Uwaga! Ten wpis ma ponad 5 miesięcy. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Przy okazji, umówmy się na przyszłość, że gdy piszę iPhone to mam na myśli platformę iPhone/Touch - chyba że wyraźnie zaznaczę że jest inaczej lub gdy będzie to w jasny sposób wynikać z kontekstu, dobrze? Trudno za każdym razem pisać ifone-slesz-tacz, źle się też to czyta a jak wszyscy wiemy większość z przedstawionych dziś informacji na temat oprogramowania dotyczy obu urządzeń w takim samym stopniu. Po raz kolejny okazało się zresztą, że trudno być ubogim krewnym - zgodnie z zapowiedziami właściciele iPodów będą musieli za aktualizację do wersji 2.0 dodatkowo zapłacić. Jak mówi stare polskie porzekadło “biednemu zawsze wiatr w oczy”. I gdzie tu sprawiedliwość? OK, wracajmy do tematu. Oczywiście jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach i trudno dziś jednoznacznie stwierdzić czy i jak istotne są to zmiany i dopiero gdy firmware 2.0 zostanie wreszcie upublicznione - i złamane! - poznamy detale. Niemniej jedno jest pewne - nie były to rzeczy które rozpaliłyby naszą wyobraźnię. Oceniając dzisiejsze wystąpienie warto jednak pamiętać że WWDC na prezentacji Jobsa się nie kończy a zaczyna - to konferencja dla kilku tysięcy programistów, która trwa kilka dni a nie marketingowy show i atrakcyjna premiera nowych zabawek. Czeka nas jeszcze kilka atrakcji - w tym ta na którą liczyłem najbardziej czyli jakiś pierwszy pokaz nowej wersji Leoparda która Jobs zapowiedział na ichniejsze popołudnie. Czyli pewnie już niedługo coś usłyszymy…

Gry - o tym będziecie musieli przeczytać gdzieś indziej bo co ja mogę napisać skoro ostatni raz grałem w coś z zaangażowaniem z 10 lat temu? Reszta pokazanych aplikacji pewnie ciekawa ale jak dla mnie obeszło się bez rewelacji - bądźmy jednak sprawiedliwi - worek z softem dla iPhone dopiero się otwiera. To co istotne to fakt że można je wygodnie i bez skrępowania tworzyć a nie że ktoś napisał taki czy inny program. W ciągu najbliższego roku ich ilość będzie zapewne rosła lawinowo a wiele z tych niewymyślonych i nienapisanych jeszcze - a może już gotowych acz nie zaprezentowanych - programów może zupełnie zmienić sposób w jaki korzystamy z komórki. Dziś iPhone to telefon, ipod i kieszonkowy komputerek pozwalający wygodnie korzystać z sieci (mam na myśli nie tylko www ale także komunikację za pomocą poczty czy komunikatorów) - tyle dało nam Apple out of the box a jutro - kto wie?

Weźmy na przykład program zaprezentowany przez firmę loopt, który “przeszukuje okolice” i sygnalizuje pojawienie się w zasięgu znajomych. To całkiem nowa jakość. Nie pod względem pomysłu - bo były już takie próby - ale jako usługa zintegrowana z waszą książką adresową i telefonem, który przecież zawsze macie w kieszeni… Taka “magiczna mapa” - prawie jak z Harry Pottera - znajomych która zawsze pozwoli spotkać się na mieście od niechcenia i bez umawiania lub - odwrotnie - spotkania takiego uniknąć. Albo zbierający lokalne wiadomości program zaprezentowany przez Assiocated Press. To naprawdę nowa - choć, chcę to podkreślić, nie nowatorska - funkcjonalność. Zwłaszcza w połączeniu z prostym, przejrzystym i dotykowym interfejsem iPhona. Wiecie o czym mówię - chyba z każdego telefonu można dziś wysłać e-maila ale mimo że można z niektórych się po prostu nie chce. iPhone - a właściwie applowski interfejs - uczynił wiele rzeczy takimi jakie powinny być i dodatkowy soft korzystający z tych rozwiązań i wsparcia Apple może zrobić dokładnie to samo.

