Nie dla psa kiełbasa

09 stycznia

Uwaga! Ten wpis ma ponad 3 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Pamiętacie tą wyliczankę z 12 września 2006? Apple w twoim mieszkaniu, w twoim pokoju, w twoim samochodzie, w twojej kieszeni - głosił jeden z napisów podczas tamtego występu Jobsa. Przed momentem zakończyła się nie tylko kolejna prezentacja Jobsa na Macworld Expo ale też pewna epoka. Postawiono kropkę nad i. Przez ostatnie 30 lat nie mieliśmy wątpliwości czym zajmuje się Apple - produkowała komputery. Nawet nazywała się Apple Computers Inc. Dziś Steve Jobs oficjalnie ogłosił początek nowej ery usuwając z nazwy firmy szufladkujące ją słowo Computer i pokazał dwa zupełnie nowe produkty, które nie mają praktycznie nic z komputerami wspólnego. Bezprzewodową przystawkę do telewizora i multimedialny telefon. Nie wiem jak wy ale ja od teraz czekam na bajerancki ekspres do kawy!

Welcome2007 20070101


Cały ten pokaz można by z polskiej perspektywy zatytułować “nie dla psa kiełbasa”. Nie nacieszymy się ani telejabłkiem (trzeba to przecież jakoś nazwać bo nie wyobrażam mówienia za każdy razem Apple TV) ani iPhonem. Nie chodzi nawet o to, że nie da się go “oficjalnie” kupić albo że będzie drogi. Do Europy ma planowo trafić pod koniec 2007 roku - to po pierwsze, po drugie zaś od razu zapowiedziano, że nie ma być to kolejny telefon za złotówkę. Zwróćcie uwagę że nawet amerykańska cena (czyli 500 lub 600$) “zawiera” w sobie dwuletni cyrograf! Mówiąc innymi słowy najtańszy iPhone kosztuje w promocji równowartość około 1500zł. Plus 24 miesiące abonamentu. Plus VAT i cała radosna reszta, dzięki której płacimy za wszystko drożej niż Niemcy czy Włosi. Ilu z was się na to skusi? Co więcej wkraczamy na rynek otoczony mnóstwem ślepych uliczek. Branża GSM to nie Internet. Nie znajdziecie tu żadnych biblijnych RFC, powszechnie akceptowanych standardów i maniaków nadal używających Lynxa albo podpinających do sieci 8-bitowe komputery (w XXI wieku!). Tu albo się coś szybko przyjmie i wprowadzą to z hukiem wszyscy operatorzy albo nie. I nikt nawet nie kiwnie palcem żeby ci pomóc. Tu albo poczekacie 3 lata na wyjście technologii z fazy testowej albo będzie jej mogli używać tylko przy biurku sprzedawcy. Albo też każą wam za to zapłacić jak za wieżowiec w centrum Warszawy a potem wprowadzą radosne limity - panie Edku, 640KB downloadu dziennie powinno wszystkim wystarczyć…

Indexhero20070109

Rozumiecie co mam na myśli? iPhone ma tyle możliwości i jednocześnie jest na tyle skomplikowany, że w gruncie rzeczy jest zwyczajnie zależny od możliwości lokalnego operatora - bez “uszytego na miarę” wsparcia będzie po prostu niefunkcjonalny. Wszystko świetnie działa i oszałamia gdy Jobs demonstruje je na prezentacji w centrum San Francisco ale spróbujcie to samo zrobić w “hali przylotów” na dworcu PKP w Radomiu… Przesadzam? A nigdy nie mieliście telefonu, który teoretycznie pozwalał na jakieś fajne bajery, w stylu automagicznego obliczania kosztów połączeń, które po prostu i prozaicznie nie działały? Albo - w najlepszym razie - na które zwyczajnie nie było was stać? Pewnie, każdy może się szarpnąć i sprawdzić pocztę siedząc w pociągu kiedy czeka na ważnego majla albo piątą godzinę wpatruje się w opuszczony semafor i burozielone chaszcze - ale nie robicie tego co pięć minut, tak jak wtedy gdy siedzicie przed domowym komputerem, prawda? Oczywiście że fajnie jest mieć Safari czy daszbordowe widżety w telefonie ale zupełnie nie uśmiecha mi się płacić jak za zboże za każdym razem kiedy sprawdzam pogodę czy omyłkowo nacisnę nie ten guzik… iPhone (swoją droga ciekawe co na tą nazwę powie Cisco?) zrobił na mnie olbrzymie wrażenie (a na kim nie?). Wszyscy chyba czekaliśmy na coś takiego od dawna.

