iPokalipsa

13 lipca

Uwaga! Ten wpis ma ponad 2 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Jak już pewnie wiecie ostatni piątek nie należał do najlepszych dni w historii Apple. Padł serwer aktywujący nowe i zaktualizowane iPhony, nie powiodła się też bezbolesna przesiadka z dotmaka na MobileMe a do tego jeszcze hakerzy ogłosili światu że złamali zabezpieczenia iPhona 3G. O całym zamieszaniu - pod genialnym tytułem - napisał dziś dziennik.pl. Niezbyt dobra prasa - prawda? Niemniej warto pamiętać że wszystkie te problemy to skutki uboczne nieoczekiwanie wielkiego sukcesu. Bo przecież gdyby zainteresowanie applowskimi nowościami nie było tak olbrzymie prawdopodobnie nic złego by się nie stało… Obym był złym prorokiem ale coś czuję w kościach że ta popularność niedługo jeszcze wyjdzie nam bokiem… O! Sam człowiek nie czuje jak mu się rymuje.

Ibrick

A z innej beczki ale tytuł nadal pasuje - przeczytałem właśnie że ponoć 90% użytkowników internetu w USA straciło dziś w ramach tzw. “walki z pedofilią” dostęp do całej hierarchii alt. w usenecie. Czyżby data 13 lipca 2008 miała zapisać się w historii sieci jako dzień w którym skończyła się wolność w internecie? W Europie też dzieje się ostatnio w tym kierunku niepokojąco wiele - a to komuś przeszkadzają blogerzy, a to wydające zgodę na inwigilację obywateli sądy lub programy pozbawione urzędowego certyfikatu… I jak tu nie popaść w paranoję?

3,056

komentarzy: 4

  1. 1 14 lipiec 2008 o 12:02
    link
       

    iDisaster :/

  2. 3 15 lipiec 2008 o 14:05
    link
       

    “Niemniej warto pamiętać że wszystkie te problemy to skutki uboczne nieoczekiwanie wielkiego sukcesu.”

    Masz rację, ale wydaje mi się, że firma pokroju Apple powinna mieć specjalistów w swoich szeregach, którzy potrafią przewidywać co się będzie działo i zabezpieczać swoje aplikacje/sprzęt na wyrost.

    Z boku całe to zamieszanie wyglądało jak druga Nasza-Klasa ;-)

  3. 4
    EOS
    16 lipiec 2008 o 1:52
    link
       

    Dawidku
    No Body Is Perfect…Nawet ty ..:-))))
    A tak na marginesie ..na Swiecie jest wielu geniuszy ..ktorych nie interesuje praca w Apple lub Microsoft..ale za to bawi ich pokazywanie bledow i wkrecanie sie do systemow ..
    I to nastepny dowod na to ze nic i nikt nie jest doskonaly ..
    Kija ma zawsze dwa konce ..a proca trzy

  4. 7
    Piotr Kwasiborski
    21 lipiec 2008 o 23:29
    link
       

    Koleżko, wprawdzie faktycznie Apple miało rozmaite problemy, tak jak pisałeś, niemniej jednak zupełnie się nie zgodzę żeby to był fatalny dla nich dzień. Wręcz wprost przeciwnie — sam fakt, że iPhone’a 3G kupiła fura ludzi, świadczy bardziej o sukcesie niż porażce.. poza tym nawet jeśli nie za bardzo im poszło tego dnia, to już zdążyli przekuć sprawę na sukces. Marketing robi swoje.
    A to co pisze ,,dziennik” to ni mniej ni więcej tylko żałosne popiardywanie dziennikarzyn w sezonie ogórkowym. Zreszta poza sezonem też niewiele lepiej im idzie.

    A tak swoją drogą, to ,,bierząco” się pisze przez ż, o tak: bieżąco.
    Jak się nie chodziło do szkoły to zamiast czytać ,,dziennik” lepiej poczytać słownik ortograficzny na dobranoc.

Inni napisali

  1. [...] premierze iPhone 3G oraz MobileMe (o których przeczytacie oczywiście na Apple Blog oraz np. na blogu Bartka Skowronka) Apple musi teraz szybko zreperować swój nadszarpnięty wizerunek. Nie można tego lepiej zrobić [...]

  2. [...] podczas premiery iPhona 3G, MobileMe, AppStore i Firmware 2.0 (11 lipca 2008) zwanej później iPokalipsą byłem na wyjeździe bez internetu i nie mogłem was na bierząco informować co się dzieje jednak [...]

  3. [...] podczas premiery iPhona 3G, MobileMe, AppStore i Firmware 2.0 (11 lipca 2008) zwanej później iPokalipsą byłem na wyjeździe bez internetu i nie mogłem was na bierząco informować co się dzieje jednak [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez