A może lepiej wcale?

21 sierpnia

Uwaga! Ten wpis ma ponad półtora roku. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Paweł opisał wczoraj nietypowe formy reklamy iPhona w Polsce i - co interesujące - tematem tym zajęła się też Gazeta Wyborcza. Jednak w trochę innym tonie. Pod salonem (…) kłębi się grupa młodych ludzi. Jedni siedzą na składanych krzesełkach, drudzy na kamiennej posadzce pod arkadami budynku, jeszcze inni stoją. Dopiero z bliska widać, że każdy ma swoje własne miejsce i pilnuje kolejki. - Jest całkiem przyjemnie. Zdążyliśmy się zakolegować, od czasu do czasu ktoś mnie zmienia. Na śniadaniu byłem w KFC. Czekam już od wtorku, bo muszę mieć pewność, że nie zabraknie dla mnie iPhone’a - opowiada pan Marek. A pani Agnieszka dodaje - zainteresowanie jest tak duże, że iPhone’y na pewno błyskawicznie znikną. Stoję w tej kolejce, żeby w piątek w nocy być pierwsza przy drzwiach. I tak dalej.

6546Tygfgfhk98

Powstają dwa pytania - drukuje się takie rzeczy z premedytacją czy jednak przypadkowo? Bo przecież albo pracują tam jacyś wybitnie ociężali umysłowo ludzie, którzy faktyczne dali się nabrać - w co doprawdy trudno uwierzyć przecież to jest tak grubymi nićmi szyte - albo… Zatrzymajmy się na chwilę. Tak sobie myślę że będąc młodym, żądnym sukcesu dziennikarzem, który szuka tematu chciałbym wiedzieć dlaczego ktoś koczuje trzy dni na chodniku po to aby kupić telefon i raczej nie zadowoliłbym się odpowiedzią w stylu jestem studentką, więc i tak nie mam w wakacje nic lepszego do roboty. Sic! Podejrzane jest także to że kolejki ustawiają się również pod innymi salonami - jeden szaleniec z nudów mieszkający na chodniku to od biedy może się zdarzyć ale kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu…? Wystarczyłoby też zajrzeć pod jeden czy drugi sklep wieczorem i zobaczyć co się tam dzieje po zmroku żeby zweryfikować prawdziwość tych wszystkich opowieści, prawda? Nie mówiąc już o tym żeby poszukać w sieci. Zresztą inni potrafią. Życie Warszawy pisze o tym wprost - sztuczne kolejki - a więc da się, prawda? Ale do rzeczy…

987Fd989Dfkdjkk

Albo to naiwność albo to celowe - ale w takim razie ten tekst to ukryta reklama. No i co z tego? - zapytacie. Przecież to klasyczny partyzancki marketing. Otóż nie. To jest marketing kolabrancki. To nie jest zgrabne podrzucenie tematu który wywoła rezonans - to po prostu element zaplanowanej akcji. Jeden - ulotki na mieście, dwa - ludzie pod salonami, trzy - teksty w gazetach, cztery - co dalej? Może aukcje na allegro? Odfajkowane. Za to wszystko się płaci i obie strony - a więc i zleceniodawca i nadawca - mają tego świadomość. To interes a dziennikarz jest tu jak Piszczyk poprawnie wypełniający ankiety. Ale co z odbiorcą? Przecież dostaje fałszywy tekst! Utrzymany w poważnym tonie, opisujący zadziwiający fenomen iPhone i przedpremierową gorączkę… Tylko, że nieprawdziwy. Gdy za 10 lat ktoś - pisząc na przykład o historii technologii - zajrzy do gazetowego archiwum nawet nie zorientuje się, że to fikcja. Bo niby jak? I tak się właśnie zakłamuje rzeczywistość. Kawałek po kawałku. Ale przecież gazety są od podawania informacji a nie od ich wytwarzania. Szczerze mówiąc nie pojmuje jakim cudem przechodzą takie numery - to wszystko odbywa się przecież kosztem wiarygodności tytułu. Bo jeśli kłamią w sprawie iPhona to dlaczego mają pisać prawdę w jakiejkolwiek innej? A może coś się zmieniło i dziś w tej branży chodzi właśnie o to - żeby kłamać za pieniądze? A może zawsze o to chodziło?

