<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Nie ma żadnego powodu, dla którego nieznajomy cz&#322;owiek fotografuje nasze dzieci</title>
	<atom:link href="http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/</link>
	<description>o jab&#322;kach, fotografii i ca&#322;ej reszcie...</description>
	<pubDate>Fri, 09 Jan 2009 12:01:01 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.6</generator>
		<item>
		<title>Przez: miner</title>
		<link>http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/#comment-5946</link>
		<dc:creator>miner</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 12:25:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.fotogenia.info/?p=2465#comment-5946</guid>
		<description>Trochę obok tematu (fotografii) ale zgodnie z  postępowa czujnością 

http://wyborcza.pl/1,76842,5682000,Na_Wyspach_parki_nie_dla_samotnych.html</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Trochę obok tematu (fotografii) ale zgodnie z  postępowa czujnością </p>
<p><a href="http://wyborcza.pl/1,76842,5682000,Na_Wyspach_parki_nie_dla_samotnych.html" rel="nofollow"></a><a href='http://wyborcza.pl/1,76842,5682000,Na_Wyspach_parki_nie_dla_samotnych.html'>http://wyborcza.pl...la_samotnych.html</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Pawe&#322; Dworniak</title>
		<link>http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/#comment-5670</link>
		<dc:creator>Pawe&#322; Dworniak</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Sep 2008 22:45:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.fotogenia.info/?p=2465#comment-5670</guid>
		<description>I jeszcze jeden g&#322;os, tym razem z bloga który czytam:
http://zawsze-kwadrat.blogspot.com/2008/09/nie-ma-adnego-powodu-dla-ktrego.html</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>I jeszcze jeden głos, tym razem z bloga który czytam:<br />
<a href="http://zawsze-kwadrat.blogspot.com/2008/09/nie-ma-adnego-powodu-dla-ktrego.html" rel="nofollow"></a><a href='http://zawsze-kwadrat.blogspot.com/2008/09/nie-ma-adnego-powodu-dla-ktrego.html'>http://zawsze-kwad...u-dla-ktrego.html</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Pawe&#322; Dworniak</title>
		<link>http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/#comment-5668</link>
		<dc:creator>Pawe&#322; Dworniak</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Sep 2008 22:19:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.fotogenia.info/?p=2465#comment-5668</guid>
		<description>Zgadzam się z przedmówcami co do absurdu jaki przebija się z tezy sączącej się z artyku&#322;u. Jednak przyznać muszę, że nabra&#322;em nawyku pytania o zgodę na zdjęcie chociaż nie zawsze się do tego stosuję. Mimo częstych wyjazdów w rejony "terrorystyczne" jak się je nazywa w wiadomościach, tylko raz mia&#322;em naprawdę groźną sytuację gdzie nie przesadzając każde s&#322;owo by&#322;o na wagę krwi a winą by&#322;o w&#322;aśnie brak zapytania o zgodę. Wycelowa&#322;em teleobiektyw w coś leżącego daleko poza osobami stojącymi kilka metrów ode mnie jednak zupe&#322;nie nie pomyśla&#322;em że kobieta będąca na ulicy między swoim mężem i jego rodziną pomyśli że jest moim "celem". W ciągu kilku sekund zrobi&#322;o się bardzo, bardzo gorąco, uratowa&#322;a mnie znajomość języka i pokazanie tego co widać przez wizjer. Spoci&#322;em się wtedy jak nigdy, sytuację mogę spokojnie opisać terminem "mia&#322;em pe&#322;no w gaciach". Wniosek? Warto się uczyć języków, chociaż kilku s&#322;ów i warto zastanowić się zanim podniesiemy aparat do oka.