Kolejna rzecz czyli MobileMe. Wyglądało to wszystko bardzo zachęcająco - i do tego jest naturalną drogą rozwoju usługi w nowym kierunku jak leopardowy Back to My Mac - przynajmniej tak długo jak długo nie padła cena. Jasne - dotmak też przecież był płatny, trudno się więc było spodziewać innego zakończenia. Ale przez chwilę - niestety krótką choć piękną - pomyślałem że gdyby Apple chciało konkurować z gmailem i zaoferowało MobileMe za jakieś symboliczne pieniądze lub nawet całkiem za darmo to byłoby to prawdziwe, pisane wielkimi literami, WYDARZENIE WIECZORU. Zgoda sto baksów to nie jest majątek niemniej jednak wydawanie rok rocznie takiej sumy za seksownie podane acz dosyć ograniczone możliwości kompletnie mnie nie pociąga. W nowym wydaniu wygląda to wprawdzie o wiele lepiej niż dotychczas - zwłaszcza w zestawieniu z iPhonem - jednak w dalszym ciągu nie jest to usługa która mogłaby zastąpić normalny hosting - a za fajne galerie i kalendarz i pocztę online - swoją drogą świetne! - oraz inne przydatne ale jednak drobiazgi chyba nie warto tyle płacić. Mnie w każdym razie na takie przyjemności raczej nie stać.

Nowy iPhone? Cóż, jest. Dokładnie taki jaki miał być. Wygląda podobnie, ma to nieszczęsne i “wymagane” 3G i nieco zaskakujący choć wyplotkowany GPS. Moim zdaniem widać tu wyraźnie, że Apple po raz kolejny najzwyczajniej uległo oczekiwaniom rynku porzucając własne założenia. Z jednej strony to oczywiście dobrze - wiele osób narzekało na przykład na zbyt głębokie gniazdo słuchawek, co skutecznie uniemożliwiało używanie ulubionego modelu kossów czy sennheiserów ze zbyt grubą wtyczką - bo przecież dobrze gdy firma słucha swoich klientów, z drugiej trochę strach pomyśleć co też będzie dalej. Wielokrotnie pisałem, że największą zaletą iPhona była prostota. Z grubsza chodzi o podejście które można by opisać za pomocą opozycji less is more kontra more is better - pamiętacie może ten spór choć rozgorzał przy innej okazji? Zamiast imponującej specyfikacji i grubaśnej instrukcji technologia zrozumiała sama przez się i tak prosta że aż niewidoczna. W praktyce wygląda to tak - zamiast kosztownych i kiepskich jakościowo ememesów e-mail z załącznikiem, zamiast dwudziestu małych klawiszy cztery, zamiast manipulowania po wielopoziomowym kontekstowym menu naturalny dotyk palcem płaskiego, przewijanego tylko na boki indeksu, zamiast szybszego o kilkanaście sekund internetu dłuższe życie na baterii i tak dalej. I dzięki temu to był/jest najbardziej przyjazny telefon świata.

Bardzo bym nie chciał żeby kolejne wersje stały się wszystko-mającymi słuchawkami które dobrze wyglądają w papierowych zestawieniach i rozczarowująco słabo w rzeczywistości. Oczywiście przed iPhonem jeszcze dłuuuga droga ale wmontowanie w niego 3G - jeszcze rok temu publicznie wyklętego jako nieekonomicznego pożeracza baterii - i GPS - który miał z powodzeniem być zastąpiony poprzez triangulację - to jednak chyba spory krok w tym kierunku… A w każdym razie porażka - raczej drobna, przyznaję - w dziedzinie z lubością uprawianej przez Jobsa “wbrew światu lansujemy własne oryginalne pomysły”. To kolejne po PowerPC czy firewire - choć oczywiście mniej spektakularne - wycofanie się rakiem z wcześniej wychwalanych i mocno promowanych technologii. I zarazem odrzucenie własnej argumentacji. A to zawsze trochę razi… Za to te białe plecy! Prawdziwy comeback!

Tak czy siak myślę sobie, że jedyne czego mogą pozazdrościć posiadacze pierwszej wersji to lepsza baterii i - jeśli ktoś naprawdę lubi - dżipiesa. Wprawdzie doceniam zalety ale osobiście raczej nie chciałbym go mieć w kieszeni - może to tylko zwykła paranoja ale zawsze uważałem że GPS w telefonie to jak bezmyślnie podpisana zgoda na permanentną inwigilację. Człowiek idzie sobie do spożywczego po bułki a jacyś oni obserwują na ekranie migającą na czerwono kropeczkę… Widzieliście to pewnie na filmach wiele razy. I właściwie tyle. Bo jak sądzę o tych dwudziestuośmiu sekundach zysku podczas korzystania z UMTS zamiast EDGE nie warto nawet wspominać… Wrażenie robi za to cena nowego iPhona - 200 dolarów za 8GB i 300 dolarów za 16GB to po prostu rynkowy nokaut. Zwłaszcza przy obecnym kursie dolara. Trudno oczywiście zderzać to z różnymi zetafonami niemniej wróble ćwierkają że Apple ma zamiar pozwolić operatorom na subsydiowanie sprzedaży więc może się okazać że wkrótce iPhone na prawdę trafi pod strzechy! Ciekawe tylko jak wyceni go nasze Orange? Cieszy też oficjalne polskie tłumaczenie - i słownik autokorekty - ale wiedzieliśmy już o tym od jakiegoś czasu więc niespodzianka przepadła…

