Ajfon-srajfon

28 sierpnia

Uwaga! Ten wpis ma ponad 2 miesięcy. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

iPhone nie ma gwarancji twierdzą niektóre portale - czytam sobie. Nie ma gwarancji bo w razie usterki wymienią go na nowy. Ba! Nawet w razie niektórych uszkodzeń mechanicznych! Ale kogo to obchodzi? Ważne żeby w tytule sensacja była. Tak jak w przypadku słynnego już zdalnego usuwania programów czy - w bardziej kwiecistej wersji - blokowania przez Apple telefonu na odległość… Komuś oderwał się w świeżo co kupionym iPhonie 3G przycisk wyciszenia - chwile później czytam na blipie, że Era sprzedaje popsute iPhony lub że iPhony się rozpadają… Kilka dni temu świat obiegły zdjęcia uśmiechniętej Chinki pracującej w fabryce iPhonów w Shenzhen. Od razu pomyślałem sobie że to nie przypadek a sprytny piarowy zabieg. Wiecie o co chodzi - ładna uśmiechnięta dziewczyna produkuje ładne i przyjazne użytkownikowi urządzenie. Dziś czytam, że dziewczyna “jakimś cudem nie straci pracy” a chwilę potem, że Apple do produkcji iPhonów zatrudnia chińskie dzieci i one tymi malutkimi rączkami… No jasne.

Medium 2781950434 Bfe9153611 O

Dziś pojawiła się też kolejna sensacyjna informacja - że podwójne naciśnięcie przycisku home pozwala dostać się do książki adresowej także w zabezpieczonym pinem iPhonie. To ewidentna niedoróbka ale ton jest tak poważny i alarmujący jakby z tego powodu miało za chwilę przestać działać przyciąganie ziemskie. Nawet znany z wyważonych opinii serwis heise online napisał że ów felerny przycisk trzeba “przeprogramować” i że dopiero ta “modyfikacja” zapewni bezpieczeństwo. Rany boskie! Przeprogramować?! Modyfikacja?! Brzmi to jakby trzeba było własnoręcznie napisać w COBOLu sterownik do klawiatury i jeszcze przylutować go razem ze świecącą katodą do czerwonego przewodu wychodzącego spod mikro-wentylatora! Że niby przesadzam? Ja? Przecież owo przeprogramowanie to - dosłownie! - cztery puknięcia w ekran! Zresztą bez jaj - ktoś zgubił telefon i martwi się tym że można się w ten sposób dobrać do jego danych? Przecież wystarczy takiego iPhona podłączyć do komputera żeby bezproblemowo uzyskać dostęp do całej jego zawartości. Co więcej od roku cały świat zna wasze hasła użytkownika i roota! I co? I nic. Kogo to obchodzi? Ważne żeby sensacja była.

Hakiph87Dd3

Albo wyobraźmy sobie - znajomy lub współpracownik szpieguje nas gdy wychodzimy do toalety a my martwimy się tym, że przeczytał naszego mejla albo zadzwonił ukradkiem na nasz koszt na Karaiby? Naprawdę - to ma być ten problem? Dobrze wam radzę - skupcie się raczej na tym by zmienić towarzystwo. Poza tym standard - iPhone nie ma flasha. iPhone nie ma modemu. iPhone nie ma MMS. iPhone nie ma klawiatury. Nie ma kamery, aparat ma tylko dwa megapiksele a odtwarzacz obsługuje zbyt mało formatów oraz iTunes nie honoruje polskich kart kredytowych. Widać ja mam szwedzką… I jeszcze - iphonowe Safari ma problemy z wyświetlaniem stron bo… No to jest proste - bo nie ma flasha! I tak dalej i tym podobne. A dodatkowo jeszcze - nie było wcale sztucznego tłoku pod salonami Orange. Cały ten potok mniejszych i większych bzdur, który przewala się ostatnio przez tradycyjne media i Internet ma jeden wspólny mianownik - zupełnie nieskrywaną niechęć do Apple. Z gatunku “sprzęt dla głupich amerykanów albo snobów”. Jak mawiał Kisielewski - polemika z głupota niepotrzebnie ją nobilituje więc nawet nie mam zamiaru z tym dyskutować. Ach - byłbym zapomniał! - do tego jeszcze Steve Jobs nie żyje. Naprawdę, nie mogę już więcej!