Od tego momentu staram się uzyskać zgodę lub chociaż kontakt wzrokowy z osobą którą chcę uwiecznić. Raczej nie pytam się gdy chodzi o ogólny plan z wieloma osobami, jednak jeśli jestem za granicą w mniej cywilizowanych regionach zawsze najpierw staram się dowiedzieć czy nie będzie problemu gdy zacznę robić zdjęcia. Naprawdę w wyjątkowych sytuacjach następuje odmowa. Zapewne takie postępowanie nie ma sensu w turystycznych zag&#322;ębiach gdzie ktoś kto nie robi zdjęć jest podejrzany, jeszcze w takim miejscu nie by&#322;em więc nie wiem jak się zachować :)

Wracając do tematu dzieci znów doświadczenia wyjazdowe. Pierwszą rzeczą pakowaną przeze mnie do plecaka jest zestaw pocztówek z Polski i paczka d&#322;ugopisów czy mazaków jakich pe&#322;no rozdają firmy reklamowe. Jest to bezcenna waluta w miejscach gdzie dzieciaki naprawdę chcą chodzić do szko&#322;y. Cieszą się znacznie bardziej z takiego prezentu niż z pieniędzy ponieważ kasę najczęściej oddają rodzicom którzy przeznaczą ją na tak "bezsensowne" wydatki z punktu widzenia dzieci jak jedzenie i utrzymanie. D&#322;ugopis, pocztówka, brelok - zostają w ręku dziecka i są powodem do dumy i chwalenia się w wiosce. A ja mam swobodę w operowaniu aparatem :) Jeśli widzę doros&#322;ych zwykle wystarczy nawiązanie kontaktu wzrokowego i uśmiech - wiem że mogę fotografować i kijem mnie nikt nie poczęstuje. Wyobraźcie sobie teraz podobną sytuację w Polsce: idę na plac zabaw, rozdaję drobne upominki i robię zdjęcia. Jak myślicie ile zdjęć zdo&#322;am zrobić zanim rodzice mnie uduszą?  
W wielu przewodnikach po Afryce mowa jest o szoku kulturowym. Ja go mam gdy wracam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zgadzam się z przedmówcami co do absurdu jaki przebija się z tezy sączącej się z artykułu. Jednak przyznać muszę, że nabrałem nawyku pytania o zgodę na zdjęcie chociaż nie zawsze się do tego stosuję. Mimo częstych wyjazdów w rejony &#8220;terrorystyczne&#8221; jak się je nazywa w wiadomościach, tylko raz miałem naprawdę groźną sytuację gdzie nie przesadzając każde słowo było na wagę krwi a winą było właśnie brak zapytania o zgodę. Wycelowałem teleobiektyw w coś leżącego daleko poza osobami stojącymi kilka metrów ode mnie jednak zupełnie nie pomyślałem że kobieta będąca na ulicy między swoim mężem i jego rodziną pomyśli że jest moim &#8220;celem&#8221;. W ciągu kilku sekund zrobiło się bardzo, bardzo gorąco, uratowała mnie znajomość języka i pokazanie tego co widać przez wizjer. Spociłem się wtedy jak nigdy, sytuację mogę spokojnie opisać terminem &#8220;miałem pełno w gaciach&#8221;. Wniosek? Warto się uczyć języków, chociaż kilku słów i warto zastanowić się zanim podniesiemy aparat do oka.<br />
Od tego momentu staram się uzyskać zgodę lub chociaż kontakt wzrokowy z osobą którą chcę uwiecznić. Raczej nie pytam się gdy chodzi o ogólny plan z wieloma osobami, jednak jeśli jestem za granicą w mniej cywilizowanych regionach zawsze najpierw staram się dowiedzieć czy nie będzie problemu gdy zacznę robić zdjęcia. Naprawdę w wyjątkowych sytuacjach następuje odmowa. Zapewne takie postępowanie nie ma sensu w turystycznych zagłębiach gdzie ktoś kto nie robi zdjęć jest podejrzany, jeszcze w takim miejscu nie byłem więc nie wiem jak się zachować <img src='http://blog.fotogenia.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Wracając do tematu dzieci znów doświadczenia wyjazdowe. Pierwszą rzeczą pakowaną przeze mnie do plecaka jest zestaw pocztówek z Polski i paczka długopisów czy mazaków jakich pełno rozdają firmy reklamowe. Jest to bezcenna waluta w miejscach gdzie dzieciaki naprawdę chcą chodzić do szkoły. Cieszą się znacznie bardziej z takiego prezentu niż z pieniędzy ponieważ kasę najczęściej oddają rodzicom którzy przeznaczą ją na tak &#8220;bezsensowne&#8221; wydatki z punktu widzenia dzieci jak jedzenie i utrzymanie. Długopis, pocztówka, brelok - zostają w ręku dziecka i są powodem do dumy i chwalenia się w wiosce. A ja mam swobodę w operowaniu aparatem <img src='http://blog.fotogenia.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> Jeśli widzę dorosłych zwykle wystarczy nawiązanie kontaktu wzrokowego i uśmiech - wiem że mogę fotografować i kijem mnie nikt nie poczęstuje. Wyobraźcie sobie teraz podobną sytuację w Polsce: idę na plac zabaw, rozdaję drobne upominki i robię zdjęcia. Jak myślicie ile zdjęć zdołam zrobić zanim rodzice mnie uduszą?<br />
