Zamiast jabłka… ogryzek

11 czerwca

Uwaga! Ten wpis ma ponad 5 miesięcy. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Łapie się ostatnio na tym że z każdą kolejną applowską premierą czy wystąpieniem Jobsa więcej narzekam niż chwalę. Sporo podobnego narzekania widzę też na różnych webforach, blogach czy stronach, na których obok wyliczania nowości wymienia się też opinie i oceny. Skąd się to bierze? Czy to kwestia opatrzenia i znudzenia wynikająca ze stałego obcowania z wymarzonym sprzętem które z czasem zabija pierwsze zauroczenie i tłumi pożądanie? Przysłowie mówi, że człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrych rzeczy - i jak wiadomo przestaje je tym samym zauważać. Czyżby więc dopadł nas - makmalkontentów - syndrom starego małżeństwa? A może faktycznie coś się ostatnio w Cupertino popsuło i dostajemy niezupełnie to czego oczekujemy? Może AiAi, MeeMee, YanYan albo GonGon to dźwięki które nie powinny rozpoczynać kolejnych ważnych prezentacje? A może to dlatego że Jobs nie wygląda zbyt zdrowo lub że Scott Forestall zbyt często się uśmiecha? Tak sobie myślę że to ciekawy temat na dłuższy tekst, prawda?

106Abtm53K


Skąd bierze się tytułowe rozczarowanie? Spójrzmy co ostatnio - powiedzmy w ciągu dwóch lat - pokazało nam Apple. Zacznijmy z grubej rury - iPhone i Leopard. To dwie nowości które miały zmienić wszystko. O ile applowski telefon okazał się wręcz magicznym urządzeniem o tyle Leopard tylko niewielkim krokiem naprzód. To pierwszy system, który powstał z myślą o intelowych makach i to jednocześnie chyba jedyny poważny - poza może daleko rozwiniętą makofilią, ciekawością i przyjemnością która płynie z obcowania z najnowszymi wersjami - powód do przesiadki z Tygrysa. Zrozumcie mnie dobrze - uniwersalnemu Tigerowi niczego nie brakowało, po prostu na makach z intelem działał trochę gorzej niż na makach z PowerPC, prawda? Leopard miał to zmienić i nie do końca się udało. Poprawiło się dopiero po długo wyczekiwanej aktualizacji do 10.5.2, trzecia ważąca prawie pół gigabajta odsłona, która wymieniła na oko z 1/6 systemu powinna zlikwidować narzekania a mimo to ciągle jeszcze słychać głosy że coś jest z nie tak. Sytuację zdaje się potwierdzać zapowiedź rychłej - przewidzianej już na początek 2009 roku - premiery kolejnej wersji OS X, która ma głównie poprawić stabilność, szybkość i bezpieczeństwo systemu. Coś więc chyba jest na rzeczy…

106Abtm53K

Ale wróćmy do iPhona. To ewidentnie najważniejsze dziś urządzenie sprzedawane przez Apple. Oryginalne, nowoczesne, pociągające - otwierające przed firmą zupełnie nowy i bardzo dochodowy rynek a także “tajna broń” skutecznie wspomagająca - tak jak kiedyś iPod - ekspansję maków i OS X. Ale uwaga! - to przecież tylko telefon! - usłyszycie od mak-malkontentów. Wrócę do tego za chwilkę - bowiem iPhone to jedyna nowość która spełnia założone kryteria - a tymczasem weźmy na tapetę kolejną “duża premierę” czyli MacBook Air. Fajny komputerek, jasne. Rzecz w tym że trochę kontrowersyjny, a w każdym razie nie dla wszystkich - pamiętacie pewnie te komentarze tuż po jego prezentacji? Brak ethernetu, brak napędu i nagrywarki, niewymienna bateria, jedno USB i tak dalej. I znów, trudno się dziwić że airbook nie stał się obiektem powszechnych westchnień wśród makfanów i nawet zaciekłym makewangelizatorom trudno go było obrać za sztandar. Coś jeszcze? Otóż nie - to właściwie tyle. Reszta applowskich nowości to zwykłe aktualizacje - szybsze imaki, szybsze laptopy, nowe kolory, nowe ipody i oczywiście kolejne ewolucyjne wersje softu. Drobne konsekwentne kroczki. Poważnie - nowe płaskie klawiatury, dwuprzyciskowa myszka czy odmłodzony iBook to wszystko trochę zbyt mało żeby wzbudzić entuzjazm. O AppleTV czy iPodzie HiFi zaś w ogóle lepiej w tym kontekście nie wspominać. Wychodzi więc na to, że od czasu premiery maka mini nie zobaczyliśmy nic naprawdę ciekawego!