Oto jest cena popularności. Niezwykła nagonka i zwykła bzdura.

2,502

komentarzy: 30

  1. 1
    cza_gda
    28 sierpień 2008 o 22:53
    link
       

    Hahaha :P

  2. 2 28 sierpień 2008 o 22:59
    link
       

    Nie ma jak dobrze zakończyć dzień! :)

  3. 3 28 sierpień 2008 o 23:25
    link
       

    :D

  4. 4
    Cash
    28 sierpień 2008 o 23:53
    link
       

    Zgadzam się w zupełności :) Bardzo dobry wpis

  5. 5 29 sierpień 2008 o 0:14
    link
       

    Eeee tam, wczoraj przylazł do mnie znajomy w robocie i jakieś pięć minut szukał jednostki centralnej pod iMakiem :). Widok zdziwienia malującego się na twarzy - bezcenny. Potem dopadł toucha i po sesji z MonkeyBall, wciągnięciu kilku podcastów, posurfowaniu po necie i wyświetleniu prezentacji PowerPointa zaczął mi marudzić, żebym go do sklepu jabłka zabrał.

    Morał? Brak. Tak mi się jakoś skojarzyło :)

  6. 6 29 sierpień 2008 o 0:20
    link
       

    Bo drogi BS, Polacy mają coś takiego (i dlatego są prowincjonalnym narodzikiem), że zawsze wiedzą lepiej, zawsze są mądrzejsi, nie potrzebują iPhonów, sami wiedzą lepiej co dobre, i sami to sobie wykombinują… Oczywiście premiera iPhone’a ze straganami i bramkarzami była na najsupereuropejskim poziomie, ba, jeszcze wyższym, bo polskim. Mamy w Polsce zdolnych ludzi, dobrych naukowców, świetnych studentów, niezłych biznesmenów, itp. ale czasem pokory i wizji brak.
    A już bajzel na górze (i gdzie nie spojrzeć) jak jeden s……byk!

  7. 7 29 sierpień 2008 o 7:48
    link
       

    heh, dobry tekst, ale zapomniałeś jeszcze dodać, że oczywiście iPhone 3G ma problemy z siecią 3G oraz że Apple zostało pozwane za zrywanie połączeń :)

  8. 8
    grafmarr
    29 sierpień 2008 o 8:28
    link
       

    Było jeszcze, że w iPhone 3G pękają obudowy. Dla mnie (nie jestem użytkownikiem iPhona) zupełnie niezrozumiała jest ta medialna “histeria” na punkcie iPhona. Jedynym wytłumaczeniem jest chyba tylko to, że każdy “dziennikarzyna” chce zaistnieć poprzez publikację jakiejkolwiek informacji o tym produkcie, bo to jest na fali. Ale czy to ma jakiś sens?

  9. 9 29 sierpień 2008 o 8:32
    link
       

    Nie chodzi o to, że nie akceptuje polskich kredytówek, ale jako pierwszy sklep, z którego korzystam nie chciał eKarty z Mbanku, musiałem podać numer zwykłej kredytówki.
    Tak samo w innych bankach, nie wiedzieć czemu nie chce kart kredytowych do użytku w transakcjach elektrtonicznych

  10. 10
    Piotrek
    29 sierpień 2008 o 10:14
    link
       

    Zgadzam się ze wszystkim co zostało napisane. Najgorsze jest jednak to, że teraz każdy jest specjalistą od iPhona w tym Kraju (zwłaszcza Ci ci go nie nie mieli w rękach nawet). Dochodzi do jakiś chorych sytuacji, kiedy trzeba udowadniać dlaczego nie jest się wielbłądem - tzn. używa się iP, a przecież wiadomo, że to bubel… ehh… co za mentalność tego narodu. Nie wiem czy to z zawiści, czy z głupoty płynie… Pewnie i z tego i z tego.

  11. 11
    Tomek
    29 sierpień 2008 o 10:17
    link
       

    I jeszcze przeciez baterii nie da sie wymienic a 16 giga to malo :) aaa i jeszcze “nie da sie krecic filmow”, nie wazne ze wszystko klatkuje, ale np mozna wrzucic na youtube… jakiegos bachora jedzacego zupe pomidorowa (sic!). Okazuje sie tez, ze miliony polakow wysylaja dziennie kilkaset mms’ow :)

  12. 12 29 sierpień 2008 o 11:10
    link
       

    ehhh bo to jest Polska właśnie :)

  13. 13 29 sierpień 2008 o 11:22
    link
       

    Tak jest ze wszystkim, a czy heroes III mi pojdzie na Mac’u? Jak powiem ze nie to juz jest wada, ze gra nie z przed 9 lat nie chodzi.

    Co do iPhone, jak kogos nie stac na telefon i sie slini to tak jest niestety. To samo tyczy sie iPod’ow - dzwiek kitowy, nie mozna flac’a wrzucic, soft do bani i iTunes jak z tym mozna zyc. :O ;))))

  14. 14
    zimonski
    29 sierpień 2008 o 13:04
    link
       

    No niestety, teraz czekajmy tylko aż zaczną obrzucać nasze komputery błotem. Chociaż zaraz, już obrzucają…

    Przychodzę na uczelnie, otwieram maka, coś tam sobie przeglądam i nie mam ochoty wdawać się w dyskusje z jakimiś zakompleksionymi informatykami z uczelni których widze pierwszy raz w życiu i miejmy nadzieje ostatni, niema ochoty słuchać o tym że ubuntu jest darmowe i lepsze, że na windowsa wszystko chodzi, że mój air to niedoróbka.

    Makewangelizm naprawdę nie istnieje, za to oni notorycznie próbują nam wcisnąć ich jedyną słuszną wiarę ;-)

  15. 15
    Tomek Przewłocki
    29 sierpień 2008 o 17:40
    link
       

    Może to po prostu zazdrość - tj. “ja tego nie mogę mieć - już tego (iPhone) nie lubię, nie podoba mi się”. Malo to razy słyszałem, że on nie posiada MMSów i ma tylko 2MP? Litości… Ludzie mają aparaty po 8MP i narzekają, że w iPhonie jest tylko 2MP… Masz aparat to nim cykaj a nie iPhonem… To samo się MMSów i innych rzeczy tak wielce przydatnych których nie posiada iPhone… Żenada ;)

  16. 16
    Paweł K
    29 sierpień 2008 o 22:02
    link
       

    Szczególnie, że na iPhonie możesz w dwolonym momencie w każdym miejscu na Ziemi odebrać lub wysłać maila z pełnowymiarowym zdjęciem. Ten telefon jest urządzeniem przyszłości, został stworzony do internetu, który masz zawsze przy sobie. A MMSy to wynalazek z początku XXI wieku jak tylko pojawiły się pierwsze aparaciki VGA w komórkach. Poza moim ojcem i znajomymi z jego pokolenia nie znam nikogo, kto by na serio wysyłał MMSy ze zdjęciami wielkości znaczka pocztowego. A jeśli ktoś ci wciska kit, że to robi to jest hipokrytą!

  17. 17 30 sierpień 2008 o 2:26
    link
       

    @Pawel K: No to ja jestem hipokrytą!

