Independent Marketing Company - uderz w stół…

25 sierpnia

Uwaga! Ten wpis ma ponad 2 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Mój tekst o Sami-Wiecie-Kim wywołał bardzo różne echa - w tym także negatywne. Oczywiście spodziewałem się również skrajnych reakcji - konflikt trwa od dawna, zdążył się już spersonalizować i praktycznie każdy głos w dyskusji odbierany jest albo osobiście albo jako atak na jedną ze stron - nie spodziewałem się jednak takiej histerii. Okazało się, że czytelników “mam za półgłówków”, że robię “ludziom wodę z mózgu” a mój tekst pełen jest pustych deklaracji, głupot, ignorancji, kłamstw i wszelkiej innej nieuczciwości, że powstał z chęci “nabicia sobie oglądalności przez podpięcie się do popularnego i chętnie czytanego tematu” oraz “aktywnego antagonizowania środowiska”, a nawet, że stał się “symbolem zakłamania obecnego w publicznej dyskusji”. Mówiąc krótko, to “jedenaście stron pieprzenia, napisanych przez faceta, który nawet nie wie, że dzwonią, a cóż dopiero gdzie dzwonią”. A wszystko to na podstawie lektury Harry Pottera, jednego niedziałającego linku, kilku wyrwanych z kontekstu cytatów i talmudycznych doprawdy rozróżnień pomiędzy “portugalskim” a “brazylijskim portugalskim” itp… Rozwinięcie tematu znajdziecie na nowo powstałym blogu Piotra Chylińskiego, w tekście pod znamiennym tytułem Gra półsłówek dla półgłówków. Widocznie mojemu światłemu recenzentowi treść tak “ciężko przechodziła przez palce”, że najwygodniej było ją zignorować skupiając uwagę na zarzutach w stylu “autor jest, we własnym mniemaniu, postacią tak wielką, (…) że nawet momentami zaczyna pisać o sobie per ‚my”.” Mam nieodparte wrażenie, że można było to wszystko napisać krócej - BS jest głupi i ma wszy…

215275396 82A18B7572
Co ma wspólnego Samoobrona z maczkami?
Oto nowy sposób dyskusji - szyderstwo…


Jako, że nie mam ochoty ani zamiaru wdawać się w infantylną pyskówkę, pozostawię ten werbalny napad bez sprostowania i większego komentarza (choć w wielu miejscach się o to prosi - np. informację o starszych polonizatorach podałem na blogu 21-go kwietnia 2006 roku a w samym tekście Independent Marketing Company jak i w pzt jest link do tego newsa, trudno więc traktować poważnie sugestie jakobym to przemilczał). Zignorowałbym zresztą ten tekst w całości, w imię “nie dokładania do pieca” - tak jak wcześniej zignorowałem podobne zarzuty jakie pojawiły się w komentarzach na blogu S@ntee - gdyby nie fakt, że tym razem wprost obrażono także moich czytelników. Tak się bowiem składa, że - w przeciwieństwie do Piotra - nie uważam ich za “półgłówków”. Co więcej, zwyczajnie wiem, że ludzie którzy czytają tego bloga, lub ci, którzy wypowiadają się publicznie na temat Sami-Wiecie-Kogo (jak i na każdy inny), czy to w komenatrzach tutaj czy na makowych webforach, blogach lub w usenecie, mają własny - nie gorszy niż mój - rozum, własne doświadczenia i wynikającą z nich ocenę sytuacji. Nie sądzę więc aby udało mi się z nich “zrobić wariatów” - oni po prostu mają własne zdanie. Zgadzają się ze mną lub nie - i w jednym i drugim wypadku jest to cenne, w końcu Internet służy przede wszystkim do komunikacji między ludźmi a nie tylko komputerami. I dlatego właśnie, mimo publicznie sformułowanych oskarżeń, jakoś nie czuję się w obowiązku podejmować polemiki czy publicznie bronić swoich racji - wierzę, że każdy zainteresowany tematem człowiek bez trudu oceni zarówno styl i kulturę obu wypowiedzi jak i wagę i zasadność postawionych mi zarzutów. Ja się tam opinii “wariatów” nie boję.

722

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*