Applepdarendering

Nie zrozumcie mnie źle - pisząc o tym chcę tylko powiedzieć, że pewne produkty mają zdolność rozpalania masowej wyobraźni a pewne nie. Chodzi mi tu o coś takiego co mówi - musisz mnie mieć, nieważne czy to ma sens czy mnie potrzebujesz, czy cię stać. Po prostu patrzysz z zachwytem i nic innego się nie liczy. Nie jest łatwo wymyślić coś takiego - sami przyznacie - ale przecież znamy kilka tego typu pomysłów od lat: OS X na pecety, makowy tablet, powszechny bo darmowy dotmak (od przedwczoraj MobileMe) czy nowy Newton - oczekiwany przez tych którzy nie potrafią dostrzeć że przecież już go dostaliśmy. Mrzonki? Jasne. Ale przecież taką samą mrzonką jeszcze nie tak dawno był iPhone! Oczywiście trudno oczekiwać co roku premiery genialnego, przełomowego urządzenia napędzanego genialnym oprogramowaniem - Apple i tak ma w tej konkurencji wysoką średnią - niemniej szukając wytłumaczenia tego nachalnego rozczarowania tu właśnie jak sądzę znajdziemy odpowiedź - po prostu przez ostatnie dwa lata nie dostaliśmy - z wyjątkiem iPhona - niczego naprawdę fajnego. Albo jeszcze inaczej niczego superhiperultrafajnego. Jobs wielokrotnie powtarzał, że Aple tak przyzwyczaiło ludzi do przełomów że jeśli “nowy produkt nie jest totalną rewolucją, tylko po prostu jest bardzo dobry, to wszyscy wokoło są rozczarowani”. Apple nie bez powodu wykreśliło z własnej nazwy słowo komputer ale zanim ludzie en masse zaczną dostrzegać wynikające z tego konsekwencje upłyną jeszcze całe lata. Dla wielu z nas Apple to ciągle firma komputerowa i oczekujemy po niej “komputerowych nowości”. A tych właśnie było ostatnio niewiele albo były “zaledwie dobre”.

Dsc 0246

Oczywiście gdy spojrzeć z dystansu widać że zmieniło się naprawdę bardzo dużo - maki są tańsze, szybsze i coraz bardziej popularne. Zbudowano je na intelach - przez lata robiących za imperium zła - i można na nich z błogosławieństwem Jobsa uruchomić Windowsy. Mamy wreszcie polski system prosto z pudełka i polską stronę Apple - która zawiera aktualne informacje. Mamy normalne tłumaczenie pozbawione historycznych dziwolągów a wymieniany już tutaj wielokrotnie iPhone otwiera zupełnie nowy rozdział w historii firmy - w przeciwieństwie do słynnego Newtona udany. Apple nie było w tak dobrej kondycji od lat siedemdziesiątych - marka jest rozpoznawana na całym świecie i dobrze się kojarzy, akcje firmy mimo powszechnej recesji sukcesywnie zwyżkują - a wszystko to stało się trochę wbrew światu i panującym rynkowym konwencjom. Przesadzam? Przecież podczas premiery pierwszego iPoda ludzie pukali się w czoło, gdy uruchamiano iTunes mało kto wierzył w rynkowy sukces sklepu z muzyką, przesiadka z PPC na x86 wydawała się nie tylko ryzykowna ale i czasochłonna a gdy pokazano iPhona wszyscy mówili że jeden telefon to zbyt mało aby zaistnieć obok Nokii czy Sony-Ericssona, które mają w ofercie przynajmniej kilkadziesiąt odświeżanych co roku modeli i mnóstwo doświadczenia. I tak dalej. A mimo to czujemy rozczarowanie. Dlaczego?