W wielu przewodnikach po Afryce mowa jest o szoku kulturowym. Ja go mam gdy wracam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: grafmarr</title>
		<link>http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/#comment-5601</link>
		<dc:creator>grafmarr</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 06:46:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.fotogenia.info/?p=2465#comment-5601</guid>
		<description>Bardzo trafne spostrzeżenia, również w obszernym komentarzu. Dobrze, że napisa&#322;eś ten tekst. Zawsze to jakaś forma publicznego sprzeciwu wobec g&#322;upoty. Niestety z g&#322;upotą rzadko można wygrać racjonalnymi argumentami, pozostaje więc nadzieja na spo&#322;eczny rozsądek i czasowe samowygaszenie. Wszystko wskazuje, że świat zmierza nieuchronnie w kierunku inwigilacji i kontrolowania wszelkich aspektów spo&#322;ecznych życia cz&#322;owieka. Niemal w każdej dziedzinie spotykamy już mniej lub bardziej restrykcyjne nakazy i zakazy, które w bardzo dużym stopniu już obecnie ograniczają szeroko rozumianą wolność cz&#322;owieka. Nietrudno sobie wyobrazić, że grupa ludzi myślących zgodnie z tezami tego nieszczęsnego artyku&#322;u najchętniej widzia&#322;aby ograniczenie możliwości fotografowania tak, aby tylko ten komu się pozwoli (będzie mia&#322; licencję) będzie móg&#322; fotografować, a np. na kupno aparatu fotograficznego potrzebne będzie zezwolenie jak na kupno broni z pozwoleniem na jego użytkowanie. Oczywiście niemożliwe by&#322;oby wbudowywanie aparatów do innych urządzeń np. komórek. Taka katastroficzna wizja na szczęście chyba nie jest możliwa choćby z powodu nieustającego i gwa&#322;townego postępu technicznego i rozwoju technologii, który jednak niesie za sobą równie duże, a może jeszcze większe zagrożenia. Ale to już temat na inną okazję.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo trafne spostrzeżenia, również w obszernym komentarzu. Dobrze, że napisałeś ten tekst. Zawsze to jakaś forma publicznego sprzeciwu wobec głupoty. Niestety z głupotą rzadko można wygrać racjonalnymi argumentami, pozostaje więc nadzieja na społeczny rozsądek i czasowe samowygaszenie. Wszystko wskazuje, że świat zmierza nieuchronnie w kierunku inwigilacji i kontrolowania wszelkich aspektów społecznych życia człowieka. Niemal w każdej dziedzinie spotykamy już mniej lub bardziej restrykcyjne nakazy i zakazy, które w bardzo dużym stopniu już obecnie ograniczają szeroko rozumianą wolność człowieka. Nietrudno sobie wyobrazić, że grupa ludzi myślących zgodnie z tezami tego nieszczęsnego artykułu najchętniej widziałaby ograniczenie możliwości fotografowania tak, aby tylko ten komu się pozwoli (będzie miał licencję) będzie mógł fotografować, a np. na kupno aparatu fotograficznego potrzebne będzie zezwolenie jak na kupno broni z pozwoleniem na jego użytkowanie. Oczywiście niemożliwe byłoby wbudowywanie aparatów do innych urządzeń np. komórek. Taka katastroficzna wizja na szczęście chyba nie jest możliwa choćby z powodu nieustającego i gwałtownego postępu technicznego i rozwoju technologii, który jednak niesie za sobą równie duże, a może jeszcze większe zagrożenia. Ale to już temat na inną okazję.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: BS</title>
		<link>http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/#comment-5570</link>
		<dc:creator>BS</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 14:07:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.fotogenia.info/?p=2465#comment-5570</guid>
		<description>po pierwsze - jaki twoje pytanie ma zwiazek z powyzszym tekstem?