    (proponuję od czasu do czasu sprawdzić te tajemnicze i nieznane słowa np tu: http://sjp.pwn.pl/....php?co=hipokryta )

  18. 18
    MarcinWitek
    30 sierpień 2008 o 17:00
    link
       

    Bez obrazy ale przeginasz tak samo jak ci których piętnujesz !!!
    W tym wszystkim niestety jest trochę racji.
    Niektóre z tych sensacji z których się naśmiewasz jest niestety fabrykowana przez samo Apple. Zaznaczam niektórych!!! W przeciągu kilkunastu lat kiedy to dobrze patrzyłem się na poczynania firmy zawsze Apple zaliczało kilka wpadek w podobnych akcjach. Taką mają strategię. Nie potępiam tego ani nie chwalę. To ich praca. Niemniej jeśli nowa strategia (taka jak przy iPhone), Apple w niedługim czasie zostanie przeniesiona na komputery i oprogramowanie Mac to niestety ale pożegnam się z tą firmą definitywnie.

  19. 19
    MarcinWitek
    30 sierpień 2008 o 17:01
    link
       

    Moja wypowiedź skierowana jest do Autora Newsa

  20. 20 30 sierpień 2008 o 17:43
    link
       

    @Marcin Witek: Oczywiście masz rację - polski folklor swoją drogą, a folklor Apple swoją. Również zauważyłem, że to już nie tylko nie ta sama firma, powoli wkracza inna filozofia. Chociaż trzeba przyznać, że wciąż w Apple pracują ci sami pasjonaci, którzy postanowili zrobić coś bezkompromisowego i dobrego w świecie IT i dla zwykłych ludzi korzystających z nowych technologii. Wg mnie iPhone wpisuje się w tę “starą” filozofię (bo też nie jest to efekt pomysłu “z nia na dzień” - wyraźnie widać, że iPhone to lata pracy).
    A cały ten szum medialny, dzieciaki z iPodami, blogi uwielbienia, szpanerzy i kontrszpanerzy, specjaliści od Maków po dwóch tygodniach od zakupu - to wszystko jest i będzie. Nie należy dać się zwariować.
    W Polsce niestety myślenie o komputerach jest zachwiane przez wypuszczone, po skrajnie teoretycznej i wąskotorowej edukacji, masy pseudo-znawców-informatyków, których rzesze, przetaczając się po forach internetowych, spierają się o to czy jajko, czy kura. Ci specjaliści (od gier sieciowych i składania komputerów) tworzą polską internetową/dziennikarską rzeczywistość, i oto dlaczego ta rzeczywistość ma barwy walki - tak naprawdę walki na kompleksy.
    Myślę, że nie wolno zapomnieć, że Maki to po prostu dobre komputery, które umożliwiają pracę, edukację, zabawę. Dopóki w taki sposób traktujemy zwykłe komputery (nie ważne jakiej marki) dopóty jesteśmy chronieni przed różnej maści iphono-mako-Jobso-dewiacjami. Tym bardziej, że Apple zaoferowało przez lata znacznie więcej niż tylko zabawę w nowości i plotki - ajfony srajfony. Ci którzy znają Apple od strony rzetelności, profesjonalizmu i pasji, będą korzystać z tego rodzaju “spuścizny”, niezależnie od tego czy używają takiego czy innego narzędzia.
    Pozostaje także ważny i bezsporny fakt mobilnej rewolucji, której Apple stało się - jak przed laty - pionierem. I to jest ciekawe współcześnie, niezależnie od masy dzieciarni dywagującej nad iphonowymi gierkami i innymi bzdetami.