Iphone07Realwide

Oto prawdziwy następca Newtona! Połączenie zwykłego telefonu, iPoda oraz estetyki i potęgi OS X było marzeniem bardzo wielu ludzi od dawna. I jeżeli tylko działa on tak rewelacyjnie szybko jak pokazano to w animacjach na stronach Apple a oprogramowanie nie będzie się wieszać to będzie to niewątpliwie kolejny spektakularny sukces Jobsa i duży zgryz dla Nokii czy Sony-Ericssona. Wiemy jak dobre komputery produkuje Apple, można więc liczyć na to że i tu im się udało. Wprawdzie Apple nie wynalazło ponownie telefonu komórkowego, jak głosi slogan reklamowy iPhona, ale niewątpliwie zrobiło go wreszcie tak jak powinien był wyglądać od początku. W każdym razie istnieją duże szanse na to, że nie będzie to tylko kolejny szumnie zapowiadany niewypał. Trudno jednak powiedzieć coś więcej niż wow! gdy nie miało się iPhona w ręku a działanie urządzenia zna się tylko z obrazka… Wiele przecież zależy od tego jak będzie się spisywał na co dzień, jak długo wytrzyma na bateriach, noszony w kieszeni lub w torbie, narażony na działanie różnych temperatur, wilgoci czy jakieś drobne kolizje… Jeżeli ma dobrze spełniać swoje funkcje nie może być urządzeniem na które nie będziemy chuchać i z troską nosić w kuloodpornym futerale na sercu. A z tym niestety może być bardzo różnie. W końcu niektóre iPody rysowały się od razu po wyjęciu z pudełka a pierwsze MacBooki odbarwiały się od pisania… Do tego problemy z przegrzewaniem się, piszczeniem czy samoistnymi restartami… Takie niespodzianki w urządzeniu takim jak telefon (bo w końcu tylko telefon potrzebny jest nam tak bardzo, że nosimy go w kieszeni prawie zawsze - plejery mp3 i wideo, kalendarz i cała fajna reszta to tylko miłe dodatki) potrafi być bardzo frustrujące. No ale to tylko gdybanie. Dziś Steve zrobił na nas wszystkich duże wrażenie - choć przecież nie pokazał żadnego komputera!

Gallery-Big-03

Telejabłko, znane już z wcześniejszych zapowiedzi, to zapewne jeszcze bardziej nieprzydatne w polskich warunkach urządzenie niż zapierający dech w piersiach iPhone. Brak dostępu do iTunes Store, brak odpowiedniej infrastuktury sieciowej (nawet gdyby polski iTS otworzyli jutro rano to zabiją go niskie transfery) a wreszcie dostosowane do amerykańskich lub europejskich realiów ceny i - zapewne - wbudowane w urządzenie technologie DRM nie zwiastują mu wielkiej kariery na naszym rynku. Choć kto wie? Jeżeli polska cena (po dzisiejszej cenie dolara to niecałe 900zł) będzie atrakcyjna może przyjmie się w makświatku jako bezprzewodowy odtwarzacz divxów? Sama idea jest prosta - tak jak sieciowy sklep z muzyką, żeby naprawdę się rozwinąć (a sprzedają ponoć 58 piosenek na sekundę!), potrzebował iPoda tak sieciowy sklep z filmami potrzebuje… Własnego i dużego ekranu. Nie ekranu komputera - bo te mają często zbyt małe rozmiary (na przykład laptopy), stoją w gdzieś rogu pomieszczenia i zawsze ktoś przed nimi siedzi i łupie w klawisze. Komputer jest poza tym, przynajmniej w porównaniu z pilotem od telewizora urządzeniem cholernie skomplikowanym. Większy monitor też nie rozwiązuje problemów - ma nie tylko te same wady co komputer ale też, odpowiednio duży, kosztuje tyle ile mały samochód. Odpowiedź jest i była więc oczywista od początku. iTunes z filmami potrzebuje dostępu do telewizora. Telejabłko to właśnie taki pomost - a może nawet należałoby napisać - “dekoder iTunes”. Fajny, nowoczesny, hajtekowy. Taki “iPod TV”. Dopóki jednak nie będziemy mieli możliwości zakupów w iTunes Store wróżę mu popularność iPoda Hi-Fi.