Pytanie ważniejsze brzmi jednak - czy w Polsce będzie dostępny App Store? Z tego co zrozumiałem zapowiedziano że sklep będzie uruchomiony w 62 krajach. W tej chwili na świecie jest około 200 państw. Oznacza to że iphonowe oprogramowanie będzie można legalnie kupić w 1/3 z nich - zakładając że całkiem spora część z tych dwustu krajów przypada na Afrykę, Azję i jakieś egzotyczne wyspy - wygląda więc na to że Apple planuje sprzedaż oprogramowania na całym jako tako cywilizowanym świecie. Ciekawe czy Polska znajdzie się w tym zbiorze? Jak myślicie? Moim zdaniem wiele wskazuje na to że jednak tak - wprowadzenie iPhona na polski rynek zapowiedziała francuska centrala Orange i ona też prawdopodobnie negocjowała warunki - być może zbiorowej - umowy obejmujące nie tylko Polskę ale i Austrię, Belgię, Szwajcarię, Portugalię, Egipt itd. W iPhonie mamy też już gotową polską lokalizację a informacje o tym pojawiły się podczas wczorajszej prezentacji a lista ta nie jest zbyt długa, ponoć mamy też ciągle niezłe wyniki sprzedaży iPodów, i na pewno olbrzymi i wciąż jeszcze chłonny rynek GSM a także duże terytorium które zamieszkuje całkiem sporo ludności… Słowem, rynek który trudno zignorować. Miejmy więc nadzieję że w Cupertino widzą to podobnie. A może wraz z App Store dostaniemy także dostęp do iTunes? Chyba trochę się zagalopowałem, prawda?

Największe rozczarowanie? Cóż, znowu musimy czekać! Na firmware 2.0, na nowego iPhona, na AppStore, na MobileMe i na jakiekolwiek informacje dotyczące nowej wersji Leoparda. Gdzież te piękne czasy kiedy dostawaliśmy nowe zabawki zaraz po zakończeniu prezentacji? OK. To - przynajmniej w większości - tylko miesiąc i kilka dni. Nic wielkiego. Ale to staje się irytujące - sami chyba przyznacie? Wygląda też na to że nowy iPhone legalnie zawita do polski dopiero na jesieni lub nawet w zimie - jednak tego akurat należało się spodziewać. Wakacje to raczej zły czas na takie zabiegi - choć oczywiście może dojść do wyścigu “kto pierwszy” o ile potwierdzi się że oprócz Orange iPhona chce w Polsce sprzedawać także Era… Zresztą App Store też ma być otwierany etapami i nie liczyłbym na to że Polska znajdzie się tu - o ile w ogóle, bo tego przecież też nie wiemy - w czołówce. Kolejna rzecz o której warto wspomnieć to sytuacja w jakiej znajdą się posiadacze starszych wersji iPhonów. Wprawdzie obiecano nam soft 2.0 ale nie wiemy nadal czy zjailbreakowane aparaty będą mogły w pełni korzystać z dobrodziejstw nowego oprogramowania i App Store? I to kolejna istotna kwestia na wyjaśnienie której przyjdzie nam jeszcze poczekać. Podobnie jak na wynik starcia hakerzy vs Apple gdy przyjdzie odbezpieczyć nowe oprogramowanie i nowe telefony. Bo przecież jedno nie musi iść w parze z drugim - i pewnie nie pójdzie. Co gorsza ponoć aktywacja telefonu ma się teraz odbywać w sklepie przy zakupie a nie tak jak do tej pory poprzez iTunes. Czy to zatrzyma iphonowe podziemie? Słowem niby coś miało się wyjaśnić a nadal nic nie wiadomo…



