Krakanie

13 stycznia

Uwaga! Ten wpis ma ponad 2 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Paweł Dworniak, autor M@kowca, napisał kilka słów o nowych makach działających na Intelach. Generalnie trudno nie zgodzić się z wymową całego tekstu, polemizowałby jednak z kilkoma szczegółami… I tak - MacBook Pro na pewno nie jest następca iBooka. Żeby się o tym przekonać, wystarczy zwrócić uwagę na cenę - najdroższy iBook kosztuje 1299$, najtańszy MacBook - 1999$. Nie miałaby też sensu nowa nazwa - nie sądzę aby Apple miało powody odchodzić od trafionej i doskonale rozpoznawalnej nazwy iBooka. O ile bowiem można jakoś zrozumieć, że owo Power, kojarzone przecież z PowerPC, zostało zastąpione przez Mac - w końcu MacBook to zupełnie nowa generacja sprzętu, o tyle nie specjalnie widać potrzebę wymiany znakomicie korespondującego z nazwami iMaka, iPoda czy iLife i dobrze kojarzonego przedrostka “i”. Dowodzi tego także to, że intelowski iMac mimo wymiany wnętrzności pozostał jednak iMakiem.

Leapinside

Do tego wszystkiego dodatek “Pro” niezbyt pasuje do low-endowego iBooka. Jak wtedy miałyby się nazywać następca PowerBooka? Hiper Pro? Extreme? Super Hiper? Nie wydaje mi się aby Apple posunęło się w ściemnianiu aż tak daleko. No chyba, że zaczyną otwarcie cwaniaczyć - następca iBooka zyskuje czysto marketingowy przydomek Pro, kolejne komputery są w benchmarkach “od 10 do 20 razy szybsze” itp. Albo też MacBook Pro okaże się jakimś kompletnie przejściowym modelem, który zniknie równie szybko jak się pojawił, zastąpiony zupełnie innym, tym razem właściwym maktelem? Jedno i drugie wydaje się, sami przyznacie, raczej mało prawdopodobne. Takiego nabijania w butelkę nie znieśliby nawet najbardziej wierni marce użytkownicy.

Index2X20060109Index4X20060109

Podejrzenie wygląda też sprawa zasilania i czasu pracy na baterii. W końcu bateria w komputerze przenośnym to bardzo ważny element, a czas pracy komputera na baterii jest dla użytkownika niejednokrotnie ważniejszy niż szybkość procesora, rozdzielczość ekranu czy ilość pamięci. Dlaczego więc Apple udziela w tej kwestii wymijających odpowiedzi? Przypominam, że mówimy tu cały czas o komputerze przenośnym. Konsekwentne pomijanie tej, bardzo istotnej przecież, informacji sugeruje, moim zdaniem, że Apple ma z tym jakiś problem. Rozumiem oczywiście, że pokazany 10 stycznia MacBook Pro to jeszcze prototyp, jeżeli jednak ma on trafić do użytkowników już w lutym, to konstruktorom nie zostało im zbyt dużo czasu na jakieś większe zmiany… Nie wystarczy przecież tylko dopracować prototypu, trzeba jeszcze natrzaskać tych MakBooków w tysiącach żeby dotrzymać obiecanego klientom terminu - a to przecież trwa.

Indexintelchip20060109-1

Słowem, sądze że albo będzie “planowe opóźnienie”, albo też Apple faktycznie nie planowało premiery MacBooka na styczniowym Macworld Expo. Inaczej jeszcze mówiąc, jeżeli MacBooki trafią jednak na rynek w lutym to będą to praktycznie te same komputery, które widzieliśmy 10 stycznia. A jeżeli tak, to czemu Apple nie uddostępnia informacji na temat czasu pracy MacBooka na baterii? Boję się, że być może nie mają się czym chwalić. Więcej - idąc tym tropem dalej - można spróbować wytłumaczyć także wytykane powszechnie niedostatki w wyposażeniu MacBooka - brak nagrywarki Dual Layer, brak PCMCIA czy FW800. Przecież wszystkie te elementy potrzebują zasilania żeby działać… A może to historia się powtarza? Były problemy z mobilnymi G5, będą z mobilnymi Intelami? Zachęcam do dyskusji!

564

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*