Uwaga! Ten wpis ma ponad rok. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Pokazuje wprawdzie ładne duże ikonki ale zamiast ułatwić tylko utrudnia - elementy w okienku zasłaniają się wzajemnie, jednocześnie widzimy właściwie tylko trzy ikony, reszta czeka na odsłonięcie. W przypadku przeglądania zdjęć, pedeefów czy grafiki to się jeszcze jakoś broni. Ale i tak nie zastąpi nikomu normalnie wyświetlonego katalogu z jednoczesnym czytelnym podglądem (wystarczy ustawić rozmiary ikonek na 64 piksele!) powiedzmy trzydziestu miniaturek w duecie z QuickLook, MilkyWay lub nawet z dowolną inną przeglądarką. Ale Cover Flow we Front Row to zupełnie inna bajka. Oczywiście o ile tylko miałby on przestać służyć wyłącznie wyświetlaniu multimediów i gdyby zaczął być uproszczonym interfejsem do wygodnej obsługi komputera z kanapy. Czyli za pomocą pilota. Siedząc daleko od monitora nie potrzebujemy zbyt wielu informacji na ekranie, i tak ich z tej odległości nie zobaczymy. To czego potrzebujemy to czytelny i logiczny sposób ich prezentacji. I to jest właśnie to co Cover Flow robi doskonale. Nie mam racji?



2005-2008 by Bartosz Skowronek / 
Napisali
[...] Jeszcze o Cover Flow… [...]