Uwaga! Ten wpis ma ponad 2 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.
Kupując MacBooka otrzymujemy prestiżowego, bardzo dobrego notebooka, który mocno wybija się ponad przeciętność. Z drugiej strony, cierpi on na pewne niedoskonałości, z których największą jest niekompletna, póki co, obsługa systemu Windows.
Wszystko pięknie, wiadomo w końcu nie od dziś, że mak to komputer ładny, ale system nieszczególny ale przecież - u licha! - kupując laptopa Apple nie kupujemy go dla aluminiowej obudowy, podświetlenia klawiatury, magnetycznej wtyczki czy obsługi Windows. Pokażcie mi kogoś kto dla tych miłych drobiazgów wyda te 10000zł! Kupujemy go dla applowskiego oprogramowania. Dla systemu, dla makowych “iaplikacji”, dla świętego spokoju.

Switch to w gruncie rzeczy ucieczka przed wirusami, infekcjami, spyware, trojanami i adware. Słowem, decydując się na maka kupujemy go nie po to aby używać na nim Windows a po to aby go dłużej nie używać. Jeżeli BootCamp ma jakieś zadanie to jest nim przesiadkę taką ułatwić a nie utrudnić. Szkoda, że recenzent przeoczył ten “drobny” fakt. Ale też trudno mieć pretensje - niełatwo to zrozumieć, gdy kontakt z makami ma charakter powierzchowny. Tak czy siak, jak widać Apple na dobre już wkroczył w świat pecetów.




2005-2008 by Bartosz Skowronek / 