Sc87Ydss001

Kłopot w tym że ostatnie dwa, trzy lata nie dla wszystkich są pasmem samych sukcesów - sporo starych użytkowników uważa że firma traci to “coś” dzięki czemu była przez nich kochana i uwielbiana. Część zmian odbyła się bowiem właśnie ich kosztem. Chodzi o to że wiernych użytkowników odarto z długo i starannie pielęgnowanych złudzeń a to przecież musi zrodzić opór i niezadowolenie nawet jeśli nie do końca świadome. I nawet gdy rozsądek podpowiada “jest wcale nieźle” natrętny głosik w głowie szepcze “ale kiedyś było lepiej”. To na co czekają wierni makfani to produkty takie jak iMak G4, iPod, Tygrys - w ostateczności iPhone. Albo otwarta wojna z dominacją Microsoftu. Rozbudzające nie tylko apetyt i wyobraźnię ale kierujące rynek w całkiem nową stronę. Dystansujące konkurencie o kilka długości, zmieniające przyzwyczajenia, oszałamiające, zaskakujące i w jakiś niepojęty sposób i wbrew logice piękne. Jednak to wszystko - i warto mieć tego świadomość - to tylko apetyt małego dziecka które marzy o stu tabliczkach czekolady. Naiwność - zrozumiała być może nawet usprawiedliwiona - ale jednak naiwność.

Os-X-Na-Pc

Nie piszę tego po to aby wykpić ten punkt widzenia - wręcz przeciwnie - sam łapie się na tym że gdzieś na granicy umysłu tego właśnie oczekuję - a czasem pewnie mu ulegam - mimo iż wiem przecież że to kompletnie nieracjonalne. Ale spektakl stał się ważniejszy od rzeczywistości. Przed kolejnym keynotem chcemy po prostu więcej emocji a nie nowych komputerów. Tymczasem lata kiedy maki wzbudzały pożądanie i rozpalały namiętności już minęły. W Polsce, trochę paradoksalnie, ową chuć podsycały niesprzyjające zakupom warunki - komputery były drogie, niedostępne a przez to stawały się jeszcze bardziej pociągające. I ten chory urok zakazanego owocu wraz z normalizacją sytuacji, obniżką cen i popularyzacją technologii przepadł - na szczęście! - bezpowrotnie. To jedna strona medalu - bardziej subiektywna - ale jest też druga. Domowe komputery stanęły dziś trochę u granic możliwości rozwoju. Z roku na rok dostajemy więcej pamięci, większe ekrany, wyższa rozdzielczość, szybszą grafikę, więcej rdzeni, olbrzymie dyski a przecież wciąż robimy z nimi z grubsza to samo co przed 15 laty. Kiedyś zamknięcie całej maszyny w półkuli o średnicy kilkunastu centymetrów było technicznym i estetycznym wydarzeniem dziś podobną miniaturyzację zbywamy wzruszeniem ramion lub nietrywialnym pytaniem - a po co? Spójrzmy prawdzie w oczy - nawet jeśli potrafilibyśmy na poczekaniu wymyślić sobie kolejną rewolucję trzeba by z nią jeszcze trafić w odpowiedni czas. A ten jeszcze nie nadszedł…

1,581

komentarzy: 20

  1. 1
    nicomsw
    11 czerwiec 2008 o 22:40
    link
       

    Racja. Ale iMac G4 i tak rządzi :)

  2. 2
    Kamil
    11 czerwiec 2008 o 23:15
    link
       

    Chyba sie starzejemy?? Kapitalny tekst.

  3. 3 11 czerwiec 2008 o 23:19
    link
       

    Czas pozbyc sie zludzen. PPC nie ma, na Makach mozna instalowac Windowsy, na Winde jest iTunes, Safari, QT i nie zdziwilbym sie jakby niedlugo byl iWork i iChat.Macbooki sie rozklejaja, Leo dziala jak dziala, rosnie sprzedaz -spada cena i jakosc. Apple zaczyna byc firma masowa w skali makro. A ostatnia reklama iPhone’a 3G jest kompletnie antymakowa. Jakbym ogladal reklame jakiegos Razora..
    Nic nowego nie powiedzialem. Ale chyba kult Apple’a mozemy odlozyc gdzies na zakurzona polke z pudelkami po OSX Pantera itd.. I pogodzic sie z rzeczywistoscia. Apple to juz taka firma jak kazda inna. Ostani przyczulek “starego” to niezmienna innowacyjnosc -ktora paradoksalnie jeszcze bardziej przyspiesza - w tej pogodni za bajerami, nowinkami -koniec starych czasow, na zawsze.

