ludzie ciągle jeszcze chodzą na nogach. A sprzedawanie bawełny w czekoladzie nikomu na szczęście jeszcze się nie powiodło - nawet jeśli udało się w ten sposób osiągnąć sukces ekonomiczny to jego ceną jest - i zapewne zawsze będzie - powszechna nienawiść. I nie jest to wcale nienawiść do Microsoftu - to nienawiść do głupich, byle jakich i utrudniających życie rozwiązań. Cała reszta to tylko fale.
Zobacz inne
Serwis heise online opublikował z tej okazji interesujący tekścik. Właściwie trochę spóźniony bowiem iMaka po raz pierwszy pokazano w maju 1998 roku. Ale może to po prostu druga w tym roku okazja do świętowania? Dzisiejsza [...]
Chciałem polecić waszej uwadze blog Przemka Pająka. Kojarzycie go zapewne z newsowej części myapple.pl ale że rozstał się ostatnio z redakcją więc raczej go tam już nie przeczytacie… A przecież skoda byłoby stracić go z [...]
komentarzy: 11
link
Bartku, jednak może to Ty nie do końca akceptujesz rzczywistości. Marketing ma ogromny wpływ na ludzi - śmiem twierdzić, że olbrzymia większość nowych użytkowników Maków w Polsce (powiedzmy z ostatnich 2-ch lat) w wyborze kierowała się modą, sprytną reklamą Apple, lekturą przeróżnych blogów wychwalających Maki pod niebiosa (w tym Twojego bloga). A żeby Ci uświadomić jaki marketing ma wpływ na użytkowników Maków, biorę przykład pierwszy z brzegu - wystarczy spojrzeć na to jak makowcy się podniecali na wieść o Chrome, której nawiasem mowiąc na Maka jeszczce nie ma - więc jak tu się podniecać, skoro nawet nie można wypróbować? Ale rozumiem - współcześni makowcy Maka używają tylko w przerwach gdy nie ładują Windows na swoich MacBookach. Żeby było jasne, nie mam nic przeciwko używaniu systemów operacyjnych innych producentów, chcę tylko podkreślić pewne zjawisko.
Więc jako bloger odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosisz również Ty. Niestety dopiero w ostatnich miesiącach niektórzy co lepsi makowi blogerzy w tym kraju się zorientowali, że może nie do końca warto tak bezkrytycznie podchodzić do Apple.
Próbujesz teraz jakąś prostą diagnozą odwrócić stan rzeczy, jakbyś chciał wszystkim powiedzieć “to nie tak miało być ludzie, to nie tak!”. Bartku, rzeczywistość użytkowników Apple nie składa się z samych pasjonatów, ludzi, którzy wiedzą czego chcą i po co kupili Maki. Składa się w większości z ludzi, którzy w Apple widzą cuda-niewidy, jednocześnie wymagając by Mak zachowywał się tak samo jak pecet. Z ludzi, którzy mówią o jakiejś nieokreślonej “magii”, którzy mają nabożeństwo do Jobsa i wszystkiego, co ma jabłko na sobie. Owszem, także ludzi, którzy nieśmiało chcieliby spróbować czegoś innego, ale żeby nie było ryzyka zmiany przyzwyczajeń, itd. itp.
Wystarczy wejść na MyApple i przeanalizować przeciętnego użytkownika tego serwisu. Wynik analizy jak najbardziej koresponduje z tym co napisała pani Klimowicz. Jak nas widzą, tak nas piszą, Bartek.
link
Firmie Apple udało się stworzyć coś w rodzaju kultu swojej marki.
Dzięki temu uwagę użytkowników udało się skupić na niewątpliwych zaletach, wady odsuwając w cień.
Tylko pytanie, jak długo takie zauroczenie może trwać.