Idshifdsuifds88823J

Owszem, to działa. Gazety o tym piszą, blogerzy o tym piszą, ludzie o tym mówią. Tylko, że niezbyt pochlebnie. Czy taki miał być cel promocji - byle jak i bez żenady? I - szerzej - czy to się nam w ogóle koniec końców opłaca? Nam czyli sprzedającym i kupującym, dziennikarzom i czytelnikom. Śmiem wątpić. Abstrahując od tego, że ogonek pod sklepem zupełnie inaczej kojarzy się w USA a inaczej w Polsce - te polskie sztuczne kolejki to jest jakaś smutna porażka… Apple ma wiernych użytkowników nie dlatego, że są oni jakoś wierni z natury a dlatego, że są użytkownikami zadowolonymi. Te produkty - choć może trudno w to uwierzyć komuś kto komputer wyobraża sobie jako dużą metalową skrzynię z Windowsem - po prostu budzą sympatię. Prawdziwą. Nieudawaną. Naturalną. Umiejętny marketing potrafi ją podsycić - to prawda - ale jej nie zastąpi. Tylko w ten sposób można sprowokować takie sceny jak kolejka przed otwarciem pierwszego sklepu Apple w Japonii lub ta przy okazji rozpoczęcia sprzedaży pierwszego iPhona a nawet ta z okazji premiery Leoparda w Bellevue. Akurat przypadkowo “się załapałem” - i wiem, że nie było tam ani jednej podstawionej osoby! Ludzie przyszli trochę wcześniej żeby kupić wyczekiwany program - i tyle. To jest zabawa - a nie jakaś rozpaczliwa strategia reklamowa.

Wracając jeszcze do samego iPhona - a raczej tego co się z nim stanie w najbliższej przeszłości… Wczorajszy Dziennik pisze pod warszawską siedzibą i głównym salonem Ery już od wczesnych godzin wieczorem w czwartek rozpocznie się wielka impreza, która ma przypominać atmosferą to, co działo się z okazji premier kolejnych tomów przygód o Harrym Potterze. W programie, oprócz wspólnego odliczania, mają się znaleźć, m.in. pokazy taneczne uczestników popularnego show telewizyjnego “You Can Dance”, występy DJ-ów oraz inne niespodzianki. Już widzę tą imprezę! Kolejny sztuczny festyn z kolejnym paplającym z kartki wodzirejem - co to szybciej mówi niż myśli - fantastyczne, niesamowite, premiera roku i tak dalej. Widzieliście kiedyś jakąś tego typu sensowną promocję? Wszystkie są zawsze organizowane w tym samym pszenno-buraczanym stylu. Za to z przekonaniem, że rzuca się perły przed wieprze. Jednym słowem, urządzenie które do tej pory postrzegaliśmy w dobrze znanym makowym kontekście trafi nagle w zupełnie inną przestrzeń. I jestem prawie pewien, że to się nam raczej nie spodoba… Odi profanum vulgus et arceo!

Fotografia tytułowa Krzysztof Krzy-Cho Staruszkiewicz. Dzięki!

3,928

komentarzy: 26

  1. 1 21 sierpień 2008 o 15:07
    link
       

    Bardzo dobrze napisane. Moim zdaniem dziennikarze opłaceni tak samo jak studenci.

  2. 2
    K
    21 sierpień 2008 o 15:23
    link
       

    Gazeta wyborcza od dawna przoduje w wymyślaniu bajek. Za każdym razem coś podłapią i rozdmuchują. GW lubi przesadzać a ich dziennikarzyny są chyba z najniższej półki. Dno i tyle.
    Ile to już razy pojawiały się różne rewolucyjne informacje. Wrocławski oddział co chwilę wypisuje jakieś głupoty. Mógłbym tu mnożyć przykłady w dziesiątkach… setkach… no w zasadzie codziennie pokazuje się tam coś takiego z jednego zdania autor dopowiada i dorabia sobie resztę.