  4. 4
    kL
    12 czerwiec 2008 o 0:07
    link
       

    „A ostatnia reklama iPhone’a 3G jest kompletnie antymakowa. Jakbym ogladal reklame jakiegos Razora…”

    Przecież to specjalnie taki zabieg – najpierw udają, że to nie Apple, żeby zaciekawić, co to za telefon pobił iPhone (no i zastanawiasz się, czy to jakiś Razor?)

  5. 5
    kardan
    12 czerwiec 2008 o 0:25
    link
       

    Nie obraźcie się ale brzmi to jak typowe narzekanie …. switchera. :) Legenda Apple być może już tak nie błyszczy , ale trzeźwo patrząc to najważniejsze jej elementy - design hardwaru i softwaru jest stale na wysokim poziomie (błagam tylko bez flamów , ja naprawdę jestem zawodowym designerem). Zupełnie nie rozumiem tej tęsknoty do OSX na PC. Apple zawsze tworzył kompleksowe rozwiązania , dlatego był sensowną alternatywą dla wintela , nie był i nie jest konkurencją “wprost” dla windowsów. Wydaje mi się że z tych (rzeczywiście licznych) narzekań wyłania się po prostu tęsknota za ekskluzywnością. Trzeba jednak pamiętać że np. dostępność softu i ekskluzywność systemu to rzeczy które się wykluczają. Faktem jest , że najtańszy sprzęt z Cupertino potrafi się wysypać (tak wynika z lektury) ale “pro” i topowe iMaki to bardzo dobre maszyny , trzymają poziom. Nie jestem fanem Aira (nie podróżuję) ale podobno to 20% wszystkich maszyn Appla sprzedawanych w Stanach (tam dobili do 14% rynku , co mnie specjalnie nie cieszy). Więc ewidentny sukces , żadna tam kontrowersja. Tak , firma zmienia profil na masowy i wiąże się to z jakąś obniżką jakości , jednak ja w swoim pierwszym iMaku z 98 też napęd wymieniałem na gwarancji (a był znacznie droższy niż iMaki dzisiaj). Podsumowując - legenda może i na półkę ale “look and feel” pozostaje. A co do Leo , to żebyście widzieli jak się ósemka potrafiła wykrzaczyć :) Pozdrowienia i powrotu legendy życzę tym , którzy jej potrzebują.

  6. 6 12 czerwiec 2008 o 8:03
    link
       

    Kiedyś była taka reklama - jeśli dobrze pamiętam - firmy Sony. Gość kupił duży telewizor i wystawił karton po nim obok śmietnika. Sąsiad wieczorem, ukradkiem, po ten karton pobiegł i przeciągnął pod swój śmietnik. Identyczną sytuację mamy w światku PC i Apple. Ukrywana tęsknota “windziarzy” objawia się tekstami, że Mak to PC, że na Windows też jest iTunes i Safari itd. itp. Do tego dochodzi jeszcze “spłycenie” wywołane przenoszeniem “windowsowych” nawyków do świata Apple. Takie włażenie do czystego domu z brudnymi buciorami i marudzenie potem, że to nie czysty dom tylko chlew. Dlatego nie dziwię się, że starzy “wyjadacze” nie są zbyt zadowoleni. Bo i z czego się tu cieszyć?

  7. 7 12 czerwiec 2008 o 9:29
    link
       

    Świetny tekst! Widzę w nim trochę sentymentalnych wywodów z którymi w większości się zgadzam. Pewnie po części dlatego, że dla mnie PowerPC to kawał historii Apple jak i pewien rodzaj kultu jakim obrósł ten ‘procek’.

    PS. “ten tekst został napisany na PowerBook-u G4″ (jak ktoś czytał iCon to wie skąd to jest wyrwane ;-)

  8. 8 12 czerwiec 2008 o 9:56
    link
       

    Moim zdaniem po Apple w najbliższym czasie spodziewać się można po prostu ewolucji i dopracowywania istniejących produktów, a nie rewolucyjnych nowości. Czy to będzie złe? Lepiej przecież będzie jeżeli będziemy kupować świetne i dopracowane produkty, niż wydawać pieniądze na nowości które będą niedopracowane i pełne wad - Apple w końcu słynie (słynęło?) z niezawodności i jakości. A dla mnie przynajmniej jakość i niezawodność są najważniejsze.
    PS. Świetny tekst.