Do pierwszego kontaktu z autoryzowanym serwisem?
link
ja tylko o dwoch rzeczach:
jedna jest uciekanie sie do wygodnych stereotypowych odpowiedzi - swoja droga takie pojscie po najmniejszej linii oporu przypomina mi specyficzna brzytwe ockhama - lub ewentualnie metaforycznego belkotania. uwazam ze nawet skomplikowane rzeczy mozna - a nawet trzeba - opisywac jak najprostszym jezykiem nie upraszczajac jednoczesnie samego zagadnienia. a tu przeciez nie chodzi o nic naprawde skomplikowanego. apple robi dobre komputery i ludzie potrafia to docenic. proste jak drut gdy tylko odwazymy sie pomyslec ze cos takiego jak dobry komputer w ogole istnieje. i dlatego zadne metne metafory niczego nie ulatwiaja. druga jest natomiast nierozumne generalizowanie. w ten sposob mozna zapewne opisac problem gruba kreska - co byc moze jest skuteczne i wystarczajace w handlu czy polityce ale na pewno nie da sie tak zbyt wiele zrozumiec.
moj blog nie jest kolejnym kryptomarketingowym narzedziem, laurka ani tym bardziej nie sluzy demaskowaniu “zlego apple”. staram sie opisac rzeczywistosc, unikac latwych odpowiedzi i oddac prawdziwy charkater opisywanych problemow. opisuje i zalety i wady. pisalem zle o apple juz w 2005 roku pisalem dobrze w 2008. i odwrotnie. nigdy tez nie twierdzilem ze maki sa bez wad. apelowalem co najwyzej zeby wskazywac faktyczne wady a nie je sobie wymyslac. tak jak mialo to miejsce w przypadku leoparda, airbooka czy iphona. i dlatego nie czuje sie w zaden sposob za nic odpowiedzialny. poza tym rzecz nie dotyczy przeciez pytania dlaczego ludzie kupuja maki - zwlaszcza ostatnio i w polsce - ale dlaczego ludzie traktuja te komputery z uczuciem. mimo wpadek. mimo wmawianego jobsowi zamordyzmu. mimo ceny. i trwa to juz od wielu lat. dlatego analiza przecietnego myapplowca nie ma tu kompletnie nic do rzeczy.
ps. ja nie napisalem ani slowa o chromie i nigdzie tez nie widzialem podnieconych chromem makowcow. nie przesadzasz troche?
link
musze sie zgodzic to pierwszej wypowiedzi co do myapple i wiekszosci jego uzytkownikow, zagladam tam czesto jak i na twoj blog bartku czy appleblog zainteresowaniem, poniewaz zamierzam przymierzam sie do zakupu maca a to nei ze wzgledu marketingowych, ale sprawdzenia mac osa, choc do windowsa nie mam zadncyh zastrzeżeń i dobrze mi sie na nim pracuje, to wracajac do myapple to bije tam straszny Funboizm, PRodukty apple sa dobre, ale nie pobawione wad jak kazde urządzenie, brakuje mu do swietnosci i żadny marketingowy bełkot nie zmieni tego zdania u mnie. Ostatnio po kilku miesiacach użytkowania padły mi sluchawki od ipoda - prawa sluchawka, i wiem ze zdarza sie ale jak za kawalek plastiku za ta cene to sie zawiodlem troszeczke, bo chwilowo nie mam kasy aby kupic nowe, wiec to jest male rozgoryczenie na ten temat. Choc kóleczko w iPodach jest nie zastąpione!!i prostota :). Koncząc przy przemysleniach nad zakupem, staram sie stąpać mocno na nogach, i innym też to radze żeby tak robili przed zakupem “apple”
link
@BS:
1. Myślę, że powinieneś przeczytać jeszcze raz swój własny post, a dopiero potem przeczytać mój komentarz i potraktować go jako wypowiedź w kontekście(!) - bo też tak go pisałem.