po drugie - nie wiem co masz robic. sam to powinienes wiedziec. kto to widzial zeby dorosly mezczyzna pytal sie co ma robic jesli ktos go zaczepia i/lub lekcewazy? 

po trzecie - w takich sprawach wszystko zalezy od konkretnej sytuacji. kto, kiedy, gdzie, w jakim celu. trudno generalizowac. nie wyobrazam sobie aby fotografowac kogos kto sobie tego nie zyczy i wyraznie to artykuluje. nie wiem zreszta po co mialbym to robic - po co mi zdjecia czyjejs wykrzywionej zloscia twarzy albo reki zaslaniajacej obiektyw? nie znam tez zadnego fotografa ktory by tak postepowal. potrafie sobie natomiast wybrazic sobie taka sytuacje pomiedzy zlosliwymi znajomymi - ale to w ogole inna bajka mimo ze kotrys z nich trzyma w reku aparat. poza tym sadze ze w takiej - hipotetycznej! - sytuacji nie chodzi juz wcale o fotografie lub jej brak ale o zwykla dominacje.

po czwarte - ulica to miejsce publiczne i fotograf ma takie samo prawo jak ty aby tam byc i robic zdjecia. nie wiesz co tak naprawde fotografuje i nawet jesli kieruje obiektyw w twoja strone to nie wiesz czy  ustawil ostrosc na ciebie albo czy w ogole robi ostre zdjecie. moze chodzi mu o rozmazany obraz sylwetkia ty akurat stoisz pod slonce? albo jest zajadlym piktorialista? albo fotografuje twoj but? poza tym istnieja dziesiatki sposobow aby zrobic  zdjecie z ukrycia - wiec jesli ktos naprawde chcialby cie sfotografowac zrobi to bez twojej zgody i wiedzy. reagujac w takie sytuacji z rownym skutkiem moglbys probowac zabronic mu patrzec. "co sie gapisz" to nie przez przyapdek jedna z bardziej popularnych zaczepek.

po piate - w komentarzach pod zrodlowym tekstem jest historia krakowskiego fotoreportera ktory zebral po tzw. ryju podczas konfrontacji z rozsierdzonym rodzicem. jeden zyskal podbite oko i rozbity aparat, drugi stracil kilkanascie tysiecy zlotych ktore musial wyplacic w ramach odszkodowania i wyrok za pobicie.  obaj za to zyskali bezcenna wiedze ze chyba nie warto bylo posuwac sie az tak daleko.   zadanie skasowania zrobionego zdjecia jest nonsensowne - raz ze ciagle fotografuje sie tez na filmie i jest to po prostu niemozliwe, dwa ze zdjecie skasowane z karty latwo mozna odzyskac. nonsensem bylo sie wiec tez zbyt mocno  opierac.  to sa zreszta dwa bieguny ktore wytyczaja dosyc naturalna granice pomiedzy swoboda jednej i drugiej jednostki w kazdym takim potencjalnym konflikcie. sposoby rozwiazania reguluja  obyczaje, kultura osobista i wreszcie - na koncu - prawo. nie wszystko trzeba i da się  rozwiazywac za pomoca ustawy - prawda? co oczywiscie nie zmienia faktu ze to "tata-bokser" zdecydowanie przesadzil. przynajmniej tak wynika z opisu i wyroku sadu.