  9. 9
    radekk
    12 czerwiec 2008 o 10:54
    link
       

    “(…) najważniejsze jej elementy - design hardwaru (…)”

    Proszę … - design komputerów to Apple, w porównaniu do konkurencji, miało kiedyś wspaniały. Ostatnie potwory w postaci czarnej klawiatury w srebrnym MBA to zniżenie się do poziomu chińskiej tandety. A pamięta ktoś PB12″ - przy nim 13,3″ w MB i MBA to potwory.

  10. 10
    radek
    12 czerwiec 2008 o 11:46
    link
       

    kupcie sobie ruską ruletkę i zagajcie w nią ! może wtedy ktoś się puknie w głowę…

  11. 11
    grafmarr
    12 czerwiec 2008 o 13:14
    link
       

    Artykuł tchnie sentymentem za “starymi, dobrymi czasami” i wyraża nieskrywaną tęsknotę za wyjątkowością i ekskluzywnością, zręcznie skrywaną pod płaszczem braku rewolucji i innowacji. Sam się czasami łapię na podobnym myśleniu, ale czy ma ono jakikolwiek sens? Mam wystarczająco długą perspektywę czasową obcowania z produktami Apple (zaczynałem w 1995 r. od pierwszych PoerMac-ów z procesorami PowerPC z systemem Mac OS 7.x i nieprzerwanie do dzisiaj przeszedłem wszystkie kolejne wersje Mac OS systemów oraz kilka generacji sprzętu), aby powiedzieć, że takie myślenie nie ma sensu. Czym tak naprawdę są te”stare, dobre czasy”. System operacyjny? Każdy kolejny Mac OS jest lepszy od poprzedniego i dzisiejszy Leopard też taki jest. Chcemy więc powrotu do gorszego systemu? Komputery Mac? Każda kolejna generacja również jest lepsza od poprzedniej w sensie technicznym (design jest tu czynnikiem zbyt subiektywnym, aby go jednoznacznie oceniać). Czego więc chcemy? Powrotu do PowerPC? Nie ma do czego wracać, bo obecnie nie ma realnej alternatywy dla procesorów x86 Intela w zastosowaniach jakich potrzebują produkty Apple. Do horrendalnie wysokich cen na nawet najtańszego Mac-a? W tych “starych, dobrych czasach” mogłem używać Mac-ów tylko w firmie, którą było stać na wykładanie bajońskich sum za sprzęt, często 4-5 razy droższy od porównywalnych PC (nieskładaków). Do domu kupiłem sobie dopiero Mac mini G4, kiedy cena (w USA, a nie w Polsce) stała się dla mnie przystępna. Mając w perspektywie wymianę tego leciwego już sprzętu na coś nowszego mogę się tylko cieszyć, że kolejne generacje sprzętu Apple są coraz bardziej przystępne cenowo. Oczywiście Apple nie jest już taki, jaki był kiedyś, ale takim być nie może. Postępu nie da się zatrzymać, firma zmienia swoje oblicze, bo zmieniają się warunki w jakich musi funkcjonować. W moim przekonaniu pozostaje ona jednak nadal innowacyjna i “świeża” w tym co robi i jedyne czego bym sobie życzył, to aby polski klient był w niej postrzegany jako tak samo ważny, jak ten w USA. To jest właściwie jedyny zarzut jaki tej firmie mogę postawić, że jest jeszcze zbyt “amerykańska” (ukierunkowana na rynek USA), a nie “światowa”. Postępująca globalizacja wymusza jednak (choć powoli) na Apple wyjście z tej “amerykańskości” są więc nadzieje , że i w Polsce w końcu to odczujemy. I na koniec jeszcze taka krótka refleksja odnośnie designu Mac-ów, bo w wielu miejscach czytam te opinie “świeżo upieczonych Makowiczów”, że na tym polu jest coraz gorzej, a najświetniejsze to są “lampki” G4 i białe iMac-i. Polecam więc przyjrzeć się starszym konstrukcjom ze “starych, dobrych czasów” jakimi były modele PowerMac 9500 lub PowerMac 8200, czy też chyba najgorszy i najbrzydszy w historii PowerMac 4400. Owszem, było w historii Apple kilka projektów wyjątkowych, było jednak też co najmniej tyle samo wpadek i tak jest obecnie i zapewne będzie w przyszłości. Ja nie widzę w tym nic, co dawałoby powody do marudzenia. Dodam trywialnie, takie jest życie.