2005-2008 by Bartosz Skowronek / 
komentarzy: 9
link
Bez przesady z tym płaczem nad wycofywaniem się z ‘nie chcemy 3G’. Rynek zweryfikował pomysły Jobsa - i bardzo dobrze.
Jednak zdrowy rozsądek: ‘kupimy jak nam będzie pasowało - nie pasuje, nie kupujemy’, zwyciężył podejście ‘guru nam przekazał święty artefakt, nie można krytykować, trzeba kupować’.
Co do różnic w szybkości sieci - na asusie p750 na wm6.1 jest większa. No ale nie zapominajmy że telefon jest tylko końcowym ogniwem w komunikacji.
Triangulacja vs gps? kaman, żadne porównanie, w naszych warunkach triangulacja po nadajnikach gps nie da żadnej sensownej dokładności. Da się uzyskać z sieci gsm dokładne dane o lokalizacji, ale to jest zastrzeżone dla służb mundurowych czy centrów ratunkowych 112 (akurat siedzę w tym temacie w pracy) i w Polsce dopiero startuje. Po za tym używajmy odpowiednich narzędzi do zadań - do przesyłania dużych plików jest ftp a nie mail, tak do ustalania pozycji jest gps.
A z prezentacji jestem oczywiście zawiedziony brakiem innych ‘zabawek’.
link
gps w telefonie to wlasnie NIE jest sledzenie. jest dokladnie odwrotnie. jesli uzywasz triangulacji to wlasnie stacje bazowe Cie sledza. jak uzywasz gps-u NIKT Cie nie sledzi. GPS dziala tylko w jedna strone wiec nikt nie wie czy uzywasz gps-u czy nie. jesli byla by funkcja wylaczania traingulacji ale uzywania gps mialbys pewnosc, ze nikt nie wie gdzie jestes.
link
Co do App Store, to na polskojezycznej stronie iPhone’a jest ladny opis sklepu, wiec byc moze to kolejny kamyczek
link
Bla bla bla. Zarówno 3G jak i GPS nie wpływają w żadnym stopniu na komplikowanie obsługi. Działają tak samo, jak funkcje dostępne w iPhone 1.0 (EDGE i triangulacja), tylko lepiej. Jedyne, co zauważy użytkownik, to że strony ściągają się szybciej i pozycja ustalana jest dokładniej. I wcale go nie będzie obchodziło, jaki akronim za to odpowiada.
Co do GPS i śledzenia - przy takim podejściu nie powinieneś mieć komórki w ogóle. Sam GPS nie pozwala cię śledzić, a sam telefon GSM jak najbardziej (właśnie przy pomocy triangulacji).
link
@bones.
Dokładnie. Kwestia paru miesięcy jak dyspozytorzy alarmowi 112 i przynajmniej 998 będą mieli dostęp do danych lokalizacyjnych gsm. A służby specjalne już dawno mają. Tylko że teraz pracują nad przynajmniej jakąś podstawową przyjaznością dla użytkownika.
link
Ciekaw jestem jak będzie pozycjonowany iPod Touch w stosunku do iPhone 3G, przecież na chwilę obecną iPhone 3G to jest więcej niż to samo tylko 100$ taniej. Widocznie czeka nas już wkrótce oprócz prezentacji nowych modeli iPod chyba znacząca korekta cen na te odtwarzacze — nie ma to jak wysycenie rynku — ceny zaczynają drastycznie maleć.
i cenie trzykrotnie większej.
Aporopo GPS i Triangulacji to w momencie wprowadzenia iPhone u A&T nie było sieci 3G a 3G jest niezbędna dla pracy A-GSM (oczywiście można zamontować A-GSM na nadajniki 2 i 2.5G) lecz w tedy widocznie niczego jeszcze nie zamontowano, więc chyba przez ostatni rok A&T właśnie tym i zajmowało . Chyba jednak triangulacja była nie cudownym pomysłem Apple, lecz usługą zastępcza prowadzącą do popularyzacji usług lokalizacyjnych. I teraz zrozumiałe jest wprowadzenie 3G, tak naprawdę Apple wprowadziło A-GSM, a ponieważ jest to cześć 3G to 3G poszło śladem. Osobiście pierwsze co zrobię jak będę korzystał z iPhone to 3G wyłączę, lecz jak zachcę posurfować sobie poza zasięgiem Wi-Fi to chyba nie jest to taki zły pomysł. I oczywiście to tłumaczy ostatnie zainteresowanie starym kontynent: — Po prostu mamy w Europie więcej sieci 3G i tym samym A-GSM.