po szoste - caly ten temat to jest zreszta typowa medialna histeria. plytka, glupia i tania sensacja ktora ma wypelnic dziury pomiedzy reklamami i pokazac jak bardzo urzadnicy troszcza sie o nasze dobro. dziwnym trafem oni w pocie czola i bohatersko walcza z  problemami a problemy jakos wcale nie znikaja. wrecz przeciwnie sa coraz wieksze i wieksze - bo przeciez tylko w ten sposob mozna uzasadnic to ze sie miesiac w miesiac bierze pensje. zreszta cala ta nagonka juz prowadzi do absurdu. w efekcie  aby wyeliminowac podejrzanych fotografujacych wszystko sie... filmuje. jesli wiec komus naprawde zalezy zeby  podgladac dzieci moze to robic w majestacie prawa i za pieniadze podatnikow - wystarczy ze sie zatrudni w strazy miejsckiej z zgorzelcu. i kto sprawdzi co  sobie taki mysli siedzac za biurkiem i patrzac w ekranik? 

po szoste - z wyzej wymienionych powodow w calym cywilizowanym swiecie trzeba miec zgode na publikacje zdjec a nie na ich robienie. i takie zapisy wystarczajaco chronia twoja prywatnosc - gazety nie sa zainteresowane zdjeciami nikomu nieznanych ludzi a osoby publiczne sila rzeczy i tak nie sa chronione - wiec szansa ze znajdziesz swoje zdjecie na okladce faktu jest praktycznie zerowa. zadna gazeta nie zlamie prawa dla zabawy albo bez powodu. zreszta w razie czego zapewne latwo byloby dosc swego i uzyskac stosowne odszkodowanie bo prawo jest tu dosyc jednoznaczne. byc moze nie w polsce - bo system sadowy mamy jeszcze gorszy niz sluzbe zdrowia - ale to juz takze inna bajka. 

po siodme - rodzic ktory nie interesuje sie wlasnym dzieckiem to smutny widok. jeszcze bardziej jest smutne to ze o tak oczywistych rzeczach trzeba ludziom przypominac. szkoda ze robi sie to w glupi i nieodpowiedzialny sposob. zagrozeniem dla dzieci nie jest ani aparat fotograficzny ani fotograf - jest nim zboczeniec ktory moze byc wlasciwie wszedzie. i dlatego dziecko wymaga uwagi przez caly czas a nie tylko gdy jest na placu zabaw albo tylko po szkole. &lt;strong&gt; uwagi a nie sztucznie napedzanej histerii.&lt;/strong&gt; zreszta wszystkie tego typu medialne akcje koncza sie zawsze tak samo - przez 5 minut jest szum a potem wszystko i tak wraca "do normy". mysle sobie ze zamiast szokowac w mediach opowiesciami o tym co robia pedofile ze zdjeciami dzieci i chlapac ozorem o tym "ze nie ma powodu zeby ktos fotografowal nasz dzieci" lepiej byloby jak to pisal asnyk "w milczeniu sie zbroic". 