  12. 12
    M@Czlek
    12 czerwiec 2008 o 13:18
    link
       

    Dodam tylko tyle, że moim zdaniem Apple Inc. po prostu kontynuuje zmianę specyfiki swej działalności, jak była tylko Computer, zajmowała % rynku w granicach błędu statystycznego, natomiast po tym jak zainwestowała w iPod, iTunes, i teraz w iPhone stała się światowym potentatem. Faktycznie wejściu na masowy rynek towarzyszy jakie-takie obniżenie jakości — przykład iPhone 3G — Plastykowa obudowa, brak stacji dokującej, zasilacz przeznaczony tylko do jednego typa gniazdek, MacBook Air — pionowe kąty widzenia są do kitu.
    Ale w tym przypadku aż tak bardzo mi to nie przeszkadza (za wyj. kątów w Air — ale i tak wystarcza mi MacBoook Pro), niekiedy trzeba po prostu zrobić krok do tyłu (biały plastykowy iPhone i chyba ten sam los czeka i nową generację iPod), aby skoczyć na przód: Taka prawda że w Mac OS X już jest wszystko co tylko można sobie zapragnąć. Jedynym znaczącym krokiem do przodu byłoby wprowadzenie Multitouch i odejście od filozofii folderów na rzecz uniwersalnego środowiska ala iLife / iTunes. Cóż a do tego czasu pozostaje nam szlifowanie już istniejących produktów i wprowadzenie drobnych kosmetycznych zmian. A ponieważ Komputery już nie stanowią głównego poła działalnościami Apple premiera MacBook Air i MobileMe czy AppsStore w raz z nowymi korporacyjnych możliwościami iPhone w odczuciu masowego odbiorcy domowego nie stanowią rewolucji jaką są, lecz ewolucją postrzeganą z samolubnego punktu widzenia.
    Jedyne na co mam nadzieję — to że następna aktualizacja iPhone przywróci aluminiową obudowę chociażby jako limitowaną serię Red. I że idealistyczne założenia kroku do tyłu zostaną przez Apple spełnione.

  13. 13 12 czerwiec 2008 o 20:10
    link
       

    Osobiście mam już dość “stękania” domorosłych designer’ów, którzy mają
    własną lepszą wizję tego co powstaje w Cupertino. Skoro wiemy co jest funkcjonalne, praktyczne, ładne to co stoi na przeszkodzie w podbiciu rynku
    multimedialnego? Może już wkrótce będziemy mieć wspaniałą elektroniczną
    korporację produkującą “cud” sprzęt ;). Te wszystkie opinie to płacz budzący
    u mnie śmiech (przepraszam ale tak to postrzegam).
    Windows “be”, Leopard “be”, PC “be”, Mac “be” - co to ma być! Otóż tacy już
    są Polacy! A może by się tak pozytywnie temu przyjrzeć i korzystać z technologii
    jaką oferuje Apple? Zawsze też można sprzedać Mac’a i kupić PC - droga wolna!
    Tu również pozdrawiam P. Chylińskiego, który jakiś czas temu w magazynie “Moje Jabłuszko” tak płakał, że iPhone to nie telefon na nasz rynek i bla bla bla… Najlepszy był argument, że ekran dotykowy zimą jest mało funkcjonalny bo rękawiczki skutecznie uniemożliwiają pracę (dobre :). A jak obsługuje się te wszystkie mini telefoniki w rękawiczkach hahahaha :). Panie Piotrze
    szybko się wszystko zmieniło i Orange jak i Era sądzą, że można na tym
    zarobić. Życzę więcej optymizmu podczas pisania kolejnych artykułów :).
    Bueh…. Rzadko piszę ale tym razem nie wytrzymałem :).

  14. 14
    bublik
    12 czerwiec 2008 o 21:23
    link
       

    Co do plastikowej obudowy w nowym iPhone: jakoś ten GPS i 3G musi łapać zasięg bez pożerania baterii w 15 minut i gotowania naszego przyrodzenia na miękko! :) Pozdrawiam! (chociaż sam bym wolał alu…)

  15. 15
    kardan
    12 czerwiec 2008 o 22:48
    link
       

    No i cóż , dzięki radkowi mamy rozmowę “a la polonaise” , dobre potwierdzenie tego co pisał exilex.
    Nie ma znaczenia czy on się ze mną zgadza czy nie , robi to jednak tak jakbym był idiotą a on koniecznie musiał mi to unaocznić. :)
    Mimo to jestem zaskoczony tym ile tu trzeźwych wypowiedzi. Szczerze mówiąc mnie też mierzi to że ludzie przechodzący “na maki” sprawiają wrażenie jakby to zrobili żeby żyć w innym świecie. A potem , zawiedzeni narzekają.