  3. 3
    Ciastek
    21 sierpień 2008 o 16:17
    link
       

    Żygam juz tym iPhonem G3 czy 3G

  4. 4 21 sierpień 2008 o 17:26
    link
       

    Eeee tam, prasa robi to, co ma robić - dmucha balonik bo im większy, tym bardziej brzęczy. Problem w ludziach, którzy do dmuchania podchodzą zupełnie bezkrytycznie albo w ogóle go nie widzą. TO jest chore.

    Dobry tekst Bartku.

    @Ciastek: RZygam

  5. 5
    eazyone
    21 sierpień 2008 o 17:27
    link
       

    Chciałoby się rzec: Ajfon srajfon…

  6. 6 21 sierpień 2008 o 20:57
    link
       

    A widziałeś to:
    http://www.technob..._3G___tanio_.html

    Redaktor debil do ceny iphona dodaje abonament i jęczy że to dużo wychodzi.
    Widziałem że robią tak szczyle z prepaidami za drobne od mamusi na myapple.pl, ale redaktor gw? No chyba że jest takim samym gówniarzem.
    Dno i metr mułu.

  7. 7
    bones
    21 sierpień 2008 o 21:11
    link
       

    @btd

    Chyba czytaliśmy dwa różne teksty. Jak dla mnie nie ma tam ani jednego jęku, wręcz przeciwnie, kilka razy pojawia się opinia, że promocje z iPhonami są lepsze od zwykłych.

  8. 8 21 sierpień 2008 o 21:56
    link
       

    Chyba faktycznie coś innego czytałeś.
    Bo dla mnie tekst “12,5 tys. zł za iPhone 3G - tanio!” jako tytuł jest kpiną.
    Tak samo jak pisanie: “Wybierając abonament Ery za 345 zł i umowę na trzy lata, zapłacimy za iPhone symboliczną złotówkę. Tyle, że w kasie operatora zostawimy przez czas trwania cyrografu aż 12.421 zł.”
    Tylko idiota przy kupowaniu telefonu z abonamentem dolicza abonament do kosztów kupienia telefonu.
    Jak chce bez abonamentu niech poczeka na oferte w prepaid a nie wali takie pierdoły w internet. No ale jak napisał Bartosz - trzeba się wybić jakoś przecież.

  9. 9
    bones
    21 sierpień 2008 o 22:06
    link
       

    A, rozumiem, dotarłeś do pierwszej tabelki. Jakbyś czytał dalej, to natrafiłbyś na takie fragmenty:
    “Czyli tylko o 119 (w porównaniu z iPhone 8GB w taryfie 95 zł) lub 399 zł (iPhone 16GB) mniej.”, ” Prawie 600 zł mniej niż w przypadku analogicznej oferty (abonament 100zł + pakiet internetowy) z SonyEricssonem K800i za złotówkę. Jeszcze większą oszczędność (ponad 800 zł) przynosi oferta Ery za 345 zł. Wniosek: zakup iPhone to czysty zysk.”, “iPhone z umową jest tańszy od porównywalnego iPoda touch (wyjątek: Era 95 zł).”, “W porównaniu z nie-iPhone’owymi ofertami operatorów można zaoszczędzić nawet ponad 1200 zł.”, Wiążąc się z telekomem na więcej niż 24 miesiące, iPhone dostaniemy de facto za darmo, nawet wybierając najtańszą taryfę Ery”, “Dostajemy wyraźnie więcej niż w standardowych ofertach”, itd.

  10. 10
    bones
    21 sierpień 2008 o 22:10
    link
       

    …więc jeśli chcesz to sprowadzać na poziom dyskusji o szczylach i nie-szczylach, to dla mnie wymowa tekstu jest taka: jak jesteś szczylem z prepaidem, kup sobie iPoda touch. A swoją drogą, to zdziwiłbyś się, jak oszczędni potrafią być ludzie, którzy mają naprawdę duże pieniądze.

