Uwaga! Ten wpis ma ponad 5 miesięcy. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Po pierwsze - aktualizacje. Wszyscy wiemy jak sytuacja wygląda w tej chwili - pojawia się nowy soft, w nim słodziutkie nowości a my czekamy. Na jailbreaka, na zdjęcie smilocka, na pierwszych odważnych którzy sprawdzą na sobie działanie hackerskich narzędzi i opiszą wrażenia, na niezbędne poprawki, na zaktualizowane programy i tak dalej i tak dalej i tak dalej. Czasem tydzień, czasem dwa a czasem znacznie dłużej. Ciągle nie ma jeszcze sposobu na zdjęcie simlocka z iPhona 3G prawda? Ciągle nie ma nowej wersji Installera prawda? A potem jeszcze mydlana opera pod tytułem “Hakowanie iPhona odcinek 3214″. Normalka - powiecie - to nasza iphonowa codzienność - ale to także - patrząc z niewielkiego nawet dystansu - prawdziwy koszmar. Zwłaszcza że mniej świadomi użytkownicy mimo ostrzeżeń regularnie aktualizują swoje ukochane telefony do aktualnych wersji co jak wiemy kończy się przywróceniem zabezpieczeń i koniecznością ponownego ich zdejmowania. A to z kolei oznacza kilkudniową stratę telefonu, dodatkowe koszty - równie często - utratę wszystkich danych. A mając telefon z oficjalnego obiegu, naciskamy jeden przycisk i po chwili cieszymy się wszystkimi nowościami! Bum - jak mawia Jobs. Szybko, łatwo i przyjemnie!

Po drugie - nieskrępowany dostęp do sieci. Od dawna podkreślam, że iPhone to nie tylko telefon ale także usługi. Używanie go bez regularnego dostępu do sieci odbiera mu co najmniej połowę blasku. Ale nawet gdy w domu macie wifi, w pracy macie wifi i w centrum miasta macie wifi - to wciąż zbyt mało. Bo ów reklamowy “internet w kieszeni” wcale na tym nie polega. Przydatność takiego rozwiązania wychodzi bowiem na jaw dopiero wtedy kiedy możecie go używać naprawdę gdziekolwiek. Nie w domu, nie w pracy i nie na rynku tylko nad jeziorem, na przystanku, w autobusie, pod namiotem, u cioci na imieninach, w kinie, w toalecie, na poczcie, w piwnicy, na działce, w pociągu i tak dalej. I naprawdę dopiero wtedy okazuje się jakie to wygodne. Zrozumcie mnie dobrze - nie chodzi tu przecież tylko o dostęp do www - ponoć bez oglądania stron można wytrzymać o jeden dzień dłużej niż bez wody! - ale o wszystkie te drobne acz przydatne usługi typu mapy, pogoda, rss, kursy aukcji, program telewizyjny, rozkłady jazdy, twittery, czaty czy nawet o stary dobry e-mail, które choć wyglądają trywialnie to czasami okazują się niezbędne. A wy macie je w kieszeni - zawsze i bez żadnych ograniczeń. I używacie ich wtedy kiedy chcecie a nie wtedy kiedy można. To spora różnica.

Oczywiście nawet w zapóźnionej technologicznie Polsce można sobie taki kieszonkowy internet do jailbrekowanego iPhona dokupić niemniej dostępne u operatorów oferty są z natury rzeczy trochę - hmmm - niedopasowane. Albo zbyt limitowane - bo co to jest 20MB czy 50MB w pakiecie? Mój iPhone przez miesiąc nic nierobienia wysłał w świat i odebrał prawie sto pustych megabajtów! Albo zbyt kosztowne. Wiem oczywiściel że mamy wiek XXI, wiek informacji, internetu i tak dalej i tym podobne ale uważam, że wydawanie z tego powodu kilkuset złotych miesięcznie na rachunki za internet w kablu iza internet w komórce plus rozmowy to już lekka przesada. A kupując iPhona w oficjalnym obiegu dostaniecie prawdopodobnie skrojony na miarę abonament za rozsądne pieniądze. I hulaj dusza! A iPhone używany bez kagańca w postaci złodziejskich stawek za korzystanie z EDGE to zupełnie inne urządzenie! Naprawdę! Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście sami spróbujcie kiedyś poużywać go bez skrępowania - choćby tylko jeden dzień. To wystarczy żeby zrozumieć o czym piszę. Jednym słowem - internet w kieszeni to nie to samo co internet na rynku.

Można jeszcze rozwodzić się nad zaletami nieliniowej poczty głosowej, wypominać kłopotliwą konfigurację telefonu w niewspieranych sieciach czy też rozważać scenariusze eskalacji zabezpieczeń i ryzyko otwartej wojny Apple z hakerami - zwłaszcza w kontekście ostatnich - smutnych - wydarzeń. Ale nie ma potrzeby - wygoda aktualizacji i nielimitowany internet za rozsądne pieniądze zupełnie wystarczają żeby podjąć decyzję. Ja w każdym razie nie miałbym wątpliwości - o ile oczywiście cena nie będzie z księżyca. Nie oznacza to jednak wcale że nie nalezy takiego iPhona jailbrekować! Wręcz przeciwnie! Przecież przydadzą nam się aplikacje z pozaoficjalnego obiegu i kapryśnego regulaminu App Store. A także możliwość używania telefonu z kartami SIM innych operatorów - ot, chociażby podczas wyjazdów za granicę. Stawki jakie trzeba płacić w roamingu to przecież czysty cyberbandytyzm. Nie mówiąc już o roamingu danych… I co najważniejsze - w ten prosty sposób połączymy zalety jednego i drugiego rozwiązania. Oczywiście całą ta sytuacja przyniesie jeszcze jedną poważną zaletę - wybór pomiędzy macway or my way. Dziś go po prostu nie mamy…




2005-2008 by Bartosz Skowronek / 
komentarzy: 7
link
A gdzie przecinki w tym tekście Bartku?
link
pewnie na wakacjach…
link
Jobs nie mówi “Bum”. On mówi “Boom”.
link
A bo tam to nawet psy inaczej szczekają. Słyszałeś kiedy psa, który szczeka „wow, wow”?
link
Właśnie na to czekam (i chyba nie tylko ja) - bezproblemowe aktualizacje, możliwość wykorzystania wszystkich funkcji w pełni i jakiś przełom w polskiej rzeczywistości abonamentów sieci komórkowej. Wydaje mi się że nie przyjdzie nam długo czekać, ale jest rzecz, która bardziej mnie nurtuje. Wszystkie informacje o iP 3G, które do mnie dochodzą, czyli opinie użytkowników, plotki z for i blogów coraz bardziej przekonują mnie do pozostania przy starym modelu. Przechodząc do sedna, zastanawiam się czy idąc do operatora (oczywiście po premierze) z “czystą sztuką” będzie on w stanie zaktywować iP? Nie mówię tu głównie o 3G, ale zapewne wielu użytkowników wolałoby mieć “normalnie” działające 2G przy zachowaniu starych abonamentów lub zakupi iP w okazyjnej cenie poza oficjalnym kanałem.
link
bedzie bedzie telefonik w dobrych cenach nawet od 1zł zobaczycie
link
w Belgii kosztuje bez abonamentu 525 Euro. Tymczasowo brak w magazynie mozna sie tylko zapisywac.
Napisali
[...] coraz bardziej paskudnie - lecz właściwie niewiele zmienia jeśli idzie o meritum. Tym bardziej zachęcam was do jailbrekowania waszych telefonów i zaprzyjaźnienia się z Cydią. Jak tak dalej pójdzie trafi tam sporo [...]