  16. 16 13 czerwiec 2008 o 0:33
    link
       

    Kardan nie do końca zrozumiałem Twoją wypowiedź (od 10 godzin dłubię w Illustratorku i chyba tracę kontakt z światem) ale jeżeli w jakikolwiek Cię uraziłem to przepraszam. Dodam jedynie, że czytałem Twojego posta i zgadzam się z tym co napisałeś.
    Co do użytkowników którzy “wsiadają” na Mac’a to świetnie, że się decydują na taki krok. Problem w tym, że komputer można kupić ale świadomości, że to zupełnie inny system niż Windows już nie :(. Na koniec prosty wniosek. Inny komputer to inny system a inny system to odmienny sposób pracy. Jakie to banalne :). Przecież jak sprzedajesz Polonez i kupujesz Mercedesa to nie przekładasz do nowego samochodu starych foteli, kierownicy i włącznika świateł bo nowy jest w innym miejscu i się nie podoba ;). Niestety wszyscy by chcieli mieć fajny komp z jabłkiem a w środku stare “windy” i tonę gier z dodatkami (czytaj: wirusami).

  17. 17
    yjtyjty
    13 czerwiec 2008 o 10:54
    link
       

    ale komentarze ;))
    “nic juz nie ma do dodania w mac os x wiec nie ma co sie przejmowac” no po prostu piekne ;)
    albo zalosne jesli sie bierze na serio.

    apple robi duzo fajnych rzeczy, ktore projektuje tak jak powinny byc zaprojektowane. dla ludzi, a nie przez inzynierw, ktorzy oszczedzaja srobki. tak wyglada np. wtyczka zasilajaca do laptopow. Z drugiej strony intelo maki wymusily standaryzacje i odejscie wlasnie od tego projektowania.

    Ale usprawiedliwianie sie autora, ze smial pomysles (sic!) ze maki moga nie byc najlepsze to po prostu juz koncert ;)

  18. 18
    OKII
    13 czerwiec 2008 o 12:59
    link
       

    @bubik
    Co do tej baterii - Apple chce opracować własny chipset do iPhone’a mający wydłużyć pracę, a będą się tym zajmować goście od PPC.

    *źródło:
    http://osnews.pl/a...-chip-dla-iphone/

    *stary artykuł o PPC z Gazety Wyborczej z 1994 roku (czyli jaki ten procek super i wogóle a to Pentium od Intela be):
    http://www.winter....rnet/powerpc.html

    BTW
    Czy działają tu w komentarzach tagi typu “<a href=”?

  19. 19
    kardan
    13 czerwiec 2008 o 15:16
    link
       

    Hihi , przepraszam exilex , oczywiście moja wypowiedź była skierowana do radkak , z Tobą się zgodziłem właśnie :) Nie przez Illustratora , ale z podobnych przyczyn stworzyłem coś godnego “humoru zeszytów” :)

  20. 20 13 czerwiec 2008 o 16:13
    link
       

    Amen kardan :). Przypuszczam, że wielu z cyber maniaków nie sypia zbyt wiele he he he ;).

    Pozdrawiam

Inni napisali

  1. [...] podoba się teoria żeby potraktować ową cegłę właściwie dosłownie - i że ma ona po prostu posłużyć do rozbicia okna. Więc cóż to może być? Tablet z dotykowym ekranem? Mak za 100 dolarów? OS X dla pecetów? [...]

  2. [...] znany z airbooka to dość by zadowolić rynek - zwłaszcza przed świętami - i jednocześnie zbyt mało by pobudzić wyobraźnię makfanów… Nie nakręcajcie się więc zbytnio - nikt nie lubi niepotrzebnych rozczarowań. Jeśli już [...]

  3. [...] wiadomo i nie będzie żadnej niespodzianki ale przecież mimo to ciągle chcemy wierzyć - byle tylko w coś fajnego, nieprawdaż? Jak zwykle zapraszam was też na bloga późnym wieczorem, postaram się napisać [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*