  11. 11
    lukasz
    21 sierpień 2008 o 23:19
    link
       

    Taką mam refleksję, że Apple - niezależnie od wszystkich swoich zalet - nie różni się wiele od zeszmacenia naszej codzienności korporacyjnym myśleniem. Dyskusje o jabłku i o iphonie osiągają często absurdalną temperaturę. Głównie dlatego, że dyskutują wyznawcy i fanatycy. Ale z rzeczywistością zwykle nie mają wiele wspólnego. Natomiast firmy (orange, Era, Microsoft, Apple) - nastawione są na generowanie zysku i kompletnie nie zależy im na niczym innym (nic dziwnego - sam w swojej firmie staram się zarabiać). Idiotyczne w naszej codzienności jest to, że hasło “źle czy dobrze byleby nazwisko (nazwę) dobrze napisali” sprawdza się w 100%. Czy ludzie stoją podstawieni czy nie - orange ma to w d… Apple też ma gdzieś jaki jest chwilowy odbiór danego produktu, bo wylansuje go jak trzeba i wszyscy zapomną. Mam głębokie podejrzenie, że gdyby ceny były dwa razy większe - i tak ludzie by stali w kolejkach i tak by jazda była. Jestem fanem Mac os’a i trudno mnie przekonać, że inny system jest lepszy (dlatego, że na macu osiągam efektywność 10x taką jak na Windzie lun Linuxie), ale burzy się we mnie coś jak słyszę, że Apple dopuszcza lub nie deweloperów do budowania aplikacji, jak słyszę, wymuszają na operatorach podział zysków z usług (za co w końcowym efekcie my płacimy) itp. Myślę po prostu, że to jest nie do końca w porządku budować taki marketing i takie potrzeby i otoczkę i jeszcze wmawiać ludziom, że to jest ok. Tak jak ceny apple nie malały długo w Polsce - chociaż dolar był tani. Kupowanie Maca w holandii czy w stanach było bardziej opłacalne niż w PL to samo z iphone). Wciskanie 36 miesięcy umowy z orange na sprzęt, który za rok będzie zużyty a za dwa - przestarzały. Kontrolowanie softu? Naprawdę - czasem sobie myślę, że piraci to wojownicy, którzy po prostu nie chcą się dać takiej wszechogarniającej korporacji-zacji życia. Tutaj nie ma niewinnych. (Przepraszam za lekkie zjechanie z tematu iphone;a - po prostu kwestia tego telefonu bardzo jaskrawo mi uświadomiła pewne rzeczy) Pozdrawiam wszystkich - myślicie, że za rok będzie tańszy? W orange?

  12. 13
    TomHagen
    21 sierpień 2008 o 23:38
    link
       

    GW jak wiele innych organów prasowych reprezentuje właśnie taki “etos dziennikarskiej etyki” w bardzo wielu sprawach… Iphone to mniej niż wierzchołek góry lodowej… Typowa płatna tuba propagandowa. Fakt, czasem zrobią jakiś numer(ek) za friko, gdy interesy klienta pokrywają się z ich własnymi lub mogą tym sposobem coś dla siebie ugrać… Roztrwonili ogromny potencjał zaufania z początku lat 90tych. Szkoda…

  13. 14 21 sierpień 2008 o 23:43
    link
       

    a tak to wyglada w praktyce:

  14. 15
    stig
    21 sierpień 2008 o 23:50
    link
       

    Nie rozumiem tego “niezrozumienia”… Jak ludzie koczowali pod sklepami Apple w Stanach, to tez sie ktos tak dziwil? Jaka jest pewnosc, ze to tez nie byla akcja Apple’a? Trzeba bylo wtedy tez monitorowac prase amerykanska, czy czasami nie napedzaja klientow Stefanowi, piszac co chwila o premierze, o kolejkach, itd.
    Roibicie z igly widly. Wrzuccie na luz.