  21. 21 30 sierpień 2008 o 23:13
    link
       

    chodzi o to ze udowadnianie ze “apple nie jest taki fajny jak mowia” stalo sie jakas dziwna modą. btw - polecam wszystkim obejrzec jednego z “killerow iphona” w akcji. az zęby bolą…

  22. 22
    MarcinWitek
    31 sierpień 2008 o 12:47
    link
       

    Fajny to on jest. Mnie konkretnie odpowiada genialny interfejs. Ale jest jedno ALE. O tym ALE już wspomniałem.
    Tak samo nikt tego interfejsu nie był w stanie skopiować w swoich klonach. I z tego co widzę wielu ludzi z poza środowiska macuserów to dostrzega! Ale interfejs to za mało jak dla mnie. Ja chcę korzystać z telefonu na moich zasadach a nie na zasadach jakiś kaprysów Apple. Dlatego dla mnie ten telefon nie istnieje ;) No chyba że zmienią swoją strategię w tym względzie …
    iPhone po prostu nie jest idealny tak samo jak każde inne urządzenie. Apple wprowadza jednak z nim strategię która wielu ludziom po prostu się nie podoba i to też ma swoje znaczenie przy ocenianiu przez ogół tego telefonu. “Złość” tutaj nie wynika tylko z takiego powodu “o Boże marzę o iPhone ale mnie na niego nie stać dlatego będę na niego psioczył”. Ale też z takiego że Apple tym razem chyba przegięło ze swoją rewolucyjną strategią odebrania swobodnego zarządzania klientowi własnością …
    Apple ma wiele genialnych rzeczy ale nie wiem czemu zawsze jest jedno Ale które nie pozwala się cieszyć w pełni z ich produktów.
    Powiedzmy taka Mighty Mouse. Bardzo długo nie chciałem o niej nawet myśleć. Kulka przecież tak się szybko brudzi a czyszczenie jej jest prawie niemożliwe. Prawie … niby jest możliwe ale wymaga zniszczenia, połamania całej myszy rozebrania jej na najdrobniejsze części i składania i sklejania z powrotem. Chore ? Czy maże taka strategia Apple żeby po zabrudzeniu kulki kupić nową myszkę ??? Czy znowu zwykła niedoróba. Raczej to pierwsze bo Apple od lat nie ma zamiaru rozwiązać tego problemu. A szkoda bo w życiu nie korzystałem z lepszej myszy. Teraz korzystam z niej bo dostałem z MP jak się zabrudzi kulka nie będę miał zamiaru się pocić z rozbieraniem. Mysz wyląduje na śmietniku (EKOLOGIA!!!) a ja kupię jej podróbę !!! za 1/4 ceny Mighty Mouse działającą dokładnie tak samo jak Mighty Mouse i dającą się po ludzku rozebrać.

  23. 23
    Grzegorz
    31 sierpień 2008 o 19:22
    link
       

    @ MarcinWitek
    Jak Ci się ta mycha zbrudzi zamiast wyrzucać (ekologia) spakuj i wyślij do mnie - pokrywam koszty przesyłki, piszę całkiem serio potrzebuję myszki do laptopa żony (o kulkę się nie boję mam taką mychę coś ze dwa lata) mój email: g.kaczorowski(at)maxnet.org.pl
    Pozdr.

  24. 24
    MarcinWitek
    31 sierpień 2008 o 20:40
    link
       

    OK. Kontakt ze mną na forach makowych pod tym samym nickem co tu :) Ale dopiero jak przestanie kulka odpowiadać. Ja mam taką pracę że choć nie wiem jak bym mył ręce myszka co dzień jest brudna. Może zakładać rękawiczki :D A kulka chodzi non stop do skrolowania wideo przy montażu. Kształt ta myszka ma idealna. Pracowałem na różnych wynalazkach ale na tym ręka mi się męczy dopiero po dobrych kilku godzinach pracy non-stop. I to raczej przez ciągle tą samą pozycję ręki. Ręka na tym odpoczywa :)

  25. 25 1 wrzesień 2008 o 2:45
    link
       

    @Marcin Witek:
    Piszesz: “Ja chcę korzystać z telefonu na moich zasadach a nie na zasadach jakiś kaprysów Apple.” - Apple nie robi urządzeń dla kaprysów jednej osoby, zauważ. Ów telefon to efekt lat pracy. Nie jakiś kolejny modelik Nokii, bardziej lub mniej podobny do poprzednika. Jeden jedyny model urządzenia nie dogodzi wszystkim, i trzeba przyznać, że Apple stosuje tutaj tę samą od lat strategię, moim zdaniem odpowiednią - ‘my wiemy co jest właściwie i my to dobrze zrobimy’.