2. Twój post nie ma z prostotą wiele wspólnego, nie rozumiem czemu wydaje Ci się, że formułując rady dla pani Klimowicz jak należy rozumieć zjawiska otaczające produkty Apple (bo tak ustawiłeś swoją wypowiedź Bartku, i to zaraz na wstępie), posługujesz się przemożną i wspaniałomyślną obiektywnością ubraną w prosty przekaz. W rzeczywistości używasz wielu skrótów myślowych, typu: “rozwiązanie najprostsze”, “jakość pomysłu”, “sukces ekonomiczny contra powszechna nienawiść”, “reszta to fale”, które Tobie osobiście może dają satysfakcję opisywania rzeczywistości, ale dla czytelnika stwarzasz niejednoznaczny korytarz do interpretacji. Z czego ja korzystam, więc się nie obruszaj.
3. Rozumiem co chesz przekazać, ale czy rzeczywiście to przekazałeś? Chciałeś opowiedzieć “dlaczego ludzie traktuja te komputery z uczuciem” czyli chciałeś wg własnej wizji, w kontekście krytyki oceny pani Klimowicz, dokonać uogólnienia “dlaczego ludzie lubią Maki”. Przykro mi, ale dokonałeś zabiegu dokładnie takiego samego pod względem konstrukcji jak pani Klimuszko czy ja w moim pierwszym komentarzu. Kogo chcesz oszukać, Bartek, że Twoje zdanie nie jest opinią lub zestawem opinii lub raczej np. emocjonalno-racjonalnym opise własnej filozofii Maka? I dobrze, że taką masz. Musisz jednak wziąć pod uwagę, że…
4. …wielu ludzi czyta Twój blog i na jego podstawie (tak jak i na podstawie innych) kształtuje swoje rozumienie świata Apple. Jeśli Ty więc krytykujesz spojrzenie pani Klimowicz, to musisz brać odpowiedzialność za to i - z drugiej strony - liczyć się z krytyką Twojego spojrzenia. Oczywiście w komentarzu sugerujesz jakobyś był super-obiektywny. Nie twierdzę, że nie brak Ci zdrowego spojrzenia na świat, zresztą o tym nic nawet nie wspominam, bo…
5. …nie wystawiam Twojemu blogowi laurki, ani go nie klasyfikuję. Staram się tylko powiedzieć, że piszesz i masz wpływ na poglądy innych ludzi - tak jak każdy inny dziennikarz. Wiem, że Ty wolisz być blogerem niż dziennikarzem, bo łudzisz się, że to daje Ci możliwość swbodnej i niezakłóconej niczym informacji oraz emanacji swoich myśli bez jakiejkolwiek troski o konsekwencje. Otóż chcąc być jak najmniej dziennikarzem, jesteś nim jak najbardziej - formą dziennikarstwa jest np. krytyczne spojrzenie na tekst, co czynisz w poście, co ja czynię w komentarzu.
6. Nie pozbawiaj kontekstu swoich słów, tym bardziej, że sam ten kontekst stawiasz jako punkt wyjścia.
7. Przechodząc do konkretów - jak napisałem dosłownie i wyraźnie w tamtym komentarzu (i dziwię się, że nie dostrzegłeś!), że Chrome posługuję się jako ilustracją. O Chrome było głośno. Gdzie? - no nie traktuj mnie jak czytnik RSS, przecież nie będę Ci linków wypisywał z miejscami gdzie możesz znaleźć wypowiedzi makowców o Chrome. A było ich sporo, powiem dla ułatwienia i podkreślenia jeszcze raz dlaczego się tym przykładem posłużyłem. Przykład ilustruje w jaki sposób makowcy (czytaj zwykli użytkownicy internetu posługujący się komputerami Apple) również, a może nawet w większym stopniu, są przedmiotem marketingu. I to działa, nawet bardziej niż myślisz.
8. Cały mój poprzedni wywód był wyjaśnieniem dlaczego “filozofia jakości pomysłu” nie jest wyznawana przez ogół makowców. Wyznawana jest za to filozofia szumu, filozofia poprawiania nastroju posiadaniem Maka, filozofia “marketingu stosowanego”. Oczywiście to są uogólnienia, ale przecież, jak już Ci już zdążyłem wytknąć wcześniej, my wszyscy ich używamy i używać musimy.