Fakt że Apple uległo presji rynku, ale zrobiło to we własnym stylu: Teraz ma czym utrzeć nos konkurencji — 5 godzin rozmów 3G (10h - 2G) za 200$ — Nokia może się spalić ze wstydu przy swojej cegle n95 co trzeba ładować co 2godziny
Należy tylko się cieszyć iż Apple jak i zapowiedziała nie tyle zmienia rynek GSM z ile wymusza zmiany na innych :))
Dużo bardziej ciekawi mnie w tej rzeczy fakt kiedy zostaną prze Google Maps wprowadzone powszechnie mapy terenowe w mastabie 1cm - 50 metrów, bo na mapy miasta prezentują się ładnie, lecz w lecz wystarczy odejść 5km od miasta jak trafiamy w ciemności egipskie w mastabie 1cm - 2km .
Co do ostatnich opóźnień to widocznie nie wynikają one z winy Apple lecz specyfiki wprowadzenia sprzętu telekomunikacyjnego — każdy wymaga rejestracji i dopasowania istniejących sieci chociaż by do zwiększonego GPS trafika, A-GSM, Visual Voice Mail, GPS Apps Store, nowej procedury aktywacji i etc.: Więc jaki był by sens wprowadzać teraz Software Update 2.0, iTunes 7.7, Leopard Update 10.5.4 i poprawki do iLife, Mail, iCall jeżeli musieliśmy by zaczekać na korzystanie tego z iPhone jakiś miesiąc, osobiście wolę korzystać z dopracowanego produktu niż go aktualizować się co kilka dni. Wszystkie te zmiany zostały wprowadzone pod kątem iPhone, więc bez niego stają się bezużyteczne.
11 Lipca 2008 obok 29 czerwca 2007 wygląda całkiem na miejscu — Należy pamiętać że dobry sprzedawca po-pierwsze przed wprowadzeniem nowego towaru, sprzedaje stary, a po-drugie sztucznie ograniczenie dostępności tylko zwiększa zainteresowanie, daje darmową reklamę, pośrednio zwiększając sprzedaż.
I na koniec z szybkością pracy Apple jest naprawdę nie źle, no bo jak wytłumaczyć fakt jedno czasowej po konferencyjnej aktualizacji i Polskiej strony Apple również, uzupełnioną w dobrze zrobione polskie tłumaczenia opisu nowego iPhone, z dostępną prawie od razu informacją, że sprzedawany będzie w sieciach Ery i Orange.
link
Chociaż muszę przyznać źe istnieje i trzecia możliwość — iPod umarł - niech żyje iPhone. Czyli powolne zastępowanie odtwarzaczy iPod przez iPhone i jego odmiany.
link
ja tam nie wiem ale jak czytam ze: “działanie polega na pomiarze czasu dotarcia sygnału radiowego z satelitów do odbiornika. Znając prędkość fali elektromagnetycznej oraz znając dokładny czas wysłania danego sygnału można obliczyć odległość odbiornika od satelitów” to mysle ze mozna to pewnie odwrocic o ile szuka sie konkretnego nadajnika. bo one sie pewnie jakos identyfikuja. zwlaszcza ze “system GPS jest utrzymywany i zarządzany przez Departament Obrony USA. Korzystać z jego usług może w zasadzie każdy - wystarczy tylko posiadać odpowiedni odbiornik GPS. Takie odbiorniki są produkowane przez niezależne firmy komercyjne. System GPS jest darmowy i jako taki ma pozostać zgodnie z polityką Stanów Zjednoczonych” oraz “umożliwia Departamentowi Obrony USA na kontolowanie dostępu do systemu GPS.” co jak co ale wojskowi maja swoje tajemnice. http://pl.wikipedia.org/wiki/GPS
to oczywiscie w ramach pielegnowania paranoi
bo nie mam zamiaru udowadniac ze gps to cos zlego. btw w iphonie jest ponoc a-gps http://pl.wikipedia.org/wiki/AGPS
link
@BS
OK, wszystko fajnie, tylko że to co jest w iPhone i każdym innym urządzeniu “GPS” dostępnym na sklepowych półkach to goły ODBIORNIK. Nadajnik kosztuje “trochę” więcej, a żeby z niego korzystać, trzeba go najpierw wysłać na orbitę. To nie jest GSM, tutaj komunikacja ma jeden kierunek - z satelitarnego NADAJNIKA do naziemnego ODBIORNIKA, zupełnie jak w klasycznej telewizji satelitarnej.