Dsc 0246

Największe dzisiaj zaskoczenie? Wcale nie zmiana nazwy! Nie zobaczyliśmy nowych wersji iLife i iWork z numerkiem 07, które wydawały się być stuprocentowymi pewniakami dzisiejszej prezentacji. Zmiana nazwy ma wymowę czysto symboliczną - i tak nikt nie wymawiał jej w całości. Apple to Apple. Ale teraz mówi - jesteśmy firmą która robi więcej niż tylko komputery. To znana prawda - od dawna przecież wiadomo, że Apple zarabia więcej na iPodach i iTunes niż na komputerach - która jednak wyartykułowana wprost, choć nie mówi niczego nowego, jakoś nieprzyjemnie razi… Zrozumcie mnie dobrze - podziwiam prezentację i startrekowatość iPhone, lubię i używam iPoda, chciałbym pewnie ze trzydzieści innych produktów z nadgryzionym jabłkiem na obudowie, które niewiele mają wspólnego z komputerami ale przecież pasjonowały i pasjonują mnie głównie komputery i system operacyjny od Apple! Nie prowadzę bloga o telefonach, palmtopach, ekstra głośnikach czy telewizorach HD. I to co się dziś dokonało trochę mnie na zapas martwi. Zły człowiek we mnie cieszy się też trochę z tego, że nie pojawiły się nowe jeszcze szybsze, jeszcze jaśniejsze, jeszcze bardziej błyszczące i jeszcze fajniejsze laptopy bo ciągle mogę sobie myśleć, że mam przed sobą najnowszego maka a nie 3-tygodniowy egzemplarz z muzeum techniki. Żal mi bardzo, że nie zobaczyliśmy dziś żadnej nowej prezentacji Leoparda i że pusto jest w Software Update. Wcześniej zawsze była to jakaś pociecha - amerykanie dostawali możliwość kupienia od ręki iPoda czy minimaków a my, na otarcie łez, nowe iTunes czy kolejną po kropce wersje iPhoto. Warto też odnotować wprowadzenie nowej stacji AirPort - nie wygląda już jak UFO, działa w standardzie 802.11n i pozwala na podłączenie po USB i udostępnianie nie tylko drukarki ale też przenośnych dysków! Tyle. Wystarczy na dziś. Emocji było sporo, zobaczymy co będzie dalej. Ja obstawiam AGD!

3,085

Inni napisali

  1. [...] Gdy więc patrzę, jak na wzorowanej na applowskich keynotach konferencji Palma, prawie dwa lata po premierze iPhona, w podniosłej atmosferze, pokazuje się jako nowość i zapierający dech w piersiach feature, [...]

  2. [...] informacje z tego segmentu rynku. Wierni czytelnicy być może pamiętają jak na gorąco, tuż po premierze iPhona pisałem że nie prowadzę “bloga o komórkach” - od tej pory iPhone a także inne smartfony czy może raczej należałoby napisać appfony [...]

  3. [...] telefon lepszy niż inne. Lepszy w sensie - lepiej pomyślany, wygodny, oczywisty w obsłudze. Apple zrobiło w tej materii bardzo dużo lecz przecież jednocześnie niewiele. Używaliśmy telefonów wcześniej - każdy z nas nosił [...]

  4. [...] pamiętacie, że od samej premiery iPhona nie tylko stałem się jego gorącym entuzjastą ale i przepowiadałem mu wielką przyszłość. Lubie nowe komputery i zabawki od Apple. Nawet te na które mnie nie stać albo których nigdy bym [...]

  5. [...] że Apple konsekwentnie oddala się od zwykłych, tradycyjnych komputerów - zapomniana już zmiana nazwy, publiczne ogłaszanie się firmą mobilną, wreszcie skromne i zachowawcze premiery… Nie [...]

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*
Śledź blogowe dyskusje przez