9. “Jakość pomysłu” to określenie, które może coś mówić małej grupce, a nawet jeśli wyraża jakąś rzeczywistość rozpoznawalną dla szerszego grona, to - bądźmy realistami - w praktyce (powtarzam: w praktyce) to marketing Apple ma większy wpływ na ludzi, niż jakość ich pomysłów - idź na MyApple i zobacz ilu ludzi myśli tak jak Ty. Dlatego przytoczyłem Ci moje ogólne wnioski nt. przeciętnego użytkownika MyApple, bo od czasu do czasu spędzam chwilę czy dwie na obserwacji i czytaniu wypowiedzi innych ludzi. I taki jest wynik moich analiz. Masz inne zdanie? To je wyraź, bo…
10. …nie wystarczy napisać, że Apple ma dobre pomysły, mimo, że to jest jak najszczersza prawda, a raczej będąc najszczerszą półprawdą, bo takie tylko funkcjonują w tym obiegu, staje się niezbyt przekonującą diagnozą. Jeśli krytykujesz panią Klimowicz, że ona nie kieruje pierwszego prostego spojrzenia na “jakość pomysłu” Apple, to może najpierw warto by się zastanowić skąd pani Klimowicz ma taki obraz produktów z jabłkiem. Od ponad roku przeglądając polską strefę makową (bo przez kilka lat wcześniej nie interesowałem się co rodacy mają do powiedzenia nt. komputera, którego używałem) dochodzę do podobnego zdania co wspomiana kobieta, z wyjątkami, o których wspomniałem poprzednio i nawiasem mówiąc do których Twój blog zaliczyłem.
Ale wybacz, nie możesz nie czuć się współodpowiedzialny za to jak ludzie postrzegają maka w Polsce. Jeśli nie czujesz odpowiedzialności za słowo… to nie będę sugerował co należałoby zrobić.
link
jesli milabym wyobrazic sobie przecietnego uzytkownika myapple pewnie wyobrazilbym go sobie podobnie jak ty - tylko ze ja nie wiem po co mialbym go sobie wyobrazac. doskonale bowiem wiem ze trafia sie tam i skonczony debil i normalny czlowiek. co mi da jakas srednia?
apple ma dobre pomysly. to jest prosty i weryfikowalny fakt. widac to po tym jak kopiuja je inni producenci, widac po tym jak traktuja uzytkownicy. nie sadze aby trzeba bylo to specjalnie komplikowac - wszyscy widza kiedy pada deszcz. wszyscy wiedza kiedy nie pada. wychodzac ponad ten poziom mozna oczywiscie znalezc kupe ciekawych rzeczy - nie przecze - ale ja osobiscie nigdy nie znalazlem tam nic madrego.
wszyscy poslugujemy sie uogolnieniami bo one sa czescia jezyka. niemniej jedne z nich sa bardziej prawdziwe niz inne. a to dlatego ze liczy sie tresc a nie forma. nie przedstawilem sie jako super-obiektywny. raczej jako normalny. a problem jako oczywisty. a owo przekonanie czerpie z wlasnego codziennego doswiadczenia, z rozmow z wieloma innymi ludzmi i wreszcie z obserwacji zupelnie nieznanego mi tlumu. to jest tylko moja prywatna teoria - jednak jestem do nie przywiazany z innego powodu: nie uslyszalem lepszej.
ja nie wiem co ludzie wyznaja - wiem jednak ze brak wiary w przyciaganie ziemskie nie spowoduje ze ono przestanie dzialac. czy naprawde uwazasz ze odpowiedz na pytanie “czemu ludzie tak lubia te komputery?” musi brzmiec jak rozdzial z ksiazki lacana?