po osme - ewentualne konsekwencje tego kretynskiego "polowania na fotografa" jak zwykle dotkana najslabszych. gdy przerazony rodzic zadzwoni po policje bo ktos zrobil zdjecie jego dziecku - zawodowy fotograf wylga sie szybko pokazujac legitymacja prasowa albo stowarzyszeniowa. a co ma zrobic zwykly fotoamator? jesli policjanci uznaja ze trzeba by jednak sprawdzic jego komputer to go po prostu straci. musza go bowiem zobaczyc tzw. biegli - a przeciez nie zrobia tego na miejscu i w 5 minut, prawda? a po miesiacu albo i trzech zamiast "niewinny" uslyszy ze znaleziono pirackiego windowsa, gry albo muzyke... nawet jesli lezaly na zakurzonych plytach cd-rom na dnie szuflady - bo przeciez w swietle prawa to takze przestepstwo. a nawet jesli nie - to sam kontakt z podejrzliwym i opresyjnym systemem do przyjemnych raczej nie nalezy. jak nie wierzysz to poczytaj sobie rozne historie opisywane na &lt;a href="http://www.vagla.pl/" rel="nofollow"&gt;vagla.pl&lt;/a&gt;. nie mowiac juz o specyficznym charakterze zarzutow...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>po pierwsze - jaki twoje pytanie ma zwiazek z powyzszym tekstem?</p>
<p>po drugie - nie wiem co masz robic. sam to powinienes wiedziec. kto to widzial zeby dorosly mezczyzna pytal sie co ma robic jesli ktos go zaczepia i/lub lekcewazy? </p>
<p>po trzecie - w takich sprawach wszystko zalezy od konkretnej sytuacji. kto, kiedy, gdzie, w jakim celu. trudno generalizowac. nie wyobrazam sobie aby fotografowac kogos kto sobie tego nie zyczy i wyraznie to artykuluje. nie wiem zreszta po co mialbym to robic - po co mi zdjecia czyjejs wykrzywionej zloscia twarzy albo reki zaslaniajacej obiektyw? nie znam tez zadnego fotografa ktory by tak postepowal. potrafie sobie natomiast wybrazic sobie taka sytuacje pomiedzy zlosliwymi znajomymi - ale to w ogole inna bajka mimo ze kotrys z nich trzyma w reku aparat. poza tym sadze ze w takiej - hipotetycznej! - sytuacji nie chodzi juz wcale o fotografie lub jej brak ale o zwykla dominacje.</p>
<p>po czwarte - ulica to miejsce publiczne i fotograf ma takie samo prawo jak ty aby tam byc i robic zdjecia. nie wiesz co tak naprawde fotografuje i nawet jesli kieruje obiektyw w twoja strone to nie wiesz czy  ustawil ostrosc na ciebie albo czy w ogole robi ostre zdjecie. moze chodzi mu o rozmazany obraz sylwetkia ty akurat stoisz pod slonce? albo jest zajadlym piktorialista? albo fotografuje twoj but? poza tym istnieja dziesiatki sposobow aby zrobic  zdjecie z ukrycia - wiec jesli ktos naprawde chcialby cie sfotografowac zrobi to bez twojej zgody i wiedzy. reagujac w takie sytuacji z rownym skutkiem moglbys probowac zabronic mu patrzec. &#8220;co sie gapisz&#8221; to nie przez przyapdek jedna z bardziej popularnych zaczepek.</p>
<p>po piate - w komentarzach pod zrodlowym tekstem jest historia krakowskiego fotoreportera ktory zebral po tzw. ryju podczas konfrontacji z rozsierdzonym rodzicem. jeden zyskal podbite oko i rozbity aparat, drugi stracil kilkanascie tysiecy zlotych ktore musial wyplacic w ramach odszkodowania i wyrok za pobicie.  obaj za to zyskali bezcenna wiedze ze chyba nie warto bylo posuwac sie az tak daleko.   zadanie skasowania zrobionego zdjecia jest nonsensowne - raz ze ciagle fotografuje sie tez na filmie i jest to po prostu niemozliwe, dwa ze zdjecie skasowane z karty latwo mozna odzyskac. nonsensem bylo sie wiec tez zbyt mocno  opierac.  to sa zreszta dwa bieguny ktore wytyczaja dosyc naturalna granice pomiedzy swoboda jednej i drugiej jednostki w kazdym takim potencjalnym konflikcie. sposoby rozwiazania reguluja  obyczaje, kultura osobista i wreszcie - na koncu - prawo. nie wszystko trzeba i da się  rozwiazywac za pomoca ustawy - prawda? co oczywiscie nie zmienia faktu ze to &#8220;tata-bokser&#8221; zdecydowanie przesadzil. przynajmniej tak wynika z opisu i wyroku sadu.</p>
