Uwaga! Ten wpis ma ponad półtora roku. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Jean Baudrillard pisał nawet że reklama to jedyna współczesna architektura - żyjemy bowiem w konstrukcjach wybudowanych ze skojarzeń i paradygmatów, które nie tylko oddzielają nas od rzeczywistości ale stały się od niej także ważniejsze i bardziej namacalne. A jednak Apple jest trochę inne. Troszkę w poprzek. Daje nam coś więcej - bo siłą applowskiego marketingu jest produkt a nie słowo. Wiele mówi się o słynnym jobsowskim polu zakrzywienia rzeczywistości (reality distortion field) ale przecież każdy z nas potrafi je wokół siebie wytworzyć - opisując jakiś projekt, dobry pomysł o który walczymy czy rację co do której jesteśmy przekonani robimy dokładnie to samo. Przekonujemy, nakłaniamy, argumentujemy, jednym słowem, roztaczamy wizje. Nie da się tego zrobić podchodząc do tematu cynicznie i bez przekonania, tak jak nie da się produkować i sprzedawać samych tylko złudzeń i serwisować iluzji. Być może można oszukać kilku ludzi ale przecież nie każdego i nie wszystkich. Powiecie pewnie że to sekciarstwo. Naiwność. Zbiorowa hipnoza. Obłęd. Być może. Proszę tylko abyście spróbowali odpowiedzieć na pytanie dlaczego ten czar nie pryska? Dlaczego przez lata Jobs i spółka odwalają na scenie ten sam prestidigitatorski numer i ludzie ciągle dają się nabierać? Dlaczego wreszcie bezinteresownie chwalą swoje komputery, iPody czy iPhony? Dlaczego z wiecznie niezadowolonych, narzekających i niespełnionych użytkowników przeistaczają się nagle w “wyznawców”? Ja wiem - bo używam maka. Bo byłem taki sam jak wy. I jestem taki sam jak oni. Może mi nie uwierzycie ale naprawdę kupiliśmy sobie świetne rzeczy. Używamy ich, sprawdzamy i testujemy je nieustannie i to przecież w najtrudniejszych możliwych warunkach - bo w szarej, mdłej codzienności - a mimo to ciągle jesteśmy z nich zadowoleni… Słowem, nawet jeśli faktycznie daliśmy się nabrać to jednak nikt nas nie oszukał. I dlatego właśnie jak sądzę - mimo błędów i wielu różnych wpadek - Jobs cały czas pozostaje wiarygodny.





2005-2009 by 


komentarzy: 9
link
Nim pojawi się tu Zenek, chciałem dodać, że niezależnie od wszystkiego Cupertino musi zostać zniszczone
link
Boze ! Co za pompa ! Od wznioslosci do smiesznosci jest tylko krok …
link
Bartoszu. Nie wiesz że spam karma uwielbia być karmiona trolami? Im głupsze, tym bardziej jej smakuje
link
smakuje smakuje ale boje sie ze jej moze zaszkodzic
link
Proponuje zamienic Apple na PZPR, a Stif Jobs na general Jaruzelski. Znakomity tekst lizusa, podnozka, lokaja, dworaka, slugusa, Toudiego z Gumisiow … Bartek ! Chyba masz katar albo grype. Najpierw znakomity test o BSOD a teraz kolejne wyznanie wiary. Zdrowia zycze i nie pitol.
link
Chociaż ostatnimi czasy na prezentacjach keynote coraz rzadziej słyszymy “one more thing”.
link
Bo ostatnio wszyscy wiedzą 2 tygodnie wcześniej co będzie tą “ostatnią sprawą” ;D
link
Każdy ma prawo do własnego zdania ale czytając powyższe komentarze odnoszę wrażenie, że korzystamy z komputerów Apple z nienawiści do Jobsa. Panowie nie popadajmy z skrajności w skrajność! Co może M$ lub absolutnie wyzwolony Linux jest lepszy? W przypadku M$ to jest totalny marketing skierowany do mas które uwielbiają syf a Linux jest super ale jakoś tak mało ludzi z niego korzysta. Dla mnie Jobs jest facetem który robi coś innego, konkretnego coś co wyróżnia Apple - życzę mu powodzenia :).
link
Steve Jobs jest w pewnym sensie filozofem rynku komputerowego (ale i elektronicznego z iPodem).
Jego filozofią było umieszczenie komputera osobistego w każdym domu, i uczynieniem go dostępnym i przyjaznym dla praktycznie każdego człowieka.
Pamiętajmy, że przed pierwszym Macintoshem, wiele osób mówiło - po cholerę zwykłemu człowiekowi komputer?
Inni napisali
[...] - taką anegdotkę opowiadał znajomym Ludwig Wittgenstein. Jutro wieczorem czeka nas kolejna prezentacja Jobsa. Tym razem zobaczymy odświeżone laptopy. Spodziewacie się niespodzianek? Bo ja nie. Od [...]
[...] się ostatnio mówi o Steve Jobsie. Pomyślałem sobie, że dla odmiany warto posłuchać tego co mówi on sam… Dlatego [...]
[...] trzecie… Ludzkie oblicze. Czyli Steve Jobs i jego pole zakrzywenia rzeczywistości. Złośliwcy mówią o nim hipnotyzer, prorok, kaznodzieja. Jednym słowem, wielki manipulator. A [...]
[...] robić po swojemu. Smutno i szkoda ale to nie koniec świata. Bardziej martwi mnie pogłoska, że otwierającej prezentacji nie poprowadzi Steve Jobs a Phil Schiller. Krążące po sieci plotki o nawrocie choroby Jobsa, jego zły wygląd podczas [...]
[...] lepsze telefony i tańsze komputery więc applowską elektronikę kupują tylko snoby, fanboje i wyznawcy iBoga. To są prawdy oczywiste więc się ich nie dyskutuje. Po prostu - albo jesteś z nami albo przeciw [...]
[...] odpowiedzialność, kogoś kto podejmuje nieoczywiste decyzje. To chyba dość naturalne, prawda? Jobs jest w Apple na swoim miejscu - założył tą firmę, kieruje nią, odpowiada za większość jej spektakularnych sukcesów. [...]