czuje odpowiedzialnosc za to co pisze i mowie - nie czuje odpowiedzialnosci za nic wiecej bo tez nic wiecej ode mnie nie zalezy. nie sadze tez abym mial jakikolwiek wplyw na postrzeganie marki albo srodowiska w polsce - milo ze tak myslisz ale przeceniasz popularnosc fotogenii - niemniej to temat na zupelnie inna rozmowe. nie mam tez pojecia skad biora sie wyobrazenia autorki na temat apple ale zakladam raczej ze z tzw. zasobow wspolczesnej humanistyki niz badan terenowych na myapple lub w polskiej blogosferze. i jesli w ogole cos mam jej do zarzucenia to wlasnie to ze ich nie przeprowadzila.
a tak w ogole to ja ten tekst zareklamowalem a nie skrytykowalem.
link
@BS:
Na marginesie - wyciąganie średniej to nie jest sztuczny zabieg, a wręcz naturalna tendencja. Sam udowodniłeś, że uogólnienie jest prostą narzucającą się formą określenia rzeczywistości, pisząc o “normalnym człowieku” i “debilu” - to jest właśnie przykład na np., że tak sobie nazwę, “uśrednienie charakterologiczne osobowości odwiedzających MyApple”. 
Wiem, że generalizuję (a w praktyce są ludzie dobrzy i źli, choć wszyscy są i dobrzy, i źli) ;), robię to w konkretnym celu - by umotywować takie oto postawienie sprawy: nie uważając siebie bynajmniej za eksperta np. w programowaniu czy kinematografii, czy wielu innych jeszcze dziedzinach, a powiedzmy jedynie za człowieka, który analizuje, stawia tezy i czasem pyta - moim skromnym zdaniem powinniśmy szukać odpowiedzi nie na pytanie “dlaczego lubimy Maki”, ale “co my robimy takiego kreatywnego z Makami”? To ostatnie, sądzę, ma większy wpływ na postrzeganie jakości Maków jako pierwszego czynnika stanowiącego o ich atrakcyjności.
Pewnie tak jest, że moje opinie odbijają trochę moje doświadczenie.
Jak napisałem wcześniej, średnia nic nie daje bez kontekstu/celu wyciągania tej średniej oraz sposobu - czy wyciągana z rzeczywistych danych, czy z wyobrażeń lub życzeń. Moja średnia “czytelnika MyApple” miała na celu wskazanie, że postrzeganie użytkowników Maka w Polsce, a idąc za ciosem postrzeganie Apple w Polsce, może być wynikiem prostego odbioru “średniej MyApple”. Odbiór ów może przekładać się na sposób w jaki np. ludzie mający ochotę na kupno Maka, myślą o samych Makach.
Zgadzam z Tobą na całej linii, że Apple ma dobre pomysły, choć w nawiasie powiem od siebie, że nie tylko Apple ma dobre pomysły (dobrych pomysłów jest mnóstwo) - Apple zdaje się mieć po prostu większą skuteczność w ich realizacji oraz większą elastyczność (przynajmniej kiedyś tak się zdawało) w doborze mechanizmów rynkowych sprzyjających osiągnięciu założonego celu. O tym, że Mak (a dokładniej OS X) jest pełen dobrych i dobrze zrealizowanych pomysłów może przekonać się ten, kto już Maka posiada (ale znowu niekoniecznie - o tym zaraz). Ten kto wyrabia sobie opinię np. na podstawie lektury MyApple (lub bez tej lektury tak naprawdę) może mieć inne zdanie - słyszymy je od czasu do czasu w takiej np. postaci “Maki to komputery dla rozrzutnych i zblazowanych dzieciaków”, itp.