<p>po szoste - caly ten temat to jest zreszta typowa medialna histeria. plytka, glupia i tania sensacja ktora ma wypelnic dziury pomiedzy reklamami i pokazac jak bardzo urzadnicy troszcza sie o nasze dobro. dziwnym trafem oni w pocie czola i bohatersko walcza z  problemami a problemy jakos wcale nie znikaja. wrecz przeciwnie sa coraz wieksze i wieksze - bo przeciez tylko w ten sposob mozna uzasadnic to ze sie miesiac w miesiac bierze pensje. zreszta cala ta nagonka juz prowadzi do absurdu. w efekcie  aby wyeliminowac podejrzanych fotografujacych wszystko sie&#8230; filmuje. jesli wiec komus naprawde zalezy zeby  podgladac dzieci moze to robic w majestacie prawa i za pieniadze podatnikow - wystarczy ze sie zatrudni w strazy miejsckiej z zgorzelcu. i kto sprawdzi co  sobie taki mysli siedzac za biurkiem i patrzac w ekranik? </p>
<p>po szoste - z wyzej wymienionych powodow w calym cywilizowanym swiecie trzeba miec zgode na publikacje zdjec a nie na ich robienie. i takie zapisy wystarczajaco chronia twoja prywatnosc - gazety nie sa zainteresowane zdjeciami nikomu nieznanych ludzi a osoby publiczne sila rzeczy i tak nie sa chronione - wiec szansa ze znajdziesz swoje zdjecie na okladce faktu jest praktycznie zerowa. zadna gazeta nie zlamie prawa dla zabawy albo bez powodu. zreszta w razie czego zapewne latwo byloby dosc swego i uzyskac stosowne odszkodowanie bo prawo jest tu dosyc jednoznaczne. byc moze nie w polsce - bo system sadowy mamy jeszcze gorszy niz sluzbe zdrowia - ale to juz takze inna bajka. </p>
<p>po siodme - rodzic ktory nie interesuje sie wlasnym dzieckiem to smutny widok. jeszcze bardziej jest smutne to ze o tak oczywistych rzeczach trzeba ludziom przypominac. szkoda ze robi sie to w glupi i nieodpowiedzialny sposob. zagrozeniem dla dzieci nie jest ani aparat fotograficzny ani fotograf - jest nim zboczeniec ktory moze byc wlasciwie wszedzie. i dlatego dziecko wymaga uwagi przez caly czas a nie tylko gdy jest na placu zabaw albo tylko po szkole. <strong> uwagi a nie sztucznie napedzanej histerii.</strong> zreszta wszystkie tego typu medialne akcje koncza sie zawsze tak samo - przez 5 minut jest szum a potem wszystko i tak wraca &#8220;do normy&#8221;. mysle sobie ze zamiast szokowac w mediach opowiesciami o tym co robia pedofile ze zdjeciami dzieci i chlapac ozorem o tym &#8220;ze nie ma powodu zeby ktos fotografowal nasz dzieci&#8221; lepiej byloby jak to pisal asnyk &#8220;w milczeniu sie zbroic&#8221;. </p>
<p>po osme - ewentualne konsekwencje tego kretynskiego &#8220;polowania na fotografa&#8221; jak zwykle dotkana najslabszych. gdy przerazony rodzic zadzwoni po policje bo ktos zrobil zdjecie jego dziecku - zawodowy fotograf wylga sie szybko pokazujac legitymacja prasowa albo stowarzyszeniowa. a co ma zrobic zwykly fotoamator? jesli policjanci uznaja ze trzeba by jednak sprawdzic jego komputer to go po prostu straci. musza go bowiem zobaczyc tzw. biegli - a przeciez nie zrobia tego na miejscu i w 5 minut, prawda? a po miesiacu albo i trzech zamiast &#8220;niewinny&#8221; uslyszy ze znaleziono pirackiego windowsa, gry albo muzyke&#8230; nawet jesli lezaly na zakurzonych plytach cd-rom na dnie szuflady - bo przeciez w swietle prawa to takze przestepstwo. a nawet jesli nie - to sam kontakt z podejrzliwym i opresyjnym systemem do przyjemnych raczej nie nalezy. jak nie wierzysz to poczytaj sobie rozne historie opisywane na <a href="http://www.vagla.pl/" rel="nofollow">vagla.pl</a>. nie mowiac juz o specyficznym charakterze zarzutow&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Scroller</title>