  15. 16 22 sierpień 2008 o 0:29
    link
       

    I jest pierwsza relacja z wielkiej premiery: Na środku placu była scena z konkursami - do wygrania akcesoria do iPhone’a. Ludzi niewielu, pytania banalne: Czy iPhone 3G ma tradycyjną klawiaturę? A nie mówiłem? Brrrrr

  16. 17 22 sierpień 2008 o 1:06
    link
       

    To jak to Stefan mówił? 199$ ? nawet plus europejski VAT rzeczywistość ma się nijak do jego obietnic. I cała prezentacja mniej więcej tak samo trzymała się prawdy.

    No a Orange przeszło samych siebie. Widać że agencja PR działa, tylko jest wyjątkowo mało delikatna w komunikatach prasowych. Chociaż te artykuły w Gazecie dobre - tylko dziennikarze zawsze ślepo przedrukowują co im firmy podsyłają i przypadkowo tym razem widać to bardziej.

    Kolokwialnie rzecz ujmując: wieś jest pokazać się teraz z iPhonem, zawsze można usłyszeć “a w kolejce stałeś?” - to prawie jak klaskać u Rubika ;)))

  17. 18
    Piter
    22 sierpień 2008 o 1:46
    link
       

    ta cala otoczka … może i racja może zbyt nadmuchana zbyt naciągana … ale halo … z jednej strony chcemy dogonić świat a z 2 strony nie lubimy jeżeli coś nam nie wychodzi … czyli mamy stanąć w miejscu ? Nie oszukujmy się … jesteśmy 100 lat do tylu i tylko od nas zależy jak szybko dościgniemy … resztę.

  18. 19 22 sierpień 2008 o 1:52
    link
       

    …i mamy gonic ten swiat udajac ze u nas jest tak samo jak u nich?

  19. 20
    Bekas
    22 sierpień 2008 o 8:48
    link
       

    Hmm ja za iPhonem stalem 15 godzin ale w Belgii i powiem wam ze tam jesli ktos chcial dostac iPhona 11 lipca to musial tyle stac bo bylo tylko 25 iPhonow na sklep. A tych sklepow bylo okolo 4.

  20. 21
    Piter
    22 sierpień 2008 o 8:52
    link
       

    Pisałem tutaj raczej o zorganizowaniu tej całej magicznej otoczki z premiera telefonu.Wyczekiwanie, odliczanie, podgrzewanie atmosfery, fakt ze wyszła oferta Ery, późniejsze spekulacje na temat promocji Orange. To wszystko pozytywnie wpływa na nabywce. Pisze tutaj tylko o sobie każdy może mieć inne odczucia. A Orange … sztuczne kolejki ? Z tego co wiem to nie Orange a wpływ TP i ich polityki reklamowej. Chcieli dobrze wyszło mizernie ale …

  21. 23
    halucjan
    22 sierpień 2008 o 12:16
    link
       

    Ja jakos nie musialem za niczym stac, pan ze sklepu zadzwonil do mnie pewnego pieknego ranka mowiac ze wlasnie przyszla dostawa, moj telefon juz na mnie czeka i moge go sobie odebrac. I naprawde nie wiem czy jest sens probowac roznicowac przypadki “roznych” kolejek, kiedy pewne rzeczy mozna robic w cywilizowany sposob, wiekszosc telekomow, mialo na swoich stronach microsite’y, gdzie mozna bylo sie rejestrowac i w normalny sposob zamawiac telefon. Tak wiec stwierdzenie, ze byly kolejki “zle” i “dobre” moim skromnym zdaniem mija sie z prawda, bo wszystkie te kolejki byly skutkiem dzialan agencji marketingu apple, u nas niestety outsourcing zrobil swoje i pokazal przepasc jaka dzieli agencje marketingowe “lepsze” od tych “gorszych”. O ile pamietam po Harry Pottera tez staly kolejki, ot kolejny dobrze promowany produkt.