Lecz czy na pewno stosunek obecnych użytkowników do swoich Maków jest w prostej linii odzwierciedleniem faktu, iż “Mak to po prostu dobry komputer, w którym zamknięto dobre pomysły”? To jest właśnie Bartek dla mnie pytanie otwarte, na które odpowiedź nie jest w moim umyśle tak oczywista, jak dla Ciebie sugestia, iż odpowiedź powstaje w wyniku “prostych spostrzeżeń”. Zgoda z Tobą co do prostych spostrzeżen, ale… ja nie widzę w polskiej scenie makowej powszechnego i kreatywnego używania w praktyce tych “dobrych pomysłów Apple”, a co za tym idzie (chcąc, nie chcąc) tworzenia prostego i konkretnego “image’u” Apple. Nie widzę wielu dobrych polskich programów, np. na iPhone’a (a jakiś tam procent użytkowników szeroko chwaliło się posiadaniem SDK), nie widzę wielu stron internetowych robionych wg dobrych makowych przepisów, nie słyszę wiele muzyki robionej np. w GarageBand, nie widzę wielu firm, które na Makach opierały by techniczne zaplecze, nie widzę wielu starań polskiego oddziału Apple, by polscy użytkownicy cieszyli się z pełnej gamy i jakości usług, itd. itp. Widzę za to o wiele więcej szpanu i rozwodzenia się np. “którego iPoda dzisiaj kupić i czy starczy do przyszłego lata”, czy np. “czego Jobs dziś nie powiedział o swoim zdrowiu, a co może miałoby olbrzymi wpływ na rozwój technologii informatycznej”.
Pozwól, że podzielę się z Tobą moim doświadczeniem. Zanim zacząłem czytać o Makach w polskim internecie, przez lata żyłem w przeświadczeniu istniejącej opinii (taka była w moim środowisku), że Maki to komputery, które dobrze spełniają zadania, które powierza się komputerom, a OS X to system taki jakim powinny być Windows. I potwierdzam, że sam doświadczałem prawdziwości tej opinii. Gdy zacząłem czytać polskie strony nt. Apple (bo nagle stwierdziłem, że istnieją), wyłonił się obraz komputera Apple jako narzędzia szpanersko-uprzywilejowującego, które ma za zadanie dowartościować właściciela prawie tak bardzo jak zrobiłby to ekskluzywny samochód. Oczywiście poza własnościami podnoszącymi ego, to zwykły, drogi pecet, który ładnie wygląda (w tym głównie upatruję się jego czar). No więc jak się domyślasz obraz ten zupełnie nie pasował i nadal nie pasuje do mojego postrzegania komputera, który mam pod palcami (obecnie jako zwykłą maszynę do pisania komentarza
A co do relacji “proste wnioski versus wnikliwa analiza” - oba narzędzia w myśleniu się uzupełniają, więc nie tworzyłbym z tej pary antagonizmu.
link
Brawo Bartek, kolejna świetna dyskusją, w której ludzie urzywają trzeźwej argumentacji, a nie wyzwisk, i za co tak sobie cenię Fotogenię.
Cała ta dyskusja mi przypomina razgorząłą kilkadziesiąt lat temu dyskusję o przewadze jednego typu gospodarki nad drugą (socjalistycznej czy kapitalistycznej). Jak się okazało w życiu lepiej się sprawuje ta druga. I nie ważnie czy do tej drugiej przekona się jej urzytkownik notując gigantyczne zyski, czy korzystając z faktu obecności konkurencji, czy po prostu kupująć ładną suknie w dedykowanej torebce. Faktem pozostaje jedno - wybiera kożystanie z takiego rozwiązania, dzięki którym osiąga stan najwyższego zadowolenia swych ambicji jak najlżejsza drogą. W tym ujęciu i nalerzy postrzegać popularność produktów Mac - dzięki nim osiągamy większą satysfakcję niż wybierając rozwiązania konkurencyjne. I na tym polega sukces produktów Apple - sprzedawaj to co sam chciałbyś kupić i dbaj by było to tym czegoś by nie polecił swemu najgorszemu wrogowi.
Na tym polega postrzeganie świata zewnęcznego - kierujemy się nie tym co w rzeczywistości jest, lecz tym jakie wyobrażenie o otoczeniu mamy i jakie odczucia to otoczenie w nas wzbudza, oraz tym w jakim stopniu zewnęczne zjawisko pokrywa się z osiągnięciem celu jaki sobie postawiliśmy.
