Kult jednostki

08 marca

Uwaga! Ten wpis ma ponad 2 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Jedni widzą w nim boga - nie ważne czy na poważnie czy w szyderstwie - dla innych jest diabłem, który hipnotyzuje swoich klientów zamieniając ich w swoich wyznawców… Steve Jobs. Współzałożyciel i bezdyskusyjnie spiritus movens Apple. Ikona. Za każdym razem gdy oglądam jego wystąpienia widzę przede wszystkim jedno - on po prostu wierzy w to co mówi. Wiadomo że to wszystko starannie przygotowany i wyreżyserowany show - ma swój początek, rozwinięcie i kulminację a potem kiedy wydaje się że to już koniec tzw. drugi finał (There is one more thing… ), wszystko jak z podręcznika hollywoodzkiego scenarzysty - ale przecież jedno nie wyklucza drugiego. Sprawny marketing nie zastępuje tu radości jaką dają mu - i nam - nowe zabawki a tylko pomaga jej zaistnieć. To w dzisiejszych zakłamanych czasach, kiedy z ekranów telewizorów, z okładek gazet i flashowych animacji w sieci bombardują nas nieustannie puste, kompletnie pozbawione znaczenia slogany prawdziwy ewenement. Dziś bowiem wszystko jest przełomowe, rewolucyjne, najlepsze i unikalne ale w istocie to tylko puste słowa, perfidnie łechcące naszą próżność i poruszające niezbyt świadome emocje. Słowa skrywające wstydliwe niedoskonałości. Reklama i marketing to coś więcej niż się potocznie wydaje, to jednocześnie lapidarna definicja jak i zmora naszych czasów - nie dlatego że zabiera nam czas, przerywa ulubione seriale, że jest taka wścibska, głupia czy momentami obrazoburcza ale dlatego że zmieniła nasze, leżące u podstaw rewolucji technologicznej, trzeźwe myślenie o świecie w niefrasobliwą grę pozorów i targowisko fikcji.

2313082920 27Ce2A886E B

Jean Baudrillard pisał nawet że reklama to jedyna współczesna architektura - żyjemy bowiem w konstrukcjach wybudowanych ze skojarzeń i paradygmatów, które nie tylko oddzielają nas od rzeczywistości ale stały się od niej także ważniejsze i bardziej namacalne. A jednak Apple jest trochę inne. Troszkę w poprzek. Daje nam coś więcej - bo siłą applowskiego marketingu jest produkt a nie słowo. Wiele mówi się o słynnym jobsowskim polu zakrzywienia rzeczywistości (reality distortion field) ale przecież każdy z nas potrafi je wokół siebie wytworzyć - opisując jakiś projekt, dobry pomysł o który walczymy czy rację co do której jesteśmy przekonani robimy dokładnie to samo. Przekonujemy, nakłaniamy, argumentujemy, jednym słowem, roztaczamy wizje. Nie da się tego zrobić podchodząc do tematu cynicznie i bez przekonania, tak jak nie da się produkować i sprzedawać samych tylko złudzeń i serwisować iluzji. Być może można oszukać kilku ludzi ale przecież nie każdego i nie wszystkich. Powiecie pewnie że to sekciarstwo. Naiwność. Zbiorowa hipnoza. Obłęd. Być może. Proszę tylko abyście spróbowali odpowiedzieć na pytanie dlaczego ten czar nie pryska? Dlaczego przez lata Jobs i spółka odwalają na scenie ten sam prestidigitatorski numer i ludzie ciągle dają się nabierać? Dlaczego wreszcie bezinteresownie chwalą swoje komputery, iPody czy iPhony? Dlaczego z wiecznie niezadowolonych, narzekających i niespełnionych użytkowników przeistaczają się nagle w “wyznawców”? Ja wiem - bo używam maka. Bo byłem taki sam jak wy. I jestem taki sam jak oni. Może mi nie uwierzycie ale naprawdę kupiliśmy sobie świetne rzeczy. Używamy ich, sprawdzamy i testujemy je nieustannie i to przecież w najtrudniejszych możliwych warunkach - bo w szarej, mdłej codzienności - a mimo to ciągle jesteśmy z nich zadowoleni… Słowem, nawet jeśli faktycznie daliśmy się nabrać to jednak nikt nas nie oszukał. I dlatego właśnie jak sądzę - mimo błędów i wielu różnych wpadek - Jobs cały czas pozostaje wiarygodny.

