Uwaga! Ten wpis ma ponad 2 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Zakładam, że posiadacie oryginalną wersję Aperture, i po prostu wiecie jak ją zainstalować na drugiej “eksperymentalnej” maszynie. Jeżeli nie, nie będę wam tego ułatwiał - program nie jest darmowy a ja nie chcę propagować komputerowego piractwa - albo poradzicie sobie sami albo raczej dajcie sobie z tym spokój. Zresztą bez właściwego numeru seryjnego i tak nie da się Aperture uruchomić. Zakładam więc, że Aperture w wersji 1.1 siedzi sobie spokojnie w waszym katalogu z programami i po prostu odmawia uruchomienia z racji niewystarczającej karty grafiki lub procesora, a wy koniecznie chcecie sprawdzić jak działa na słabszej maszynie. Aby obejśc problem potrzebujecie dowolnego edytora szesnastkowego czyli np. programu HexEdit.

Otwieracie w nim plik Aperture/Contents/MacOS/Aperture i szukacie adresu (skrót +J) 0×93b8 zawierającego ciąg 40 9E 00 88, który następnie podmieniacie na 48 00 00 88. Całą ta procedurę powtarzacie dla adresu 0×9454 i 0×94f0, z tą tylko różnicą, że w tym ostatnim zamieniamy 40 9E 00 E0 na 48 00 00 E0. Po tym zabiegu zapisujecie edytowany plik (skrót +S), zamykacie HexEdita i już. Od tej pory program będzie startował bez sprawdzania konfiguracji komputera, na którym go uruchamiacie. Proste, skuteczne i chyba niezbyt… legalne. Niemniej, jak sądzę, dopóki robicie to na własnej, legalnie nabytej kopii nie ma się czego uczepić. Nie robicie w końcu niczego złego. Jeżeli ktoś na tym straci to tylko wy sami, bo praca z Aperture na słabszej niż zalecane maszynie to prawdziwa katorga. Mówiąc szczerze, całe to “hakowanie” to czysta sztuka dla sztuki, tak więc zamiast tracić czas na tego typu zabawy lepiej od razu przyjrzyjcie się Lightroomowi. Nie ma aż takich wymagań, a możliwości podobne. No i jak na razie jest zupełnie darmowy!




2005-2008 by Bartosz Skowronek / 