I za tym się odkłaniam.
link
Ja tylko króciutko o samych Maczkach i o tym, że kolega tam powyżej nie widzi polskich aplikacji i ekspansji maków w polskich firmach.
Maczka używam od lat, bo tylko on (a znam windows i linuksy) oferuje mi spójne środowisko, które potrafi moją codzienną orkę uczynić wiele wydajniejszą niż walka z tymi samymi tematami pod win (linuks tutaj się nie liczy - brak oprogramowania). I tutaj temat łączy się ze spostrzeżeniami o tym, że w Polsce generalnie się maków nie używa. Racja, ale to nie argument, że z makami coś nie w porządku. To tylko następny dowód na to, jak źle jest z cywilizacją w Polsce. “Polak sieje i orze, nie wie co to morze” - napisano niegdyś i nie tylko w odniesieniu do morza ta prawda jest nadal aktualna. Nie wiemy na przykład, co to wykorzystanie komputerów w firmach (czy gospodarce). W polskiej firmie komputer to tylko nowy rodzaj maszyny do pisania z pasjansem. Co za tym idzie wymagania w stosunku do niego są minimalne a te windowsy spełniają. I już. I koniec. Proszę wybaczyć uproszczenia i skróty. Gdy będzie trzeba opiszę temat dokładniej a znam go do samego calca (określenie z języka archeologów).
link
@Leszek: Ja prywatnie też lubię Maki, w moich wypowiedziach nie ma innej przesłanki
Czego nie sposób zobaczyć jeszcze w Polsce - setki tysięcy makowych opinii, komentarzy, dziesiątki blogów, setki informatyków/specjalistów itd. mało przekłada się na życie. Wciąż w Polsce ludzie traktują Maki jako “se kupię i se mam, i się pochwalę w internecie kiedy Mak robi kupę, kiedy mu ząbki rosną, kiedy powie pierwsze słowa”.
Maków w “typowych” biurach, gdzie kobiety sobie korzystają z MS Office w przerwie między pasjansem a Naszą-Klasą, próżno szukać. Tam nie jest miejsce dla Apple. Mnie chodziło raczej o firmy teleinformatyczne, o małe i średnie przedsiębiorstwa, itd. Oczywiście przyjdzie jeszcze poczekać aż te komputery znajdą miejsce na rynku.
Póki co relacja życie/szum wirtualny jest wciąż niekorzystna i czasem ów fakt może dziwić, czemu dałem wyraz.
Pozdrowienia.
link
Ale długie wypowiedzi… Nie przebrnęłam przez wszystkie, ale mimo to dodam swoje trzy grosze.
Nie będę rozsądzać co jest lepsze, PC czy Mac…
Moim zdaniem popularność komputerów Apple to dobry przykład na efekt placebo reklamy, czyli reklama mówi np., że to jest super szybkie (w rzeczywistości jedzie tylko 70km/h), a klient, który je kupił myśli wow, 70 km ale szybko śmigam.
Inni napisali
[...] Ladies and Gentleman - na rundkę “ale o co chodzi?” (szczególnie w komentarzach) zaprasza papa CoSTa. Ktoś jest w stanie wytłumaczyć mi o co cała tam dyskusja się toczy i o co w ogóle chodzi? [...]
[...] po pierwsze, głównym grzechem Microsoftu nigdy nie była rynkowa dominacja - był nim od zawsze słaby produkt. A dopiero potem wykorzystywanie uprzywilejowanej pozycji do jego ochrony i dalszej ekspansji. I [...]
[...] produkty. Na badania Apple wydało w zeszłym roku prawie półtora miliarda dolarów podczas gdy na reklamę, która tak często tłumaczy się jej sukces, blisko trzy razy mniej. Czy tak samo jest z pieniędzmi które zarobi Psystar? Czy Psystar jest w [...]