  22. 24 22 sierpień 2008 o 12:19
    link
       

    @halucjan - myslisz ze ta japonska z 2003 roku tez byla sztuczna? ;)

  23. 25
    halucjan
    22 sierpień 2008 o 13:08
    link
       

    To nie tak, w polskim przypadku ten taki “dinks” (trigger) ktory spowoduje, ze nagle ruszy lawina, jest duzo trudniejszy do osiagniecia. Jaki fun moze byc w polsce ze stania w kolejce ? Kto, majac “kase” bedzie sie “znizal” do stania w kolejce, iphone jest w polsce dosc elitarnym gadzetem, a kampania stworzona zostala pod “masowosc”. Jakie znow kolejki po “elitarny” telefon ? Dla mnie to totalna porazka agencji, ale jakos nie jestem zdziwiony.
    Polskie agencje chcialy sklonowac zagrania marketingowe globala, nie biorac pod uwage realiow i rozmijajac sie kompletnie z targetem.

    P.S.
    juz sie przyzwyczailem (do layoutu forum)

  24. 26 22 sierpień 2008 o 15:37
    link
       

    A ja mam trochę inne zdanie na ten temat.

    http://www.przemek...ny-bd-orange.html

    Marketing szeptany nie jest oszustwem, jak próbują dzisiaj argumentować wiodące media pisane w Polsce komentujące sprawę kolejek po iPhone’a 3G w Orange. To umiejętne zwrócenie uwagi na dany produkt, czy usługę. We współczesnym świecie mediów, który zalewa potokiem informacji, przebicie się z jakimkolwiek tematem do konsumenta jest niezwykle trudne. Należy pamiętać o tym, że żaden, nawet najbardziej udany marketing, nie wypromuje produktu, który jest słaby. Jeśli produkt nie spełnia oczekiwań rynku i konsumenta to ginie. Nie pomoże wtedy żaden, nawet najbardziej wyrafinowany marketing szeptany.

  25. 27 22 sierpień 2008 o 21:12
    link
       

    oszustwem jest artykul w gazecie - to nie jest marketing tylko zwykle klamstwo. bo w naiwnosc autorki jak pisalem wyzej - nie wierze

  26. 29
    Sokar
    2 wrzesień 2008 o 9:33
    link
       

    Tak mnie już zmęczył ten Srajfon, że po pierwsze wypisałem się z “Szarlotki” /na 100 maili dziennie 90 dotyczy tego szajsu/, po drugie nie chce go już mieć. Przecież współczesny handel opiera się na wciskaniu ludziom wszystkiego co się rusza a Apple ustawiła sie tak: “patrzcie mamy fajowe urządzonko ale wam nie damy chyba że będziecie pięknie błagać”, przecież to żenujące.
    pozdrowienia dla wszystkich

Inni napisali

  1. [...] ustawione pod salonami Orange to tylko zaplanowana akcja marketingowa. Doskonale zresztą ja opisał Bartek na swoim blogu. Cała akcja przestała być zabawna gdy zagraniczne serwisy zaczęły się podśmiewać się z [...]

  2. [...] ustawione pod salonami Orange to tylko zaplanowana akcja marketingowa. Doskonale zresztą ją opisał Bartek na swoim blogu. Cała akcja przestała być zabawna gdy zagraniczne serwisy zaczęły się podśmiewać się z [...]

  3. [...] A może lepiej wcale? [...]

  4. [...] miarę ale przyszło mi do głowy, że skoro nie potrafią odblokować telefonów to może powinni chociaż poudawać… Napisany przez BS. Opublikowany o godzinie 12:41. W kategorii Jabłka. Bezpośredni link [...]

  5. [...] Przejdzie w nich każdy ruch który zwiększy efektywność o marne 5% - durny, nieuczciwy, obciachowy. Dziś wszystkie większe firmy działają w ten sam bezduszny sposób - a to oznacza że tytułowe [...]

  6. [...] o tym gazeta która trzy miesiące temu sama wykazała się zadziwiającą ślepotą opisując fenomen kolejek pod salonami Orange… Ale mniejsza z tym. Wszystko to świadczy tylko o tym, że Apple przestało być dla branży [...]

  7. [...] (3G): Orange płaci aktorom za tworzenie kolejek? Źródło: Engadget Inne na ten temat: 1. blog.fotogenia.pl - A może lepiej wcale? 2. Życie Warszawy - Orange robi sztuczne kolejki [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez