Na telewizor!

06 grudnia

Uwaga! Ten wpis ma ponad 3 lata. Jeżeli interesuje cie dany temat użyj blogowej wyszukiwarki lub zajrzyj do spisu treści istnieje bowiem spora szansa, że od tego czasu napisałem na ten temat coś jeszcze.

Przyszło mi ostatnio podłączać maczka do telewizora. Aby dokonać tej sztuki potrzebowałem odpowiedniego kabelka. Kabelek nazywa się Video Adapter i musi być wykonany z jakichś kosmicznych materiałów, bowiem kosztuje, bagatela, 80zł. Całkiem nieźle jak na dwie wtyczki i 4cm przewodu - sami przyznacie. Jak się domyślam, najdroższa jest większa wtyczka, pewnie w środku znajdziemy pukiel włosów Jobsa albo jakieś inne voodoo. Wybaczcie ten sarkazm, ale zaczyna mnie poważnie irytować poziom cen, nieskomplikowanych przecież, makowych akcesoriów. Jak tak dalej pójdzie to za samo wejście do Apple Store trzeba będzie płacić dolara. Ok. Spokojnie. Już wystarczy. Oddychaj Bartosz. Głęboko oddychaj. Wracając do kabelka - duża wtyczka posiada wyjścia chinch i S-Video i można do niej podłączyć telewizor, rzutnik czy co tam sobie chcecie. Ja chciałem telewizor. Przyzwyczajony do prostych i wygodnych makowych rozwiązań, sadziłem, że wszystko pójdzie gładko, spotkała mnie jednak przykra niespodzianka.

Minidvi2Video 300-1

Otóż mój imak po podłączeniu Video Adaptera wyświetlił na obu ekranach ten sam obraz (mirror) o oszałamiającej rozdzielczości 640×480 pikseli, i za żadne skarby świata nie chciał zauważyć, że ekran monitora i telewizora to dwie inne bajki. Dzieje się tak bowiem Apple uznało że w domowych komputerach i iBookach drugi niezależny ekran to rzecz całkowicie użytkownikom zbędna. Nie wiem skąd ten pomysł, ani po co komu taki tryb mirror, więc od razu postanowiłem się od niego uwolnić. Pomógł mi w tym zacny darmowy programik Screen Spanning Doctor. Uważajcie jednak - program ingeruje w firmware komputera, proces instalacji obciążony jest więc pewnym ryzykiem, także zanim zdecydujecie się na sprawdźcie czy wasz sprzęt będzie bezpieczny. Po zabiegu wszystko zyskało wreszcie sens - monitor pracuje w swojej normalnej rozdzielczości, a telewizor w swojej. Co więcej oba ekrany są od siebie całkiem niezależne dzięki czemu bez trudu można pracować na komputerze i np. wyświetlać jednocześnie na telewizorze film - PYMPlayer radzi sobie z tym znakomicie. Ufff! Jednak te 80zł nie poszło w błoto. Mam nadzieję, że te kilka słów prawdy o “drugiej twarzy” Apple pomoże wam jeżeli znajdziecie się w podobnej sytuacji, lub też uchroni was przed bezsensownym wydatkiem, jeżeli wasz komputer nie współpracuje ze Spanning Doctorem. I życzę wszystkim dużo jabłek od Mikołaja.

685

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

*
*