		<link>http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/#comment-5567</link>
		<dc:creator>Scroller</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 11:52:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.fotogenia.info/?p=2465#comment-5567</guid>
		<description>OK. A co mam zrobić, jeśli proszę kogoś, aby mi nie robi&#322; zdjęć, a on je nadal robi?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>OK. A co mam zrobić, jeśli proszę kogoś, aby mi nie robił zdjęć, a on je nadal robi?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: nicomsw</title>
		<link>http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/#comment-5566</link>
		<dc:creator>nicomsw</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 11:32:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.fotogenia.info/?p=2465#comment-5566</guid>
		<description>Yh. Jakoś mi umknę&#322;o to zdanie w artykule i wysz&#322;o że się powtarzam. Chociaż - może to i lepiej pokazuje oczywistą oczywistość.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Yh. Jakoś mi umknęło to zdanie w artykule i wyszło że się powtarzam. Chociaż - może to i lepiej pokazuje oczywistą oczywistość.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: nicomsw</title>
		<link>http://blog.fotogenia.info/2008/09/04/nie-ma-zadnego-powodu-dla-ktorego-nieznajomy-czlowiek-fotografuje-nasze-dzieci/#comment-5565</link>
		<dc:creator>nicomsw</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 11:29:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.fotogenia.info/?p=2465#comment-5565</guid>
		<description>" Fotografowali je wszyscy. W tym także wielcy: Henri Cartier-Bresson, David Seymour, Robert Capa, Margaret Bourke-White, Dorothea Lange, André Kertész, Werner Bischof, Lewis Hine, Robert Dosineau, Eugene Smith, William Klein, Diane Arbus, Sebastian Salgado czy James Natchwey" 

No jak, przecież to banda pedofilów! ;) Żart oczywiście. Jeżeli "pedofil się przy takich zdjęciach masturbuje" to można za&#322;ożyć, że nekrofil masturbuje się przy zdjęciu kozy, i też zakazać robienia zdjęć kozom. A potem na pogrzebach, żeby ukrócić niecne myśli nekrofilów. 

Pomys&#322; sam w sobie jest tak denny, że szkoda komentować.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8221; Fotografowali je wszyscy. W tym także wielcy: Henri Cartier-Bresson, David Seymour, Robert Capa, Margaret Bourke-White, Dorothea Lange, André Kertész, Werner Bischof, Lewis Hine, Robert Dosineau, Eugene Smith, William Klein, Diane Arbus, Sebastian Salgado czy James Natchwey&#8221; </p>
<p>No jak, przecież to banda pedofilów! <img src='http://blog.fotogenia.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> Żart oczywiście. Jeżeli &#8220;pedofil się przy takich zdjęciach masturbuje&#8221; to można założyć, że nekrofil masturbuje się przy zdjęciu kozy, i też zakazać robienia zdjęć kozom. A potem na pogrzebach, żeby ukrócić niecne myśli nekrofilów. </p>
<p>Pomysł sam w sobie jest tak denny, że szkoda komentować.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