3,764

komentarzy: 9

  1. 1
    miner
    8 marzec 2008 o 18:32
    link
       

    Nim pojawi się tu Zenek, chciałem dodać, że niezależnie od wszystkiego Cupertino musi zostać zniszczone :)

  2. 2
    Zenek
    8 marzec 2008 o 20:40
    link
       

    Boze ! Co za pompa ! Od wznioslosci do smiesznosci jest tylko krok …

  3. 3 8 marzec 2008 o 21:21
    link
       

    Bartoszu. Nie wiesz że spam karma uwielbia być karmiona trolami? Im głupsze, tym bardziej jej smakuje :)

  4. 4 8 marzec 2008 o 21:36
    link
       

    smakuje smakuje ale boje sie ze jej moze zaszkodzic ;)

  5. 5
    Zenek
    8 marzec 2008 o 22:03
    link
       

    Proponuje zamienic Apple na PZPR, a Stif Jobs na general Jaruzelski. Znakomity tekst lizusa, podnozka, lokaja, dworaka, slugusa, Toudiego z Gumisiow … Bartek ! Chyba masz katar albo grype. Najpierw znakomity test o BSOD a teraz kolejne wyznanie wiary. Zdrowia zycze i nie pitol.

  6. 6
    Maks Ratajczyk
    9 marzec 2008 o 0:47
    link
       

    Chociaż ostatnimi czasy na prezentacjach keynote coraz rzadziej słyszymy “one more thing”.

  7. 7 9 marzec 2008 o 13:27
    link
       

    Bo ostatnio wszyscy wiedzą 2 tygodnie wcześniej co będzie tą “ostatnią sprawą” ;D

  8. 8
    ex
    10 marzec 2008 o 0:55
    link
       

    Każdy ma prawo do własnego zdania ale czytając powyższe komentarze odnoszę wrażenie, że korzystamy z komputerów Apple z nienawiści do Jobsa. Panowie nie popadajmy z skrajności w skrajność! Co może M$ lub absolutnie wyzwolony Linux jest lepszy? W przypadku M$ to jest totalny marketing skierowany do mas które uwielbiają syf a Linux jest super ale jakoś tak mało ludzi z niego korzysta. Dla mnie Jobs jest facetem który robi coś innego, konkretnego coś co wyróżnia Apple - życzę mu powodzenia :).

  9. 9
    Rafał
    10 marzec 2008 o 23:22
    link
       

    Steve Jobs jest w pewnym sensie filozofem rynku komputerowego (ale i elektronicznego z iPodem).
    Jego filozofią było umieszczenie komputera osobistego w każdym domu, i uczynieniem go dostępnym i przyjaznym dla praktycznie każdego człowieka.
    Pamiętajmy, że przed pierwszym Macintoshem, wiele osób mówiło - po cholerę zwykłemu człowiekowi komputer?

Inni napisali

  1. [...] - taką anegdotkę opowiadał znajomym Ludwig Wittgenstein. Jutro wieczorem czeka nas kolejna prezentacja Jobsa. Tym razem zobaczymy odświeżone laptopy. Spodziewacie się niespodzianek? Bo ja nie. Od [...]

  2. [...] się ostatnio mówi o Steve Jobsie. Pomyślałem sobie, że dla odmiany warto posłuchać tego co mówi on sam… Dlatego [...]

  3. [...] trzecie… Ludzkie oblicze. Czyli Steve Jobs i jego pole zakrzywenia rzeczywistości. Złośliwcy mówią o nim hipnotyzer, prorok, kaznodzieja. Jednym słowem, wielki manipulator. A [...]

  4. [...] robić po swojemu. Smutno i szkoda ale to nie koniec świata. Bardziej martwi mnie pogłoska, że otwierającej prezentacji nie poprowadzi Steve Jobs a Phil Schiller. Krążące po sieci plotki o nawrocie choroby Jobsa, jego zły wygląd podczas [...]

  5. [...] lepsze telefony i tańsze komputery więc applowską elektronikę kupują tylko snoby, fanboje i wyznawcy iBoga. To są prawdy oczywiste więc się ich nie dyskutuje. Po prostu - albo jesteś z nami albo przeciw [...]

  6. [...] odpowiedzialność, kogoś kto podejmuje nieoczywiste decyzje. To chyba dość naturalne, prawda? Jobs jest w Apple na swoim miejscu - założył tą firmę, kieruje nią, odpowiada za większość jej spektakularnych sukcesów. [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez