Prawie jak iMac…

17 lutego

Uwaga! Ten wpis ma ponad 2 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Wiem że to złośliwość ale gdy zobaczyłem tego”moda” nie mogłem sie oprzeć żeby o tym nie napisać… Mod to niezbyt nowy, ale nadal modny i mocno młodzieżowy skrót od modyfikacja i oznacza własnoręczną przeróbkę obudowy komputera. Jedni wkładają do środka świecące żarówki, inni z kolei środek wkładają do domków z klocków lego czy nawet do butelki po whisky. I tak to się już od kilku lat toczy. Generalnie zabawa ta ma, jak się domyślam, zrekompensować jakoś użytkownikom pecetów słynną już dziś i niezbyt przecież reprezentacyjną “beżową budę” - dziś zresztą najczęściej srebrno-czarną - czyli po prostu dodać pecetowi trochę szyku. Tu widzimy coś w rodzaju imaka - komputer z wbudowanym monitorem LCD. Rozczulające, prawda?

1005

Zrozumcie mnie dobrze, nie naśmiewam się Boże broń z pracy czy z konceptu autora. Świetnie, że ludzie zajmują się upiększaniem swoich komputerów - to zupełnie naturalne i jak sądzę pozytywne zjawisko. Pisałem o tym np. tutaj. Chcę natomiast wytknąć wszystkim technokratom wybrzydzającym na maki, że niby wygląd komputera nie ma znaczenia, bo liczy się tylko najnowsza i najszybsza karta graficzna, niedościgły procesor i możliwość wymiany na jeszcze nowsze, bardziej wydajne i szybsze podzespoły, jak bardzo ta gadanina jest nieprawdziwa. Bo gdy tak patrzę na te wszystkie zmodowane komputery, świecące wentylatory i wymyślne obudowy widzę w tej argumentacji bogate pokłady hipokryzji…

601

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*