    Piszesz: “Apple ma wiele genialnych rzeczy ale nie wiem czemu zawsze jest jedno Ale które nie pozwala się cieszyć w pełni z ich produktów.” - na tym polega fenomen geniuszu, że ten objawia konkretne ograniczenia.

    Piszesz: “Czy może taka strategia Apple żeby po zabrudzeniu kulki kupić nową myszkę ???” - niestety formalnie tak. Ale znowu, w całej dywagacji o MM pojawia się często tylko wątek negatywny. A trzeba podkreślić: to jest supermysz! Ma tak ergonomiczne kształty, że z ochotą wraca się do niej po każdej innej myszce. Jest to pierwsza mysz w moim życiu po której nie bolą mnie nadgarstki. Zresztą wrażenia z użytkowania i rady co do czyszczenia napisałem na swoim blogu (http://xrl.us/oozyw), może się przyda.

    @Grzegorz: No nieźle, punkt skupu MM ;) Widzę, że Grzegorz tak jak i ja nie boisz się otwierania MM. Ja moją WMM otwierałem i czyściłem już ze 4 razy od początku jej posiadania. Jest to tak proste dla ludzi, którzy mają trochę cierpliwości i władzy w rękach (chociaż ja może akurat nie jestem przeciętnym “otwieraczem”, bo pracowałem w warsztacie lutniczym). Więc zamiast oddawać “na skup” może lepiej spróbować otworzyć i wyczyścić (wybacz Grzegorz, nie chcę Cię pozbawić “nowej” MM, po prostu piszę to co myślę).

  26. 26 1 wrzesień 2008 o 13:03
    link
       

    a tutaj na prezes ptk centertel na temat nieistniejacych kolejek:

  27. 27
    MarcinWitek
    1 wrzesień 2008 o 16:23
    link
       

    @makojad
    No nie wiem czy ta nowa strategia jest taka sama jak dotychczas. Mi raczej przypomina próbę wprowadzenia totalnej kontroli i pozbawienia klienta prawa rozporządzaniem produktem w sposób jaki mam do tego prawo. To nie mój kaprys ale moje prawo, zapłaciłem za towar.
    Nie wiem czemu tak zaparcie udajecie że tego nie ma. Z Apple jesteście ??? Właśnie dlatego niektórzy narzekają a inni zawzięcie próbują udowodnić że wszystko jest OK i super. Nie jest OK. Tym bardziej że jeszcze niedawno Stefan złorzeczył na DRM a ten sklep to nic innego jak odpowiednik tej technologii. Obłuda ???
    Jak ktoś utrudnia mi życie takimi durnotami nie daję mu zarobić. iTyle :D :D :D
    Jak komuś się to podoba to OK. Ale niech nie wmawia że absolutnie wszystkim to się podoba tylko temu jednemu upierdliwemu MarcinowiWitkowi nie…
    iPhone ma swoje dobre i złe strony. Dla mnie ma takie które wykluczaj go całkowicie z użytku.
    Co do myszki to ją pochwaliłem wyżej podobnie jak TY. Zobaczymy kiedy kulka się zabrudzi. Ja się wścieknę wyślę Apple żeby przysłali mi działającą :D

  28. 28 1 wrzesień 2008 o 17:09
    link
       

    Co do problemu licencji Apple, to według mnie to jest problem tylko i wyłącznie twojej mentalności drogi Marcinie.
    W kraju gdzie wszystko wolno, jakiś zakaz jest traktowany jako zło, etc.
    Co złego jest w DRM, co złego jest w tym że nie możesz zainstalować Mac OS X na PCcie? według mnie nic, bo jeżeli kupujesz oryginalny system, plik mp3 to zgadzasz się na warunki - taka jest rzeczywistość internetowego świata.
    Nie będę się teraz nad tym dłużej rozwodził w każdym razie zastanowić się nad problemem warto, czemu zawsze gdy okazuje się że np. nie można czegoś kopiować a potem sprzedawać po 10zł to się ludzie oburzają.

  29. 29 1 wrzesień 2008 o 17:35
    link
       

    @MarcinWitek: W sytuacji, którą opisujesz największym przegranym jesteś Ty sam:
    1. Generujesz wewnętrzne, niezdrowe napięcie - chcesz produktu i go nie chcesz.
    2. Podchodzisz do rzeczy personalnie i emocjonalnie, tracąc zimną krew i jasną ocenę rzeczy.
    3. Zaczynasz operować fałszywymi ogólnikami (typu “wszyscy”, “tylko ja”), projektując na innych własne nieklarowne już w tym momencie podejście.

    ad 1. Schemat decyzji konsumenta jest prosty: jeśli istnieje produkt X o cesze A i produkt Y o cesze A i B, to: jeśli zależy Ci na cesze A oba produkty spełnią Twoje wymagania (masz wybór), jeśli zależy Ci na cesze B wybór pada na produkt Y. Czyli mówiąc normalnym językiem, jeśli konsument jest świadomy czego chce, to wie co kupić - takich konsumentów przez lata miało Apple (!). Jeśli konsument nie wie czego chce albo chce Bóg wie czego, w tym wypadku nawet Apple nie pomoże.
    ad 2. Pogubiłeś się - szukałem opisu Twojego ALE do iPhone’a oraz definicji totalnej kontroli Apple nad użytkownikiem iPhone’a - nie znalazłem (DRM to inna sprawa). Znalazłem za to wiele wykrzykników, świadczącym o wysokim poziomie frustracji.
    ad 3. Piszesz: “absolutnie wszystkim to się podoba tylko temu jednemu upierdliwemu MarcinowiWitkowi nie..” - no wybacz, ale to język rozkapryszonego dziecka, któremu nie przypasowała zabawka i jest złe na to, iż akurat tę właśnie dostało pod choinkę.

    Innymi słowy, Marcinie, więcej konkretów i trzeźwego myślenia, mniej emocji w kontakcie z produktami Apple. Niestety dla wielu ludzi emocje to jedyny nośnik/element ekspresji i oceny Apple - jakże mylący i zawodny czynnik.

  30. 30
    Sebastian
    8 wrzesień 2008 o 0:13
    link
       

    Jestem uzytkownikiem sprzetu marki Apple, (choc nie tylko - uzywam tez Pecetów z Okienkami na pokładzie), doceniam i design Macow i stabilnosc sytemu ( korzystam z Tigera), ale Iphone dla mnie zwyczajnie nie istnieje, nie rozwazalem ewentualnego zakupu tego urzadzenia, nie jest mi ono do niczego potrzebne, z internetu korzystam ze stacjonarnego maca, a do lacznosci z bliskimi korzystam z leciwej bo dwuletniej Nokii …… i nie rozumiem tego szumu medialnego dookola tego urzadzenia.

Inni napisali

  1. [...] i zapewne na wszystkich innych tego typu serwisach. Apple stało się ostatnio baaaardzo popularne. Aż za bardzo - mam wrażenie. A późnym wieczorem wróćcie koniecznie na fotogenię - postaram się na gorąco [...]

  2. [...] - jednak wejście do pierwszej ligi ma także liczne wady. Zmieniają się bowiem reguły gry. Masowy rynek pociąga za sobą między innymi widoczne gołym okiem pogorszenie się jakości a także narzuca [...]

  3. [...] i innych urządzeń z dotykowym ekranem. Rękawiczki doskonale eliminują jedną z największych iphonowych wad - obok braku ememesów oczywiście - a więc brak możliwości używania go w… rękawiczkach! [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*